Relacja Live

24.02.2012

07:32

Kaczyński nie chce by prezydentem, 1555 dni rządów Tuska, Krzemiński krytykuje rząd bez osobowości, urodziny Marka Króla

-- Superexpress otwiera sensacyjną czołówką, która zdominuje najbliższe dni: Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wystartuje w wyborach prezydenckich:Jak zdradził "SE", prezydentura nigdy go nie interesowała. W 2010 roku zdecydował się kandydować, bo jego zdaniem życzyłby sobie tego jego tragicznie zmarły brat Lech Kaczyński. PiS ma teraz nie lada problem. Bo choć wybory prezydenckie odbędą się za trzy lata, na razie w tej partii nie ma odpowiedniego kandydata.” Więcej

 

-- Donald Tusk RZĄDZI Polską już 1555 dni. Których OBIETNIC Tusk nie spełnił? NIŻSZE PODATKI, likwidacja NFZ- krzyczu Superak na czołówce Więcej

 

-- Środowy odcinek serialu TVP1 “Klan”, w którym zginął Ryszard Lubicz, grany przez Piotra Cyrwusa, obejrzało 4,21 mln widzów. Tym samym padł rekord oglądalności telenoweli w obecnym sezonie.- piszą wirtualnemedia.pl

 

-- Ale Hanka popularniejsza- pisza wirtualnemedia.pl: W listopadzie 2011 w nadawanym w TVP2 serialu “M jak miłość” uśmiercona została Hanka Mostowiak, którą przez 11 lat grała Małgorzata Kożuchowska. Odcinek, w którym bohaterka zginęła po wjechaniu w stos kartonów, obejrzało mln 8,4 widzów.

 

-- Bojowy styl polityków Platformy, świetnie pasujący do polemik z posłem Błaszczakiem, czy Macierewiczem, nijak nie pasuje do rozmowy, choćby, z młodzieżą, protestującą przeciw ACTA — pisze w Rzepie socjolog Ireneusz Krzemiński: Premier po raz drugi dobrał sobie rząd zarówno partyjny, jak i bynajmniej – poza nielicznymi, znaczącymi wyjątkami – nie złożony z wybitnych osobistości Link

 

-- W GW Renata Grochal opisuje młode pokolenie w Platformie w dużym tekście „Czy w PO jest nowy Donald Tusk”. Opisani są m.in. Michał Szczerba, Łukasz Gibała, Jacek Żalek.

 

-- Agnieszka Kublik w GW opisuje sytuację Leszka Millera w tekście „Miller w potrzasku. Lewicowym” o trójkącie Miller-Palikot-Kwaśniewski. Cytowany jeden z posłów SLD: „Miller doskonale rozumie, że polityczny uścisk z tą dwójką to dla niego polityczna śmierć”. „Sęk w tym, że większość w SLD myśli jak Kwaśniewski, nie jak Miller. Zdają sobie sprawę, że muszą jakoś z Palikotem współpracować” – pisze Kublik.

 

-- Fakt kończy tydzień kolejnym tekstem o lotach premiera na Wybrzeże. Tym razem pod kątem podatkowym. Fakt twierdzi, że za każdy przelot w obie strony PDT będzie musiał zapłacić 4 tysiące złotych z własnej kieszeni, jako „wykorzystanie służbowego pojazdu do celów prywatnych”.

 

-- Polska The Times: „Studniówka Tuska”. Witold Głowacki pisze o ofensywie medialnej rządu. No i : „Powrotu Schetyny nie będzie”.

 

-- Emerytury dzielą nawet Platformę- pisze Rzeczpospolita: senator PO Jan Rulewski przygotował własne rozwiązanie w tej sprawie. Proponuje on elastyczny model wydłużania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Rozwiązania idą w pół drogi względem ostrych rozwiązań zaproponowanych przez Platformę oraz łagodniejszych, forsowanych przez PSL. – Politycy PO po spotkaniach z ludźmi w terenie zaczynają powoli rozumieć, że może reformę należałoby zmodyfikować, myślę, że takich propozycji z ich strony będzie więcej – mówi Jan Bury, przewodniczący Klubu PSL (i jednocześnie wiceminister skarbu)

 

-- GPC na okładce:”PO zastrasza PSL”. PO straszy ludowców znalezieniem nowego koalicjanta – pisze GPC.

 

-- W Fakcie na drugiej stronie obszerny wywiad z ministrem pracy. „Bez reformy system emerytalny nie wytrzyma” – mówi Kosinak-Kamysz.

 

-- Jeśli PSL chce zachęcić kobiety do rodzenia dzieci, powinien raczej pomyśleć o oskładkowaniu umów o dzieło. Dzisiaj młode kobiety pracujące na podstawie umowy o dzieło, a wielu młodych ludzi pracuje na takich umowach śmieciowych, w ogóle nie mają szansy płacenia składek na swoje przyszłe emerytury. Co im z tego, że PSL wywalczy niższy wiek emerytalny, skoro na starość przyjdzie im i tak żyć z zasiłku.- pisze w GW Agata Nowakowska Link 

 

-- ND uderza w byłego ministra obrony Bogdana Klicha w tekście „Klich i Klich badają TAWS”. Lid: „Żaden z trzech opublikowanych stenogramów rozmów z kokpitu Tu-154M nie zawiera komend głosowych systemu TAWS informujących o osiągniętej przez samolot wysokości. Skąd zatem Bogdan Klich, były minister obrony, czerpał informacje o ich istnieniu”. W tekście cytowany jest stenogram rozmowy Bogdana Klicha z Edmundem Klichem.  Link

 

-- GPC na stronach gospodarczych: III RP to „republika absurdów”. „Ponad połowa przedsiębiorców zauważyła w 2011 r. wzrost liczby absurdów prawnych.”

 

-- Polityczne urodziny: Marek Król, Janusz Zemke, europoseł SLD, były wiceminister obrony


 
 
 

07:51

Prezydent RP w Sygnalach Dnia

"Na moje ucho głowa państwa jest przeziębiona. Męczy ją katar, ale pójdzie na mecz z Portugalią. I chyba tyle newsów z rozmowy w PR1"- napisał na twitterze Konrad Piasecki (@konradpiasecki) relacjonujać rozmowę PR1 z PBK. Było coś jeszcze o potrzebie współpracy politycznej w parlamencie na temat emerytur i otwarcie "Stadionu Narodowego" jako święto narodowe, którego zazdrości nam Europa, a my nie umiemy się cieszyć... Program nadawano z Belwederu.

07:52

Romney przegrałby z Obamą

Według badań Rasmussena Mitt Romney w starciu z prezydentem Barackiem Obamą przegrałby różnicą 10 punktów procentowych. Romney'a popiera 39%, urzędującego prezydenta natomiast 49%. Sondaż Rasmussena przeprowadzany jest codziennie, ankietowanych jest 500 osób, wyniki są uśredniane co trzy dni.

08:06

Dlaczego Polska stała się sławna dzięki ACTA?


„Wired”, „The Atlantic”, „The New York Times”, niezliczone depesze agencyjne, setki notek na blogach i tysiące wpisów na twitterze. Polska dzięki ACTA stała się na moment obiektem zainteresowania ludzi z całego świata. I to w pozytywnym kontekście. Co się stało?
 
1)      ACTA i SOPA/PIPA
 
Z punktu widzenia obserwatorów w USA europejski spór o ACTA był bezpośrednią kontynuacją walki o zatrzymania SOPA/PIPA w Kongresie. Moment, w którym w Polsce zaczęły się największe protesty był idealny z medialnego punktu widzenia – Kongres zatrzymał prace nad kontrowersyjnymi przepisami, a w Europie zaczynało się dziać coś nowego. W ten sposób uwaga obserwatorów płynnie przeszła na wydarzenia w Polsce.
 
2)      Twitter zmienia medialną grę
 
Twitter w krótkim czasie stał się najważniejszym medium informacyjnym na świecie. Błyskawicznie wyparł tradycyjne agencja prasowe, które są wiarygodne, ale powolne i nieprzystosowane do realiów sytuacji, w której każdy może „nadawać” i być źródłem informacji, obiegającej glob w ułamku sekundy. Ten efekt zadziałał w przypadku protestów i debaty anty-ACTA. Gdy w KPRM rozpoczęło się spotkanie poświęcone ACTA, znacznik (hashtag) #debataACTA pojawił się na moment w globalnych „trening topics”. Polscy użytkownicy twittera zwrócili na sprawę uwagę całej sieci. Wcześniej, zdjęcia oraz filmiki z demonstracji, także dzieki twisterowi swobodnie krążyły po całym świecie. Również grupa „Anonymous” w Polsce korzystała z twittera. Dzięki temu – po raz pierwszy – w naszym kraju to twitter stał się serwisem, na którym trzeba było mieć konto by śledzić najważniejsze wydarzenia. To moment przełomowy – nigdy wcześniej TT nie był tak mainstreamowy w Polsce.  
 
3)      Efekt Palikota
 
Palikot doprowadził do perfekcji tworzenie politycznych widowisk. W przypadku ACTA, moment gdy posłowie RP założyli na sali plenarnej maski Guya Fawkesa zapewnił Polsce globalna sławę. To jedno zdjęcie obiegło świat. Polska skorzystała na tym, że protest tak szybko zamienił się w poważny kryzys polityczny. Również ustąpienie Donalda Tuska w spawie ACTA, debata w KPRM były wydarzeniami błyskawicznie rozchodzącymi się w sieci.
 
4)      Skala
 
O sukcesie Polski w przebiciu się na globalnej scenie medialnej zadecydowało przede wszystkim jedno – skala protestów. Lokalne wydarzenia dzięki internetowi od razu nabierają globalnego wymiaru. Ale gdyby protesty w Polsce ograniczyły się tylko do jednego spotkania młodych ludzi na Jasnej, przed siedzibą PE w Polsce, taki efekt nie zostałby osiągnięty. Taki sam  mechanizm funkcjonował gdy ruch „Occupy” zdobywał uwagę mediów oraz naśladowców na całym świecie. Jedna demonstracja w Zuccotti Park nie przyniosłaby niczego. Co ważniejsze, w Polsce jak w Nowym Jorku (a później w całych Stanach) protestowali ludzie, należący do „cyfrowego pokolenia” – potrafiący w naturalny sposób dzielić się informacjami, zdjęciami, filmami w sieciach społecznościowych.
 
Te cztery czynnik zadecydowały o tym, że Polska miała swoje 15 sekund medialnej sławy. W tym świecie to i tak bardzo dużo. 
 
fot. http://www.theatlantic.com/infocus/2012/01/all-request-photos-aurora-borealis-blue-frogs-spacewalks/100234/

08:58

Al Jazeera wygrywa z BBC i Sky News

Duży sukces katarskiej telewizji Al Jazeera. Prestiżowe Brytyjskie Towarzystwo Telewizyjna przyznało AJE (Al Jazeera English) nagrodę "Kanał informacyjny roku". AJE wygrała m.in. z  BBC, Sky News. Co więcej, program AJE "The Stream" został wyróżniony za wykorzystanie sieci społecznościowych, informacji z twittera i Facebooka, wywiadów przez Skype w analizie sytuacji w Bahrajnie. AJE miała dobry rok - Arabska Wiosna sprawiłą, że te telewizja stała się jednym z najważniejszych źródeł informacji na całym świecie. Link do informacji prasowej tutaj. 

09:47

Lekcja Mitteranda. Nowak pozwala fali uderzyć w brzeg


Legendarny amerykański spindoktor, jeden z twórców reelekcyjnej strategii Billa Clintona - Dick Morris, pisał o "metodzie Mitteranda" na wychodzenie z kryzysu, który jego zdaniem miał być jak "fala uderzająca w brzeg morza - piasek pochłania jej energię" ["Let the wave wash over the shore so that its energy is spent"]. Czy ktoś w Polsce korzysta z tej lekcji?
 
Zmierzając do wyborów w 1988 Mitterand nie miał łatwego zadania. Centroprawicowa większość w sposób udany realizowała swój program. A co robił Mitterand? Nie, nie wetował i nie blokował, wręcz przyspieszył reformatorską agendę Chiraca, wierząc, że tylko to uwolni frustracje związane ze zwycięstwem parlamentarnym prawicy i uczyni irrelewantnymi przyczyny, dla których wygrała. Nie wolno dyskutować z odczuciem przygniatającej większości. Stary lis Mitterand to wiedział.
 
A jak to można zastosować do przykładu Polski? U nas politycy przeważnie walczą z powszechnym odczuciem, przekonują do swoich racji na siłę, wbrew wszystkiemu. Chyba tylko raz zastosowano manewr Mitteranda w sposób udany. Gdy Lech Kaczyński wbrew podszeptom swojego zaplecza parlamentarnego nie zawetował zdrowotnej ustawy koszykowej, lasnowanej przez rząd, bo wierzył, że jeśli to zrobi, to utrwali wizerunek blokującego wszystko małostkowego lidera opozycji. Ustawy nie zawetował, a już wkrótce rząd miał przez nią kłopoty. Lech Kaczyński w tej sprawie pozwolił fali uderzyć w brzeg. Chcą zmian? Proszę bardzo! Niech się nimi udławią.
 
A Tusk w sprawie Acta? Zamiast od razu pozwolić fali uderzyć w brzeg, przyznać, że popełnił błąd i stanąć na czele gniewu przeciw ACTA, zrobił to o kilka tygodni za późno, gdy złość już zdążyła się rozlać na notowania rządu.
 
Co robią ministrowie, gdy “wchodzą na grilla”? Przedstawiają się jako ofiary, niesłusznie krzywdzone. Walczą z powszechną opinią, że coś spektakularnie poszło źle.
 
Najnowsze przykłady? Zdrowie. Wszyscy widzą, że się wali i pali. Co robi minister Arłukowicz? Wskazuje winnego - lekarze, farmaceuci. Mówi, że to atak. Mimo, że nikt ataku nie widzi. Wszyscy widzą oczywiste błędy i zaniedbania rządu. I nawet, jeśli nie były to zaniedbania samego Arłukowicza, to cała opinia publiczna wiedziała, że to nie aptekarze i lekarze zawinili, tylko rząd. Minister Arłukowicz nie pozwolił fali uderzyć w brzeg, żeby mógł iść dalej.
 
Mucha? Jeszcze gorzej. Do końca nie widziała żadnego problmu ani z “fryzjerem” ani z odprawą w NCS. I jeszcze sprawę opóźnianego otwarcia Stadionu przedstawiła jako dobrą zabawę urządzając słynny bieg w getrach. Do tego doszła sprawa trzeciej ligi hokeja i późniejsza samoobrona przez użalanie się nad sobą - “zostałam skrzywdzona bo jestem kobietą”. Mucha poszła wbrew fali, wbrew przygniatającemu publicznemu odczuciu że jest naprawdę źle. Zamiast przyznać to na samym początku i zaproponować ścieżkę wyjścia.
 
A Nowak? Balansował na linii grilla. Wypowiedź o drogach “które nie grają na Euro” ustawiała go w szybkiej ścieżce na ruszt. Była aktem w stylu Muchy - z niestosownym uśmiechem na ustach udać, że problem nie istnieje. Jednak po kilku dniach rozpalania grilla, Nowak poszedł do porannego Rymanowskiego w TVN24 i za wypowiedź przeprosił.
 
Sprawa pęknięć na A2? Nowak nie ucieka, ani nie bagatelizuje, ani nie wyśmiewa problemu. Oświadcza na briefinigu w Sejmie, że jedzie zobaczyć sprawę na autostradzie. I znów - odrabia lekcję za telewizyjną pokazówkę z listopada i nie bierze kamer. Wieczorem idzie do Kajdanowicza do FpF i mozolnie tłumaczy sprawę, mówi o procesie, delikatnie sugerując, że media występując przeciw GDDKiA grają do bramki wykonawców, którzy mogą wystąpić o odszkodowania. To waźny sygnał dla mediów - sprawa dróg może być powtórką szczepionek, kiedy media były oskarżane (udanie, choć niesłusznie), że stoją po stronie koncernów.
 
Przeżyć Kajdanowicza potrafi prawie każdy. Może oprócz Napieralskiego (słynny wywiad przed wyborami). Ale, będąc ministrem w tarapatach, żywcem wyjść z porannego ping ponga z Piaseckim to już wyższa szkoła jazdy. Minister Mucha może coś na ten temat powiedzieć. Program jest bardzo krótki, pada w nim dużo krótkich pytań, w tle gra dżingiel RMF, budujący troche nerwową atmosferę. A Nowakowi udaje się wyjść z grilla. Kilka razy w wywiadzie mówi o “frezowaniu”, czyli opisuje techniczny proces naprawy uszkodzeń. Nie udaje pokrzywdzonego “niesprawiedliwymi atakami”. Nie idzie na wojnę z autentycznym odczuciem, że naprawdę wystąpił problem na autostradach. Przyznaje - tak, jest źle, ale mówi, jak będzie wyglądala naprawa, a nie, że jest ofiarą ataków. Powtarza brzmiący wiarygodnie przekaz o potencjalnych zyskach wykonawców, gdy media będą grały do ich bramki. Podaje liczby: to kontrakty, z których każdy wart jest prawie milliard złotych - wykonawcy mają się o co bić, a ich obowiązkiem jest naprawić usterki, bo dają na to gwarancje.
 
Nie można powiedzieć, że Nowak się już obronił i uciekł z grilla. Ale nie popełnił błędów, jakie zrobił Arłukowicz i które spektakularnie rozbudowała Mucha. Pozwolił Mitterandowskiej fali uderzyć w brzeg. Do następnego razu, bo naiwnością byłoby przypuszczać, że problemy z drogami czy PKP nie wrócą i że Nowak jest idealnym ministrem. Ale z pewnością dziś to nie on jest Grabarczykiem. 
 
 
Cytat pochodzi z książki Dick Morrisa, "Behind the oval office".
 

10:17

Premier ostro o Młodych Demokratach

Na niedawnym, zamkniętym spotkaniu premiera z eurodeputowanymi PO miało dojść do ciekawej wymiany zdań między Donaldem Tuskiem, a Jackiem Saryusz- Wolskim, (jeszcze) szefem polskiej delegacji w EPP. Fragment spotkania miał dotyczyć ACTA. Saryusz: "Młodzieżówki EPP już od dawna protestują przeciw ACTA, a co robią nasi Młodzi Demokraci?" Premier: "Młodzi Demokraci są w spółkach skarbu państwa, ale już wkrótce nie będą tak zajęci". 

11:01

Wolnorynkowcy wzmocnią siły o PiS?


Przy sporym zainteresowaniu mediów powstał sejmowy zespół ds. wolnego rynku. Teraz jego członkowie planują pierwsze działania. Zespół jest otwarty na parlamentarzystów innych ugrupowań - na stronie zespołu jako członek pojawia się Przemysław Wipler, który jednak deklaruje nam, że na razie traktuje ten projekt jako wewnętrzną grupę w PO.  
 
Co słychać w zespole do spraw wolnego rynku, który był medialną sensacją poprzedniego tygodnia? W tym momencie zespół planuje, buduje obecność w internecie, i wzmacnia siły. 
 
Jak mówi Łukasz Gibała , w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie organizacyjne, na którym ma zostać zbudowany plan pracy zespołu. – Jestem pozytywnie zaskoczony opiniami po starcie, opinia publiczna zaczyna dostrzegać, że zależy nam przede wszystkim na realizacji pewnej idei – mówi 300polityka Gibała.
 
Zespół od momentu ogłoszenia ograniczył działalność do mediów społecznościowych: ma regularnie prowadzone konta na twitterze i facebooku, powstała też strona internetowa (wolnyrynek.org), gdzie znajduje się m.in. regulamin prac oraz idea całego przedsięwzięcia. Zespół ma sześcioosobowe prezydium (Michał Jaros przewodniczącym) a liczy 30 osób (czyli prezydium to 20% składu). Co ciekawe, na stronie wymienieni jako członkowie są Przemysław Wipler, Łukasz Zbonikowski – obaj z PiS, oraz Maciej Wydrzyński z Ruchu Palikota.
 
Nie trafili tam przypadkowo - jak podkreślają w rozmowach jego członkowie, zespół jest bardzo otwarty na posłów innych ugrupowań, i doszło już do rozmów mających na celu rozszerzenie jego składu. Pod względem medialnym, jak do tej pory ten projekt polityczny był traktowany przede wszystkim jako frakcja w PO.
 
Jak jednak mówi nam Wipler: Na chwilę obecną traktuje ten projekt jako wewnętrzną grupę w PO. Jeśli to się zmieni, i nie będzie tak dużego nacisku na PR w działaniach zespołu, to ja i duża grupa posłów PiS jest chętna na podjęcie konkretnej współpracy w sprawach poszerzania strefy wolnego rynku.
 
W dalszych planach działania zespołu są m.in. spotkania z Michałem Bonim, Janem Krzysztofem Bieleckim i Leszkiem Balcerowiczem – mówi 300polityka poseł Michał Szczerba. Inspirujemy się przede wszystkim raportem „Polska 2030” – chcemy spojrzeć w przyszłość nie tylko w perspektywie jednej kadencji, ale też całego pokolenia. Wszystkie spotkania będą otwarte dla zainteresowanych – dodaje.
 
Wśród środowisk i organizacji, które Szczerba wymienia jako leżące na „celowniku” zespołu jeśli chodzi o współpracę jest m.in. Fundacja FOR, Fundacja Polska Przedsiębiorcza, PKPP Lewiatan, Centrum Adama Smitha.
 
Czy zespół utrzyma medialne zainteresowanie wokół swojej działalności? Biorąc uwagę sytuację zewnętrzną PO, każdy ruch wolnorynkowych parlamentarzystów będzie obserwowany z dużą uwagą. Tak jak i jego 6 osobowe prezydium.
 

11:08

Ministerstwo Gospodarki: Rząd nie ma jak wpłynąć na ceny na stacjach. Akcyza na hot-dogi jest najniższa w Unii

11:51

PILNA:

Wiek emerytalny zostaje. Koalicja w zamian obniży średnią długość życia

12:42

Putin uderza nowym spotem

Nie tylko w USA spoty wyborcze potrafią zaskakiwać. Nowy spot Putina przed wyborami w Rosji jest zbudowany wokół hasła "

14:09

Zyta 2015?

Bal dziennikarzy. Moment, gdy narodziła się plotka - potwierdzona dzisiaj, że Jarosław Kaczyński nie wystartuje w wyborach 2015 roku. Nie napisaliśmy o niej, bo wydawała się niewiarygodna. Wtedy, na początku lutego, politycy PiS mieli zmartwione miny, gdy zastanawiali się, kto wystartuje zamiast prezesa.

Ta deklaracja - ustawiająca plan gry politycznej na prawicy na najbliższe kilka lat - bardzo przypomina decyzje Donalda Tuska, gdy uznał, że nie warto bić się o żyrandol. 

Teraz Kaczyński powtarza manewr Tuska, ale z dużo słabszej pozycji politycznej. Nie ma prawie wcale asów w rękawie, nie stoi na czele rządu, jego partia jest wykrwawiona podziałami. Ale ma jeszcze jedną, ostatnią szansą. Podwójne wybory w 2015 roku to dla PiS gra o wszystko.  Silną kartą, która może zagrać prezes Kaczyński, jest prof. Zyta Gilowska.

Jej kadencja w RPP trwa co prawda aż do 2016 roku, ale potencjalnie jest najmocniejszym atutem PiS. Dlaczego? Tylko Gilowska ma dwie rzeczy, których brakuje każdemu innemu pretendentowi do prezydentury z tej partii. Ma wystarczające "urzędową" powagę, sprawdzone zaufanie prezesa i jest wiarygodna w kluczowej sprawie: gospodarce. Można przypuszczać, że zmiażdżyłaby w debacie i Komorowskiego, i Ziobrę, i Palikota.

Po dwóch kadencjach rządu Platformy zaproponowanie nowego otwarcia w sprawach ekonomicznych będzie kluczowe dla sukcesu.To będzie inna kampania niż ta w 2011 roku. Podwójna, a więc dająca podwójną szansę na zaproponowanie najprostszego argumentu politycznego: czas na zmiany. 

Ekonomia jest najważniejszym składnikiem w tym argumencie. Tylko Gilowska jest jednocześnie wiarygodna w tej sferze, a z drugiej strony może wypowiadać się na inne tematy bez utraty wiarygodności. Nie została "politykiem jednego tematu", jak to przytrafiło się Zbigniewowi Ziobrze. PiS musi też zawalczyć o elektorat kobiecy - mało określona światopoglądowo Gilowska ma szansę, by trafić do wielkomiejskiego elektoratu polskich "pracujących mam". 

A prezes PiS ma jeszcze jeden argument, dla którego tylko Gilowska może napędzić kampanię 2015: obawa przed Zbigniewem Ziobrą. Lider SP na pewno wystartuje, i na pewno chciał się pokazać jako polityk, który nie ma wątpliwości, jak naprawić Polskę po latach rządów PO. PiS poza Kaczyńskim i Gilowską nie ma chyba nikogo, kto budziłby polityczne emocje. Tylko Gilowska gwarantuje, że pod względem ostrości - zarówno w formie jak i treści - Ziobro nie okaże się zwycięzcą już na samym początku. Tego oczekuje "baza" PiS, i o te głosy rozegra się pierwsze starcie na prawicy w czasie kampanii.

Dwie największe słabości Gilowskiej: jest wrażliwa na ataki pod kątem liberalizmu ekonomicznego. SP planuje program oparty na wyrównywaniu różnic społecznych. Tu Gilowska będzie silnie kontrastować. Ale może łatwo zepchnąć SP w lewicowy narożnik. No i ojciec Rydzyk, który mógłby Zyty (podobnej pod wieloma względami do Marii Kaczyńskiej) po prostu nie zaakceptować. Ale pozostaje jeszcze Marta, która mogłaby w kampanii Gilowskiej odegrać ważną rolę. Druga słabość: nie może prowadzić prekampanii gdy jest członkiem RPP.

Kaczyński dziś pokazał, że on sprawuje kontrolę nad politycznym planem gry dla prawicy. Wszyscy na prawicy, którzy ustawiają się do wyścigu w 2015 roku, muszą od dziś planować w innych warunkach.

Fot. Jacek Waszkiewicz


15:17

Sekstaśma Johna Edwardsa zostanie zniszczona

Wszystkie kopie z sekstaśmą z udziałem Johna Edwardsa, byłego kandydata na wiceprezydenta (2004) i prezydenta (2008) Stanów Zjednoczonych, mają zostać zniszczone w ciągu najbliższych 30 dni. Była kochanka Edwardsa, Rielle Hunter, dogadała się z jego byłym doradcą, Andrew Youngiem po ponad dwuletniej potyczce sądowej. To Andrew Young ujawnił istnienie tej taśmy i wedle oświadczenia Hunter, miał ją ukraść z wynajmowanego przez nią domu. Ugoda pomiędzy byłym doradcą a kochanką nie kończy sądowych problemów Johna Edwardsa, który wciąż oskarżony jest o wykorzystywanie kampanijnych pieniędzy do tuszowania skandalu związanego z pozamałżeńskim romansem.

19:25

Staniszkis:

jeśli nie Kaczyński, to młodzi

Mam nadzieję, że Kaczyński przebuduje swoją partię na rzeczywiście nowoczesną prawicę. Być może wraca moment, że stracił zainteresowanie polityką. Jeżeli nie Kaczyński, to czas na młodsze pokolenie- mówi 300polityka profesor Jadwiga Staniszkis

 

MK: Jak ocenia Pani dzisiejszą deklarację Jarosława Kaczyńskego, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich?

 

Prof. Jadwiga Staniszkis: W czasie kampanii prezydenckiej bardzo wspierałam Jarosława Kaczyńskiego, ale już wtedy był taki moment w którym  wydawało się, że Jarosław Kaczyński po prostu stracił zainteresowanie polityką, był przygnieciony śmiercią brata. Być może teraz to wraca. Polska potrzebuje silnej i funkcjonalnej opozycji. Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński zbierze siły, i że będzie w stanie nie tylko startować, ale także zwyciężyć. A przedtem przebuduje swoją partią na rzeczywiście nowoczesną prawicę.

 

MK: Jeśli jednak nie on, to kto?

 

JS: Do 2015 roku może się dużo zdarzyć. Ten niedopuszczalny pomysł, jakim jest podniesienie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 roku życia, świadczy o tym jak bardzo Donald Tusk i Platforma idą na skróty kosztem społeczeństwa zamiast zaproponować długofalową strategię rozwojową. Rządy PO są karygodne, antyrozwojowe, i dziwie się że PiS tak bardzo to lekceważy, wpuszczając cały czas tego Hofmana i Błaszczaka, z niepoważnymi złośliwostkami a nie przeprowadzając poważnej, profesjonalnej i całościowej analizy sytuacji kraju. Czas na poważną intelektualnie opozycję, a nie żarty. Jarosław Kaczyński musi zacząć – do czego jest zdolny – poważną systemową krytykę i analizę tego co się dzieje.

 

MK: Co było Pani zdaniem tłem takiej deklaracji, jak ta dzisiejsza?

 

JS: Te miesiące, lata po katastrofie, kpiny z pomnika – kiedy znajduje się miejsce w warszawie dla pomnika niedźwiadka, a nie ma dla tragicznie zmarłego prezydenta, to oddanie Rosjanom śledztwa, to wszystko odbija się na Jarosławie Kaczyńskim. On jest systematycznie niszczony. Jest znużony i ta deklaracja o niestartowaniu to jest sygnał.

 

MK: Sygnał dla polityków PiS młodego pokolenia, jak Szczerski czy Wipler?

 

JS: Ciągle o nich mówię – to oni powinni iść na pierwszą linię. To jest kwestia zbudowania sylwetki. Z polityków którzy są teraz na pierwszym planie, na pewno jednak będzie kandydował Ziobro. On w wizerunku medialny jest łagodny, a w działaniach był w rzędzie PiSu dość ostry. Nie dorasta jednak intelektualnie do Kaczyńskiego. Nie chciałabym mówić o konkurencji. Mam nadzieję, że to jest przejściowy nastrój, i że Jarosław Kaczyński wróci. On powinien z tymi młodymi ludźmi – jak Wipler, który jest świetnym organizatorem, ma pomysły – rekonstruować PiS. W tym starym aparacie widać po prostu, że oni nie chcą wygrywać wyborów, bo to wiąże się z odpowiedzialnością.

 

MK: A prof. Gilowska? Jaką Pani widzi rolę dla niej w przyszłości PiS i w wyborach?

 

JS: Teoretycznie miałaby szansę, ale moim zdaniem w sensie profesjonalizmu jest w PiS, w młodym pokoleniu więcej dobrych ekonomistów. Ona jest, podobnie jak Jan Krzysztof Bielecki ekonomistką przyuczoną. Jeżeli nie Kaczyński, to czas na młodsze pokolenie. W tej chwili najgorsze to co ci młodzi ludzie mogliby zrobić, to myśleć o indywidualnych karierach, a nie o odbudowie i modernizacji PiS. Bo nikt nie wygra, jeżeli PiS będzie taki jak obecnie, także w sferze wizerunku i programu.  

 


foto: http://www.dominikpisarek.pl/