Relacja Live

13.02.2012

07:42

Kopacz:

Arłukowicz nie skorzystał z mojego doświadczenia, Komorowski rośnie w siłę, Mucha miała na sobie 1200 zł i musi odejść
Kopacz o Arłukowiczu w wywiadzie dla Superexpressu: “Spotkaliśmy się raz, dzień przed jego nominacją. Powiedziałam wtedy, że jeśli będzie chciał skorzystać z mojego czteroletniego doświadczenia, to jestem do dyspozycji. - Ale nie skorzystał? - Nie. Nie skorzystał". 

 

-- Wyższe obciążenia dla samozatrudnionych -- na jedynce Rzeczpospolita. “powiązanie składek z dochodami da ZUS dodatkowe 4 mld zł”. “Sól ziemi trafi w urzędnicze kleszcze” - czytamy w krytycznym komentarzu redakcyjnym.

 

-- W GW krytyczny wobec pomysłu referendum nad podniesieniem wieku emerytalnego tekst Dominiki Wielowieyskiej. Cytat: „Polacy, odpowiadając na referendalne pytania sformułowane przez "Solidarność", OPZZ i SLD, tak naprawdę nie wiedzieliby, w jakiej sprawie głosują. Bo alternatywą dla reformy emerytalnej są rosnące podatki, bardzo niskie emerytury i powiększające się obszary biedy”. Link

 

-- „Wprost” pisze o szefie „Solidarności” Dudzie jako o głównym przeciwniku premiera w walce o podniesienie wieku emerytalnego.

 

-- Dziś projekt o wydłużeniu wieku emerytalnego trafi do konsultacji - pisze DGP.

 

-- “Komorowski rośnie w siłę” - pisze w RZ Michał Szułdrzyński o rosnnącej pozycji dystansującego się od rządu Bronisława Komorowskiego.

 

-- Mucha miała na sobie 1200 zł - podsumowuje wczorajszy bieg minister sportu Superexpress.

 

-- Fakt już na okładce uderza w minister sportu. „Mucha musi odejść”. Podtytuł tekstu ze str 4: „Mimo mrozu Mucha próbowała bieganiem  przykryć swoje klęski”. W „Fakcie” także tekst „Tajna narada w spa” o weekendowym spotkaniu polityków PO z Małopolski w ośrodku wypoczynkowym pod Krakowem.

 

-- Oprócz tego, że jest o Stadionie Narodowym nic więcej się powiedzieć nie da - Pisze w Newsweeku Piotr Bratkowski: “chyba najlepiej więc urządzić tu z powrotem bazar”.

 

-- “Uważam Rze ” jak weekendowy Plus/Minus o Thatcher NALEŻY PRZECZYTAĆ: Piotr Zaremba o filmie i o sensie władzy cytuje filmową premier: “kiedyś chodziło o to, żeby czegoś dokonać, teraz o to, żeby kimś być”. Hitem numeru jest “Alfabet Margaret Thatcher” Piotra Semki i hasła m.in: Samantha Fox, “My job is to stop Britain going red”, torebka.

 

-- W URze także: dwugłos -- Czego uczy nas Thatcher - Marek Magierowski i Jacek Karnowski oraz o kulisach władzy Majewski/ Reszka “Tusk, mistrz sztuki bonsai”, “Tusk wyszedł na gościa, który nie rozumie, że da się oszukać żonę, ale nie sieć internetową”.

 

-- Fatalny miesiąc Tuska - w Newsweeku Stankiewicz i Śmiłowicz: “Kryzysowe nastroje panują także w klubie parlamentarnym”, “prawdziwy egzamin dopiero przed nim”.

 

-- W „Naszym Dzienniku” tekst „Tusk w defensywie”. W tekście wiele cytatów anonimowych polityków PO krytycznych dla PDT. Poseł PO z Mazowsza: „Premier zachowuje się tak, jakby stracił polityczny instynkt”. ND cytuje także anonimową „osobę z kierownictwa PO”: „Tymczasem ten rząd jest grupą potakiwaczy, a jeśli nawet ktoś ma swoje zdanie, jak choćby Jarosław Gowin, to jest słaby i Tusk się z nim nie liczy.”

 

-- Temat okładkowy Newsweeka: Dlaczego policji się nic nie udaje.

 

-- W „Polsce The Times” tekst jedynkowy o tym, że ACTA trafia do kosza. A w środku: tekst „Platforma gorączkowo szuka sposobu na wyjście z kryzysu”. Cytowany polityk PO: „W piątek atmosfera w klubie była jak w grobowcu.”. I drugi cytat, z Kancelarii Prezydenta: ” Prezydent jest głową państwa, więc nie może jednoznacznie i doraźnie angażować się politycznie”.

 

-- W GW duży tekst polityczny Renaty Grochal i Wojciecha Szackiego „Przytulisko Polityczne” o „armii” asystentów polityków PO w rządzie. Wymienieni są m.in. Michal Klimczak, Dariusz Dolczewski i inni młodzi członkowie gabinetów politycznych ministrów.

 

-- We „Wprost” długi tekst Michała Krzymowskiego o Jacku Cichockim, pełen krytycznych uwag pod adresem ministra wygłaszanych przez anonimowych policjantów i ludzi związanych z MSW.

 

-- TEN, KTO będzie potrafił politycznie wykorzystać niezadowolenie internautów otworzy sobie, być może, drogę do przyszłej władzy - pisze w komentarzu w URZE Paweł Lisicki.

 

-- Temat dnia dla GPC to śledztwo po katastrofie smoleńskiej, a konkretniej fakt, że rosyjscy wojskowi i urzędnicy oraz członkowie komisji Millera mają być przesłuchani przez polskich śledczych.

  

-- Polityczne urodziny: Piotr Woźniak, główny geolog kraju, b. minister gospodarki w rzadzie PiS.

 

-- TEGO DNIA w 1998 zaprzestano produkcji samochodu Żuk.

 

-- WYDARZENIA: Debata: „Blogosfera – alternatywna opinia publiczna”. Paneliści: Anton Nosik, rosyjski bloger, Igor Janke, szef salonu24.pl.  „Klub Powiększenie” Warszawa, ul. Nowy Świat 27, g 18.00. Więcej szczegółów: http://jankepost.salon24.pl/390356,blogosfera-w-rosji-i-polsce-dyskusja-w-pon-o-18.  


 
 

08:06

NIE CHCE BYĆ MASZYNKĄ

Chcemy zmobilizować rząd i pomóc premierowi - mówił w TOK FM Łukasz Gibała z PO. Krakowski poseł, jeden z założycieli Zespołu ds. Wolnego Rynku, mówił o tym, że chce inicjować ustawy i aktywnie zmieniać prawo w Polsce. - Posłowie przeważnie głosują nad projektami, z którymi się nie zapoznali, a my nie chcemy być maszynkami do głosowania - dodał Gibała. Pierwszym gościem Zespołu ds. Wolnego Runku ma być Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

08:07

Jak się zbiera pieniądze na kampanię?

Bilet na przyjęcie - 1000 dolarów, zdjęcie z kandydatem - 2500 dolarów. Prawo do zasiadania przy tym samym stole? 10 tysięcy. Podczas jednego, często kameralnego, obiadu kampanijny sztab kandydata może zainkasować dużo powyżej jednego miliona dolarów.

 
Podczas jednego z ostatnich fundraiserów na rzecz Mitta Romney'a, który odbył się kilkadziesiąt godzin po przegraniu przez niego wyborów w Minnesocie, Missouri i Kolorado, zaprzyjaźnieni lobbyści otwierali szeroko portfele, bowiem aby spotkać się z kandydatem musieli obiecać wpłacenie na jego konto ponad 10 tysięcy dolarów.
 
Obiady i spotkania na cześć kandydata to tradycyjny sposób zbierania funduszy. Z tej tradycji nieco wyłamał się cztery lata temu Barack Obama, którego sztab chwalił się, że większość zebranych pieniędzy pochodziła od 'zwykłych' ludzi, którzy wpłacali na konto kampanii niewielkie sumy. Według analizy Campaign Finance Institute (organizacja niezwiązana z żadną partią) 48% z zebranych przez Obamę w 2011 roku 118 milionów dolarów pochodziła z datków osób fizycznych, które ofiarowały na rzecz reelekcji prezydenta 200 dolarów lub mniej, a 98% zebranej sumy to były czeki na 250 dolarów lub mniej. Dla porównania - jedynie 9% funduszy zebranych w 2011 r. przez Romney'a pochodziło od ludzi wpłacających równo lub mniej niż 200 dolarów.
 
 
Ale kandydaci nie liczą tylko na tzw. 'small donors'. Mitt Romney spotyka się podczas mnie lub bardziej prywatnych obiadów i kolacji z finansistami i lobbystami, prezydent Obama woli środowisko show-businessu. W styczniu reżyser Spike Lee, który wspierał Obamę także w 2008 roku, zorganizował fundraising dinner w swoim nowojorskim mieszkaniu. Na kolacji pojawiło się ok. 60 osób, każda z nich zapłaciła za tę możliwość 38.5 tysiąca dolarów. Tyle samo (maksymalna kwota, jaką może wpłacić pojedyncza osoba na rzecz kampanii) trzeba było zapłacić za niedawną kolację z prezydentem w waszyngtońskim domu lesbijskiej pary Karen Dixon i Nan Schaffer. Pojawiło się w nim ok. 40 osób, a fundraiser przyniósł kampanii re-elekcyjnej więcej niż 1.4 mln dolarów. Inny ekskluzywny wieczór, który też powinien zaowocować sporymi sumami przekazanymi na rzecz prezydenckiej kampanii, odbędzie się 1 marca w Nowym Jorku, a wśród organizatorów są między innymi projektantka Tory Burch i designer Michael Kors, a także producent filmowy Harvey Weinstein. Cena biletu wstępu? Od 10 tysięcy dolarów w górę.
 
 
Na tle Romney'a i Obamy pozostali kandydaci pozostają daleko w tyle. Mitt Romney w 2011 zebrał 56 milionów dolarów, połowę tego, co Obama, ale też dużo więcej niż pozostali kandydaci republikańscy - na przykład na rzecz kampanii Ricka Santoruma w całym 2011 zebrano jedynie 2.1 mln dolarów. 
 
 
Jednak prawdziwe żniwa dopiero się zaczną - urzędujący prezydent ma przewagę nad swoimi republikańskimi kontrkandydatami - zbiera bowiem już na swoją kampanię prezydencką. Romney, Santorum, Gingrich i Paul wciąż wydają pieniądze walcząc o nominację GOP. Czy kampania 2012 ma szansę pobicia rekordu z 2008? Podczas kampanii cztery lata temu wszyscy kandydaci wydali razem ponad 5 miliardów dolarów (dokładnie 5.3 mld), o ponad miliard więcej niż w 2004 roku.
 
 
foto: printscreen strony prezydenta Obamy do zbierania funduszy online.
 
 

08:34

GW przestała rozumieć młode pokolenie

Dyskusja o dyskusji, która rozgorzała na linii Gazeta Wyborcza-Pudelek, ciągle trwa. Dołączył do niej były pracownik Agory, Radek Zaleski. Na swoim blogu napisał: "Smutne jest to jak bardzo Gazeta Wyborcza, jeden z najważniejszych reprezentantów tzw. starych mediów przestała...
rozumieć młode pokolenie Polaków, to wychowane już w internecie. Co gorsza, czasem obawiam się, że Gazeta Wyborcza (uogólniona redakcja, nie pojedynczy ludzie) przestała rozumieć o co w tym internecie w ogóle chodzi. A to już jest jakaś cywilizacyjna przepaść". Całość do przeczytania pod tym linkiem.

09:05

SLD jak Rick Santorum?

"Referendum dojezdza dziś do Czestochowy. Akcja trwa!"- napisał przed chwilą na twitterze o referendalnej akcji Sojuszu Łukasz Naczas (@naczas). I rzeczywiście, czasem w polityce jest tak, że sukces wzbiera poza zasięgiem medialnych radarów. Tak jak sukces Ricka Santorum, który bez festiwalu medialnego i bez wielkich pieniędzy, spotkanie, po spotkaniu sukces swój - dosłownie - wychodził. Na początku w Iowa, ale teraz po prawyborach w Missouri, Minnesota i Colorado powrócił do głownej stawki. Czy SLD powróci?

09:37

Samotność Żelaznej Damy

Wciąż nie jestem pewna, co myśleć o filmie Phyllidy Lloyd - z natury rzeczy filmy biograficzne o żyjących to materia dość delikatna. Wydaje się jednak, że ani scenarzystka, ani reżyserka nie przejmowały się opiniami współpracowników ani rodziny Margaret Thatcher. Rodzina co prawda nie oburzyła się zbyt kategorycznie na film, część współpracowników odsądziła twórców od czci i wiary.
 
Jedno, co mnie zaskoczyło w filmie, to samotność pani premier, pokazana jako nierozerwalna część jej siły. Nierozumiana ani przez rodzinę, ani przez partyjnych współpracowników, podejmowała decyzje sama - często wbrew woli wielu osób. Walczyła samotnie, choć pod opieką protektorów, Airey'a Neave'a i Denisa, swojego męża. Ale ta samotność, ambicja i despotyczny sposób rządzenia srogo kosztowały Partię Konserwatywną. Wpływ Żelaznej Damy był tak wielki, że w partii nie było miejsca na innego lidera, mniej lub bardziej charyzmatycznego. Iron Lady nie wychowała sobie żadnego godnego następcy, dowolnej płci. Po jej rządach konserwatywnym premierem został nijaki John Major, który w 1997 roku oddał władzę w Wielkiej Brytanii Partii Pracy i dopiero w 2010 na Downing Street wrócił konserwatysta. I to dość miękki konserwatysta, przypuszczam, że gdyby Thatcher była młodsza, bez problemu zgniotłaby Davida Camerona i zjadła na śniadanie. 
 
A tak na marginesie, Best Film, dystrybutor "Żelaznej Damy", powinien dostać po łapkach za twórcze podejście do plakatu i promocji. Mając do wyboru znakomite plakaty (wybór w galeriach do obejrzenia pod tym linkiem lub też tutaj), postawił na banał i wybrał miałki lśniący estetyzm polskiej komedii romantycznej. Kino Świat, dystrybutor "Id marcowych", na całe szczęście miał więcej wyczucia estetycznego.

09:52

Dlaczego zlajkowała Pani Pudelka?

Wywiad z Anną Streżyńską przeprowadziliśmy przez komunikator Facebooka. Przywracamy debacie na temat ACTA jeden z najważniejszych głosów. To tekst, który powinien przeczytać każdy.


Co się stało ws ACTA? Czy rząd mógł mieć inny, lepszy scenariusz?

Anna Streżyńska: ACTA to efekt braku rzeczywistego dialogu oraz braku jawności życia publicznego. Istnieje grupa Dialog powołana po wydarzeniach z ustawa hazardową i rejestrem stron niedozwolonych i reanimowana, ilekroć rząd po raz kolejny musi się tłumaczyć przed społeczeństwem z działalności w sferze internetowej (zmiana ustawy medialnej, nadmierna ilość danych w retencji) ale rzeczywistego dialogu nie ma. Chociaż w rządzie są osoby, które moglyby go poprowadzić, bo znakomicie się na tym znają. 

Natomiast istnieją, nie tylko w Polsce, liczne obostrzenia procesu legislacyjnego i negocjacyjnego w stosunkach międzynarodowych. Społeczeństwo nie zna podstawowych dokumentów, które go dotyczą, (niekoniecznie takich, które powinny być niejawne jako element negocjacji), ponieważ tej niejawności sobie życzą organizacje międzynarodowe, do których należymy, w tym UE.

W efekcie należy mieć nadzieję, że w interesie polskiego społeczeństwa działają nasi urzędnicy, prezesi urzędów centralnych i ministrowie, jednak chociaż wierzę i wiem, że tak jest, to i tak nie zmienia to konstatacji o braku poszanowania reguł demokracji i jawności życia publicznego. 

Największy problem chyba był z konsultacjami?

Kolejnym problemem jest tryb międzyresortowego konsultowania dokumentów – praktyka konsultowania nie dokumentów bazowych lecz stanowisk rządu do dokumentów bazowych, bez wiedzy o tym, jakie jest sedno dokumentu, jego otoczenie polityczne i społeczne, bez ekspertyz, z terminami zwykle od 2 do 24 godzin.

Umowa międzynarodowa z USA, w europejskim kręgu politycznym, który w wielu dokumentach podkreśla swoją rywalizację z USA co do prędkości rozwoju (niezadowalającej zresztą), powinna być wzięta pod lupę na wiele tygodni. I oddana w ręce dziesiątek ekspertów.

W dodatku, podejrzane od początku były wymogi tajności i jak wynika z ustaleń, sami tę tajność zwalczaliśmy, ale nie zrobiliśmy kolejnego kroku w postaci bardzo szerokich konsultacji, tym szerszych i dłuższych im bardziej tajna była ona wcześniej. Takie sytuacje bowiem nie dzieją się przypadkiem. 

Kto zyskuje na ACTA?

Kolejnym problemem oczywiście jest to, komu ten akt miał służyć, bo nie służy on ani społeczeństwu ani twórcom, tylko pośrednikom, a w szczególności wielkim posiadaczom praw autorskich, w tym koncernom medialnym, głownie zresztą amerykańskim.

Prawdziwym problemem jest nigdy nie odbyta dyskusja o prawie autorskim, które jest niedostosowane do współczesnych mediów, w coraz większej części internetowych.

Ta dyskusja jest bardzo na czasie, bo rozwój społeczeństwa informacyjnego, to nie oszukujmy się, nie jest rozwój naukowców, poszukujących fachowej wiedzy, tylko rozwój ludzi, którzy się komunikują i szukają informacji i rozrywki, wymieniają się nią. Bez nowego prawa autorskiego nie rozwinie się społeczeństwo informacyjne, żeby nie wiem ilu Latarników wysyłał rząd do gmin.

Trzeba jednak bardzo mocno podkreślić, że nikt zaangażowany w sprawę ACTA nie kwestionuje słuszności roszczeń twórców co do pożytków z ich twórczości. Przeciwnie.

Czy to jest czyjeś celowe działanie?

Nie uważam, że mieliśmy tu do czynienia z celowym działaniem, zbyt wiele takich sytuacji obserwowałam w praktyce – po prostu obciążona nierównomiernie administracja nie nadąża z ilością pracy (tam gdzie naprawdę są sprawy wymagające czasu i wiedzy) i ma problem z sakramentem pokuty – czyli przyznaniem do winy, zadośćuczynieniem i co najważniejsze – poprawą. 

A lepszy scenariusz?

Lepszy scenariusz? To proste, mimo że to kolejny raz, kiedy rząd przeprasza, trzeba było przeprosić i poprawić się. 

Na ile debata jest wynikiem nieprzygotowania polityków do życia z erze cyfrowej, a na ile z skomplikowania całej umowy i procesu?  Przede wszystkim nie ma żadnej debaty – debatuje facebook, debatują NGOsy i po spadku notowań doszło do spotkania z rządem.

Ale debatę przygotowuje się inaczej – w sytuacji w której rząd się znalazł, nie była potrzebna ad hoc zwołana konferencja w MAC tylko porządna agenda, opublikowanie wszystkich informacji, zaproszenia z wyprzedzeniem. To nie pożar, pożar już był i teraz jest rzeczywiście potrzebna spokojna rozmowa o poszczególnych kwestiach. Nie 7 godzin ciągiem tylko poszczególnymi zagadnieniami. Prawdziwa debata dopiero przed nami. 

Czy politycy zaspali erę cyfrową, w jaką weszło społeczeństwo?

Oczywiście niektórzy politycy nie są przygotowani do życia w erze cyfrowej, świadczy o tym zarówno ich język („ten świat”, „to środowisko”), jak i ostatnio nagłaśniane zdjęcia i fakty ze sposobu używania sieci i urządzeń. Portale się z tego śmieją, ale moim zdaniem nie ma się z czego śmiać, ponieważ to jest bariera niezrozumienia między światem cyfrowym a analogowym, która po raz kolejny uniemożliwia normalne funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego, w sporej części funkcjonującego w sieci.

Politycy nie wyciągnęli wniosków z afrykańskiej lekcji, gdzie Internet stał się platformą rewolucji. Niepokojące jest także to, że ostatecznie do spotkań z politykami dochodzi w atmosferze przymusu i spychania odpowiedzialności. Potrzebne jest nowe otwarcie, wyjście z atmosfery barykad, zgromadzenie przy stole wszystkich zainteresowanych stron i dojście do konkluzji. Przy czym jest kilka tematów, które są do omówienia: jawność działalności administracji i demokracja w życiu publicznym, dostęp do informacji, procedury konsultacyjne, oraz konkretne rozwiązania samego ACTA. 

Sama umowa nie jest skomplikowana, ponieważ ma wyjątkowo pojemny i niedookreślony charakter. Słownictwo tam używane zostanie dopiero wypełnione treścią w praktyce. Są tam przepisy niepokojące, dające posiadaczowi praw autorskich prawo do domagania się pełnej informacji włącznie z danymi osobowymi o domniemanym sprawcy domniemanego naruszenia. 

Jak Pani zdaniem będzie się rozwijał rynek telekom w Polsce jeśli ACTA wejdzie w życie? Co jest największym zagrożeniem teraz dla rozwoju tej sfery? 

Nie wiemy, bo sama umowa ma charakter ramowy i daje bardzo szerokie pole do popisu, ale czym zostanie wypełniona, nie wiadomo, tym bardziej ze kolejność wypełniania jest inna niż nam się wydaje, najpierw zapewne będziemy mieli zmiany w dyrektywie o prawie autorskim, być może w dyrektywie o handlu elektronicznym.

A dopiero potem implementację w polskim prawie. Unijne dokumenty są także polem politycznego kompromisu, w którym liberalne przepisy albo brak regulacji ścierają się z przepisami francuskiej ustawy Hadopi.

Ostateczne decyzje znowu mogą znienacka zapadać na posiedzeniu Rady Ministrów właściwych w sprawach rybołówstwa i rolnictwa, wiele też zależy od tego, co za co oddajemy podczas zawierania tych kompromisów.

Taka jest polityka, czasem dostajemy cos na czym nam bardzo zależy, bo odpuszczamy coś innego, na czym nam nie zależy, lub nie wiemy, że bardzo nam na tym powinno zależeć. Moim zdaniem nie ma sensu rozmawiać co zlego się wydarzy w związku z ACTA na rynku telekomunikacyjnym. Najwyzsza pora rozmawiać o tym, co powinno się wydarzyć w prawie własności intelektualnej i jeszcze w kilku innych zagadnieniach, co może mieć bardzo pozytywny wpływ na rozwój tego rynku a w efekcie na nasz osobisty i zbiorowy potencjał.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w ciagu ostatnich dwóch-trzech tygodni jeśli chodzi o ACTA?

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ludzie nie protestowali z powodu podatków, emerytur i innych cięć, a wyszli na ulicę z powodu zagrożonej wolności internetu i braku demokratycznego uczestnictwa w procesie stanowienia prawa. I wbrew niektórym medialnym doniesieniom nie byli to ani internetowi piraci i złodzieje, ani licealiści.

Jak mysle o tym, to przypomina mi się godło polskiej prezydencji, idący szereg kolorowych postaci a na przedzie idzie postać z polską flagą. Godło to namalował autor godła Solidarnosci, co ma symboliczny wymiar. Przez całą prezydencję byłam ciekawa, dokąd ten człowiek z polską flagą poprowadzi Europejczyków. A tu się okazało, że staliśmy się zarzewiem europejskiego protestu w sprawie praw sieciowego społeczeństwa obywatelskiego.

A w dyskusji Pudelek kontra Gazeta Wyborcza komu Pani przyznaje racje ? Na Facebooku zlajkowała Pani tekst Pudelka...

W tym sporze wszyscy mają swoje racje i z tych kłotni nic nie wynika, a głos Pudelka jest wazny, ponieważ to glos przeciętnego zjadacza chleba; celebryci mają swoje racje, a uzytkownicy swoje - moim zdaniem da sie je pogodzic, jesli nie bedziemy tych swiatów dzielic, lecz probowac te swiaty łączyć i spotykac ze sobą. 

 


10:03

"Grecja w ogniu może stracić swoją tożsamość"

Gracja po raz kolejny była tematem poranka - tym razem za sprawą nocnego głosowania w sprawie przyjęcia kolejnego pakietu cięć. Na stronie Kathimerini, jednego z głównych greckich dzienników pojawił sie w nocy ciekawy komentarz jednego z tamtejszych publicystów. "To co tracimy w ogniu, to nie tylko rzeczy materialne. To co jest stawką to nasze dziedzictwo, nasza tożsamość. Jeśli nie zostaniemy w strefie euro, jeśli znajdziemy się skraju Europy, to będziemy sami, upokorzeni i pokonani". Cały komentarz tutaj. 

10:48

Kobiety i dzieci wstęp wolny:

"Fakt", "Super Express", "Fakty TVN

11:32

Burmistrz Śródmieścia: w Warszawie nie ma biedy

Wojciech Bartelski, burmistrz Śródmieścia (PO) w wywiadzie dla TVN Warszawa mówi: w Warszawie nie ma biedy. (link do wywiadu <--)

Szybki fact-check: w Warszawie zarejestrownych jako bezrobotne jest 40584 osób, z czego w samym Śródmieściu 3170 - z tych osób 2751 nie ma prawa do zasiłku (dane z 2011 według Urzędu Statystycznego w Warszawie). Stopa bezrobocia w Polsce według danych GUS-u z grudnia 2011 (link do raportu) to 12.5%, stopa bezrobocia w wojewódzwie mazowieckim jest odrobinę niższa: 9.9%. Stopa zagrożenia ubóstwem ustawowym w województwie mazowieckim w 2010  roku - 5.1% (skrajnym - 4.1%). Pozostawiamy bez dalszego komentarza.


 
 

12:06

Santorum próbuje wygryźć Newta

Rick Santorum, kandydat do zdobycia nominacji prezydenckiej GOP, korzysta ze swojego momentum, osiągniętego po hat-tricku w stanach Minnesota, Missouri i Kolorado. Powiedział w niedzielnym wywiadzie dla telewizji CNN, że republikański wyścig prezydencki odbywa się pomiędzy dwiema osobami - pomiędzy nim a Mittem Romney'em. Po stronie Ricka stoją sondaże, choć nie dają mu wyraźnego prowadzenia z Newtem Gingrichem. Według codziennego trackingu Gallupa w niedzielę prowadził Romney z 34% poparciem, na drugim miejscu był Santorum - 24%, na trzecim Gingrich - 17%. Z punktu widzenia Santoruma dwuosobowy wyścig o nominację może przynieść mu poparcie konserwatywnej części GOP, dla Mitta Romneya korzystniejszy jest rozkład głosów mocno konserwatywnych pomiędzy Santorumem a Gingrichem.

12:08

Kolejny zły sondaż dla PO

Poniedziałek i kolejny po OBOPie i SMG/KRC zły sondaż dla Platformy Obywatelskiej. W świeżutkim badaniu CBOSu partia Donalda Tuska traci 7 pp i osiąga wynik 33%. PiS znajduje się w "bezpiecznej" odległości i ma 19%. Pełne wyniki sondażu można przeczytać tutaj. 

12:34

Sztab Obamy zaprasza do "Zespołu Prawdy"

W polskiej konwersacji politycznej modne są ostatnio rożnego rodzaju zespołu. Sztab Obamy wystartował właśnie z własnym zespołem - tylko dotyczącym prawdy. Tak pompatycznie nazywa się możliwość zapisania się na specjalny newsletter, który sztab Obamy ma wysyłać za każdym razem gdy Republikanie będą podawać o prezydencie nieprawdziwe informacje. W ten sposób - takie jest rozumowanie zespołu ds. nowych mediów Obamy - zwolennicy prezydenta będą uzbrojeni w sprawdzone kontrargumenty. Teksty wysyłane przez newslettter są także dostępne na specjalnej stronie. Co ciekawe, tak "antyczna" forma komunikacji jak e-mail nadal jest podstawowa dla sztabu Obamy, mimo ogromnego zaawansowania innych metod komunikacji i angażowania zwolenników. "Truth Team" spina w jedną całość trzy narzędzia - AttackWatch, czyli serwis do monitorowania  poczynań GOP w sieciach społecznościowych i w mediach, KeepGOPHonest, i KeepingHisWord czyli zbiór informacji o spełnionych obietnicach prezydenta. 

13:18

8 głosów wewnętrznej opozycji w PO


Zamieszanie z ustawą refundacyjną i protesty przeciwko ACTA dają jej duże pole do manewru. Wewnętrzna opozycja - jak zwykł nazywać ją premier -  ma się w Platformie coraz lepiej.
 
Jej liderem ochrzcił Tusk Grzegorza Schetynę. Na razie związani z nim posłowie lekko kąsają otoczenie  premiera i czekają na lepsze czasy. Pytanie czy te przyjdą skoro droga od “wewnętrznej opozycji” do “strategicznej rezerwy” nie jest w Platformie zbyt długa. Oto 8 wypowiedzi, które mogły i mogą pomóc w wejściu na tę drogę.
 
„Jestem optymistą” – Łukasz Gibała w dzisiejszym poranku TOK FM stwierdził przy okazji dyskusji o sytuacji w PO. „Jestem optymistą. Kiedy usłyszałem, jak Paweł Graś - usta samego premiera - podkreślił, że poważnie podchodzi do tego ostrzeżenia, to zakładam, że szef rządu wyciągnie właściwe wnioski. I po raz kolejny pokaże, że jest wybitnym politykiem i uda nam się z tego kryzysu wyjść” powiedział lider nowego parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku. Ten zespół ma być  – jak też powiedział Gibała w tej audycji „powrotem do korzeni PO”.
 
„Tłumaczenie” -  Julia Pitera w sobotnim (11 lutego) programie „Przesłuchanie” na antenie RMF FM nie szczędziła gorzkich słów kolegom i koleżankom z PO. Na pytanie kto zawiódł w komunikacji w sprawie reform odpowiedziała. „Ja myślę, że wszyscy. I posłowie unikają odpowiedzi na te pytania, kiedy są pytani przez dziennikarzy i nie bardzo rozumieją, i troszkę rząd zawiódł, że jednak nie tłumaczy, na czym to powinno polegać.”
 
„Zużycie”. Lena Kolarska-Bobińska w „Kontrwywiadzie RMF” (3 lutego) ostro skrytykowała sposób w jaki PO prowadzi komunikację ze społeczeństwem.  Odnosząc się do reform emerytalnej powiedziała:To jest tak, że cały proces konsultacji, jaki będzie teraz przebiegał przed reformą emerytalną, musi być dużym procesem społecznym. To nie jest tylko kwestia samego premiera.” Oraz o „zużyciu” potencjału i popularności samego premiera: „Nie można powiedzieć, że się już zużyła, bo jesteśmy dopiero na początku tych czterech lat. Na pewno może się zużyć, ale dlatego nie trzeba wszystkiego opierać na popularności jednej osoby”.
 
 
“Zabrakło refleksu” - mówi 20 stycznia 2011 roku Grzegorz Schetyna o reakcji rządu na raport MAK.  Ówczesny marszałek sejmu  dodaje, że na “takie sytuacje” trzeba być gotowym. Te “takie sytuacje” oznaczały niespodziewaną prezentację raportu przez Tatianę Anodinę.  W tym dniu Donald Tusk wypoczywał we Włoszech, a w świat poszedł komunikat o pijanym polskim generale, który zmusił do lądowania pilotów.
 
W niemal identycznym tonie Grzegorz Schetyna wypowiadał się o ACTA. „Premier ma urzędników, którzy powinni w zeszłym tygodniu przekazać ludziom informacje na ten temat. (…) Widziałem we wtorek konferencje ministrów Boniego i Zdrojewskiego, trzeba to było zrobić wcześniej”” – powiedział były marszałek sejmu 25 stycznia 2012 r. na antenie TVN24. 
 
“W tej sprawie po prostu daliśmy ciała” - mówił John Godson w wywiadzie dla Onetu Posłowi PO przepraszał za brak konsultacji w sprawie ACTA. Ta wypowiedź nie była może szokiem, bo podobne sygnały z PO płynęły już od dawna ale pokazała, że nawet szeregowi posłowie, gdy coś ich boli, nie będą już milczeć i zaklinać rzeczywistości.
 
 
“Oczekuję, że PKP będzie lepiej dbać o mnie jako pasażera” -powiedział we wrześniu 2011 roku  “Super Expresowi” Krzysztof Kwiatkowski. Ówczesny minister sprawiedliwości był nie tylko zmęczony przeciągającymi się podróżami na trasie Łódź - Warszawa ale i łódzko- partyjną rywalizacją Z Cezarym Grabarczykiem. Tę wypowiedź zwolennicy tego drugiego wykorzystali zresztą szybko, by podważyć lojalność Kwiatkowskiego.
 
“Donald Tusk upokarza przyjaciół brakuje mu empatii” - mówi 24 września  w wywiadzie dla Polski The Times Andrzej Halicki. Cała rozmowa była zaskakująco odważna, bo ówczesny szef komisji spraw zagranicznych jednym tchem mówił o tym, co mu się w Platformie nie podoba i co mu się w Grzegorzu Schetynie podoba. W samej partii dużą popularnością cieszyły się te fragmenty wywiadu w których Halicki mówił o tym, że “Tuska otaczają lizusy”.
 
“Autorką ustawy jest była minister zdrowia, więc to ona powinna się tłumaczyć” - stwierdziła w TVN Małgorzata Kidawa- Błońska.  Teoretycznie  te słowa nie wydają się być zbyt kontrowersyjne. Praktycznie obrona Bartosza Arłukowicza oznaczała atak na Ewę Kopacz jedną z najbardziej zaufanych osób premiera.  
 
fot. Marcin Marucha CC BY 3.0
 

16:31

PiS reaguje na sprawę gabinetow politycznych

PiS zareagował szybko na sprawę gabinetów politycznych o których pisała dziś GW. Na konfie w Sejmie Adam Hofman zapowiedział ponowne złożenie projektu nowelizacji ustaw który ma doprowadzić do likwidacji gabinetów politycznych w ministerstwach. PiS przedstawił wyliczenia z których wynikało, że przez 5 lat gabinety polityczne kosztowały 3 mld złotych.

17:27

Tuska problem z kobietami

Relacja Donalda Tuska z elektoratem kobiecym wyrasta na jeden z kluczowych problemów wiszących nad Platformą. Rząd forsuje przedłużenie wieku emerytalnego kobiet. A tym najliczeniejszy elektorat Platformy wydaje się nie być zachwycony. Dodatkowo, sztab polityczny rządu zdecydował się na komunikację z politycznymi i biznesowymi celebrytkami, a nie bardziej wiarygodną formułę dialogu z kobietami. 

 

Według exit poll OBOPu z ostatnich wyborów parlamentarnych aż 42% kobiet poparło Platformę (przy ogólnym wyniku partii- 39%). 30,7% kobiet zagłosowało na Prawo i Sprawiedliwość. To wyraźna instrukcja: kobiety są kluczową dla PO grupą.

 

Relacja Platformy z kobietami to bardzo trudny, ambiwalentny związek, czego wyrazem są m.in. takie sprawy jak głosowanie wielu posłów PO w lipcu 2011 za pracami nad projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywania ciąży – mówi serwisowi 300polityka Anna Dryjańska z Fundacji Feminoteka. I dodaje: „A bez działań prorównościowych zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn tylko pogłębi gorszą sytuację kobiet na rynku pracy” – dodaje Dryjańska.

 

To kwestia obywatelskiego projektu ustawy antyaborcyjnej – którą latem tamtego roku, w gorącej atmosferze przed wyborami parlamentarnymi – jest jedną z kluczowych osi konfliktu. Również działalność i słowa poprzedniej pełnomocniczki ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn, Elżbiety Radziszewskiej nie została Platformie zapomniana. 

 

„Radziszewska prowadziła przede wszystkim działania pozorne. Platforma nie zrealizowała kluczowych dla kobiet obietnic w ciagu swojej kadencji, m.in. refundacji in vitro” – mówi Agnieszka Grzybek, przewodnicząca partii Zieloni 2004.

 

Donald Tusk zdaje sobie sprawę z kluczowej roli, jakiej poparcie kobiet może mieć w nadchodzącej batalii o wiek emerytalny. Tabloidom udało się wygrać walkę o stan opinii w tej sprawie. Przeświadczenie jest takie, że bezwzględny Tusk chce zapędzić kobiety do dłuższej pracy. W sprawie ewentualnych korzyści z przedłużanego wieku emerytalnego nie przebił się ani jeden komunikat rządu. 

 

Dziś Tusk rozmawia z Parlamentarną Grupą Kobiet. W piątek widział się z Kongresem Kobiet, czyli pod względem społecznego statusu “kobiecą arystokracją”. To ważny głos. Jest tam wiele liderek opinii, które występują w mediach, ale czy mogą być wiarygodnym głosem dla łódzkich włokniarek, czy wiejskich nauczycielek? Czy głos Henryki Bochniarz będzie coś dla nich znaczył? Czy któraś z bohaterek spotkania naprawdę liczy na emeryturę z ZUS?

 

W czasie kampanii Tusk, pokazał się jako ludowy premier, rozmawiający z obywatelemi bez pośredników, także z kołem gospodyń wiejskich w Rzecinie pod Piłą. Dziś komunikuje się z salonem, w którym stoją meble art deco i wiszą obrazy Łempickiej. 

 

Teraz premier zabiega o poparcie kobiet dla reformy emerytalnej. Ale bez poważnych zmian – inwestycji w nowe miejsca pracy, nacisku na polepszenie współczynnika aktywności zawodowej kobiet, inwestycji w żłobki i przedszkola, uszczelnienie całego systemu ubezpieczeń, tak aby od wszystkich rodzajów umów były odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne oraz wyrównania zarobków kobiet i mężczyzn - poparcie kobiet dla tej reformy będzie niemożliwe do uzyskania  – mówi Grzybek.

 

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet w 2010 roku wynosił 49%, a mężczyzn – 65% (raport Sedlak&Sedlak). Polityka rodzinna i edukacyjna były jedną z największych porażek Platformy w czasie kampanii wyborczej - sprawy takie jak dopłaty do przedszkoli, sześciolatki w szkołach to zręcznie na końcu zarządzone, ale jednak poważne wpadki PO w powakacyjnej części kampanii 2011. 

 

Teraz, pod presją spadających sondaży i kryzysu z ACTA Donald Tusk musi zaproponować  pakiet rozwiązań skierowanych dla kobiet. I wiarygodnie o nim opowiedzieć. W innym przypadku, najważniejszy elektorat Platformy odwróci się od niej na trwałe. 

 

 

zdjęcie ze spotkania premiera z kołem gospodyń wiejskich w Rzecinie, źródło autobustuska.pl


 

18:38

Szef Narodowego Centrum Sportu złożył dymisję. Miał w niedzielę gorszy czas niż minister Mucha

21:36

7 najlepszych cytatów z wywiadu z Anną Streżyńską

Komu służy ACTA: "Nie służy on ani społeczeństwu ani twórcom, tylko pośrednikom, a w szczególności wielkim posiadaczom praw autorskich, w tym koncernom medialnym, głownie zresztą amerykańskim." 

 

O debacie: "Przede wszystkim nie ma żadnej debaty – debatuje facebook, debatują NGOsy i po spadku notowań doszło do spotkania z rządem. " 

 

O potrzebie nowego otwarcia: "Potrzebne jest nowe otwarcie, wyjście z atmosfery barykad, zgromadzenie przy stole wszystkich zainteresowanych stron i dojście do konkluzji". 

 

O politykach: “Oczywiście niektórzy politycy nie są przygotowani do życia w erze cyfrowej, świadczy o tym zarówno ich język („ten świat”, „to środowisko”), jak i ostatnio nagłaśniane zdjęcia i fakty ze sposobu używania sieci i urządzeń. Portale się z tego śmieją, ale moim zdaniem nie ma się z czego śmiać, ponieważ to jest bariera niezrozumienia między światem cyfrowym a analogowym”

 

O protestach: "Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ludzie nie protestowali z powodu podatków, emerytur i innych cięć, a wyszli na ulicę z powodu zagrożonej wolności internetu i braku demokratycznego uczestnictwa w procesie stanowienia prawa." 

 

“Jak mysle o tym, to przypomina mi się godło polskiej prezydencji, idący szereg kolorowych postaci a na przedzie idzie postać z polską flagą. Godło to namalował autor godła Solidarnosci, co ma symboliczny wymiar. Przez całą prezydencję byłam ciekawa, dokąd ten człowiek z polską flagą poprowadzi Europejczyków.”

 

O Pudelku: "Glos Pudelka jest ważny, ponieważ to glos przeciętnego zjadacza chleba, celebryci mają swoje racje, a użytkownicy swoje"


 

21:40

Legendarny rosyjski bloger sceptyczny co do roli internetu w polityce
Ludzie w wypełnionym po brzegi warszawskim klubie "Powiększenie" czekali z niecierpliwością na słowa legendarnego rosyjskiego blogera Antona Nosika o przełomowej roli internetu w rosyjskich protestach. Spotkanie miało miejsce w ramach cyklu "Polska i Rosja w Powiększeniu".

 
Ale takie słowa nie padły dziś wieczorem... Zamiast tego goście spotkania, którego  uczestnikiem był także Igor Janke, usłyszeli gorzkie wyznanie dotyczące politycznej rzeczywistości w Rosji. 
 
"Putin zniszczył wszystko to, co nazywamy polityką. Nie ma już możliwości wyboru między jednym kandydatem a drugim. I dlatego rola blogosfery w Rosji ogranicza się jedynie do jałowej dyskusji. Bo trudno nazwać polityczną dyskusją sytuację, w której nie ma się na nic wpływu" - powiedział Nosik nieco zaskoczonym uczestnikom spotkania.
 
"Internet to ludzie. Internet nie wyjdzie za nas na plac. Bez internetu też możliwa byłaby samoorganizacja - za pomocą plakatów, smsów, i innych tradycyjnych metod" - przekonywał Nosik. I dodał: "Nikt z liczących się teraz blogerów w Rosji nie zamierza być liderem rewolucji, która obali Kreml. Tylko zmiana systemu, i stworzenie prawdziwej polityki może ich wynieść do władzy". 
 
Nosik w dyskusji z Igorem Janke podkreślał różnicę kulturową między Polską a Rosją. Gdy Janke stwierdził, że został dziennikarzem by mieć wpływ na rzeczywistość, Nosik zaoponował, twierdząc że w Rosji ludzie są fatalistami z natury, i nikt nie myśli o wpływaniu na cokolwiek. "Blogi to tylko sposób na wyrzucenie z siebie tego, co się myśli" - mówił.
 
Nosik, jeden z pionierów świata nowych mediów w Rosji, był także sceptyczy co do znaczenie wynajętych blogerów opłacanych przez Putina w celu zmiany debaty w rosyjskiej blogosferze. Przyznał takż, że nie wierzy w sukces modelu płatnego dostępu do treści w internecie.
 
fot. Dmitry Rozhkov CC BY SA-3.0
 

22:22

Czy Obama idzie w ślady Reagana?

Ciekawostka z branży badań politycznych - firma Purple Strategies, niezwiązana z żadną amerykańską partią, zauważyła pewną zbieżność pomiędzy notowaniami Ronalda Reagana z czasów, gdy ubiegał się o re-elekcję, z wynikami, jakie osiąga dziś Obama. Tendencje w sondażu dotyczącym tzw. job approval oraz spadające bezrobocie odzwierciedlają te z 1984 roku (grafika do zobaczenia pod tym linkiem), a więc roku, w którym Reagan został wybrany na drugą kadencję.