Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
19.02.2012
10:23
11:08
11:28
11:36
12:38
12:45
13:02
13:39
Odpisują mu dzienikarze i politycy. Lewicowy “The Statesman” udostępnił mu własne łamy. Czyta go cały londyński Whitehall, a media zastanawiają się kim naprawdę jest, bo tweetuje naraz z iPhona, maca i iPada. Jeszcze nigdy fejkowy profil na twitterze nie namieszał aż tyle w realnym świecie polityki jak twitter @SteveHiltonGuru - który udaje głównego doradcę brytyjskiego szefa sządu.
Piszą o nim czołowe gazety. Wczoraj, superprestiżowy The Times, wcześniej Daily Telegraph, Daily Mail i główne portale polityczne dla insiderów. BBC zrobiło nawet program o fejkowych profilach twitterowych m.in @QueenUK i @SteveHiltonGuru. Mimo zaledwie siedmiu tysięcy followersów, satyryczny profil Hiltona rozgrzewa korytarze władzy Zjednoczonego Królestwa i zakamarki Fleet Street (ulica gdzie rezydowały główne gazety).
Steve Hilton jest postacią elektryzującą londyńską elitę. To jeden z najbliższych przyjaciół Davida Camerona. Poznali się pracując w dziale research’u centralnego biura partii konserwatywnej w latach 90-tych. Razem z żoną - Rachel Whetstone, która jest wiceprezesem Google, byli rodzicami chrzestnymi syna Cameronów, Ivana, który umarł kilka lat temu na ciężką chorobę. Więź Camerona ze swoim “szefem strategii” jest silniejsza nawet od tego, co wynikałoby już z faktu posiadania na ciasnym 10 Downing Street, pokoju bezpośrednio przylegającego do gabinetu premiera.
Hilton to fanatyczny zwolennik strategii “odtrucia” wizerunku torysów, jako elitystów oderwanych od rzeczywistości. Stara się, żeby w kadrze koło Camerona zasze występowały kobiety i “zwykli ludzie”. Lider partii malowanej jako przeciwniczka publicznej edukacji i ochrony zdrowia od dawna pojawia się w szpitalach i szkołach bez krawata.
Steve Hilton jest twórcą strategii “ludowego premiera”, który lata tanimi liniami, spędza wakacje w Kornwalii (choć czasem w Toskanii) i jest mniej posh. Ostatnio, reprymendę od Hiltona otrzymał jeden z ważniejszych ministrów, Michael Gove - ma teraz latać tanimi liniami Virgin a nie “fat-cat BA”.
Gazety piszą o walkach Hiltona z “urzędniczym układem” niechętnym rewolucyjnym, antybiurokratycznym zmianom. Jak każdy kolejny spindoktor w najnowszej historii Zjednoczonego Królestwa- Mandelson, Campbell, tak i Hilton wzbudza wiele emocji. Stąd takie zainteresowanie insiderskimi tweetami podszywającego się pod niego konta.
Popularna popołudniówka - “London Evening Standard”, pisała kilka dni temu o “Hiltonologii”, próbując dociec czy jako Steve Hilton publikuje jedna, czy może więcej osób. “Tweety pojawiają się z trzech różnych urządzeń: 1704 tweetów pochodziło z iPhona, 1342 z Maca. Te z komputera, zaskakująco często podczas “godziny pytań” w Izbie Gmin.”- pisała gazeta. The Times podejrzewa, że za fejkowym kontem musi stać polityczny insider, bo w tweetach pojawiają się nazwiska doradców Camerona, o których prawie nikt nie wie.
U fałszywego Steve’a Hiltona premier Cameron występuje jako “Warlord Dave” albo “gladiator”. Gdy Downing Street wygrywa spin, twitterowy fejk taguje #winning i to, stając się jego znakiem rozpoznawczym weszło do twitterowego języka brytyjskiej polityki.
Zupełnie jak “tłyter”, wymyślony przez fejkowy profil prezydenta Bronisława Komorowskiego. @KomorowskiPL ma podobny rezonans wśród polskiej elity dziennikarsko-politycznej. Z fejkiem prezydenta dyskutują czasem Agnieszka Burzyńska i Konrad Piasecki z RMF. O “tłyterze” pisze czasem nawet Paweł Graś. Satyryczny profil prezydenta został opisany w Rzeczpospolitej przez Igora Janke. W przeciwieństwie do profilu Steve’a Hiltona, fejk prezydenta niestety nikogo nie followuje i nie można z nim nawiązać kontaktu przez “direct message”. Pisze tylko logując się przez stronę, nie używa do tweetowania żadnych gadżetów.
@KomorowskiPL drwi z generała Kozieja, Ewy Kopacz i pierwszej damy. @SteveHiltonGuru naśmiewa się z brytyjskich ministrów i posłów: “Andrew Mitchell wychodzi z siebie w ekscytacji, kiedy siada koło Dave’a w Izbie Gmin”. Znanego z upodobania do imprez torysowskiego posła Nicka Bolesa nazywa “Ibiza Boles”, a szefa komunikacji Prime Minister Office, Craiga Olivera nazywa “Dre”, od modnych słuchawek “Dr Dre” jakie ten nosi, wyszydzając często jego brak wpływu na cokolwiek: “gdyby odszedł, nikt nawt by tego nie zauważył”.
Internetowe fejki, zwłaszcza na twitterze, budzą wiele emocji, rzadko rozumianych przez szerszą opinię publiczną. Polityczni insiderzy też muszą mieć swój świat rozrywki.
16:00
Wrak w sieci łatwo ropoznać. Straszą blogi polityków nieaktualizowane od lat. Straszą strony z designem sprzed dwóch epok. Albo konta na Facebooku, gdzie główną aktywność przejawiają „znajomi”, publikując zdjęcia i linki dalekie od politycznej normy. Oto jak wyglądają główne rodzaje politycznych wraków w sieci.
Wrak Facebookowy:
Konto Mariusza Błaszczaka – co kilka, kilkanaście dni pojawiają się wpisy „oficjalne” czyli linki do wywiadów polityka w mediach. Nieoficjalna działalność to dziesiątki wpisów na ścianie dokonywane przez „znajomych” – zdjęcia, odnośniki do tekstów o Smoleńsku, wpisy takie jak „Sekta Tuskistów - kim są, jakim siłą służą? Komu miła Rzeczypospolita nie głosuje na PO. Tusk - wasal Angeli Merkel i Bronisław Komorowski - agent Putina”, czy też fotki przedstawiające kanclerz Niemiec na tle stylizowanej na faszystowską flagi z symbolem Euro w środku. Albo demot z papierem toaletowym, z podobizną Donalda Tuska i napisem „Tusk - jedyny taki miękki”.
Wszystko miesza się z oficjalnymi wpisami i tkwi na facebookowej ścianie szefa klubu PiS i przez to powstaje wrażenie że polityk je – poprzez brak reakcji - akceptuje. Brak regularnego „czyszczenia”, kontroli nad swoją społecznością w sieci ma takie właśnie rezultaty. Inni przejmują kontrolę.
Wrak twitterowy:
Opuszczone konto to typowy grzech polskich polityków. Michał Boni ostatni swój wpis na twitterze zamieścił 26 września 2011. Bogdan Zdrojewski milczy od 12 grudnia. Ewa Kopacz od 5 lipca.
Na takich opuszczonych kontach pozostają oczywiście wpisy – niegroźne w momencie ich publikacji, ośmieszające dziś, po zmianie barw politycznych, jak stare tweety ministra Arłukowicza, albo przypominany często tweet posła Mularczyka z Solidarnej Polski: “Witam po kongresie PiS”. Albo zamyka się konto, albo prowadzi je w miarę regularnie. Trzeciej opcji nie ma. A stare wpisy mogą być ośmieszającą bronią polityczną, wyciąganą nie tylko przez twitterowych żartownisiów.
Wrak blogowy.
Ostatni wpis na blogu Roberta Biedronia pochodzi z września 2011 roku. Blogowa działalność polityka Ruchu Palikota urywa się na krótko przed szczytem kampanii wyborczej. Pozostawione w odchłani sieci blogi są nagminne w polskim Internecie – Biedroń nie jest rekordzistą. Ostatni wpis na blogu Grzegorza Napieralskiego pochodzi z marca 2011 i nosi tytuł: "Stało się. Lecimy w kosmos".
Wraczeje nawet blog Jarosława Kaczyńskiego, którego dobrze przemyślany debiut w sieci był sensacją w czasie kampanii wyborczej, przyciągając rekordowe zainteresowanie. Tymczasem, ostatni wpis prezesa pochodzi z listopada 2011, i jest to „List otwarty do członków PiS”.
Taki kształt bloga świadczy źle o całym pomyśle – to mógł być blog kampanijny, ale wtedy po wyborach powinien zostać zamknięty. Druga opcja - powinny pojawiać się na nim notki, nawet jeśli są to wystąpienia i odezwy w niczym nie przypominające wpisów na blogu, ale w miarę regularnie. Blog Kaczyńskiego jest zawieszony między jednym a drugim.
Dla polityków i ich doradców, którzy zaczynają próby komunikacji z obywatelami za pomocą Internetu, zbyt często przypomina on tablicę ogłoszeniową, na którą można od czasu do czasu wrzucić wpis i pozostawić bez opieki. Jak jednak pokazuje przykład posła Błaszczaka i innych, takie podejście po prostu się nie sprawdza. Pozostają wraki z przeszłości, odpryski momentów z kampanii wyborczej, gdy trzeba było zainwestować czas w „tłytera” czy „zrobić c o ś w tym Internecie”.
Bez kontroli, bez ciągłej uwagi, bez systematycznego budowania społeczności fanów na Facebooku, wokół bloga, czy na Twitterze te wraki mogą tylko straszyć.
16:29
publikuje Time magazine. Na koniec weekendu wybraliśmy trzy, naszym zdaniem najlepsze:
Marine One z prezydentem Obamą na pokładzie, lecącym z helikopterami wsparcia nad Pacyfikiem z fundraisera w Los Angeles (autor Saul Loeb/ AFP/ Getty images)
Mitt Romney podtrzymywany przez ochronę na wiecu w Messa, Arizona (autor Eric Thayer/ Getty images)
Ron Paul, po wiecu w Memorial School w New Gloucester w Maine (autor:
wszystkie zdjęcia dostępne tu <-- link
17:16
17:23
Siemoniaka:
Townhall
18:25
18:45
19:27
19:58
20:26
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
13.03.2026
12.03.2026
11.03.2026
10.03.2026
09.03.2026
07.03.2026
06.03.2026
05.03.2026
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.