– To zależy – powiedziała Małgorzata Manowska w „Gościu Radia ZET”, pytana czy sędziowie powinni spotykać się z politykami.

Pytana, czy przed aresztowaniem Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika prezydent Andrzej Duda złożył u niej wizytę, odpowiedziała: To bardzo oryginalny pomysł, że pan prezydent dowiedziawszy się o postanowieniu sądu rejonowego wskakuje w limuzynę, jedzie do mnie, do wybitnego znawcy prawa karnego, w szczególności prawa łaski. To oczywiście sarkazm […]. Było spotkanie. Znam pana prezydenta od ponad 17 lat i byłabym hipokrytką, gdybym się zapierała tej znajomości.

– Odwiedzaliśmy się i odwiedzamy od czasu do czasu, również prywatnie. Ja byłam u pana prezydenta i pani prezydentowej w Krakowie, para prezydencka od czasy do czasu bywa u mnie. Mogę to tak określić [że jesteśmy przyjaciółmi] – stwierdziła I prezes Sądu Najwyższego.

– Nie uważam za słuszne, żeby rozmawiać na temat osiągnięć w balecie mojej wnuczki czy zainteresowaniach awiacją mojego wnuka akurat w gabinecie pana prezydenta. Znamy się 17 lat, nie zapieram się tej znajomości, natomiast chcę podkreślić, że nasza przyjaźń ma jedną granicę ustaloną wspólnie – nigdy pan prezydent nie poprosił mnie o nic, co byłoby niestosowne czy zaburzałoby trójpodział władzy, ani ja prywatnie nie rozmawiam na takie tematy z panem prezydentem – zaznaczyła.