Relacja Live

04.02.2012

09:55

5 rzeczy które trzeba przeczytać i wiedzieć w sobotę


 
Pożar w kancelarii
 
Mocny tekst polityczny w Świątecznej to artykuł Renaty Grochal „Pożar w kancelarii Tuska” – o sytuacji w KPRM. Przypomniane są sylwetki najważniejszych doradców PDT – Grasia, Ostachowicza, Arabskiego oraz wszystkie najważniejsze wpadki rządu.
 
Teza: Premier jeszcze nigdy nie rządził tak osamotniony
 
 
 
Najciekawsze cytaty: 
 
„ Oficjalnie politycy PO uspokajają, że nie można wyciągać wniosków po jednym sondażu, ale w kuluarach coraz częściej słychać obawy przed dalszym pikowaniem.”, 
 
anonimowy polityk PO: „Kancelaria Tuska działa od pożaru do pożaru. Nikt nie pomyśli, żeby postawić czujki w lesie i ostrzegać, gdy zaprószy się ogień” . W tekście jest wzmianka, że ludzie premiera szykują „wielką ofensywę” która ma uratować wizerunek premiera.  
 
 
Pani Wisława
 
 
W Magazynie Świątecznym dużo tekstów o Wisławie Szymborskiej. Katarzyna Kolenda-Zaleska wspomina zmarła laureatkę Nobla w artykule „Podróże z Panią Wisławą”. Naładowany anegdotami i ciekawostkami ekst rozpoczyna  się od opisu ich spotkania na Sycylii. Później opisy kolejnych podróży i spotkań poetki: z Woodym Allenem, ze szwedzką parą królewską.
 
"W czasie naszych podróży Wisława Szymborska nauczyła mnie uważności w czynnościach codziennego życia (kawę do dziś piję z uwagą). Nauczyła zachwycać się szczegółami pozornie bez znaczenia. Jak tym napisem przy wejściu do restauracji we Włoszech" Broń białą i palną oraz parasole trzeba zostawić na zewnątrz"
 
Passent
 
W Plusie/Minusie Rzeczpospolitej Piotr Zaremba napisał recenzję wywiadu-rzeki Jana Ordyńskiego z Danielem Passentem (wydawnictwo Czerwone i Czarne). 
 
Cytaty:
 
"Jego dzisiejsza refleksja na temat PRL sprowadza się skądinąd do, zresztą selektywnego porównania jej do IV RP. Jak wiadomo, za rządów PiS szalała cenzura, a ludzie szli do więzienia za najlżejszą krytykę władzy. Marzec 68, czas dla Passenta zapewne niemiły (choć przetrzymany w warunkach cieplarnianych), jest w stanie porównać do lustracji. Dyskusję o własnej przeszłości traktuje z jednej strony jako partyjną (PiS kontra elity), z drugiej jako ciąg towarzyskich zniewag."
 
"Passent pozostawał letni i zainteresowany... Właśnie czym? Chyba głównie wygodnym życiem, to się unosi nad książką. Zostanie po nim anegdota o rybie, mało czytelna dla młodego pokolenia. Przed świętami gosposia zadzwoniła do jakiejś centrali, że >>redaktor Passent z Polityki potrzebuje karpia, więc wezwali ją w konkretne miejsce i po chwili karp pływał w wannie"
 
Murzynek to brzmi pieszczotliwie
 
W Rzeczpospolitej weekendowy wywiad Roberta Mazurka z Susłowem, jak posła Marka Suskiego nazwał Ludwik Dorn. 
 
"(...) ludzie różne rzeczy mówią prywatnie. Niekoniecznie poprawne politycznie. Rozmawiałem wtedy z panią poseł Alicją Dąbrowską z PO.  (naprawdę to była Alicja Olechowska z PO)
 
Nie skarciła pana za "Murzynka"?
 
Nie, ona sama dość krytycznie wypowiadała się na temat posła Godsona mówiąc, że możemy go sobie wziąć"
 
W jednym z pytań, Mazurek prowokuje posła PiS, wylicząjącego wcześniej przykłady języka nienawiści wobec PiS i przerabia wierszyk jaki był na facebooku warszawskiego PiS- w miejsce Hanny Gronkiewicz Waltz, wstawiając Jarosława Kaczyńskiego. Poseł Suski nie kryjąc oburzenia mówi: o właśnie, to jest przykład prawdziwej mowy nienawiści. Gdy okazuje się, że to wierszyk o HGW łagodzi stanowisko: "no to nieładnie". 
 
BONUS: Piotr VaGla Waglowski tłumaczy, dlaczego zawieszenie procesu ratyfikacji ACTA nie wystarczy. 
 
link: http://prawo.vagla.pl/node/9662
 
To trzeba wiedzieć: dziś 29. lat kończy Łukasz Naczas. Do 9:50 już 63 osoby złożyły mu życzenia na wallu Facebooka. Warto o tym pomyśleć.
 
Współny tekst: Michał Kolanko, Łukasz Mężyk
 
fot. "Warsaw in Poland" CC BY-SA 3.0
 

11:57

Rosjanie przesłuchają członków komisji Millera. Chcą ustalić, kto rozpylił mgłę

13:45

Konsultacje online - rząd nadrabia stracony czas


Internetowe konsultacje społeczne to teraz gorący temat. Ale gdyby rząd był konsekwentny w realizacji swoich wcześniejszych planów, dzisiejszy problem z ACTA by nie wystąpił.
 
Wczoraj w TOK FM minister Michał Boni stwierdził, że obecny mechanizm konsultacji jest z epoki „przemysłowej” i wymaga zmian. Minister stwierdził, że potrzebne są „nowe mechanizmy konsultacyjne”, dzięki którym obywatele będą mogli bezpośrednio wyrażać swoje poglądy i oceniać konkretne propozycje prawne.
 
Ale taki pomysł nie jest niczym nowym. Nie tylko dlatego, że w wielu krajach na świecie podobne mechanizmy – na różną skalę – istnieją od bardzo dawna. Przede wszystkim dlatego, że jednym z efektów sporu na temat Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych – który miał miejsce na przełomie 2009 i 2010 roku był idea stworzenia platformy służącej do konsultacji społecznych przez internet. Oto cytat z dokumentu, który do dzisiaj wisi na stronie KPRM: 
 
"W celu przeprowadzenia konsultacji zostanie uruchomiona platforma komunikacyjnaonline. Platforma umożliwi zapoznanie się z istniejącymi projektami aktów prawnych oraz innymi powiązanymi z nimi dokumentami, a także przedstawianie komentarzy dot. przedstawionych projektów, alternatywnych propozycji oraz wniosków dotyczących potrzeb legislacyjnych w obszarze związanym z technologiami teleinformacyjnymi, mediami i rozwojem społeczeństwa informacyjnego."
 
Jednak jak do tej pory – do 2012 roku -  konsultacji tego typu mają w polskiej administracji dość ograniczone zastosowanie, i są często czysto „wewnętrzne” – oraz rozproszone po wielu jednostkach administracji. Przykładem może być Aplikacja Legislacyjna na stronie Rządowego Centrum Legislacji, która umożliwia urzędnikom państwowym zainteresowanym procesem tworzenia prawa podnoszenie swoich kompetencji. 
 
Platforma która ma umożliwić szerokie konsultacje społeczne dopiero powstaje. Jak pisał w tym tygodniu „DGP”, dopiero w listopadzie ma zostać uruchomiona platforma, która będzie służyć do dyskusji nad aktami prawnymi – początkowo tylko tymi tworzonymi w Ministerstwie Gospodarki.
Ale problem, który rysuje się przed twórcami takich platform jest bardzo prosty. Jeśli mają być skuteczne, muszą zakładać pewne przygotowanie eksperckie ich użytkowników. To siłą rzeczy ogranicza krąg odbiorców. Jeśli mają być powszechnie dostępne, to trudno będzie utrzymać ich ekspercki charakter, przez co traci się na skuteczności.  Jedna platforma na pewno nie rozwiąże tego paradoksu.
 
Skuteczne jest za to podejście, które jest praktykowane w Wielkiej Brytanii, USA i w innych krajach – konieczne jest zbudowanie nie jednej platformy, ale całej serii programów które umożliwiają „słuchanie głosu” obywateli na różne sposoby. W USA dużym sukcesem jest program „We The People” Białego Domu, który umożliwia obywatelom tworzenie petycji na określony temat. Jeśli liczba podpisów pod petycją przekroczy określony poziom, musi się nią zająć Biały Dom i przyjąć określone stanowisko. Jednocześnie administracja Obamy prowadzi programy o charakterze eksperckim, na poziomie poszczególnych agend rządu federalnego.
 
Jeśli podobne podejście nie zostanie wprowadzone w Polsce, wizja ministra Boniego o przejściu z konsultacji epoki przemysłowej pozostanie tylko wizja.
 

14:47

Czy zaprosiliśmy wszystkich internautów?

W piątek po 18.00 w skrzynkach pocztowych wielu osób wylądowało zaproszenie od Ministra Administracji i Cyfryzacji na obywatelską debatę z udziałem premiera Donalda Tuska. Nareszcie?
 
My też dostaliśmy (niektórzy nawet zostali zaproszeni więcej niż jeden raz). O ile poniedziałkowa debata to krok w dobrym kierunku, to pośpiech w jej organizowaniu jest aż nadto widoczny. Pytanie, czy zapraszanie wszystkich (i to naprawdę wszystkich), ma sens? Pewnie chodziło o to, by nikogo nie urazić brakiem zaproszenia. A gdyby zaproszono "tylko" Jarosława Lipszyca, Piotra Waglowskiego, osoby z Internet Society Poland, czy też z Fundacji Nowoczesna Polska lub z Panoptykonu, a więc osoby, które o ACTA wypowiadają się kompetentnie i na temat, polski internet wawrzałby o równych i równiejszych.
 
A tak wawrzał na sposób zapraszania i już pojawiły się bonmociki o tym, że premierowi się jednak odmawia. Odmówili między innymi Piotr Konieczny, Paweł Tkaczyk, Kominek. Argumenty? Że szybko, że za późno, że za mało czasu, że to tylko PRowy zabieg rządu. Zostawiając na boku dyskusję o tym, czy rzeczywiście premier powinien dostosować swój rozkład dnia czy tygodnia do kalendarzy zapraszanych osób... Albo nie, serio, oczekujecie, że premier rządu będzie zmieniał swój terminarz i przestawiał spotkania? Poniedziałek w środku dnia jest datą równie dobrą jak każda inna, i zakładam, że rzeczywiście mógł być jedynym terminem na w miarę szybkie zorganizowanie spotkania. Gdyby debatę zorganizowano, na przykład, w piątek 10 lutego o godzinie 20, czytalibyśmy teraz narzekania, że w karnawałowy piątek są inne rzeczy, inne miejsca i inne sposoby na spędzenie czasu, a poza tym, czemu tak późno, pewnie rządowi się nie spieszy, nie chce z nami debatować.
 
Ale nie da się ukryć, że rozsyłanie zaproszeń w późne piątkowe popołudnie lub wczesny wieczór i wyznaczanie terminu potwierdzenia obecności na poniedziałek rano, to recepta na wywołanie niezadowolenia i narzekań. Przy dobrej woli można zakładać, że ktoś po prostu nie pomyślał, jak to zostanie odebrane, przy odrobinie złej - zastanawiać się, co za tym stoi, i czy organizatorom spotkania naprawdę zależy na rzetelnej debacie i czy jest im na rękę obecność tylko niektórych zaproszonych osób. Bo rzeczywiście, z tak krótkim wyprzedzeniem trudno liczyć na obecność wielu pracujących osób. A jeśli zamiast kompetentnych ludzi znających się na rzeczy, przyjdą etatowi krzykacze, którzy zamiast prowadzić dyskusję o ACTA i wolności w internecie, zamienią debatę w atak na rząd, to... To może się okazać, że więcej debat nie warto organizować.
 

15:52

Z debaty rezygnują kolejni blogerzy


Z udziału w poniedziałkowej Obywatelskiej debacie dotyczącej wolności i praw w Internecie zaplanowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji z udziałem Premiera Donalda Tuska rezygnują kolejni zaproszeni blogerzy. Do tej pory swoją rezygnację z uczestnictwa zgłosili m.in. dr Marek Jerzy Minakowski, Paweł Tkaczyk, Piotr Konieczny i Kominek. Prawdopodobnie nie będzie też obecny Piotr Waglowski.
   
 

18:40

Outreach Boniego

Na Improwizowanym Kongresie Wolnosci Internetu - spotkaniu aktywistów, blogerów na Politechnice Warszawskiej poświeconemu ACTA pojawil sie (jako uczestnik, nie prelgent) minister Michał Boni. Wczesniej Boni brał udzial w debacie poswieconej ACTA w Gdansku. Na sali sa główne postacie widziane w mediach w czasie ostatnich dwoch tygodni, zabierajace glos niejako w imieniu ruchu anty-ACTA. Ton dyskusji i pytań z publiczności po poprzednich panelach wyraźnie anty-Tuskowy. Na sali jest około 80 osob.