Relacja Live

26.01.2012

00:40

Opozycja gotowa na Arłukowicza


Jutrzejsza debata o odwołaniu ministra Arłukowicz będzie na pewno toczyć się w cieniu coraz gwałtowniejszych protestów przeciwko ACTA. Ale i tak będzie czego słuchać. 
  
  
Opozycja ma przygotowaną argumentację. PiS, jak powiedział serwisowi 300polityka Bolesław Piecha (PiS), będzie opierał się na dwóch podstawowych wątkach - Arłukowicz musi ponieść odpowiedzialność polityczną za swoje rządy w ministerstwie, inaczej niż Grabarczyk czy Kopacz. Kluczowe słowo: odpowiedzialność. - Arłukowicz nie był w stanie obronić na posiedzeniu rządu kluczowego elementu nowelizacji dotyczącego aptekarzy. Wniosek: jest zbyt słaby politycznie by w przyszłości stawić czoło dalszym problemom związanym ze służbą zdrowia. W podobnym tonie wypowiadał się dziś na komisji zdrowia Andrzej Dera (Solidarna Polska): „Potrzebny jest silny minister.” 
  
  
Ostrzej szedł rzecznik klubu Palikota, Andrzej Rozenek: Arłukowicz jest oszustem. Oszukał lekarzy, aptekarzy, Polaków. 
  
  
Co dalej? Możemy oczekiwać cytatów z posła Arłukowicza z czasów jego kariery w SLD. Przedsmak tego można było obserwować na Twitterze, gdy prawica robiła retweety wpisów Arłukowicza z tego właśnie okresu. Na pewno jednym z elementów całej debaty będzie powtórzenie tego manewru, tylko na dużo większą skalę. W skrócie: Arłukowicz w oczach opozycji będzie odmalowany jako słaby, nieefektywny, niekompetentny, nieodpowiedzialny, fałszywy, narażający życie i zdrowie Polaków minister. 
  
  
Sejmowa arytmetyka jest jednak nieubłagana, i odwołanie ministra jest nieprawdopodobne. Możliwość czystego wykorzystania jednego cyklu newsowego na atak w bardzo osłabioną Platformę nadarza się jednak dość rzadko. Dlatego jutro opozycja na pewno będzie miała mocną motywację, by wykorzystać ten cykl do maksimum. 
  
  
fot. PhilipLaTorre CC BY-SA 3.0


07:54

ACTA podpisane

Ambasador RP w Japonii Jadwiga Rodowicz podpisała ACTA. Odbyło się to zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu. Jednak przed ACTA jeszcze długa droga przez Radę UE, parlament europejski, parlamenty krajowe i... ataki hakerów.

11:56

ACT(a) część II

Wygląda na to, że kryzys związany z podpisaniem przez Polskę ACTA wchodzi w następną fazę. Minister Boni w "Trójce " stwierdził dziś, że politycyy odpowiedzialni za ACTA "dostali burę" od PDT. Jeśli fala protestów społecznych nie przybierze szczególnie na sile, to zgodnie z logiką działań PO w takich sytuacjach nastąpi teraz - w ciągu około 48 godzin - " spektakularne" posuniecie premiera, które  zamknie kryzys w oczach mediów. Oczywiście przy niemal całkowitej bierności opozycji. 

12:17

PiS kontratakuje ws ACTA

Pomysł jaki zgłosił Jarosław Kaczyński, żeby ws ACTA odbyło się referendum nie jest może najcelniejszy konstytucyjnie, ale z pewnością jest świetnym strzałem. Prezes nie żyruje wprost nieprzewidywalnych protestów ulicznych, co zgubiło go już raz w sprawie kibiców, ale daje do zrozumienia po czyjej jest stronie. Bardzo dobry ruch. Rząd wciąż w narożniku.

13:08

Breaking news: Marcin Libicki wygrywa w sądzie z Głosem Wielkopolskim

Jako pierwsi publikujemy informację, że sąd w Poznaniu zasądził 100 tys. odszkodowania od Głosu Wielkopolskiego za publikowanie szkalujących informacji o agenturalnej przeszłości ówczesnego europosła. Publikacje te stanowiły dla Komitetu Politycznego PiS podstawę do skreślenia Libickiego seniora z listy kandydatów do Europarlamentu w 2006.

13:25

Znudzeni politycy będą odwoływać Arłukowicza

Bez fajerwerków jak do tej pory na I fazie sejmowego dnia czyli informacji rządu o sytuacji w służbie zdrowia. Po bezbarwnym wystąpieniu ministra przemawia teraz wiceminister Szulc. Sala sejmowa świeci pustkami, a na znudzonego wygląda nawet Bolesław Piecha. W wagonie rządowym przednie ławy puste. O 17.00 druga faza sejmowego dnia - debata nad wnioskiem o odwołaniu MZ. 

13:47

Nie300 gra i jasne reguły

Niewątpliwie miał on wiele zalet, ale też jedną dużą słabość za bardzo do siebie brał moje starania zmierzające do usunięcia go ze stanowiska” – pisał o Johnie Majorze Tony Blair w „Podróży”.

 

Z perspektywy polskiej polityki najbardziej jednak dziwi... zaskoczenie Blaira. To, co dla brytyjskiego premiera było największą słabością jego poprzednika jest przecież podstawowym budulcem naszej sceny. U nas personalne zaszłości i urazy decydują o kształcie koalicji. Słowa Tony‘ego Blaira wyrastają jednak z innej tradycji, którą najkrócej można streścić tak: w polityce chodzi o realizację celów programowych, a żeby je osiągnąć trzeba czasem brutalnie zaatakować przeciwnika. W Polsce chodzi o to, by brutalnie zaatakować przeciwnika, a żeby to osiągnąć trzeba czasem użyć celów programowych. Zresztą, co tu realizować, jeśli te ostatnie wciąż się zmieniają.

 

Stałe bywają antagonizmy. Podział obecnej sceny politycznej jest wypadkową wzajemnych niechęci, urażonych ambicji i zranionej dumy. W komentarzach najważniejszym kryterium jest to estetyczne albo moralne: czy ktoś postąpił ładnie czy brzydko, dobrze czy źle, a nie czy skutecznie i co chciał zmienić. Oczywiście nie da się kampanii w jakimkolwiek miejscu na świecie prowadzić w ogóle bez takich ocen, ale to nie są najważniejsze. Kandydat republikanów będzie mógł podczas wieców nazywać Obamę nawet diabłem (co już czyniło radyklane skrzydło), ale jeśli nie udowodni, że przez obecnego prezydenta Amerykanie mają mniej w portfelach wyborów nie wygra. Zresztą, gdy jeden z panów wybory przegra nie obrazi się na rzeczywistość tylko zadzwoni z gratulacjami do przeciwnika. Próba bojkotu decyzji wyborców zakończyłaby się porażką dla całej partii.

 

U nas niezależnie od tego, kto wygra pewnym można być tego, że przeciwnik przez najbliższy czas będzie demonstrował niezgodę na ten stan rzeczy. I żeby było jasne refleksja ta dotyczy każdej z partii. W „Idach marcowych” dwóch walczących ze sobą na śmierć i życie spin-doctorów spotyka się pod koniec filmu. Bohater grany przez Ryana Goslinga wykończył właśnie tego granego przez Philipa Symoura Hoffmana. Ten drugi wie, że przegrał, bo konkurent okazał się bardziej bezwzględny i miał lepsze haki.

 

Przegrana oznacza koniec budowanej mozolnie kariery i ogromną porażkę życiową. Nie ma jednak żalu do swojego przeciwnika i jest spokojny. Przecież tylko przez rozmowę może jeszcze czegoś dowiedzieć się o taktyce przeciwnika. Wie przecież doskonale, że obaj zrobiliby wszystko by zniszczyć siebie nawzajem. Są sobie pod tym względem równi i nie mają do siebie pretensji o to, że drugi był skuteczniejszy. Każdy z bohaterów polskiej sceny politycznej wierzy pewnie w swoją moralną słuszność. Rozliczanie ich jednak z tego czy są dobrzy czy źli nie ma większego sensu, a robienie tego na co dzień nosi znamiona obsesji. Sens ma spojrzenie na ich grę i zastanowienie się dlaczego są tam, gdzie są. I czy gra, którą prowadzą w najbliższym czasie zmieni ich pozycję.

 

Wspomniany na początku Tony Blair po prostu nie był naiwny. Pewnie dlatego przez lata potrafił rozgrywać Gordona Browna obietnicą premierostwa. A ten upragniony urząd otrzymał w momencie, gdy Partia Pracy zaczęła być nienawidzona i zbliżał się kryzys. Blair rozegrał to po mistrzowsku, ale też najlepiej, jak tylko mógł dla swojego kraju. Bo jeśli ktoś tak lekko daje się rozegrać partyjnym kolegom to można łatwo domyślić się, że jeszcze lepiej poradzą sobie z nim liderzy innych państw nie mówiąc już o opozycji. Pod jednym warunkiem, że opozycja nie będzie skupiona na obrażaniu się.


15:23

Rebelia w sieci przeciwko Tuskowi

Jest już petycja o odwołanie rządu Tuska. I ma 31 tysięcy podpisów - liczba rośnie z każdą minutą. Tak właśnie wygląda skala  internetowej rebelii przeciwko Platformie, której końca w tym momencie nie widać. Tego protestu nie będzie łatwo odłozyć ad acta spindoktorom rządu.  

15:24

Jarosław, który zamiast ACTA czytał Kornela Ujejskiego

Jarosław Kaczyński przyznał dziś, jak to ma czasem, w ramach chwilowych napadów prostoduszności, w zwyczaju, że nie przeczytał ACTA. Nie trzeba było długo czekać na głosy świętego oburzenia i potępienia. 
Warto odnotować, że oburzenie było mniejsze, gdy się okazało, że sam rząd nie miał świadomości co w ACTA piszczy, dopóki nie rozgorzał medialny rwetes na ten temat. 
Przestałem się łudzić, że zrozumiem mechanizm kierujący naszą debatą publiczną. 

16:49

Oppo na Piechę gotowe

Dziś jednym z ważniejszych motywów wystąpień parlamentarzystów PO były cytaty z wypowiedzi posła, byłego wiceministra zdrowia Bolesława Piechy. Platforma się przygotowała, ale najsmaczniesze kawałki są trzymane na zaczynającą się o 17.30 debatę o odwołaniu ministra Arłukowicza. Debata o informacji rządu nt. służby zdrowia była za to nijaka, tylko wspomniany poseł PiS wyróżnił się ładnym soundbite mówiąc o tym co widzi w MZ "Ciemność widzę, ciemność".


22:14

Awaria Platformy

17 listopada Premier wygłosił ambitne i dobrze ocenione przez fachowców expose i zniknął. Coś przestało działać.

 

Sprawy potoczyły się tak, jakby nikt w Platformie nie miał serca do koordynowania strategii politycznej. I czegoś więcej poza wyklepywaniem z pamięci coraz zresztą mniej przekonujących przekazów dnia.

 

To jeszcze nie jest katastrofa, ani chyba nawet punkt zwrotny, ale ewidentnie Platforma się zepsuła.

 

Jeżeli ktoś nie wiedział o co chodziło wybitnemu brytyjskiemu premierowi Haroldowi Macmillanowi w słynnej wypowiedzi, to z pewnoscią już wie. Gdy zapytany czego się najbardziej obawia w polityce miał odpowiedzieć: “Wydarzeń drogi chłopcze, wydarzeń” (Events, dear boy, events).

 

To nie Tusk, a wydarzenia zaczęły dyktować agendę.

 

Jeszcze przed expose, pierwszym kryzysem były zamieszki w stolicy podczas obchodów Święta Niepodległości. Letnia reakcja rządu wskazywała na to jakby Platformie przestało zależeć. Inicjatywę zaczął przejmować Prezydent, wskazując na potrzebne zmiany prawa. I znów, to właśnie Bronisław Komorowski- co prawda pochopnie, ale zareagował, gdy lotowski Boeing awaryjnie lądował na Okęciu. Powiedzmy, że można założyć, że szef rządu zajmował się wtedy gorącą końcówką prezydencji, gdzie zresztą i tak nie obyło się bez qui pro quo, w którym do dziś w zasadzie nie wiadomo o co polskiemu rządowi chodzi.

 

Na jedyną przemyślaną i dobrą reakcję wychodzi wizyta Premiera w Afganistanie, gdy ofiarą zamachu padło pięciu polskich żołnierzy na misji. Zdjęcie Premiera nad trumnami żołnierzy należy z pewnością do najbardziej poruszających obrazów ubiegłego roku.

 

Sprawa listy leków i decyzja o tym, żeby nie odkładać wejścia w życie ryzykownej politycznie ustawy refundacyjnej, Ewy Kopacz zabawa w chowanego, całkowicie nieskomunikowane odstąpienie od powołania popularnej Anny Streżyńskiej na następną kadencję szefa UKE, chaos wokół prokuratury, którego aktem kulminacyjnym było samopostrzelenie się wojskowego śledczego w Poznaniu. Zapowiedziane w expose projekty, których nikt już nie może się nawet doliczyć. 

 

Żeby nie było za mało, dochodzi do tego całkowity misz -masz wokół nowej wersji stenogramów Tupolewa i nawet nie sam wybuch niezadowolenia wokół ACTA, tylko kompletna rozsypka komunikacyjna rządu wokół tego. Nawet zarządzanie rządowym profilem na Facebooku- o czym pierwszy doniósł Tomasz Skory z RMF- dowodzi braku jakiejkolwiek przemyślaneij linii. No i sprawa Stadionu Narodowego, za którego pełne funkcjonowanie “już od listopada” jak obiecał na konwencji Ergo Arenie tak i skutecznie oddał głowę były minister sportu Adam Giersz. 

 

Zaplecze parlamentarne Platformy tkwi w konsternacji. Co mówić? I kto ma mówić? Już od paru tygodni bardziej szeregowi posłowie PO nie kwapią się szczególnie do występów medialnych.

 

Atmosfera w klubie wyraźnie siadła. Ministrowie nie mają czasu, ani serca do tego, żeby zadbać o cieplejsze relacje z wojskiem w Sejmie. Posłowie coraz częściej odbijają się od drzwi ministrów.

 

Po raz pierwszy w historii rządów Platformy pojawiły się inne niż Schetyny i Halickiego głosy kwestionujące linię rządu- co widać na przykładzie ACTA.

 

Róża Thun oświadcza, że cieszą ją protesty młodzieży. “Po dzisiejszym posiedzeniu Komisji Innowacyjnosci ws ACTA wątpliwości mam jeszcze więcej...” - pisze z kolei na swoim facebooku poseł Gibała, a poseł Godson otwarcie w mediach mówił, a na twitterze reklamował swoje wątpliwości. Mówili o nich bardzo otwarcie także Grzegorz Schetyna w Faktach po Faktach i minister Gowin w znikającej depeszy PAP.

 

Coś się dzieje. Dotychczasowe momenty, które miały być zwrotnymi okazywały się tylko pułapkami zbiorowego rozumowania, że kiedyś polityczna fortuna Donalda Tuska musi się odwrócić. 

 

Znając dynamikę postępowania PO w podobnych sytuacjach w przeszłości, coś się musi wydarzyć, żeby znów pokazać kto tu rządzi. 


 

23:45

5 ważnych wniosków po debacie o Arłukowiczu

Zgodnie z przepuszczeniami, debata o odwołanie ministra Arłukowicza nie była przełomowym momentem tej kadencji Sejmu. Minister zostanie w głosowaniu obroniony, a cała sprawa w obliczu ACTA pójdzie szybko w medialne zapomnienie.           

 

 

Ale i  z tej debaty można wyciągnąć 5 ważnych wniosków. Oto i one: 

 

1. Moment jest kluczem

 

Ani minister Arłukowicz, ani marszałek Kopacz, ani opozycja nie mogli przewidzieć, że debata o wotum nieufności będzie odbywać się w środku gignatycznego zamieszania w sprawie ACTA. To sprawiło, że dzisiejsze wydarzenia stały się wręcz trywialne. W zasadzie najważniejszym przekazem z całej debaty dziś  były słowa PDT, że minister Zdrojewski poniesie konsekwencje jeśli okaże się, że sposób prowadzenia przez MKiDN konsultacji w sprawie ACTA był niewłaściwy. Druga sprawa to fakt, że przed debatą o 17.30 była informacja o sprawach bieżacych w sprawie służby zdrowia - od 12.45, co skutecznie "wyczerpało" temat - a raczej stopień zainteresowania mediów - przed jego rozpoczęciem. 17.30 to zresztą za późny moment w cyklu newsowym, by być skutecznym z przebiciem się, ACTA czy nie ACTA. 

 

2. Palikot nadal najlepiej sie przebija z opozycji

 

Manewr Ruch Palikota z wnioskiem formalnym na początku debaty (o przerwę) był prosty, ale skuteczny. Automatycznie przyciągnał uwagę, gdyż by go rozpatrzeć marszałek Kopacz musiała przeprowadzić głosowanie a to wymagało zwołania przerwy przed głosowaniem o przerwę. Wniosek przepadł oczywiście, cel został osiągnięty. Później czytająć z ipada poseł Armand Ryfiński nie tylko nazwał Arłukowicza socjopatą ale też wyciągnął dość dobry cytat z ministra, gdy ten był posłem. 

 

3.  Dobry cytat nie jest zły

 

Cały czwartek, plenarka od 12.45 i debata od 17.30 pokazała, że nie ma skuteczniejszej broni niż dobrze wyciągnięty cytat. Pokazała to zarówno PO - obficie cytując Bolesława Piechę i innych - jak i opozycja. Ale nie było jednego uderzenia, które zwaliłoby z nóg Arłukowicza. Nie było nokautu, a soundbite dnia "wygrał" sam Arłukowicz mówiąć "my zmieniamy system, a Wy będziecie palić kadzidełka". To też pokazuje jak istotny stał się Palikot w sejmowej grze. 

 

4. Kopacz w tle

 

Co ciekawe, marszałek Ewa Kopacz była dziś w dalekim tle ataków na Platformę. Arłukowicz i Donald Tusk byli w celownikach opozycji a Ewa Kopacz przbijała się tylko wtedy gdy używała szkolnego dzowneczka, by ucziszać parlamentarzystów. 

 

5. Arłukowicz zdał

 

Kombinacja dobrego momentu, dobrego przygotowania i relatywnej słabości ataków opozycji sprawiła, że Bartosz Arłukowicz zdał swój test. Wychdzi z batalii refundacyjnej osłabiony, ale nie bez szans na mocny powrót do wysokiej formy. 

 

fot.300polityka.pl