Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
12.02.2012
09:40
Romney:
jestem bardzo konserwatywny
10:07
10:11
10:33
11:19
13:14
15:11
Tusk:
Mogę się założyć, że reforma emerytalna będzie przeprowadzona. Jeśli nie, pobiegnę wokół Stadionu Narodowego
16:19
16:32
17:57
19:04
Fundacja Margaret Thacher stopniowo ujawnia fragmenty tajnej korespondencji. Także tej, w której pojawia się Polska. Wybraliśmy 13 najciekawszych rzeczy, które obrazują zainteresowanie Żelaznej Damy Polską za czasów jej urzędowania na 10 Downing Street.
W dokumentach pojawiają się luki, które mają związek z tym, że wiele dokumentów nie zostało jeszcze odtajnionych.
1. List Keitha Josepha do Margaret Thatcher
5 sierpnia 1977 Keith Joseph (uznawany za “power behind the throne” u Thatcher) pisze do MT list o Leszku Kołakowskim i jego udziale w ruchu rewizjonistycznym na Uniwersytecie Warszawskim. Joseph zachęca MT do przeczytania wstępu Kołakowskiego do ksiązki “Socjalizm” o różnicach między teorią a praktyką marksizmu - “Załączam fotokopię. Nie musisz odpisywać”- kończy
2. Notatka ze spotkania gen. Haiga (który wtedy kończył misję jako głównodowodzący NATO) z MT 13 czerwca 1979 - fragment: “ZSRR i jego imperium powinno być obiektem silnej presji, jak tego dowiodła wizyta papieża do Polski”.
3. Notatka ambasadora WB do brytyjskiego MSZ - 2 stycznia 1980: “Rozczarowujący rok dla Polski, zdominowany wątpliwościami o jej polityczną i gospodarczą stabilność. Kościół zyskał trochę pewności siebie po wizycie papieża”.
4. List prezydenta Cartera do MT - 27 sierpnia 1980
“Wydarzenia w Polsce są tak ważne, że chciałbym cię prosić o ich osobistą ocenę. (...) Moja administracja jest bardzo ostrożna, żeby nie zrobić niczego, co dałoby Sowietom pretekst do interwencji w Polsce. Wiem, że myślisz podobnie. (...) Mieliśmy kontakt z polskim ambasadorem w USA. Podziękował za to, że powstrzymujemy się od komentowania tego, co dzieje się w Polsce. (...) Musimy być w ścisłym kontakcie na temat tego, co się dzieje w Polsce”.
5. List Thatcher do Cartera - 3 września 1980
“Dziękuję za twój list na temat Polski, przeczytałam go z ogromną uwagą. (...) Koncesje jakie władza poczyniła na rzecz górników i stoczniowców stanowią ogromny potencjał. (...) Osobiście wątpię, czy sytuacja osiągnęła już moment, w którym można powiedzieć o stabilizacji.”
6. List Cartera do Thatcher 7 pażdziernika 1980
“(...) Ewentualna rosyjska interwencja w Polsce miałaby bez wątpienia konsekwencje na długie lata dla całych stosunków Wschód- Zachód. (...) Nie pozostawmy Sowietom żadnych iluzji, co do konsekwencji, jakie będzie miała ich ewentualna interwencja. (...) Podobne sugestie przesyłam do Valery i Helmuta.”
7. List Margaret do Cartera - 20 października 1980
“Obserwujemy ruchy wojsk radzieckich na granicy z Polską i choć nie mają one charakteru realizowania interwencji, to można je jednak uznać za przygotowanie do niej. (...) Podczas ostatniej konferencji partii konserwatywnej powiedziałam wyraźnie, że polskie sprawy muszą być rozwiązywane przez Polaków”.
8. List Cartera do Thatcher 1 grudnia 1980
“Jestem zaniepokojony nadzwyczajną aktywnością wojsk Paktu Warszawskiego przy granicach z Polską. Dowodzi to, że sytuacja w Polsce wchodzi w krytyczną fazę”.
9. List Margaret do Ronalda Reagana - 22 grudnia 1981
Zgadzam się z tobą, że sprawy w Polsce stawiają nas przed bardzo poważnymi decyzjami. (...) Dziś w Izbie Gmin wygłoszę pełne potępienie zatrzymań i strzelania do ludzi w Polsce. (...) Zawsze twoja, Margaret. Wesołych Świąt.”
10. Manifest wyborczy Partii Konserwatywnej, maj 1983
“Inwazja w Afganistanie i zwalczanie polskich dysydentów przypomina nam o prawdziwym charakterze ZSRR”.
11. Relacja z rozmowy Thatcher z sekretarzem Weinbergerem - 8 września 1982
“Premier MT nie wierzy, że sankcje gospodarcze mogą przyczynić się do zmniejszenia represji w Polsce. Uważa, że należy dać sygnał, że tylko pozbycie się rządu wojskowego może doprowadzić do powrotu stosunków do normalnosci”.
12. Rozmowa z Gorbaczowem, 23 września 1989
MT: “Jestem pod dużym wrażeniem odwagi i patriotyzmu gen. Jaruzelskiego w Polsce. Oczywiście, dla Pana przyszłość Polski także ma ogromne znaczenie. Odnotowałam, że ze spokojem zaakceptował pan wyniki wyborów w Polsce. (...) Rozumiem, że pański stosunek, będzie taki, że każdy kraj w Europie Wschodniej sam będzie decydował o swoim losie”.
13. Notatka z rozmowy pomiędzy Margaret Thatcher a Francois Mitterandem 20 stycznia 1990
"(...) Niemcy wydają się zdeterminowani, żeby użyć swojego wpływu, żeby zdominować Czechosłowację, Polskę i Węgry. To zostawia tylko Rumunię i Bułgarię dla nas. Polacy nie polubią Niemców, dopóki kwestia granicy pozostaje otwarta. Tak samo jak nie będą chcieli wpaść w niemiecką dominację. Ale potrzebować będą niemieckich inwestycji i pomocy. Thatcher dodała: nie powinniśmy akceptować niemieckich wpływów w Europie Wschodniej i zrobić wszystko co możliwe żeby rozszerzać własne kontakty”.
Źródło: http://www.margaretthatcher.org/
19:35
19:44
-- “Donald Tusk w roli strusia” - pisze Piotr Zaremba w Rz: “(...) problem nie leży tylko w socjotechnice. Także w realnych słabościach pańskiej ekipy. Pocieszanie się, że opozycja też nie jest na miarę, a do wyborów daleko, może stać się niedługo gestem strusia. Chowającego głowę w piasek”.
-- Tytuły o PO -- “Polacy mają dość PO (Superexpress), “Zimowy sen Platformy” (GW), “Drastyczny spadek poparcia dla PO” (Fakt), “Przeciwnicy wciąż nie potrafią korzystać z błędów PO” i “Czy sondaże zatrzymają PO” (RZ)
-- “Muchołapka”: “Media zniszczyły człowieka. Sami widzieliśmy przez ostatnie kilka dni ten prasowy lincz i musimy uderzyć się we własne piersi. Zaszczuliśmy, obrzuciliśmy obelgami, opluliśmy. Dobrze, że minister Mucha wreszcie zabrała głos i powiedziała to wprost.”- pisze w cosobotnim felietonie Robert Mazurek. „(...)nigdy w życiu nie miał nożyczek w ręku”. Swoją drogą dramat człowieka, któremu nawet w przedszkolu i podstawówce nie pozwolono wycinać, musi być tak wielki, że mąż ten, w ramach kompensacji, sam postanowił wyciąć nam niezły numer, biorąc robotę, na której się ni w ząb nie zna”
-- OGLĄDALNOŚĆ: Dramat rodziny z Sosnowca oglądała w kanałach informacyjnych rekordowa liczba telewidzów- pisze Rz: Polsat News miał średnią oglądalność 112 tys. (czasem nawet 719 tys.), TVN24 średnio 352 tys. (w szczycie nawet 1,4 mln), TVP Info 390 tys. (badania Nielsena)
-- Fiskus bierze coraz więcej- w 2011 zapłaciliśmy o 9% podatków więcej niż rok wcześniej (Rz)
-- TRZEBA PRZECZYTAĆ: Daleko od Thatcher- Plus Minus Rz poświęcony prawicy: Dlaczego w Polsce nie ma torysów? Piotr Zaremba “Reagan tłumaczony na polski”- “(...) ogarnięci największą gorączką republikanie mogą stanowić dla polskiej prawicy wzorzec. Ich czołowi publicyści nie ogłaszają, że skreślają trzy czwarte narodu jako niepatriotyczną masę. Ani nie uznają nieodzownej debaty o partyjnej taktyce za spisek wrogich sił.”
-- PIS STAŁ SIĘ DE FACTO KOALICJANTEM PO- jego retoryczny radykalizm wzmacnia rząd, stabilizuje fatalny dla Polski kształt sceny politycznej, a przyjęty styl działania zmniejsza polityczne zaplecze prawicy- pisze Dariusz Karłowicz z Teologii Poliycznej (Plus Minus)
-- KRÓLOWA NARODU SKLEPIKARZY- o Thatcher pisze Marek Magierowski- “o kobiecie, która zawstydzała mężczyzn i która nie znała sformułowania mission impossible”. W GW tekst Witolda Gadomskiego “Jak Thatcher zmieniła świat” - “gdyby nie MT i Ronald Reagan być może nadal żylibyśmy w PRL”
-- Ból z ustawy-- Dominika Wielowieyska i Agata Nowakowska w GW: “Nowa ustawa refundacyjna to prawdziwa bomba atomowa. Wprowadza rozwiązania, do których w Europie dochodzono latami”
-- „Ameryka kazała milczeć” w „Magazynie Świątecznym” o tym, jak powstawała umowa ACTA. Dużo ciekawych szczegółów, dających kontekst debacie: “Porozumienie ACTA było efektem nacisków amerykańskich producentów, firm lobbystycznych i powiązanych z nimi urzędników. Czuwał nad tym Biały Dom”.
-- POLITYCZNE URODZINY: dziś- Lesław Podkański, jutro- reżyser, twórca wielu reklam wyborczych PO i UW, mąż posłanki PO - Jan Kidawa Błoński (jutro)
-- 31 lat temu Wojciech Jaruzelski został premierem, 12 lat temu ruszyła interia, a 3 lata temu weszła w życie ustawa likwidująca wojskowy pobór powszechny
19:44
Polityk w otoczeniu agentów ochrony nie tylko jest bezpieczniejszy (teoretycznie). Ale także dużo lepiej wygląda.
Amerykańskie portale polityczne piszą o tym, że Mitt Romney od tygodnia ma pełną ochronę Secret Service i że wcale nie chodziło o to, żeby był bezpieczniejszy. Chodziło o podkreślenie jego “nieuniknioności” jako finalnego kandydata republikanów w listopadowych wyborach.
Ochrona amerykańskiej secret service przysługuje dopiero ostatecznemu kandydatowi na prezydenta USA. Sztab Romneya wystąpił o nią ze względów PRowych. Kandydat dotąd posługiwał się własnymi ochroniarzami, ale w otoczeniu Secret Service i pancernym cadillacu wygląda się dużo poważniej.
Pseudonimy nadawane przez Secret Service amerykańskim politykom stają się tematem medialnym samym w sobie. W poprzedniej administracji prezydenckie “nickname’y” zaczynały się od “T” - George W. Bush był nazywany “Tumbler” albo “Trailblazer”, pierwsza dama “Tempo”. Bill Clinton w nomenklaturze agentów był “Eagle”, a Hillary “Evergreen”. Za obecnej administracji kody zaczynają się na “R” - Obama to “Renegade” a Michelle “Renaissance”. Wiceprezydent Biden to “Celtic”, jego żona “Capri”.
Media spekulują jaki kryptonim nadano Romney’owi. Wiadomo, że całej rodzinie republikańskiego kandydata przypisano literę “S”. Kryptonim "Serenity" dziennikarze przypisują słynącej z tego, że jest oazą spokoju pani Romney. Jeden z synów kandydata, który jest lekarzem, to zapewne "Scalpel".
Swój “nickname” ma w BOR także rodzina Tusków. W rozmowie z 300polityka rzecznik rządu mówi, że ze względów bezpieczeństwa nie może podać BORowskiego kodu premiera, choć przyznaje, że nie jest to tajemnica państwowa: - “Tak na zdrowy rozum, wtedy można byłoby go używać tylko w kancelarii tajnej”- śmieje się Graś.
U nas nie traktuje się ochrony jako elementu PRowskiego. Po prywatną ochronę sięgają głownie politycy wzbudzający dużo emocji, zwłaszcza tzw. “hejtu”.
W Polsce, swoją własną ochronę miał Andrzej Lepper, który jak wiadomo był bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego bezpieczeństwa. Ale już w czasie wicepremierostwa kontrowersyjnie duża obsługa BOR w dwóch opancerzonych BMW 7 dodawała mu powagi.
Bardzo medialną prywatną ochronę miał Aleksander Kwaśniewski jako kandydat na prezydenta w 1995. Jej szefem był niestroniący od mediów major Dziewulski. W szczycie lat 90. partia postkomunistyczna budziła ogromne emocje i miała rzeszę zorganizowanych hejterów i happenerów, jak np. w przypadku późniejszego prezydenta - krakowska inicjatywa 3/4, która próbowała Kwaśniewskiego ośmieszać.
Ze szczelnej, własnej ochrony słynie Jarosław Kaczyński, co w jego przypadku jest zrozumiałe, bo chyba nikt nie pada ofiarą tylu agresywnych zachowań. Jak napisał Fakt, ochrona lidera PiS składa się z siedmiu byłych oficerów GROM. Po odejściu z funkcji premiera, Kaczyńskiemu tradycyjnie przysługiwała ochrona BOR, której przedłużenia choćby z racji podobieństwa do urzędującego wtedy prezydenta, rząd PO mu odebrał. Dla elektoratu PiS był to zapewne sygnał potwierdzający przeświadczenie, że szef ich partii zagraża "warszawskiemu establiszmentowi"
Po zamachu na pracowników biura PiS w Łodzi ochronę otrzymało kilku polityków wymienianych jako potencjalne dalsze ofiary z listy zamachowcy, m.in Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro. W szczycie walki z dopalaczami niestandardową ochronę BOR otrzymali też ówcześni ministrowie sprawiedliwości i zdrowia. Wzmocniło to strategię komunikacyjną wokół przesłania: “rząd naruszył poważny interes niebezpiecznej grupy”.
Dziś z ochroną afiszuje się detektyw Rutkowski na swoich konferencjach prasowych. Widać, zdaje sobie sprawę, że umacnia to jego wizerunek jako osoby społecznie ważnej, walczącej z o uznane publiczne dobro.
Pomijając wszelkie względy bezpieczeństwa, wniosek PRowski jest jeden: politykowi do twarzy z ochroną. Jeżeli nie nabiera to groteskowych wymiarów, to element jego wizerunku, który dodaje mu powagi. A pewnych wypadkach wzmacnia przekaz, na przyklad polityka, który o publiczne dobro walczy z ciemną stroną mocy. Polityk- brat łata to ważne, ale gracz politycznej wagi ciężkiej to już coś innego.
Foto: Ashley Parker, NYC LInk
19:45
19:57
Pradziadek z czterema żonami (naraz)? To tegoroczna amerykańska wersja numeru na 'dziadka w Wehrmachcie'. Im mocniejszy będzie Romney, tym uporczywiej zacznie być rozdymany wątek pradziadka-mormona, który musiał z racji poligamii wiać z USA do Meksyku.
Jeśli Romney "dojedzie do Tampy" czyli zgarnie nominację i wysiodła Obamę, to będziemy mieli jeszcze mnóstwo cynicznej uciechy z rozważań, dlaczego w naszym świecie łatwiej mieć żonę i trzy kochanki niż cztery oficjalne żony jak w tym oto tekście z Forbesa <-- link
A może zamiast liczyć Romneyowi ukryte żony, będziemy dalej dochodzić, gdzie naprawdę urodził się Obama. Urzędujący prezydent zgodził się bowiem na udział członków swojej ekipy w imprezach fundraiserskich organizowanych przez tzw. superPAC, czyli machiny stworzone do nieograniczonego żadnym prawem wyborczym zasysania pieniędzy na kampanię. I to pomimo, że jeszcze w zeszłym roku odsądzał od czci i wiary tych, którzy z tego korzystali.
"Dał do zrozumienia krajowi, że reelekcja jest ważniejsza od wierności zasadom" - grzmi NYTimes, czym zasłużył na żółtą koszulkę hipokryty tygodnia. Link
Co ciekawe, w przedwczorajszym tekście na ten sam temat (link) możemy się doczytać, że George Soros jest zbyt zajęty kryzysem finansowym w Europie, by zdecydować, do jakiego stopnia wesprze w tym roku Demokratów. Tym bardziej, że jak już powiedział, "nie widzi dużej różnicy między Obamą a Romneyem".
W dziale "nie wiesz, co sądzić, zamów badanie" dziś odpowiedź, dlaczego niespodziewanie dobrze radzą sobie a to Gingrich a to Santorum - obaj katolicy. Jest otóż pewien trend, którego analitycy wszelakich ośrodków badań i sztabów chyba nie wzięli pod uwagę. Irlandzka whiskey przebiła w ubiegłym roku na rynku amerykańskim szkocką.
Z uwagi na wstrzemięźliwość mormonów dalsza analiza powinna iść tropem: czy amatorzy katolickiego Jamesona będą w razie czego woleli baptystyczną szkocką - Obamę, czy raczej wodę mineralną z cytryną - Romneya, ale to zdecydowanie wygląda na mocno naciągane porównanie... Link <--
Na ogłoszenie "szukamy współautora do następnych przemówień ministra Sikorskiego" napłynęła ciekawa odpowiedź.
Timothy Garton Ash prosi Niemców o to, by wzięli się w garść i poprowadzili pewną ręką eurowózek i zachęca wszystkich, by im pomóc uwierzyć w siebie. "Na razie Niemcy okazują się opornym, nerwowym i niezbyt wprawnym kierowcą. Jest wiele powodów. Po pierwsze, wcale nie chcieli usiąść za kierownicą.
Po drugie, podejrzewają, że wszyscy inni w samochodzie chcą, by płacili nie tylko za paliwo, autostradę i obiad, ale zapewne i za motel. Poza tym mają przykre poczucie, że spotkają się z potępieniem jeśli obejmą prowadzenie i jeśli się od tego uchylą.
Jeśli Niemcy proponują komisarza do nadzoru greckiego budżetu, niechybnie zostanie nazwany Gauleiterem. Poza tym niemiecka elita nie jest przyzwyczajona do odgrywania czołowej roli w Europie, w przeciwieństwie do francuskiej, która o niczym innym nie marzy". Link <--
20:01
To nietypowe dla urzędnika będącego szefem czegoś o skrócie PKBWL, by zostać politycznym celebrytą. Jemu się to udało. I choć Edmund Klich został dziś odwołany z funkcji szefa PKBWL, to jeszcze długo będziemy o nim pamiętać. Większość jego wypowiedzi w ciagu ostatniego roku ma jakiś związek ze słuchem lub nagrywaniem. Oto pięć najciekawszych z nich.
1. Klich startuje do Senatu
Klich chciał zagościć w polityce na stałe, dlatego też postanowił wystartować do Senatu jako kandydat niezależny. „Muszę walczyć o prawdę o Smoleńsku, ale z żadną partią kumać się nie zamierzam” – powiedział w lipcu 2011 tygodnikowi Wprost. Klich startował z okręgu 94 (wielkopolska, powiaty leszczyński, gostyński, kościański i rawicki) ale do Senatu się nie dostał. W czasie kampanii wyborczej startował z poparciem „Obywateli do Senatu”. Dostał 11 327 głosów, co dało mu trzeci wynik w okręgu.
2. Klich nagrywa
W grudniu 2011 roku GPC opublikowała fragmenty stenogramów z rozmów szefa MON Bogdana Klicha z Edmundem Klichem. Rozmowy dotyczyły oczywiście Smoleńska, a Klich w rozmowie z GPC przyznał, że nagrywał na „własne potrzeby”. Sprawa taśm Klicha toczy się w zasadzie do dziś – Klich nagrał także wielu innych wysokich rangą administracji państwowej. „Musimy się dowiedzieć, na czyje zlecenie działał, a pamiętajmy, że był akredytowanym w Moskwie” – powiedział tabloidowi „Fakt” kilka dni temu poseł Marek Biernacki z sejmowej komisji ds. służb.
3. Klich porównuje się do płk Przybyła
Tłumacząc się z nagrywania, Klich porównał się do płk Przybyła: „Szkoda mi żony i rodziny, bo usiłuje się mnie wmanewrować w jakieś sprawy. Usiłują ze mnie zdrajcę zrobić. Czy ja mam sobie strzelić w łeb, jak pułkownik Przybył? Ja nie mam niczego do ukrycia i niczego się nie boję.” 31 stycznia 2012.
4. Klich ma zaufanie do premiera. I do Spółdzielni
"Nagrałem kilka rozmów. Mogę powiedzieć tyle, że nie nagrywałem osób, do których miałem zaufanie. A zaufanie miałem do ministra Cezarego Grabarczyka oraz premiera Donalda Tuska" – Edmund Klich w rozmowie z Faktem, (2 lutego 2012) opowiada o tym jakie było kryterium osób które nagrywał lub nie.
5. Klich nie ma słuchu muzycznego
„Słuchałem, ale nie mam słuchu muzycznego. Nigdy bym się nie odważył stwierdzić z całą pewnością, że to powiedziała ta, a nie inna osoba.” - Klich w rozmowie z niezalezna.pl (14 stycznia 2012) o tym, czy słuchał nagrań z czarnych skrzynek Tupolewa.
20:34
20:44
21:29
W sprawie ACTA
Ostatecznie pewnie nie będzie potrzebne, choć jego wizja elektryzuje cały Internet. Wiele osób klika swoje poparcie dla idei i gdyby głosowanie odbywało się przez sieć, byłoby już po sprawie. W realu sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana: bo o ile w sprawie ACTA premier jest za, a nawet przeciw, to już w sprawie referendum zdecydowanie przeciw i to wystarczy.
W sprawie budowy elektrowni atomowych
W 1982 roku rząd podjął decyzje o budowie pierwszej elektrowni atomowej. Od tego czasu sporo w Polsce się zmieniło ale atomu, jak nie było, tak nie ma. Są za to różne pomysły, kiedy i gdzie ma stanąć pierwsza elektrownia. Eksperci mówią o tym, że przed energią atomową nie ma odwrotu, a zieloni, że gdy je wybudujemy grozi nam ekologiczna katastrofa. Politycy SLD, nie chcąc sobie zrazić ważnej części elektoratu, domagali się referendum w tej sprawie. Ciepło o tym pomyśle wypowiadały się też władze PSL i pewnie dlatego Platforma zaczęła działać. Teraz czeka nas więc nie referendum, a wybór dostawcy technologii atomowych.
Piotr Witwicki
22:25
22:39
Twitter to serwis, gdzie nie ma żadnych reguł dotyczących tożsamości. Nieprawdziwe informacje mogą tu krążyć równie szybko jak prawdziwe. To wszystko sprawia, że Twitter stał się idealnym miejscem dla żartownisiów - którzy jeśli są obdarzeni wystarczającym talentem, mogą wiele zamieszać. Oto zestawienie czterech z nich, które naprawdę nieźle zamieszały.
@BPGlobalPR
W czasie kryzysu wokół wycieku ropy do Zatoki Meksykańskiej, spowodowanego przez eksplozję na platformie wiertniczej Deepwater Horizon zmorą PRowców BP było fałszywe konto @BPGlobalPR – na którym regularnie pojawiały się wpisy parodiujące działania public relations naftowego giganta dotyczące wycieku ropy.
Pierwszy wpis: „Z przykrością informujemy, że coś złego wydarzyło się w Zatoce Meksykańskiej. Więcej informacji wkrótce”.
Autor bezlitośnie obnażał absurdy korporacyjnego języka, którym posługiwało się BP jako reakcją na kryzys w Zatoce. Fałszywe konto zgromadziło 158,000 śledzących od momentu pierwszego wpisu. Dla porównania, prawdziwe konto @BP_America ma do tej pory zaledwie 35,000 śledzących.
@MayorEmanuel
„Wasz następny burmistrz, k*.*wa. Przyzwyczajajcie się do tej myśli, dupki” – tak brzmi opis biograficzny na koncie, które było hitem kampanii wyborczej w Chicago na początku 2011 roku.
Prawie 2000 parodystycznych wpisów, pisanych z perspektywy Rahma Emanuela, jednego z najbarwniejszych amerykańskich polityków wystarczyło, by zapewnić autorowi konta – którym okazał się później dziennikarz Dan Sinker – medialną sławę.
W czasie kampanii tożsamość autora była przedmiotem niezliczonych spekulacji, i zainteresowania ze strony „prawdziwego” Emanuela. Wpisy na koncie @MayorEmanuel były naładowane wulgaryzmami i politycznym żargonem. Prawdziwy Emmanuel słynie z bezwzględności i skłonności do używania ostrego języka. Sinker, opowiadając historię jego kampanii za pomocą tego konta trafił w samo sedno. Po kampanii ukazała się książka, będąca zbiorem wszystkich wpisów wraz z ich kontekstem.
@FakeAPStylebook
Stylebook AP to jeden z najważniejszych dokumentów w amerykańskim świecie mediów – wyznacznik trendów i tego jak powinno się pisać. Grupa dziennikarzy prowadzących @FakeAPStylebook bezlitośnie kpi z wysokich standardów w formie krótkich, 140 znakowych zaleceń i porad dotyczących stylu średnio 2-3 razy dziennie. I to kpi z dużym sukcesem. Konto od samego początku stanowi przeciwwagę dla oficjalnego, @APStylebook. W tym momencie prawdziwe konto ma 99 tysięcy śledzących, a parodia – 268 tysięcy.
@KomorowskiPL
Najbardziej udane konto parodiujące polityka na polskim twitterze. Pierwsza dama - zwaną Anką, Gen. Koziej, Kasia Tusk, latający na paralotni Waldemar Pawlak to tylko niektóre z postaci, przewijających się we wpisach @KomorowskiPL. Autor (lub autorka) wpisów idealnie wykoślawia charakterystyczny styl prezydenta, powodując, że w świadomości użytkowników twittera to właśnie parodia jest bardziej „oficjalna” niż konto @prezydentpl.
23:01
W polskiej polityce pokutuje przekonanie, że im kogoś „więcej” w telewizji, radiu i sieci tym większe ma szanse na sukces wyborczy. Do serca wzięli to sobie politycy Solidarnej Polski, którzy z pasją zapraszają na kolejne konferencje prasowe. Ostatnio udało im się już nawet zorganizować dwa wystąpienia w przeciągu dwóch godzin tak, że rzecznik klubu praktycznie nie musiał wychodzić z sejmowej sali 101. Liderzy partii wzywają już do trzech referendów, kilku dymisji i potrafią o tym mówić całymi godzinami. Podziwiam ich czujność i determinację a przede wszystkim gotowość do zorganizowania konferencji w każdej chwili. Jeśli jednak sądzą, że ta aktywność zagwarantuje im wyborczy sukces, to są w błędzie.
Gdy Janusz Palikot odszedł z PO a potem opuszczał parlament, wszyscy pytali go, jak zamierza prowadzić kampanię, skoro sam odbiera sobie możliwość występowania w sejmie. On sam nie miał z tym problemu a zaraz po opuszczeniu gmachu, przepadł na całe miesiące. Pojawił się dopiero przed wyborami i to starczyło, by Warszawie mieć niemal dwukrotnie wyższy wynik niż Ryszard Kalisz, którego występy we wszystkich telewizyjnych studiach sprawiały wrażenie jakby posiadł umiejętność bilokacji. To kolejny już przypadek, który dowodzi, że występowanie w mediach sukcesu nie gwarantuje, a może nawet przeciwnie.
Z Samoobroną działało to tak, że póki brzydziły się nią główne media jej notowania rosły. Dokładnie w tym samym czasie kochana przez te same media Unia Wolności kroczyła ku przepaści. Notowania Jarosława Kaczyńskiego zawsze rosną gdy milczy. Donalda Tuska wszędzie jest ostatnio pełno, a Grzegorza Schetyna zniknął. Pewnie dlatego popularność tego pierwszego leci na łeb na szyje, a drugi w zaciszu gabinetów już szykuje się do wielkiego powrotu. Właściwie jeśli już polityk w Polsce osiągnie jakiś sukces powinien od razu się schować. Potem, tuż przed wyborami, pojawić się, porozmawiać z rodakami, uścisnąć dłoń. Najlepiej szepnąć przy tym, że tęskni się za takimi chwilami ale niestety nawał pracy i obowiązki wobec ojczyzny nie pozwalają. Sztukę tę do perfekcji opanował Aleksander Kwaśniewski. Jako prezydent pojawiał się niezbyt często i rzadko zabierał głos. Przeciwnicy zarzucali mu brak aktywności ale wyborcy kochali. Właściwie to im prezydenta mniej widzieli, tym bardziej go kochali. Bo gdy już się pojawiał, bywało różnie, a to powiedział coś niewyraźnie, a to się pomylił.
Dla większości polityków nie do przyjęcia jest wiadomość, że ludzie ich nie ubóstwiają. Trudno pogodzić się im z faktem, że większość wyborców nie czeka z zapartym tchem na kolejne konferencje prasowe podczas których, kolejna partia będzie domagać się kolejnych dymisji. Posłowie uważają, że jeśli będą brylować w mediach, pokochają ich tłumy. Dla większości ludzi politycy to zło konieczne. Są skorzy na nich głosować jeśli nie będą widzieć ich zbyt często. A skoro już muszą czasem polityków oglądać, to warto żeby ci mówili chociaż krótko i rzeczowo. Trudno jednak mówić na temat, gdy wypowiada się na każdy temat.
23:10
Tematem niedzieli jest bieg Joanny Muchy wokół Stadionu Narodowego. Był to pomysł, który zamiast polepszyć sytuację minister sprawił, że jej problemy tylko się pogłębiły – skoncentrował uwagę na kłopotach ze Stadionem Narodowym i jednoczesnym nieprzygotowaniu minister.
Polityczny "efekt biegania" ma jednak długą tradycję. Oto przykłady:
1. W maju 2011 roku Donald Tusk rzucił – za pomocą wpisu na Facebooku – wyzwanie Grzegorzowi Napieralskiemu i Markowi Wikińskiemu. „Zapraszam Was do wspólnego biegu. Proponuję dziesięć kilometrów, najlepiej o siódmej rano w Łazienkach w Warszawie.” To była reakcja na komentarze polityków SLD, że premier jest zmęczony. Napieralski wyzwanie odrzucił, mówiąc - w kontraście do tego jak był postrzegany- „trzeba mieć w głowie a nie w nogach” i zaproponował „poważne” debaty o Polsce.
2. Monika Olejnik przegrała zakład z ówczesnym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim i musiała obiec Pałac Kultury. Przedmiotem zakładu było to, czy Michał Listkiewicz pozostanie prezesem PZPN. Dziennikarka obiegła Pałac 13 listopada 2008 roku. Link do filmu na youtube <--
3. Wojciech Olejniczak, eurodeputowany SLD jest zapalonym biegaczem. Na swoim blogu tak pisał o codziennym bieganiu. „Czasem dobrze się oderwać od tej rzeczywistości i udać się tam, gdzie jesteś tylko Ty i droga, którą przemierzasz. Niekiedy mijasz innego „resetowicza”, milczące pozdrowienia i znów jesteś sam ze swymi myślami.” <-- Link
Jego obcisły strój do biegania stał się zresztą tematem kpin Faktu w kwietniu 2010 roku.
4. "Zwycięstwo! Po wczorajszym spotkaniu z Panem Ezaatem Saadem, Gubernatorem prowincji Luxor, prof. Kołodko dzisiaj przebiegł swój 38-my maraton! Tym razem był to 19-ty Egipski Maraton w Luxorze." - czytamy w styczniowym wpisie na stronie TIGER- instytutu naukowego profesora Kołodki <-- Link
5. W lipcu 2011 roku Jacek Karnowski, reaktor naczelny portalu wPolityce.pl publikuje tekst o „runnerach, którzy rządzą Polską”.
„Runnerzy kiedyś byli polską inteligencję, byli jej żywym symbolem. Pisali listy z więzienia do generała. Potem uznali generała za człowieka honoru. W imieniu zdradzonych o świcie i utopionych na tamie. Co przecież nie w ich mocy. Dziś runnerzy są panami Polski. Ale czy wciąż są polską inteligencją? Link <--
Tabloidy, bardzo często piszą też o innych przypadkach biegających polityków. Jest to jednak częściej bieganie po sklepach, w godzinach urzędowania.
23:53
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
13.03.2026
12.03.2026
11.03.2026
10.03.2026
09.03.2026
07.03.2026
06.03.2026
05.03.2026
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.