Relacja Live

25.01.2012

01:05

Po demonstracji na Jasnej. Anty-ACTA, ale nie anty-Tusk

Dzisiejsza demonstracja przeciwko umowie ACTA to pierwsza sytuacja, w której internetowy aktywizm przeniósł się do świata rzeczywistego bez tematyki Smoleńska. Poprzednia - ale na większą skalę - to słynna "Akcja krzyż" która dała faktyczny początek ruchowi Palikota. Czy i tym razem staliśmy się świadkami narodzin siły politycznej?

Od późnych godzin popołudniowych na rogu ulicy Jasnej i Świętokrzyskiej gromadzili sie ludzie. Większość - to młodzi, w wieku 15-25 lat. Prawie wszyscy robili sobie zdjęcia telefonami komórkowymi. W ocenie reportera 300polityka pojawiło się około 2 tysięcy osób. Na Facebooku uczestnictwo w evencie zapowiedziało ok 40 tysięcy ludzi. To pokazuje też zasady jakie rządzą internetowym aktywizmem. W czasie demonstracji na krótko pojawił się także Janusz Korwin-Mikke.

Ok 17.00 zaczęło się skandowanie. "Donald matole skąd będziesz ściągał pornole", "Nie dla ACTA", "Nic o nas bez nas", - tak brzmiały najczęściej powtarzane okrzyki. Skandowano też hasła przeciwko UE oraz "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". W pewnym momencie w kierunku biura PE poleciały jajka, ale poza tym obyło się bez incydentów - była to demonstracja która przypominała mniej akcję polityczną a bardziej imprezę. Uczestnicy co prawda narzekali na rząd, na Tuska, na to że już nie "będą mogli nic ściągać" ale nie czuć było emocji typowych politycznego wydarzenia, mimo wielu wyraźnie antyplatformerskich okrzyków. Transparenty polityczne zwórcone przeciwko PO były nieliczne, dużo więcej było internetowych memów i haseł w stylu "wolność zmarła młodo 1989 -2012". Wrażenie: to był protest przeciwko ACTA, nie przeciwko Tuskowi. Jeszcze nie.

To nie znaczy jednak, że te czysto polityczne emocje się nie pojawią w przyszłości. Jutro w Krakowie, a także w wielu innych miastach w Polsce będą podobne demonstracje. W przypadku Palikota także nikt "akcji krzyż" jawnie nie dyskontował politycznie - do czasu.

Na ten moment jednak nie ma możliwości, by protest przeciwko ACTA zagroził stabilności rządu PO. Internetowe inicjatywy oddolne mają tendencję do szybkiego pojawiania się i równie szybkiego wypalania - ale tez do bardzo szybkiej ekspansji, jeśli nabierają momentum. W sieci po demonstracji dominowało uczucie rozczarowania- po stronie jej uczestników oczywiście - że "było nas tak mało".

Jutro kolejna demonstracja w Warszawie, pod Pałacem Prezydenckim.

fot. 300polityka.pl


09:55

Lisek wiceszefem ważnej podkomisji w PE

Krzysztof Lisek poinformował na twitterze, że dziś został wybrany wiceszefem podkomisji ds bezpieczenstwa i obrony w Parlamencie Europejskim. W świetle dyskusji o zacieśnianiu współpracy wojskowej w ramach UE to z pewnością bardzo ważna wiadomość. Lisek jest jednym z istotniejszych europosłów Platformy. To, że ma bardzo bliski kontakt z polskim premierem może mieć duże znaczenie dla jego pozycji w tej komisji. W sprawach bezpieczeństwa liczy się w Brukseli też inny Polak, generał Adam Sowa- który jest wiceszefem EDA- Europejskiej Agencji Obrony.


10:32

Test Arłukowicza zaczyna się dziś

Dziś o 12.00 startuje posiedzenie komisji zdrowia. Temat- wotum nieufności dla MZ. Zaczyna się jeden z krytycznych momentów w karierze politycznej Bartosza Arłukowicza. Te dwa dni zdecydują o jego politycznej pozycji na najbliższe miesiące i lata.


10:41

Po SOTU, Obama wskoczy do autobusu

Cykl wyborczy w USA rozkwita. Po wczorajszym przemówieniu State of The Union, w którym Obama ponownie bardzo mocno zarysował temat kampanii wyborczej - równość ekonomiczna dla wszystkich Amerykanów kontra rekiny z Wall Street (czyli Mitt Romney), prezydent Obama wybiera się w trzydniową podróż autobusem po kluczowych dla jego reelekcji stanach. Kampania w Ameryce weszła w kolejną fazę.
W sytuacji w której Republikanie mają do czynienia z coraz bardziej zaostrzającym się wyścigiem między Mittem Romneyem a Newtem Gingrichem, Obama może w pełni korzystać z prezydenckich przywilejów a co najważniejszy budować fundamenty kampanii. Kluczowe: czy Team Obama zdoał narzucić temat starcia. Tylko temu służyło wczorajsze przemówienie, które możnaby nazwać "State of The Campaign".

12:17

Prof. Łętowska bardzo mocno o klasie politycznej

"To jest kompletna amatorszczyzna w rządzeniu państwem! - Dla mnie jest bolesne. Ode mnie się wymaga świadomego aktu głosowania, a to jest wszystko traktowane niepoważnie"- mówi Wróblowi w TOK FM Prof. Ewa Łętowska o procesie stanowienia prawa w Polsce. Trudno byłoby nie zauważyć tych słów. ACTA długofalowo nic dla PO nie zmieni. Tak jak nie zmieniło OFE, ale jest poważnym symptomem, że sprawy- być może na chwilę, ale się jednak trochę wymknęły spod kontroli.


12:48

Ludzkie SLD

"SLD znów wyjdzie do ludzi"- powiedział rzecznik partii. Ciekawe tylko czy ludzie znów nie uciekną. SLD to partia, która zawsze przodowała w licytacji na słowa i deklarowała największą wrażliwość społeczną po to by za chwilę wysłać sygnał w przeciwną stronę. I tak Napieralski mówił o zwykłych ludziach ale porozumienie podpisywał z Business Centre Club. Warto tu zaznaczyć, że nawet bardziej liberalna ekonomicznie Platforma Obywatelska nie odważyła się na taki krok. Z kolei obecny lider partii Leszek Miller opowiadał się w przeszłości z podatkiem liniowym. Jeśli więc SLD chce wyjść do ludzi najpierw dobrze powinno zastanowić się z czym wychodzi.


13:24

ACTA przykrywa dziś temat zdrowia

Zwołanie trzech połączonych komisji ws ACTA, równolegle do posiedzenia komisji zdrowia opiniującej wniosek o wotum nieufności wobec Arłukowicza odwraca uwagę od tematu chaosu w lekach. Oczywiście, obie sprawy nie są wygodne dla Platformy, a sprawa refundacji już powoli, ale konsekwentnie dogorywała. Tak czy owak, nie tylko ACTA pozwoliły Arłukowiczowi odzyskać oddech. Dzisiejsza, świetna analiza Roberta Mazurka w Rzeczpospolitej potwierdza też trend, że po kilku tygodniach zmasowanej krytyki Arłukowicza, ogień krytyki przeniósł się na jego poprzedniczkę. Strategia milczenia Kopacz wyraźnie zawiodła, wręcz potęgując irytację i wzmagając ludzką solidarność z lubianym "Bartkiem". Arłukowicz zaś, zwalniając odziedziczonego po Kopacz rzecznika, zaczął w końcu budować suwerenny PR team wzmocniony bardzo doświadczonym i lubianym przez dziennikarzy- Piotrem Mościckim, sprawnym spindoktorem SLD z ery przednapieralsko-naczasowej. Ostatecznym testem na to czy Arłukowicz wypływa na powierzchnię bedzie jutrzejszą debata.


13:49

A może dzień europosłów?

Rano Krzysztof Lisek informuje na twitterze, że właśnie został wybrany wiceszefem ważnej podkomisji ds bezpieczeństwa, a kilkanaście minut temu, w zasadzie milczący od dłuższego czasu Sławomir Nitras zaczyna, także na twitterze kampanie przeciw nocnej sprzedaży alkoholu. Dostępność alkoholu to ciekawy wątek dyskusji publicznej, w wielu krajach, np. w Wielkiej Brytanii bardzo ważny element strategii politycznej ruchów konserwatywnych w ramach linii komunikacyjnej "prawo i porządek". Podobne motywy znalazły się w słynnej triangulacji Clintona, który tematami tradycyjnie konserwatywnymi- jak ochrona małoletnich, czy mundurki w szkołach, skutecznie przyciągnął "miękkich" republikańskich wyborców.


15:01

Arłukowicz traci zaufanie w CBOSie

Chociaż Arłukowicz nie jest w centrum uwagi mediów ze względu na ACTA, to i tak najnowszy sondaż CBOSu jest bezwzględny dla MZ. W rankingu zaufania Arłukowiczowi nie ufa 24% respondentów - to wzrot o 13 pp. Kopacz też traci - ufa jej mniej o 7pp, a liczba osób które nie obdarzają marszałek Sejmu zaufaniem wzrosła o 6 pp.


18:36

Co w sierpniu robił Grzegorz Napieralski?

Z niebywałym refleksem na sprawę #ACTA zareagował sam Grzegorz Napieralski. Trzy dni temu napisał na twitterze: "Złożyłem wniosek o zwołanie w trybie pilnym Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Sprawa ACTA to sprawa najwyższej wagi".
 
 
Ależ jak to? Komisja innowacyjności i nowoczesnych technologii ukonstytuowała się 29.10.2010, kiedy to powołała Grzegorza Napieralskiego na swojego przewodniczącego. Od początku swojego istnienia do końca kadencji odbyła 31 posiedzeń. Na żadnym z nich nie dyskutowała o ACTA. Bo wtedy najwidoczniej nie mówili o tym w telewizji.
 
 
Co więcej- Komisja innowacyjności zebrała się tego samego dnia (31.08.2011), czyli dokładnie wtedy, kiedy Komisja ds. Unii Europejskiej za ścianą debatowała nad ACTA. Komisja Napieralskiego (przy jego nieobecności zresztą) rozpatrzyła wtedy informację o... kształtowaniu postaw przedsiębiorczych u ludzi młodych. Odchodzący lider młodej, europejskiej lewicy, który wiele wysiłku wkładał w to, by z "nowoczesnych technologii" uczynić swój znak rozpoznawczy, nie ma żadnego, najmniejszego alibi na to dlaczego jako szef właściwej komisji nie zajął się sprawą ACTA.
 
 
Grzegorz Napieralski jest wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. To może jakoś tłumaczyć przebywanie myślami w bardzo odległej galaktyce. Ale żeby tak bez przerwy?

19:00

ACTA cd

Dziś kolejne demonstracje przeciwko ACTA - w Kielcach doszło w pewnym momencie do przemocy, w Krakowie demonstrowała wedle różnych szacunków od 4 do 10 tysięcy osób. Jeśli ta fala protestów się utrzyma, kłopoty rządu Tuska z przejściowych staną się poważne.


19:39

State of the Union 2012 - populistycznie, mocno i kampanijnie

Choć SOTU to orędzie o stanie państwa, to w roku wyborczym służy jako start do kampanii reelekcyjnej. I takie wczorajsze orędzie prezydenta Baracka Obamy było, komentarze osób wypowiadających się na gorąco, tuż po końcu SOTU, są zgodne - orędzie było populistyczne (poruszył bardziej populistyczne nuty niż zazwyczaj). Głównym zadaniem było podkreślenie kontrastu pomiędzy Obamą a Republikanami, co się udało.

 

Wydaje się, że Biały Dom uważa, że kontrkandydatem z ramienia GOP będzie Mitt Romney, a może tylko to Romney (*) jest teraz łatwiejszym celem do ataku niż Gingrich. W czasie SOTU pojawiły się wielokrotnie podatki, Obama podkreślał, że to wspólna odpowiedzialność, że miliarderzy nie powinni płacić mniejszych podatków niż na przykład sekretarki (powołał się na Buffet Rule) co jest dobrym zabiegiem, ponieważ większość Amerykanów patrzy na tę zasadę przychylnie. SOTU 2012 trwało nieco ponad godzinę (ok. 64 minut).

 

Dominujące słowa? America, American, Americans, jobs, energy, new, people, every, tax. I to doskonałe podsumowanie - choć zabrakło w nim edukacji, który to tematowi Obama poświęcił spory fragment orędzia. Poza tym? Podkreślanie wspólnoty: I this nation is great because we get each other’s back As long as we’re joined in common purpose, as long as we maintain our common resolve, our journey moves forward, our future is hopeful, and the state of our Union will always be strong.

 

Obama wyraźnie odciął się od wyjątkowo niepopularnego w ostatnim czasie Kongresu, wielokrotnie powtarzał: send me a bill/law, and I'll sign it tomorrow. *) choć prezydent nie wymienił Romneya po nazwisku ani razu, to jednak aluzje do Mitta były bardzo czytelne. Uderzał w Republikanów (choć może nie aż tak bardzo, jak się spodziewano, a ataki były bardzo precyzyjne, mało brutalne, ale lądowały w ogródku GOP): Anyone who tells you that America is in decline or that our influence has waned doesn’t know what they’re talking about. Regulacje? Regulations make free market better. Ale za moich czasów mniej regulacji niż za czasów mojego poprzednika.

 

Nie ma powrotu do poprzedniej polityki: As long as I’m President, I will work with anyone in this chamber to build on this momentum. But I intend to fight obstruction with action, and I will oppose any effort to return to the very same policies that brought on this economic crisis in the first place.

 

Obama zaczął od największego swojego osiągnięcia i poczucia bezpieczeństwa ( no Americans in Iraq, we found and killed Osama Bin Laden, troops began to come home) i na nim skończył - na podkreślaniu, że akcja przeciw Osamie się udała, bo wszyscy spełnili swoją powinność: This nation is great because we worked as a team. This nation is great because we get each other’s backs. *) Choć prezydent nie wymienił Romneya po nazwisku ani razu, to jednak aluzje do Mitta były bardzo czytelne.


19:50

Prokurator generalny: Donald T. mógł naruszyć prawo ściągając tekst ACTA z internetu

19:56

Czym jest ta rubryka?

Tutaj pojawiać się będą wszystkie notki, które dotyczą Solidarnej Polski, która ma siedzibę na Mokotowskiej.


19:57

Obama:

Musimy podnieść podatki dla najbogatszych przynajmniej do 4 procent

19:58

Czym jest ta rubryka?

Tutaj pojawiać się będą notki dotyczące administracji Prezydenta Komorowskiego


20:47

Czym jest ta rubryka?

Tutaj pojawiać się będą notki dotyczące lewicy i Ruchu Palikota.


20:53

Wszyscy kochają Orbana

 
Viktor Orban spadł polskiej scenie politycznej i publicystycznej z nieba. Czas był najwyższy - od czasu pozorującego w najgorszym wypadku wymianę argumentów sporu Polski solidarnej z liberalną, zaczęła się u nas niepokojąca inflacja największych tematów rodzimej polityki.
 
Doszło do tego, że od półtora roku debatą rządzi grzęznący w personalnych rozliczeniach Smoleńsk. Rządzi z braku lepszych opcji. Tym bardziej, że nawet opozycja uwierzyła, że kryzysu w Polsce nie ma. Dlatego dla drobiących w miejscu najważniejszych aktorów tak ożywczy jest Viktor Orban i dyskusja o węgierskich problemach.
 
Korzysta więc Jarosław Kaczyński. Przykład atakowanego zewsząd węgierskiego premiera, który władzę odzyskał po dwóch kadencjach po upadku skompromitowanej lewicy to idealna historia ku pokrzepieniu serc złamanego kolejnymi porażkami aparatu. Naprawdę wystarczy czekać, władza jest coraz bliżej.
 
Korzysta też Donald Tusk, dla którego po fiasku przyświecającego prezydencji projektu wywalczenia „miejsca przy stole” euro strefy Orban stał się w ostatnich dniach punktem oparcia dla antyestablishmentowej wolty wobec Brukseli. Nieoczekiwana obrona szefa Fideszu przez Tuska pozwoliła zamarkować dystans wobec rdzenia UE, który i tak nas właśnie wypchnął. Klasyczne „nie zostałem zwolniony, sam odszedłem”.
 
Korzystają wreszcie najważniejsze obozy publicystyczne. „Gazeta Wyborcza” dostała do opisu pełzający autorytaryzm do opisu i przestrogi przed jego polską, już przebierającą nogami do władzy odmianą. Jeszcze więcej dobra Viktor Orban zrobił na prawicy, która zawiedziona porażkami Jarosława Kaczyńskiego ma oto nowego bohatera. Symboliczne są tu teksty Igora Janke, który w Orbanie widzi osamotnionego męża stanu idącego do walki z całym eurozłem tego świata. Jarosław Kaczyński ma tylko to czytać i się uczyć.
 
Dlatego powinno cieszyć, że do węgierskiego premiera pojechał ostatnio z kamerą Jan Pospieszalski. Viktor Orban mógł się z pierwszej ręki dowiedzieć ile mu teraz w Polsce zawdzięczamy.
 
fot. European Union 2012 EP/Pietro Naj-Oleari

22:16

Śmierć kliniczna SLD

 
Sojusz Lewicy Demokratycznej jest dziś w najcięższej sytuacji od czasu afery Rywina.
 
Partia, która sprowadziła na świat więcej premierów niż PO, PiS i PSL razem wzięte w 2012 rok weszła w fatalnej kondycji. Tak fatalnej, że zasadne staje się sprawdzanie w Internecie każdego ranka, czy ta partia jeszcze żyje. Ostatni CBOS (4 proc.!) sugeruje nawet, że już nie.
 
Zbyt łatwo jest tłumaczyć śmierć kliniczną SLD Ruchem Palikota i fatalną kampanią wyborczą. To już wszystko wiemy. Dziś trzeba przede mówić o czymś innym - jeśli po śmierci widać jakieś światło w tunelu, dla lewicy nazywa się ono Leszek Miller. Trudno to jednak uznać za dobry znak. Nie wtedy, gdy przewodniczący klubu sejmowego ma obecnie jeden cel – zapewnić sobie szefostwo Sojuszu na kwietniowym zjeździe. I gdy zależy mu na osłabieniu już nawet nie najważniejszych, ale jakichkolwiek konkurentów.
 
Dlatego bez żenady Miller z SLD zrobił partię faktycznie jednoosobową (rzecznik Dariusz Joński nie do końca się liczy). Grzegorz Napieralski nie istnieje. Katarzyna Piekarska nie istnieje. Wojciech Olejniczak nie istnieje. Ryszard Kalisz istnieje tylko w TVN24.
 
Miller osobiście lub ustami Jońskiego firmuje i prezentuje tak najważniejsze, jak i mało ważne kroki Sojuszu. Działa jak czarna dziura, która pochłonęła wszystko wokół. Przekroczenie progu wyborczego w nie tą stronę co trzeba dowodzi, że czarna dziura mogła zacząć pochłaniać samą siebie. W tej sytuacji odpowiednie rozegranie kryzysu lekowego czy sprawy ACTA to wyzwanie z innej galaktyki.
 
Oczywiście doświadczony Miller wie, iż na odbudowanie SLD ma jeszcze prawie całą kadencję. Ale wpędzanie własnej partii w śmierć kliniczną przed wyborczym zjazdem już teraz brzmi jak jeden z punktów oskarżenia na procesie z 2015 roku o oddanie całej lewicy Januszowi Palikotowi.

23:10

4 kluczowe punkty po środowej Komisji Zdrowia

Chociaż rezultat głosowania na środowej Komisji Zdrowia nie był dla nikogo wielkim zaskoczeniem, to po jej obradach można wyciągnąć konkretne wnioski co do tego, jak będzie wyglądać jutrzejsza debata w sprawie odwołania Arłukowicza.
 
1) Poziom emocji będzie średni Dziś w ciągu prawie dwóch godzin obrad Komisji, która miała zaopiniować wniosek nie doszło do żadnych większych utarczek słownych. Nie padły też żadne nowe argumenty czy też związane z ministrem Arłukowiczem liczby. W zasadzie wyróżnił się tylko poseł Czesław Hoc (PiS) który porównał sytuację z Arłukowiczem i krytykę ministra do polewania ran jodyną – „szczypie i jednocześnie leczy”. Oprócz tego fajerwerków słownych zabrakło, podobnie jak dużego zainteresowania sejmowych reporterów.
 
2) Piecha nada ton opozycji Poseł Bolesław Piecha (PiS) od samego początku sprawy refundacji grał kluczową, medialną rolę jako architekt i główny głos anty-Arłukowiczowskiej opozycji. Tak samo było dziś. Poseł Piecha, jako reprezentant wnioskodawcy nadał ton całemu spotkaniu, i był też głównym punktem odniesienia dla Arłukowicza. Soundbite: „Panie ministrze, daj se Pan spokój z tym rządem i chodź do opozycji”.

3) Kopacz się pojawi, ale nie będzie tematem dnia
 
Ewa Kopacz nie była dziś głównym ale co najwyżej pobocznym tematem wystąpień parlamentarzystów. Z polityków Platformy, równie często wymieniany z nazwiska był minister Grabarczyk czy minister Nowak co marszałek Kopacz. Ta ostatnia głównie w kontekście tego, iż Arłukowicz „odziedziczył ministerstwo z dobrodziejstwem inwentarza” ale nie był w stanie sprostać temu co go tam spotkało. W podobnym kontekście, tylko ostrzej, pojawi się w trakcie debaty. Ale głównym celem będzie Arłukowicz.
 
4) Arłukowicz będzie miał przygotowane oppo
 
Piotr Mościcki, nowy spin doktor Arłukowicza był bardzo widoczny podczas posiedzenia komisji. Nie tylko przed samym posiedzeniem , ale i w jego trakcie. Krążył między krzesłem Arłukowicza a zgromadzonymi w tyle sali nielicznymi dziennikarzami. Arłukowicz będzie na pewno w czasie jutrzejszej debaty dobrze przygotowany. W czasie posiedzenia komisji przypomniał dwie wypowiedzi Bolesława Piechy z czasu gdy ten był wiceministrem zdrowia. „Apteka to nie kawiarnia, wolny rynek daje duże pole do nadużyć”. Jest pewne, że pod względem oppo Arłukowicz będzie jutro bardzo dobrze przygotowany. Nad posiedzeniem komisji, podobnie jak nad całym politycznym tygodniem krążył cień ACTA. Dziś w Sejmie i w polityce był to temat numer jeden. Arłukowicz chwilowo zniknął z radarów.
 
fot 300polityka.pl

23:31

Julian Assange będzie miał swój talk show. Nazwa programu na razie nie wyciekła

23:54

300polityka lekiem na całe zło

Jak dobrze, że Jacek Karnowski oskarża "system medialny III RP" o udawaną żałobę po Lechu Kaczyńskim.
Jak dobrze, że Grzegorz Sroczyński z "Wyborczej" ripostuje, że Karnowski "analiznął" "GW".
Jak dobrze, że prawicowy Twitter pałuje Zbigniewa Hołdysa, a niepolityczni goście Tomasza Lisa na żywo rekrutują się na ogół z drużyny felietonistów "Wprost".
Dzięki nim wszystkim 300polityce łatwiej się będzie wyróżniać;)