Zachrypnięty głos z domofonu oznajmia: siódme piętro. Wjeżdżając na górę malutką windą zastanawiam się, jak dziwnie musiał w niej wyglądać prezydent Komorowski, gdy wraz z BORem składał ostatnio wizytę profesorowi Chrzanowskiemu. Wcześniej, jeszcze w trakcie kampanii, były marszałek odmówił ówczesnemu kandydatowi na prezydenta przystąpienia do jego komitetu honorowego. Komorowski nie zraził się jednak i postanowił go odwiedzić.
Były marszałek jest w domu pod krawatem, gdy jednak widzi, że chcemy zrobić kilka zdjęć zastanawia się czy nie powinien wyglądać jeszcze bardziej elegancko. Żołnierz Armii Krajowej, profesor prawa, wieloletni więzień polityczny, współautor statutu Solidarności a później marszałek sejmu i minister sprawiedliwości- właściwie długo można by wymieniać. Mimo 89 lat jest wciąż aktywny i doskonale orientuje się w tym, co dzieje się w polskiej polityce, opowiadając historie z przed lat pamięta dokładnie wszystkie szczegóły. Gdy robiąca nam zdjęcia fotografka obsuwa się z krzesła, na którym niefortunnie usiadła, profesor błyskawicznie wstaje by jej pomóc.
Dla poglądów, które przez lata propagował Wiesław Chrzanowski nie ma dziś miejsca na polskiej scenie politycznej. Ostatnią partią, którą poparł był PJN, wcześniej w wyborach prezydenckich wspierał Marka Jurka. Wcześniej głosował na Lecha Kaczyńskiego i pochlebnie wyrażał się o PiS, dziś w ugrupowaniu Kaczyńskiego nie pokłada już żadnych nadziei: - W dużej mierze tę partię określa nie to, jakby rządziła, tylko jakby rozliczała. A to, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest zdolne do koalicji nie wynika z kwestii programowych, tylko personalnych. Ale nie jestem też zwolennikiem takich partii, jak Platforma Obywatelska, która łączy ogień z wodą, choć takie ugrupowania mają swoją tradycję w polskiej historii.
Widząc moje zdziwienie dodaje: Przed wojną mieliśmy na przykład Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, partię władzy, która też miała w swoich szeregach przeróżnych polityków. Tam wiceprezesem był książę Rzadziwiłł ale ważną rolę odgrywał też skrajnie rewolucyjny Wojciech Malinowski. Dziś, wchodząc do Patformy właściwie nie trzeba wyrzekać się żadnych poglądów. Zdolność koalicyjna podniesiona jest do rangi największej wartości. A ja uważam, że zdolność koalicyjną można zachować reprezentując najróżniejsze nurty. To ostatnie przemyślenie wynika z doświadczeń Wiesława Chrzanowskiego, gdy przewodził ZChN. Jego partia potrafiła wtedy współpracować z odległą ideowo Unią Demokratyczną nie rezygnując ze swojego programu: - Koalicja to nie znaczy, że trzeba się wyrzec swoich poglądów- dodaje.
Rozmowę przerywa telefon. Profesor podnosi się i rozmawia przez chwilę, po czym wraca do biurka. Dzwonili z Opus Dei -mówi z uśmiechem i dodaje: - niestety nie jestem już w stanie być wszędzie tam, gdzie mnie o to poproszą. Może nie wszędzie, ale profesor jest wciąż aktywny i prowadzi zajęcia dla studentów prawa, podobno jest cały czas popularnym wykładowcą. Każdy, kto zna Wiesława Chrzanowskiego, wie, że jego prawdziwym powołaniem jest rola wychowawcy i mistrza - pisał o nim przed laty Aleksander Hall.
Sposób myślenia profesora jest wypadkową chrześcijańskiej wrażliwości i był przez lata inspiracją dla polityków prawicy. Teraz on sam patrząc na młodych polityków szuka inspiracji.
Wiąże pan profesor nadzieje z Solidarną Polską? - pytam. - Na razie Ziobro mówi to, co PiS tylko poza PiSem. Widać, że chce zjednoczyć wiele nurtów polskiej prawicy ale gdy widzę przy tym Kurskiego to przestaje w to wierzyć.
Na końcu pytam o prezydenta Komorowskiego, który odwiedził profesora niedługo po tym, jak zaczął pełnić swój urząd: -To nie jest wielka polityka. Ta prezydentura to tworzenie zaplecza, po to by skutecznie walczyć o drugą kadencję. A spodziewa się pan profesor zaskoczeń w tej walce? -dopytuję -Kto może zagrozić Komorowskiemu, któremu ufają Polacy? -Tusk nie chce być dalej premierem. Być może panowie staną więc za chwilę przed takim dylematem jak Putin i Miedwiediew - Pan profesor żartuje? -pytam. -Bogate doświadczenie uczy, że taka analogia nie musi być wcale przesadzona - z lekkim uśmiechem dodaje profesor.