stan gry: 03.01.2014
— ANNA SŁOJEWSKA W RZ O RYWALIZACJI O STANOWISKA W UE: “Polski premier oficjalnie zapewnia, że o europejskie stanowiska się nie stara, choć szanse – przy takim poparciu – ewidentnie ma. Być może premier obawia się swojej niewystarczającej znajomości angielskiego. W Brukseli nikt nie słyszał go mówiącego publicznie w tym języku, również w czasie spotkań w mniejszym gronie premier korzysta z pośrednictwa tłumacza. – Rozumie po angielsku, ale mówi po polsku – mówią nam świadkowie międzynarodowych spotkań Tuska.”
— DALEJ RZECZPOSPOLITA: “Jeśli premier wytrwałby w swojej niechęci do przeprowadzki do Brukseli, to pojawia się szansa dla innego Polaka. Radosław Sikorski, inaczej niż Tusk, angielskim włada biegle, a o stanowiskach międzynarodowych marzy. Powszechnie doceniany jest w Brukseli jako jeden z najbardziej kompetentnych ministrów spraw zagranicznych. Jest tylko jeden problem: jeśli zostanie zachowany obecny partyjny klucz obsady stanowisk, to na miejsce Ashton trzeba znaleźć socjalistę. Wtedy Sikorski musiałby się przymierzyć do fotela szefa NATO, również wolnego od września 2014 r. Już raz kandydował na to stanowisko, wtedy jednak uchodził za porywczego antyrosyjskiego jastrzębia”
— EURO NA WYBORY?- jak pisze w GW Renata Grochal: “Premier i PO unikają jasnych deklaracji co do terminu wejścia do strefy euro w obawie, że to napędzi głosów PiS, bo większość Polaków jest przeciwna wspólnej unijnej walucie. Jednak opowiedzenie się za dalszą integracją z UE - nie tylko polityczną, ale także ekonomiczną - i nakreślenie mapy dojścia do euro (wiadomo, że przed 2020 r. przyjęcie wspólnej waluty jest nierealne, choćby dlatego, że w Sejmie, który będzie wybrany w 2015 r., nie będzie większości niezbędnej do zmiany konstytucji) mogą się stać istotnym elementem tej wizji, którą w kampanii przed eurowyborami Tusk mógłby przeciwstawić eurosceptykom spod znaku PiS i Ruchu Narodowego. Taka polaryzacja sceny politycznej mogłaby pomóc Platformie.”
— ELEKTORAT PO TO KAPRYŚNI MIESZCZANIE- pisze dalej Grochal: “W przeciwieństwie do PiS elektorat Platformy to nie wyznawcy, raczej kapryśni mieszczanie, których trzeba mobilizować do zagłosowania. Przyzwyczaili się, że w kraju pod rządami PO panuje względny spokój, a odbijanie się polskiej gospodarki po kryzysie wydaje się oczywiste i raczej nie idzie na konto Platformy. Do tego dochodzi naturalne zmęczenie władzą, która rządzi już sześć lat, a to doświadczenie bez precedensu po 1989 r., także dla polskiego społeczeństwa.”
— AGATA KONDZIŃSKA O UJMUJĄCYCH GESTACH KACZYŃSKIEGO pisze w GW: “Nie stał się też PiS monopolistą na prawicy. Nadal procenty poparcia podbierają mu ziobryści, o eurosceptycyzm będzie się musiał licytować z narodowcami, a o politykę prorodzinną z nową partią Jarosława Gowina. Gdyby politykę postrzegać poprzez gesty prezesa, dwa z nich były ujmujące: obecność na pogrzebie pierwszego niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego i wsparcie Ukraińców na euromajdanie. Ale Jarosław Kaczyński jest największą siłą i największą słabością własnej partii. Natychmiast podważył swój kijowski gest, odmawiając udziału w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie Ukrainy. W 2014 roku największą siłą PiS będzie słabnąca PO. Największą słabością - poprawa sytuacji gospodarczej i wolty prezesa odpychające partię od centrum. Nic więc nie jest pewne - ani uzyskanie największej liczby mandatów w eurowyborach, ani sukces w wyborach samorządowych.”
— BYDLAKU! Zabiłeś dwie rodziny- na jedynce Super Expressu.
— TO ON ZABIŁ DWIE RODZINY- czołówka Faktu. Oraz: Narodowy sąd nad pijakiem- czytelnicy faktu wymyślają kary dla sprawcy tragicznego wypadku. Dalej Fakt: Pijany i naćpany pirat nawet nie hamował oraz Byłaś trzeźwa, dlaczego go nie powstrzymałaś?
— OSTRE KARY POD PUBLICZKĘ- pisze w RZ Tomasz Pietryga: “W państwie Hammurabiego istniał jeden z najostrzejszych kodeksów karnych na świecie, którego przesłanie obrazuje słynne: „oko za oko, ząb za ząb". Nie oznaczało to jednak wcale, że przestępczość została tam zupełnie zlikwidowana.”
— PROBLEM NIE LEŻY W NISKICH KARACH- pisze w GW Ewa Siedlecka: “Problem nie leży w niskich karach. Problemem jest to, jak sądy skazują. Otóż 45 proc. wyroków za prowadzenie po pijanemu to kary więzienia w zawieszeniu. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, kary w zawieszeniu nie działają, ponieważ więzienia przepełnione są skazanymi, którym karę odwieszono, bo znowu złamali prawo. Rocznie sądy odwieszają kary 50 tys. skazanych! (ilu wśród nich jest pijanych kierowców, nie wiadomo). Zamiast zawieszać, trzeba zadbać, żeby kara naprawdę resocjalizowała. A więc realnie posadzić, choćby na miesiąc, i w tym czasie skazany powinien przejść solidną edukację. Np. przymusowo oglądać filmy, zdjęcia, relacje z wypadków, nawet najdrastyczniejsze. Słuchać ofiar, ich rodzin, lekarzy, którzy opowiedzą, co dzieje się z mózgiem po wypiciu jednego kieliszka, a co po dwóch. To nie zaostrzenie kar, ale przygotowanie takiego standardowego kursu - zakończonego rodzajem egzaminu - powinno być priorytetem.”
— WYMARZONA TRAGEDIA DO PR- pisze w Super Expressie Mirosław Skowron: “Zanim uwierzą państwo w wygłaszane przez premiera Tuska formułki, w których zapowie reakcję rządu na problem pijanych kierowców, warto jednak sięgnąć pamięcią, co szef PO i jego partia robili przed tragedią, kiedy w Sejmie pojawiał się projekt zaostrzenia przepisów w sprawie pijanych kierowców. (…) Poseł PO żartował nawet, porównując propozycję konfiskaty samochodu z sytuacją pijanego maszynisty, któremu przepada lokomotywa. Boki zrywać.”
— ARŁUKOWICZ TO BŁĄD KADROWY PO- mówi Elizie Olczyk w RZ Marek Balicki: “Bartosz Arłukowicz nie jest lubiany w PO. Możliwe, że premier popełnił błąd nie odwołując go w ramach rekonstrukcji rządu. Co nie zmienia faktu, że wyznaczając mu takie zadanie zażartował sobie albo z niego, albo z nas wszystkich. Jeżeli minister zdrowia, przez dwa lata nic nie zrobił w sprawie kolejek do lekarzy, to jak może coś zrobić w trzy miesiące. I z kim skoro odwołał szefową NFZ, a nowego prezesa musi wyłonić w konkursie, a więc ten urząd czekają miesiące bezkrólewia. A sposób w jaki Agnieszka Pachciarz została odwołana, bez konkretnego powodu jest niemal jak z Korei Północnej, tylko, że tam od razu delikwenta się rozstrzeliwuje. Okazuje się, że minister Arłukowicz ma zapędy totalitarne. Jestem tym zdegustowany. Przecież ten człowiek był nadzieją lewicy.”
— BALICKI O EWUSIU I POWSZECHNYM UBEZPIECZENIU ZDROWOTNYM: “Cały system poboru i ewidencji składek przez ZUS kosztuje nas 220 mln złotych rocznie. I są to pieniądze wyrzucone w błoto. Taniej i prościej byłoby uznać, że wszyscy obywatele mieszkający w Polsce z definicji są objęci ubezpieczeniem. Bo ludzie, którzy nie mają ubezpieczenia nie korzystają z taniego lecznictwa ambulatoryjnego tylko z drogiego szpitalnego. I szpitale muszą ich przyjąć. Jeżeli pacjent jest nieubezpieczony, a spełnia kryteria do uzyskania pomocy społecznej, to jego leczenie jest finansowane z budżetu państwa. Jeżeli zaś ktoś nie spełnia tych kryteriów to wystawiamy mu fakturę, tyle, że ona później jest nieściągalna. A więc na koniec i tak państwo ponosi te koszty.”
http://www.rp.pl/artykul/107684,1076316-Arlukowicz-to-kadrowy-blad-PO.html?p=1
— MINISTER ARŁUKOWICZ PODNOSI CENY LEKÓW- tytuł w SE
— ROK 2013 OSTATNIM W KTÓRYM MOŻNA BYŁO NARZUCIĆ NOWE TEMATY – pisze Agaton Koziński. „rok 2013 był ostatnim, w którym była szansa na wrzucenie do debaty publicznej nowych tematów. Podjęto nawet próby. I Ministerstwo Finansów, i prezydent organizowali duże debaty o tym, na jakich warunkach Polska powinna wchodzić do strefy euro, swoje trzy grosze na ten temat dołożyli opozycja i eksperci. Pojawiały się próby powrotu do dyskusji o wyzwaniach cywilizacyjnych, prof. Jerzy Hausner swoim raportem wrzucił pod rozwagę groźbę utknięcia przez Polskę w pułapce średniego dochodu”.
-- DALEJ KOZIŃSKI: „Przed wyborami zaplanowanymi na 2014 r. pewnie wpisana do konstytucji zasada zrównoważonego rozwoju kraju będzie najmocniej podgrzewanym tematem. Opozycja będzie atakować rządzącą Platformę, że w wyniku jej rządów duże fragmenty Polski stały się obszarami niskich pensji i braku zajęcia. Stary postulat „Chleba i pracy” znów może powrócić na sztandary”.
-- KOZIŃSKI O PO: „W 2014 r. pracowicie poparcie będzie odbudowywać PO. Po reformie systemu emerytalnego i przekazaniu do budżetu państwa pieniędzy znajdujących się teraz na kontach OFE, rząd odzyskał swobodę w finansach publicznych. Kolejną ulgę powinien przynieść wzrost gospodarczy, który ma utrzymywać się w okolicach 3 proc. Rząd będzie się też mógł pochwalić kolejnymi zakończonymi inwestycjami, w planach są m.in.: 500 km nowych autostrad i dróg ekspresowych, II linia metra w Warszawie czy gazoport w Świnoujściu”.
— SLD łowi wyborców w 33 miastach - ofiarach reformy samorządowej- jak pisze w RZ Andrzej Stankiewicz: “Sojusz pierwszy zaczyna kampanię przed podwójnymi wyborami 2014 r. Oferta dla głosujących: przywrócenie 49 województw i zmiana zasad podziału środków z UE. SLD próbuje połączyć kampanię do europarlamentu z tą przed przypadającymi na jesień wyborami samorządowymi. Dlatego będzie mówić jednocześnie i o podziale administracyjnym, i o wydawaniu środków unijnych.”
— STANKIEWICZ O WEWNĘTRZNYCH BADANIACH SLD: “To świadoma strategia. Według naszych informacji wewnętrzne badania SLD pokazują, że Sojusz jest słaby właśnie w dawnych miastach wojewódzkich, gdzie jednocześnie ma duże szanse na pozyskanie elektoratu. Stąd decyzja, aby adresować swą ofertę do mieszkańców tych miejscowości. Efekt już jest. – Śledzimy prasę regionalną. Regularnie pojawiają się publikacje dotyczące naszego pomysłu. Rozpoczęliśmy dyskusję, która nie jest może widowiskowa z perspektywy Warszawy, ale pomoże nam pozyskać wyborców w regionach – przekonuje jeden ze sztabowców SLD.”
— PADŁ JEJ KRĘGOSŁUP, BO HARUJE PO NOCACH- Fakt o Bieńkowskiej: “Nawet po towarzyskim spotkaniu, ok. godz. 23, wicepremier wraca do budynku ministerstwa. Nic dziwnego, że jej organizm nie wytrzymuje już takiego tempa. Nie chodzi tylko o nadmiar pracy, ale przede wszystkim o związany z nią nieustanny stres. Wolne dni, których Bieńkowska ma niewiele, spędza w kołnierzu usztywniającym szyję. Jak sama przyznaje, ma problemy z kręgosłupem szyjnym, które wynikają właśnie ze stresu. Gdy tylko wraca do Mysłowic, zakłada kołnierz ortopedyczny, by podratować nadwątlone zdrowie. Gdyby choć połowa pozostałych ministrów Tuska tak przejmowała się swoimi obowiązkami, w Polsce naprawdę żyłoby się nam lepiej.”
— WYBORCZA O POLITYCE ENERGETYCZNEJ: “Atom? Gaz z łupków, a może węgiel? Za zmianami w energetycznych priorytetach rządu nikt na nadąży, a po kolejnych wyborach do Sejmu może w Polsce po prostu brakować prądu.”
— O KARPIŃSKIM I ŁUPKACH: “ Nowy minister skarbu Włodzimierz Karpiński nie demonstruje zaś entuzjazmu dla łupków. Gorzej, że przewlekają się prace nad nowymi przepisami, które miały ułatwić i przyspieszyć eksploatację złóż w łupkach. Dwa lata temu w kampanii wyborczej Platforma zapowiadała, że te przepisy zostaną uchwalone w 2013 r. Ekipa ministra Korolca przygotowała odpowiednie projekty, ale prace nad nimi ślimaczyły się z powodu zakulisowych sporów z ministerstwami: Finansów, Skarbu i Spraw Zagranicznych. Ostateczne wersje projektów przygotowano pod koniec października 2013 r., ale zaraz potem Tusk zdymisjonował Korolca i na nowego ministra środowiska powołał Macieja Grabowskiego, wcześniej wiceministra finansów odpowiedzialnego za podatki. Grabowski już szykuje zmiany w projektach łupkowych przepisów. A gazownicy od dwóch lat ograniczają wiercenia, bo nie wiedzą, czy po zmianie przepisów eksploatacja łupków będzie im się jeszcze opłacać.”
— O TYM CO SIĘ RZĄDOWI NIE UDAŁO W GW- przykład: “PRAWO BUDOWLANE. Stworzymy takie warunki, żeby Polacy mogli budować na tańszych gruntach bez zbędnych formalności i kosztów, bez dziesiątków decyzji urzędniczych i niepotrzebnej zwłoki" - mówił Donald Tusk w exposé w 2007 r. Niestety, nie wyjaśnił, co konkretnie rząd zrobi i - co równie ważne - do kiedy. W 2011 r. premier Tusk powtórzył obietnicę, zapowiedział "skrócenie czasu na wydawanie pozwolenia na budowę do 100 dni dla dużych inwestycji i do 60 dni dla małych inwestycji". Jednak na półmetku kadencji ta obietnica wciąż pozostaje na papierze. Za rządów PO-PSL formalności budowlanych przybyło, o czym może świadczyć m.in. spadek Polski w rankingu Banku Światowego "Doing Business" w kategorii "czas potrzebny na uzyskanie pozwolenia budowlanego". Wśród 183 krajów jesteśmy na 161. miejscu. Czy rząd zajmie się sprawą przed wyborami? Niewykluczone, bo usprawnienie procedur byłoby spektakularnym sukcesem.”
— KONFLIKT MIĘDZY PREZYDENTAMI GDYNI I GDAŃSKA- opisuje Gazeta Bałtycka: “Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, porozumienie między Gdańskiem i Gdynią ws. wykorzystania pieniędzy w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych (ZIT), czyli projektu unijnego dofinansowania aglomeracji trójmiejskiej w latach 2014-2020, wydaje się odległe. Prezydent Gdyni napisał list do minister infrastruktury, w którym oskarża prezydenta Gdańska o złamanie porozumienia.”
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/1079506,konflikt-miedzy-prezydentami-gdyni-i-gdanska-trojmiasto-straci-800-mln-zl-z-unii-list-szczurka,id,t.html?cookie=1
— MACIE, TO PŁAĆCIE- Nasz Dzienik na jedynce: “Lasy Państwowe muszą zasilić budżet państwa. Skoro mają pieniądze, to powinny je przekazać – usłyszeli wczoraj leśnicy w resorcie środowiska.”
— DRAMAT IZABEL MARCINKIEIWCZ - opisuje SE: “Jeszcze niedawno zajadała się pierogami ruskimi i bigosem w Brwinowie! Tymczasem małżeństwo z Kazimierzem Marcinkiewiczem (55 l.) sprawiło, że wymagania kulinarne Izabel (33 l.) znacznie wzrosły! I po przeprowadzce z Londynu do Warszawy przeżywa ona istny dramat. - Bardzo brakuje mi tylko prawdziwej tajskiej kuchni. Jeżdżę więc od czasu do czasu do Londynu, żeby pójść do mojej ulubionej tajskiej restauracji - żali się Izabel z Brwinowa.”
— URODZINY OBCHODZĄ DZIŚ: Iwona Śledzińska-Katarasińska, Artur Balazs, Arleta Zalewska, Miron Sycz
live
22 godz.
22 godz.
22 godz.
23 godz.
23 godz.
23 godz.
2 dni
2 dni
2 dni
2 dni
stan gry
stan gry
dzisiaj
stan gry
wczoraj
stan gry
26.03.2026
stan gry
25.03.2026
stan gry
24.03.2026
stan gry
23.03.2026