Relacja Live

22.02.2012

07:26

Hollywood wspiera też republikanów


Wydawać by się mogło, że Hollywood i amerykański showbiznes w całości popiera prezydenta Obamę i Partię Republikańską. A jednak! Wiadomo, że niektóre gwiazdy, takie jak Matt Damon, rozczarowały się prezydenturą Obamy, uważając, że jest on zbyt konserwatywny, trudno jednak oczekiwać, że zagłosują lub finansowo wesprą prezydenckiego kandydata GOP. Ale są w Hollywood gwiazdy, które od zawsze opowiadają się za kandydatami republikańskimi. Na stronie The Hollywood Republicans można znaleźć listę preferencji politycznych nie tylko filmowych gwiazd. O ile nikogo nie zdziwi, że republikańskimi zwolennikami są Arnold Schwarzenegger, Chuck Norris, Gary Sinise, Kelsey Grammer, Mel Gibson czy John Voight, to znalezienie na liście takich nazwisk jak: Anderson Cooper, Dean Cain, czyli serialowego Supermana, Shannen Doherty i Jason Priestly (grający rodzeństwo w kultowym serialu z lat 90. zeszłego wieku, "Beverly Hills 902010"), Karl Malone, Adam Sandler, Drew Carrey, Jessica Simpson, Matt LeBlanc (Joey z serialu "Przyjaciele") czy Sarah Michelle Gellar ("Buffy"), lekko zaskakuje.

08:22

Dziś w nocy 20. debata GOP

Od ostatniej debaty kandydatów ubiegających się o prezydencką nominację z ramienia Partii Republikańskiej minęło 27 dni. Dzisiejsza debata, organizowana przez CNN w Mesie (Arizona) będzie ostatnią przed wyborami w Arizonie i Michigan (zaplanowane na 28 lutego), w Waszyngtonie (3 marca) oraz przez bardzo ważnym Superwtorkiem, podczas którego zagłosują republikańscy wyborcy z 10 stanów). Tak więc, od tego, jak się zaprezentują pozostający wciąż w wyścigu czterej kandydaci, może dużo zależeć. Na przykład Rick Santorum po raz pierwszy przystąpi do debaty jako frontrunner na równi z Mittem Romney'em, a nie tylko underdog próbujący się wyróżnić. Do tej pory pozostali kandydaci unikali atakowania Santoruma, teraz będą musieli skupić na nim swoją uwagę. Rick Santorum poprawiał się z debaty na debatę, ale może nie dać sobie rady ze zmasowanym atakiem ze wszystkich stron - tym bardziej, że idący z nim łeb w łeb sondażach, lub osiągający w nich drugie miejsce, Mitt Romney będzie musiał udowodnić wyborcom, że jest lepszym kandydatem od Santoruma. Romney zwykle nie wdawał się w żadne ataki, poza debatą przed wyborami na Florydzie, gdy na swój cel, z niezłym skutkiem, wybrał Newta Gingricha. Dla Gingricha dzisiejsza debata może być ostatnią okazją, by zrobić jakieś wrażenie na wyborcach. Tak czy siak - przepowiadamy, że będzie się działo. Dla zainteresowanych amerykańską kampanią wyborczą to must-see TV. Transmisja na żywo w CNN, będzie dostępna także w Polsce, od 3 w nocy polskiego czasu.

08:44

Kablowe wojny w USA. 3 przykłady


Akcja "Zwalniamy Jarosława Kuźniara z TVN24", zainicjowana wczoraj przez znanego konserwatywnego blogera Pawła Rybickiego nabrała błyskawicznie dużego impetu.Teraz wydarzenie na FB ma 2481 uczestników.  Rybicki na twitterze napisał wczoraj wieczorem: "Dobra, troche się pobawiliśmy, ale na dziś starczy. Na pewno to jednak nie koniec, wszystko zależy od zachowania red. Kuzniara." 
 
Polityka i sieci kablowe zawsze budziła duże emocje. Jarosław Kuźniar – po tym jak we wtorek rano stwierdził na antenie, że jeśli dostanie 1000 maili z negatywnymi komentarzami o swojej pracy to odejdzie - stał się wymarzonym celem tego typu akcji. Tymczasem w USA podobne kampanie mają zwykle o wiele szerszy charakter. 
 
Oto kilka z nich:
 
1)      Glenn Beck/Fox News
 
Glenn Beck był przez moment najbardziej znienawidzonym przez lewicę w USA konserwatywnym komentatorem na Fox News. Beck, który uwielbiał rozpisywać spiskowe teorie dotyczące amerykańskiej polityki na dużej szkolnej tablicy w czasie swoich programów stał się też celem bojkotu na szeroką skalę. Beck miał też tendencję do stwierdzeń w stylu „Obama jest rasistą” albo „ Obama nienawidzi białych ludzi”.  Luźna koalicja lewicowych aktywistów i organizacji  skupionych wokół ColorOfChange rozpoczęła latem 2009 bojkot Glenna Becka – nie bezpośrednio, ale biorąc na cel reklamodawców wykupujących ogłoszenia w czasie jego programu. Protest okazał się skuteczny: Wal-Mart, Sprint, i kilkanaście innych firm wycofało swoje reklamy z „Glenn Beck Program”. Ale w tym samym czasie show Becka zanotował rekordową oglądalność.
 
2)      Keith Olbermann/MSNBC
 
Keith Olbermann, jedna z najbardziej wyrazistych postaci w amerykańskim świecie komentatorów politycznych przyciągał ogień z obu stron barykady. Na prawicowych blogach w USA raz po raz pojawiały się apele o bojkot MSNBC oraz korporacji które reklamują się w tej telewizji ze względu na „nienawiść” szerzoną przez Olbermanna gdy ten prowadził program „Countdown”. Z drugiej strony, po tym jak Olbermann stracił pracę w MSNBC na początku 2011 roku, lewica wezwała do (nieskutecznego) bojkotu tej stacji.
 
 
3)      Bill O'Reilly/Fox News 
 
Kolejny konserwatywny komentator Fox News który cały czas znajduje się na celowniku lewicy. Przeciwnicy O’Reilly’ego i stworzyli nawet stronę  http://foxnewsboycott.com/ zawierającą zasoby niezbędne do organizacji bojkotu – listę reklamodawców wraz z adresami, dokładny spis struktury właścicielskiej Fox News i  dane kontaktowe, przykłady najbardziej „propagandowych” materiałów, ulotki i materiał do pobrania, najświeższe informacje o manipulacjach, wzory pism i tak dalej. Kampania przeciwko O’Reillyemu nie była jednak tak skuteczna jak ta skierowana wobec Becka.
 
 
 

09:14

Solidarna Polska finalizuje program


Solidarna Polska kończy tworzenie programu. Koordynatorem prac jest eurodeputowany Tadeusz Cymański, a dokument ma być rozesłany do sympatyków SP w całym kraju pod koniec tego lub na początku przyszłego tygodnia.
 
Solidarna Polska krzepnie. W ostatnim sondażu SMG/KRC ugrupowanie Zbigniewa Ziobry osiąga próg wyborczy.  Tworzą się struktury, planowany jest kongres założycielski, politycy tej partii finalizują także program. Koordynatorem prac nad nim jest eurodeputowany Tadeusz Cymański.
 
Pod koniec tego tygodnia lub na początku następnego program będzie rozesłany do sympatyków SP. "Chcemy by dokument był tworzony interaktywnie, nie chcemy narzucać z góry określonych rozwiązań, wyznaczamy tylko pewne kierunki" – mówi serwisowi 300polityka Cymański.
Pod względem założeń, opracowywany właśnie dokument ma być zbudowany wokół idei likwidowania rozwarstwienia między grupami społecznymi. „Polska jest krajem rażących dysproporcji i kontrastów społecznych: w dochodach, emeryturach, dostępie do kultury, do wiedzy, do opieki medycznej. Chcemy tę przepaść zasypać. To alternatywa wobec tego co proponują teraz premier i elity” – mówi Cymański.
 
Kluczowym punktem dokumentu mają być rozwiązania demograficzne. „W Polsce już nikt nie wierzy, że można przełamać stagnację demograficzną. Ścierają się dwie wizje państwa – aktywna, trudna, który my będziemy proponować i ta wizja rządu. ”- mówi Cymański.
Drugim ważnym punktem projektu tworzonego przez SP ma być rozwój przedsiębiorczości i wolnej konkurencji. Akcentowane są także sprawy związane z edukacją, zwłaszcza powrót do haseł bezpieczeństwa w szkołach. W sferze wartości, SP stawia na odniesienia do społecznej nauki Kościoła. Jak mówi Cymański: „Trzeba mieć odwagę, by zająć się losem zwykłych ludzi. Nawiązujemy do tego, co wielokrotnie powtarzał Lech Kaczyński: trzeba robić wszystko, by łagodzić dysproporcje między tymi, którym się poszczęściło, a tymi którzy nie mają przed sobą perspektyw - by te grupy społeczne i zawodowe oraz terytorialne w większym stopniu uczestniczyły w owocach wzrostu”.
 
Marek Jurek, lider Prawicy Rzeczypospolitej mówi 300polityka.pl, że największym wyzwaniem stojącym przed prawicą w Polsce jest połączenie działalności na rzecz rodziny z  rozwojem przedsiębiorczości. Były marszałek Sejmu podkreśla, że prawica musi się zmierzyć z demograficznym kryzysem, ale także ukształtować inny punkt widzenia na Europę: „Cenię kolegów z Solidarnej Polski za przyznanie się do błędu w sprawie traktatu lizbońskiego. Polska musi aktywnie kształtować swoją pozycję w Europie,  a nie wspierać federalizm ubezwłasnowalniający państwa narodowe ” – dodaje.
 
Paweł Kowal, prezes PJN zauważa, że moment przed którym stoi Solidarna Polska jest bardo ważny i jednocześnie najeżony pułapkami. „Wiem z doświadczenia, że łatwo stworzyć program, ale trudniej przekonać do niego innych. Solidarna Polska musi określić swoją tożsamość. Jeśli jednak wymiesza się zbyt dużo składników, to rezultatem jest populizm, jak to się stało w przypadku PiS”.
 
Solidarna Polska ma formalnie przekształcić się w partię polityczną na kongresie 24 marca. Do tego czasu dokument programowy ma być gotowy. 
 

09:34

PDT spotyka się z ministrami w "gabinecie Owalnym"

O 9.00 rozpoczeło się spotkanie PDT z ministrem Sikorskim. Jak podaje CIR, odbywa się w "gabinecie Owalnym" w KPRM. Na 10.30 planowane jest kolejne - z ministrem Rostowskim. O 12.00 konferencja premiera. Spotkanie premiera z ministrami będzie zapewne głównym wydarzeniem politycznym środy. 

09:35

Według "Rzeczpospolitej" Jarosław Kaczyński wkrótce zaatakuje rząd w terenie. Gazeta typuje las pod Łowiczem

10:30

Książka, która może wstrząsnąć ofensywą PiS

Jak podała kilka dni temu Rzeczpospolita, chwilę po Wielkanocy ma ruszyć przygotowywana w tajemnicy ofensywa PiS. Pojawia się jednak zapowiedź, która może postawić pod znakiem zapytania jej medialne powodzenie. 

 

Od balu dziennikarzy krąży po Warszawie plotka, że były lider europejskich konserwatystów, Michał Kamiński szykuje comeback. Rozentuzjazmowany, po pokazanym w TVP udziale w kampanii Mitta Romneya, Kamiński zdaje się odzyskiwać wiatr w żaglach. 

 

W tajemnicy przygotowuje na wiosnę wydanie swojej ksiązki. Zbiegnie się to w czasie z planowaną ofensywą polityczną PiS. 

 

“Czerwone i czarne” zaciera ręce. To może być kolejny hit wydawnictwa Roberta Krasowskiego. Wywiad- rzekę z byłym spindoktorem braci Kaczyńskich przygotowuje dziennikarz TVN24 Andrzej Morozowski. 

 

Jak się dowiadujemy, książka ma się składać z dwóch częsci. Dla pierwszej z nich- rozmowy Morozowskiego z Kamińskim pierwowzór stanowił wywiad, jakiego w listopadzie ubiegłego roku Kamiński udzielił Teresie Torańskiej dla Wprost. Mówił tam dużo o kuchni PiS. I to, szybko podchwyciły niechętne Kaczyńskiemu media i Internet.

 

Lekkie poruszenie na Nowogrodzkiej ma budzić plotka o drugiej części książki Kamińskiego, w której znaleźć ma się jego “alfabet”, czyli krótkie, obrazowane anegdotami sylwetki liderów PiS. Tam miałyby pojawić sę opisy, które mogłyby przyćmić nawet najlepiej przygotowaną ofensywę programową partii Jarosława Kaczyńskiego. 

 

Mówi się, że Kamiński, w 2014 może znaleźć się na konkurencyjnej wobec PiS liście centroprawicy do Europarlamentu. Inna plotka głosi, że może otrzymać od jednej ze stacji telewizyjnych propozycję własnego politycznego śniadania w stylu “Morning Joe”, które prowadzone także przez byłego polityka (republikanów) bije dla newsowej amerykańskiej telewizji MSNBC rekordy oglądalności. “Poranny Michał” nie brzmi może równie dobrze, ale nawet krytycy Kamińskiego przyznają, że mało kto ma takie wyczucie telewizji i umiejętność przedstawiania polityki w formie medialnego “show”.

 

Lider Prawa i Sprawiedliwości z pewnością zawahałby się gdyby miał ponownie napisać na kolejnej ulotce wyborczej Kamińskiego: “Gorąco rekomenduję głosowanie na Michała Kamińskiego. To przedstawiciel pokolenia, które zmienia oblicze Polski w Europie”. A taka rekomendacja Kaczyńskiego cały czas znajduje się na stronie internetowej budzącego tyle kontrowersji europosła (link


 
 
 

11:02

Donald Tusk zaczął cykl spotkań z ministrami. Tłumaczy się na nich ze 100 dni rządu

11:07

Książka Michała Kamińskiego będzie miała tytuł "Mision Impossible"

11:35

Czarny scenariusz Republikanów. Chaos na konwencji?


 
Ostatnio pojawiły się plotki, że podczas republikańskiej konwencji, która odbędzie się w sierpniu w Tampie na Florydzie, wyłoniony zostanie nowy kandydat, który stanie się zbawcą GOP. Niektórzy zakładają, że żadnemu z czterech polityków biorących obecnie udział w wyścigu nie uda się zdobyć wymaganych 1144 delegatów i wszystko rozstrzygnie się na konwecji - i będzie to tzw. brokered convention.
 
Co to jest brokered convention? Dochodzi do niej w sytuacji, gdy na partyjnej konwencji, podczas której powinen zostać namaszczony kandydat danej partii na prezydenta, nie da się go ogłosić, bo żaden z pretendentów nie zdobył wymaganej ilości delegatów. Wtedy kandydat zostaje wyłoniony podczas samej konwencji - delegaci mają wolną rękę i nie muszą głosować na kandydata, który wygrał w ich stanie.
 
Obecni kandydaci Partii Republikańskiej nie wzbudzają entuzjazmu, wedle obecnych sondaży żaden z nich nie wygra z Obamą. Najczęściej wymieniane nazwiska potencjalnych kandydatów, którzy mogliby się objawić podczas brokered convention? Jeb Bush, Mitch Daniels, Sarah Palin. Problem? Daniels wyraźnie powiedział, że nie weźmie udziału w takiej konwencji, nie wykluczył jednak startu jako kandydat na wiceprezydenta.
 
Mówi się, że Jeb Bush rozważał start w wyścigu po nominację prezydencką, ale zrezygnował ze startu. Zapewne po cichu zrobiono badania sondażowe i ich wyniki nie rokowały dobrze dla potencjalnego kandydata. A nie rokowały po części pewnie dlatego, że Amerykanie wciąż zbyt dobrze pamiętają, jakim złym prezydentem był GWB, choć może wyborcy republikańscy zapomnieli już o tym, że Bush Senior podniósł podatki, choć obiecywał, że tego nie zrobi. Poza tym Amerykanie nie przepadają za nepotyzmem, dynastiami, monrachią, a tak właśnie start Jeba mógłby być przedstawiony przez spin doktorów Partii Demokraratycznej. Ale być może najważniejszym powodem była kariera syna Jeba Busha, George'a Prescotta, o którym od dawna szepcze się, że jest shoe-in na potencjalnego przyszłego prezydenta. Teraz ma 35 lat, jego matka urodziła się w Meksyku, jest dwujęzyczny, służył w wojsku, skończył prawo, jest przystojny i inteligentny. Po prostu idealny kandydat za 12-16 lat, jeśli mądrze pokieruje swoją karierą (oczywiście dochodzą tu różne potencjalne scenariusze zakładające przegrane lub wygrane przez GOP wybory prezydenckie). Jeśli Jeb wystartuje, czyli zgłosi swoją kandydaturę w sierpniu, zamknie swojemu synowi drogę do kariery politycznej i prezydentury. Nie wiadomo, czy Amerykanie są teraz gotowi na trzeciego prezydenta Busha, ale na pewno nie będą gotowi na czwartego kandydata z tym nazwiskiem.
 
Oczywiście, jest Karl Rove, który jest w stanie przedstawić Jeba jako zbawiciela Partii Republikańskiej, ale najpierw musi dojść do brokered convention w sierpniu, do którego jest jeszcze kilka ładnych miesięcy, do tego czasu dużo się może wydarzyć, pewnie po 6 marca będzie już tylko 3 kandydatów w wyścigu, zadziała matematyka, i któryś z dwóch obecnych frontrunnerów, Mitt lub Rick, będzie w stanie zdobyć 1144 delegatów.
 
Ale nawet jeśli dojdzie do brokered convention, to implikacje nie są zbyt optymistyczne dla Partii Republikańskiej. Przede wszystkim, wyborcy republikańscy jej sobie nie życzą, wedle sondaży USA Today przeprowadzonego dla gazety przez Gallupa, aż 66% republikanów i wyborców niezależnych, ale skłaniających się do GOP, chce, by któryś z obecnie kandydującej czwórki, zdobył nominację, a tylko 29% uważa, że brokered convention to lepsza opcja.
 

Co więcej, fakty i historia sugerują, że to nie jest wcale dobre wyjście. Do ostatniej brokered convention doszło w 1952 roku, a ostatnim kandydatem, wyłonionym na brokered convention, który potem wygrał wybory powszechne i został prezydentem USA - był Franklin Delano Roosevelt w 1932. Na dodatek, za każdym razem, gdy było blisko do brokered convention, może poza 2008 rokiem, kończyło się to źle dla danej partii - jej kandydat, który uzyskał nominację, przegrywał wybory. GOP doskonale o tym wie.
 
Jednyną udaną brokered convention z ostatnich lat, była konwencja, podczas której Partia Demokratyczna wybrała Matta Santosa na swojego kandydata. Owszem, Santos wygrał wybory, ale była to fikcyjna kampania poczas fikcyjnych wyborów w ostatnim sezonie bardzo popularnego amerykańskiego serialu "Prezydencki poker" (The West Wing).
 
Może rozsiewanie plotek o brokered convention to dzieło sztabu któregoś z obecnych kandydatów? Po co? By zmobilizować wyborców, którzy zdają sobie sprawę, że brokered convention to pewna droga do przegranej w listopadzie, więc lepiej teraz poprzeć Mitta lub Ricka po to, by Partia Republikańska miała szansę na zwycięstwo w wyborach prezydenckich.
 
foto: mat. prasowe promujące finał serialu The West Wing

11:51

PDT nie spotka się dziś ze Schetyną

Panorama TVP2 dowiedziała się, że nie dojdzie do spotkania Tusk-Schetyna dziś. Powód? "Zostało ono odwałane z powodu zbyt dużej liczby obowiązków premiera". ALE: na Twitterze Mikołaj Wójcik komentuje newsa: "co za głupota... od początku nie było planu spotkania w środę;))

12:05

Graś:

Donald Tusk nie obejrzy dziś Ligi Mistrzów z Grzegorzem Schetyną

14:38

MAC odpowiada na pytania z debaty

Na stronie MAC pojawiła się  pierwszą część odpowiedzi na pytania z debaty w KPRM. Pytań było  tysiąc - z IRC, Facebook, Twittera, a także zadawanych przez formularz na stronie. Pracownicy MAC zebrali je, podzielili na wątki, i dziś opublikowano pierwszą część odpowiedzi. Na Facebooku Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska tak skomentował działania MACu: "

15:03

Santorum niczym lokomotywa

Bycie frontrunnerem służy Rickowi Santorum. Wraz z rosnącymi słupkami poparcia przybywa funduszy na kampanię. W styczniu na konto kampanii Ricka Santoruma wpłynęło ok. 4.5 mln dolarów. W tym miesiącu - już ponad 6 mln.

15:29

Internetowe wejście Siemoniaka


„Godzina na Twitterze”  - tak nazywał się pierwszy wirtualny „townhall” w którym uczestniczył minister Tomasz Siemoniak. Szef MON odpowiedział od godziny 13.00 do 14.15 na ponad 50 pytań, z ponad 200 które zostały zadane.
 
Dziś – pod znacznikiem #pytajMON – od 13.00 do 14.15 , odbyło się internetowe spotkanie z Tomaszem Siemoniakiem przypominające nieco wirtualny „townhall”. „Townhall” w amerykańskiej polityce oznacza spotkanie, na którym – zwykle w sali gimnastycznej, albo w miejskim ratuszu – polityk odpowiada na pytania zgromadzonych wyborców.  Tego typu wydarzenia należą do standardowego arsenału każdej kampanii.
 
Wirtualny "townhall" to pomysł przeniesienia tej formuły na grunt mediów społecznościowych. W lipcu 2011 przez ponad godzinę Obama odpowiadał na pytania zadane przy użyciu Twittera. Pytań było sporo – prawie 70 tysięcy, a tweetów ze znacznikiem #AskObama prawie 100 tysięcy. Obama odpowiedział na kilkadziesiąt pytań, większość dotyczyła kwestii ekonomicznych, zwłaszcza tworzenia nowych miejsc pracy. Całe spotkanie odbyło się w Białym Domu, a współprowadził je jeden z założycieli Twittera, Jack Dorsey.
 
Pytania zadawali także politycy – m.in. spiker Izby Reprezentantów Jack Boehner. Zespół Obamy wprowadził skomplikowany system filtrowania pytań – w spotkaniu uczestniczyło ośmioro wyselekcjonowanych osób, blogerów, komentatorów z różnych dziedzin, które pomagały zarządzać całą konwersacją. Mechanizm był prosty: pytanie z Twittera, odpowiedź Obamy na żywo, kolejne pytanie.
 
Godzina na Twitterze Siemoniaka to pomysł na mniejszą skalę, ale i tak stanowi pierwszą tego typu inicjatywę podjętą przez urzędującego ministra. W porównaniu do wydarzenia w Białym Domu, nie było transmisji telewizyjnej ani filtrowania. Minister Siemoniak ze swojego konta odpowiadał po prostu na tweetty skierowane pod swoim adresem, ze znacznikiem #pytajMON.  
 
Tomasz Siemoniak już wcześniej zaliczał się do aktywnych użytkowników Twittera  – , śledzi 311 osób, napisał 1490 tweetów. Jego konto przypomina konto zwykłego użytkownika – nie wykorzystuje go tylko do „nadawania”, ale także do dyskusji, o czym świadczy chociażby ilość śledzonych osób. W przypadku wielu polityków np. ministra Sikorskiego, który śledzi tylko 30 osób (w tym Janusza Palikota, największe polskie media, rzecznika rządu Pawła Grasia, oraz kilku komentatorów zagranicznych), ta liczba jest dużo mniejsza.
 
Pytania w czasie „Godziny na Twitterze” zadawali zarówno zwykli użytkownicy Twittera, jak i dziennikarze m.in. z pism branżowych takich jak Polska Zbrojna. Kluczowe tematy to m.in. losy polskiej MW (korwety Gawron), modernizacja śmigłowców Sokół, kwestia ćwiczeń polskich F-16 w Izraelu (minister napisał: „ćwiczenia były planowane od roku, nie ma tu bieżącej polityki), opieka nad weteranami.
 
Minister obrony odpowiedział w tym czasie na około 50 pytań, ale zapowiedział, że odpisze na wszystkie. Dla porównania  - Obama w czasie swojego spotkania odniósł się tylko 19 tweetów, głównie ze względu na formę odpowiedzi – musiał je dyktować.
 
Jak mówi Jacek Sońta, rzecznik MON: Minister stawia na nowe formy komunikacji, jest aktywny na twitterze i Facebooku. Doszliśmy do wniosku, że można to wykorzystać w bardziej usystematyzowany sposób.
 
Do @TomaszSiemoniak padło około 200 pytań. Zainteresowanie akcją było bardzo duże, i nie wykluczamy organizowania następnych tego typu wydarzeń w przyszłości. – mówi Sońta.
 

18:42

Strategia na zamulenie: "Zanudzimy się Tuskiem"

"9 spotkanie w owalnym, 10.30 drugie spotkanie w owalnym, o 12 konferencja PDT i tak przez najbliższe dziesięć dni. Zanudzimy się Tuskiem" - napisał dziś rano na twitterze Konrad Piasecki. Strategia na zamulenie jest stałym patentem na kryzysową komunikację rządu Tuska. Tym razem jest po prostu powtórzona na dużą skalę.

 

O 15.23 CIR odpala maila do dziennikarzy. Harmonogram spotkań premiera z ministrami. Finał? W następną sobotę!

 

Od dziś nie będzie już ucieczki od tematu "PDT rozlicza podwładnych". Donald Tusk nie będzie znikał z ekranów telewizorów przez najbliższe 10 dni. To największa od czasów kampanii wyborczej operacja medialna premiera. Jedynie we wrześniu - podczas "tuskobusowej" ofensywy - premier był obecny w środkach masowego przekazu tak mocno jak teraz. Tyle, że wtedy to była ofensywa, teraz jest defensywa. 

 

Amerykański, żargonowy termin "flooding the zone" oznacza właśnie to, co teraz obserwujemy: zamulenie. To właśnie jest prawdziwym celem przeglądu ministrów - nigdy w Ujazdowskich nie myślano poważnie o tym, by kogoś wyrzucić. 


Zamiast tego mamy typowy manewr komunikacji kryzysowej tego rządu: zanudzenie całej debaty. To proste. Nuda musi spaść z medialnej agendy. 

 

Stary trick PDT. Tak było za poprzedniego rządu Tuska przy okazji cięć budżetowych w ministerstwach.

 

Tak było i z Arłukowiczem, kiedy przy wotum nieufności zrobiono w sejmie kilkugodzinny blok z dwóch debat o zdrowiu, składający się z akademickich odczytów o farmakoekonomii w wykonaniu wiceministów.

 

Zamulaniem była też debata w KPRM o ACTA. Po 7 godzinach Tusk i minister Boni mogli pójść do domów z poczuciem, że rzeczywiście ustalili wrażenie, że w końcu wysłuchali głosów wszystkich wzburzonych internautów. I że do granic wytrzymałosci wymęczyli publiczność. Do tego dochodzą niekończonące się konsultacje premiera w sprawie reformy emerytalnej, włącznie z dzisiejszą posiadówą z Solidarną Polską. 
 

Konferencja prasowa codziennie o 12 daje też KPRM możliwość kształtowania agendy. Ujazdowskie nadają ton każdego dnia, spychają w cień spekulacje na temat Pawlaka i Schetyny. Nikt już nie ma siły dyskutować o kryzysie rządu, wszystko będzie za kilka dni nudne, rozmyte, z zamęczoną publicznością. Tusk daje szasne mediom, by szukały oddechu w innych tematach.

 

A to nie musi się wcale okazać dla rządu zbawienne.


 
foto: kwejk.pl