stan gry: 06.07.2013

5 aspektów słów Jarosława Kaczyńskiego o Piotrze Glińskim - stan gry między PO a PiS o polityczne momentum

Łukasz Mężyk

Trudno nie mieć wrażenia, że wypowiedź Jarosława Kaczynskiego na spotkaniu w Wągrowcu o prawdopodobnej kandydaturze profesora Piotra Glińskiego na prezydenta mogła paść dość przypadkowo i bez wcześniejszego planu. Ale też, w ten, zdaje się, przypadkowy sposób Jarosław Kaczyński wykreował wydarzenie o sporym, jak na początek wakacyjnego lipca ciężarze politycznym.

Po pierwsze- po przełamaniu dominacji Tuska, Kaczyński bierze się za Komorowskiego

Jarosław Kaczyński zdecydował się na ponowne, ale bardziej pełnokrwiste politycznie, bo pozbawione elementów groteski “premierostwa technicznego” zwodowanie “projektu Glinski” i skierowanie go do walki na flance prezydenckiej. Byłaby to dość logiczna kolej rzeczy, by po uzyskaniu dość trwałej i bardzo wyraźnej przewagi sondażowej nad Tuskiem, Kaczyński musiał się kiedyś zacząć zamierzać na osłabienie szerszego obozu politycznego Platformy, którego dziś najsilniejszym politycznie elementem (na co wskazywałyby choćby opinie wpływowych komentatorów Polityki) pozostaje prezydent.



Samo mocniejsze zasugerowanie, że Komorowski ma prawicowego konkurenta z legitymacją PiS może być wystarczającym sygnałem dla wyborców partii Jarosława Kaczyńskiego by odwrócić ich zaufanie do Komorowskiego.

Ciekawych danych do rozważań na ten temat dostarczyło kwietniowe badanie CBOS, bardziej niż dotychczas “prześwietlające” fundamenty społecznego zaufania do prezydenta.

Największe poparcie Bronisław Komorowski ma oczywiście wśród wyborców PO - 97% , w przypadku SLD jest to 78%. Zaskakujące, ale o Bronisławie Komorowskim z aprobatą wyraża się 53% wyborców PiS. Aż 77% uważa go za sympatycznego, za przywiązanego do tradycji i wartości narodowych - 71%, a za budzącego szacunek - 66%. Punktem zaczepienia dla próby “odwrócenia” elektoratu PiS ufającemu prezydentowi jest przeświadczenie jego 62%, że prezydent kieruje się interesem formacji, z której się wywodzi. Zgłoszenie Komorowskiemu rywala z flagą PiS mogłoby doprowadzić do uszczuplenia jego wyników społecznego zaufania nawet o ponad 10 (pewnie aż w porywach nawet do 20) punktów, co byłoby bardzo poważnym sygnałem dla Belwederu.

Po drugie- profesor Gliński w oczach komentatorów symbolizuje otwarcie PiS na centrum i elity

“Ofensywa” PiS na jesieni ubiegłego roku, gdy Jarosław Kaczyński przedstawił wyborcom Piotra Glińskiego i odbył serię ciekawych debat programowych było powszechnie odebrane jako powrót do centrowego kursu Prawa i Sprawiedliwości. Ostentacyjnym z nim zerwaniem była sprawa trotylu i słowa prezesa o “niesłychanej zbrodni”. Ale wydaje się, że PiS wyciągnął lekcję z działania impulsywnego, bo po kilku miesiącach od trotylu, sygnały do elektoratu smoleńskiego są wysyłane w dużo mniej dosłowny sposób.

Można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że zwodowanie “projektu Gliński” znów zostanie ocenione w komentarzach jako kontynuacja dość rzeczowego, centrowego kursu największej siły opozycyjnej, za którą populistyczną "robotę" zaczynają wykonywać: Solidarność i jej wyrazisty lider.

Dziś, partia Kaczyńskiego ze swoją stylistyką i bagażem wizerunkowych obciążeń wciąż pozostaje bardzo odległa elitom w metropoliach i nie jest jeszcze dla nich propozycją. O ile kiedykolwiek będzie. Ale profesor Glinski, posiadając już tak silne wsparcie i chyba zaufanie Kaczynskiego, może pomóc PiS w dość udany sposób próbować odwołać się do elit w miastach średniej wielkości. Na przykład w porzuconej przez Platformę sieci 49 dawnych miast wojewódzkich (takim jest np. Elbląg!), które mają swoje ambicje polityczne i kulturowe: średniej wielkości szkoły wyższe, teatry, filharmonie. Elity intelektualne w takich ośrodkach mogą czuć się przez PO odrzucone i odczuwać brak możliwości dokonania pod jej rządami awansu społecznego, na rzecz coraz mocniejszych struktur i pełnych apetytów działaczy partyjnych PO.

Trafnie mógł to zauważyć, cytowany przez Piora Zarembę Marcin Wolski: “Musicie się otworzyć – powtórkę z Budapesztu w Warszawie może zapewnić tylko wieki patriotyczny ruch – pełen lokalnych autorytetów, gwiazd-lokomotyw, a nie jedynie posłusznych aparatczyków.”

Po trzecie- centrowy Gliński może dać cień nadziei Ziobrze

Profesor Glinski, w dotychczasowej roli był ofiarą szyderstw ze strony PO i jej sojuszników na lewicy, ale z drugiej strony- poważnego ataku ze strony prawicowych rywali partii Kaczynskiego. Politycy Solidarnej Polski bardzo często przypominali prawicowym wyborcom o politycznych korzeniach Glińskiego- ruchu ekologicznym i Unii Wolności. Gdyby Kaczynski faktycznie zdecydował się na odważniejsze postawienie na Glińskiego, musiałby się liczyć z tym, że w wypadku, gdy sam prezes odpuszcza walkę o prezydenturę, to Zbigniew Ziobro wciąż może liczyć na spory osobisty sentyment ze strony wyborców prawicy.

Po czwarte- otwarcie medialnej debaty wokół Glińskiego odciąga zainteresowanie od próby medialnego comebacku Tuska

W rozmowie z Adamem Michnikiem i Jarosławem Kurskim do dzisiejszego Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej, Donald Tusk nie mówi niczego spektakularnego ani -w sumie- bardziej dla zniechęconych wyborców PO konkretnego, ale trudno nie zauważyć, że premier, konwencją PO, wizytami w Elblągu i wywiadami prasowymi stara się nawiązać próbę odnowienia komunikacji ze swoimi wyborcami. Nowe rzeczy, projekty, osobowości zawsze bardziej ekscytowały opinię publiczną niż pudrowanie starych przekazów, jak to ma miejsce w przypadku aktywności premiera, więc faktycznie nowy oddech Tuskowi i PO może przynieść już tylko energia wyborczej rywalizacji w Platformie oraz rekonstrukcja rządu. Albo… ewentualne i chyba możliwe zwyciestwo w Elblągu.

Po piąte- Kaczyński w ciszy wyborczej wysyła sygnał do wyborców w Elblągu

Technicznym aspektem bardziej spektakularnej deklaracji Kaczyńskiego o Glińskim może być próba wysłania w wyborczej ciszy komunikatu do wyborców w Elblągu. Przedterminowe wybory prezydenta miasta są dalekie od charakteru lokalnego. Swoim znaczeniem dla określenia politycznego trendu to wybory istotne dla stanu gry na scenie politycznej w Warszawie. Tak więc i wywiad Tuska dla Gazety i oświadczenie Kaczyńskiego o ewentualnej nominacji do walki prezydenckiej dla Glińskiego mogą mieć swoje znaczenie w Elblągu. Choćby na większą mobilizację elektoratów głównych rywali.


Łukasz Mężyk