stan gry: 21.05.2013

STAN GRY, TYGODNIKI: Janicki i Władyka: Prezydent jak z czekolady- gdy Tusk przestaje smakować, rośnie apetyt na Komorowskiego, Reszka: lęk przed powtórką z AWS paraliżuje PO

Łukasz Mężyk

TYGODNIK POLITYKA -- PREZYDENT JAK Z CZEKOLADY- GDY TUSK PRZESTAJE SMAKOWAĆ, ROŚNIE APETYT NA KOMOROWSKIEGO- temat okładkowy -- JAK PISZĄ MARIUSZ JANICKI I WIESŁAW WŁADYKA: „Zła passa Platformy i jej lidera powoduje, że coraz większej politycznej wagi nabiera prezydent Komorowski: w dobrej formie, z imponującym społecznym poparciem i zaufaniem, w dodatku bez wąsów. Czyżby to on miał się stać – jak często słychać – „ostatnią nadzieją białych”? (…)Wobec kryzysu Platformy i rządu Tuska Komorowski zaczyna się jawić wielu środowiskom jako ostatnia deska ratunku, nadzieja na zablokowanie smoleńskiej prawicy i utrzymanie status quo. Jego pozycja stale rośnie, co widać nawet na rozmaitych spotkaniach i imprezach. Także Komorowski czuje się pewniej niż wcześniej.” -- JANICKI I WŁADYKA O TUSKU- KOJARZY SIĘ Z MAŁĄ POLITYKĄ: “W jakimś stopniu przyczynia się do tego wyznawana przez premiera Tuska doktryna sprawowania rządów, programowo pozbawiona większych wizji, tej specyficznej symbolicznej otoczki, a nawet umiarkowanego patosu, które w trudnych momentach mogą przetrzymać publiczną krytykę. Tusk nie ma tych rezerw, organicznie nie znosi celebry, nie spotyka się z ludźmi z różnych środowisk, nie chodzi i nie bywa, rzadko pojawia się publicznie z własnej woli. Zużywa się, odpowiadając na mało istotne zaczepki, medialne wrzutki, gafy swoich ministrów. Premier zaczął się ostatnio kojarzyć z małą, szarą polityką, bez oddechu i charyzmy, z szarpaniną o drobiazgi (jak, symboliczny zgoła, proces z Jerzym Urbanem o żart primaaprilisowy).” -- TOPNIEJE BARIERA IMMUNOLOGICZNA PRZED PIS- piszą Janicki i Władyka: “Topnieje też bariera immunologiczna przed PiS. Nie znaczy to, że wyborcy Platformy przerzucają sympatie na PiS, tego Jarosław Kaczyński zresztą nigdy nie oczekiwał. Oni jedynie nie uznają zagrożenia ze strony PiS za wystarczająco duże, aby wybaczyć Platformie wszystkie grzechy i zaniedbania, iść do wyborów i na nią zagłosować. Widać przekonanie, że PiS nawet jeśli wygra, nie skleci koalicji, że będzie rządzić słabsza Platforma choćby z SLD, a jeśli dostanie po nosie, to dobrze, bo się jej należy.” -- KOMOROWSKI Z GAJOWEGO STAŁ SIĘ LEŚNICZYM- piszą Władyka i Janicki: “W otoczeniu prezydenckim można usłyszeć, że nieoczekiwane symboliczne znaczenie miało zgolenie przez niego wąsów kilka tygodni temu. Prezydent podjął tę decyzję, nie uprzedzając swoich służb wizerunkowych. Zmienił się nie tylko zewnętrznie, ale też pozbył tego specyficznego naddatku rubaszności, rysu „gajowego”, jak nazywali go nieżyczliwi obserwatorzy. Stał się prawdziwym nadleśniczym, który panuje na swoim terytorium i nie musi się już podpierać swojską, „wąsatą” prywatnością.” -- CZAS KOMOROWSKIEGO- piszą Janicki i Władyka: “Możliwe zatem, że nadchodzi czas, kiedy rola Komorowskiego w polskiej polityce jeszcze bardziej wzrośnie, prezydent stanie się autonomicznym graczem. Ale tu czyhają na niego niebezpieczeństwa. Jeśli Komorowski bardziej zaangażuje się w bieżącą politykę, może stracić te atuty, które teraz określają jego dobrą markę i pozycję. Wejdzie do politycznego piekła i zacznie się spalać na równi z innymi. Paradoks polega na tym, że prezydent siłę zdobywa dzięki dystansowi do polityki, ale nie bardzo może ją spożytkować, bo jeśli skróci ten dystans, straci też siłę. Jeżeli Komorowski zacznie się mieszać choćby do procesu rekonstruowania rządu, niezależnie od swojego realnego wpływu na personalia, weźmie jakąś część odpowiedzialności, a poza tym ryzykuje konflikt z Tuskiem, z którym na razie kontakty ma poprawne, choć – jak słychać w jego otoczeniu – dalekie od przyjaźni i poufałości.” -- LECZENIE KRAJU KACZYŃSKIM PRZYPOMINA UCINANIE GŁOWY ŻEBY ZĘBY NIE BOLAŁY- konkludują Janicki i Władyka: “Prezydenta czeka skomplikowana gra. Kiedyś dostał funkcję z rekomendacji przewodniczącego partii, i niejako w jego zastępstwie, był elementem układanki władzy. Pytanie, czy jest w stanie się odnaleźć w roli rozgrywającego. To być może właśnie na niego spadnie kluczowe w tej chwili dla całej rządzącej formacji zadanie, czyli wytłumaczenie wyborcom, że karanie Platformy i leczenie kraju Kaczyńskim przypomina ucinanie głowy, żeby zęby nie bolały.” -- JANINA PARADOWSKA W POLITYCE TYDZIEŃ TEMU: “Od pewnego czasu można zresztą zauważyć, że w miarę jak rząd grzęźnie w dziwnej niemocy, większa część władzy przesuwa się w kierunku prezydenta i coraz więcej decyzji będzie od niego zależało. Może więc Bronisław Komorowski śmielej pójdzie tą drogą?” -- RZĄD Z OMNIPOTENCJI PRZESZEDŁ NA PEŁNĄ IMPOTENCJĘ- pisze Stanisław Tym: “Z osłupieniem patrzę na rząd, który ze stanu omnipotencji przeszedł w pełną impotencję. A jak już nic nie można zrobić, to chociaż mediom warto przywalić. No i walą. Niesiołowski krzyczał o bezprzykładnym ataku na PO, Tusk nadział się jak dziecko na Urbana, a nabzdyczony wicepremier Piechociński zrugał dziennikarkę TVN 24 za to, że zapytała go o rekonstrukcję rządu. Groził, że spotka się z kierownictwem jej stacji. Nareszcie miał swoje dwie minuty pełnego sprawowania władzy, i to z bezpośrednią transmisją. Nie powiem, że pies z nim tańcował, bo mam ogromny szacunek dla psów.” -- JANINA PARADOWSKA O TYM, JAK MOGŁYBY WYGLĄDAĆ RZĄDY PIS: “Co dzieje się nazajutrz, a dokładniej rzecz biorąc, w ciągu kilku pierwszych miesięcy nowych rządów? Na początek rozstajemy się bezpowrotnie ze wstąpieniem do strefy euro, bo dla tzw. obozu patriotycznego likwidacja złotego jest niewyobrażalna. Przestaje działać Trójkąt Weimarski, pogarszają się stosunki z Francją (która chce już nawet rządu europejskiego, a na dodatek przyznaje parom homoseksualnym prawo do adopcji dzieci) i – oczywiście – z Niemcami. W Europie pozostajemy w sojuszu z Wielką Brytanią, gdzie ma się odbyć referendum w sprawie dalszej przynależności tego kraju do Unii. Czyli nasza partia rządząca znajduje się w marginalnej frakcji w PE, która nie ma wielkiego znaczenia, o niczym nie decyduje, ale oczywiście może z godnością tupać i się obrażać. Likwidacja programu in vitro nawet w tej początkowej, jak obecnie, postaci jest oczywista. Nie ma mowy o związkach partnerskich, a nawet o partnerskich umowach cywilnych, bo to wszystko jeśli nie jest zboczeniem, to godzi w rodzinę.” -- JESZCZE PARADOWSKA: “Jeśli już dopuszczamy zwycięstwo PiS, czas zacząć układać i analizować scenariusze przewidujące, co będzie „nazajutrz”. PiS zwykło dotrzymywać obietnic wyborczych.” -- WOJCIECH SZACKI O WYNIKACH BADANIA CBOS: “Gdyby wyborców niezdecydowanych rozdzielić między partie proporcjonalnie do poparcia dla nich, wyniki CBOS wyglądałyby tak: PiS – 35 proc., PO – 31 proc., SLD – 12 proc., PSL – 8 proc., Ruch Palikota – 5 proc. (...) PiS miałby 203 posłów, PO – 172, SLD – 54, PSL – 28, a RP – 2 (jeden mandat przypadłby Mniejszości Niemieckiej).” -- SZACKI O ETAPIE WOJEN DOMOWYCH W JAKI WEJDZIE PO: “Sondażowe straty PO będą miały konsekwencje jeszcze w tej kadencji, bo Platforma wejdzie prawdopodobnie w etap wojen domowych. Przy takich wynikach ok. 30 posłów PO nie weszłoby do Sejmu. Spadek notowań osłabia lidera partii: różne środowiska będą wywierały na słabnącym Tusku coraz większą presję, żeby uwzględnił ich reprezentantów przy rekonstrukcji rządu i tworzeniu list na eurowybory. Zaczęła się dyskusja o wymianie premiera, o czym wspomniał Jarosław Gowin, już otwarcie na wojennej ścieżce z Donaldem Tuskiem. Słabość Platformy może pogorszyć relacje w koalicji. PiS jest na fali. Prowadzenie w sondażach przywraca wiarę w możliwość pokonania PO. Zwiększają się też szanse na rozbicie Solidarnej Polski.” -- FISKUS STRZYŻE- pisze Joanna Solska: “Polityce ciepłej wody w kranie towarzyszy zimny prysznic dla podatników. Mocne politycznie grupy, cieszące się przywilejami podatkowymi, mogą spać spokojnie. Pod prysznicem golone będą potulne barany. Zwane także lemingami.” -- PODATEK OD CHOINKI- pisze Solska: “Wiceminister Maciej Grabowski przygotowuje obecnie pakiet zmian o przepisach podatkowych lub nowych ich interpretacji. Niektóre z proponowanych rozwiązań robią duże wrażenie. Weźmy na przykład paczki pod choinkę dla dzieci. Firmy, które jeszcze dzieciom swoich pracowników taką przyjemność robią, finansują ją z funduszu socjalnego. Czyli ze swoich własnych pieniędzy. Wiceminister uznał, że budżet państwa może się na tych paczkach nieco wzbogacić. Tak jak już wzbogacił się na abonamentach medycznych, których wartość dolicza się do zarobków i za które od kilku lat płacimy PIT. Trzeba tylko sumę, którą pracodawca wyda na choinkę, podzielić przez liczbę obdarowanych dzieci i każdemu z rodziców równowartość paczki dopisać do jego zarobków. Najlepszy sposób, żeby rodzice sami poprosili o skasowanie imprez dla dzieci. Tak jak nie chcą już jeździć na imprezy integracyjne, które także dopisać trzeba do przychodu.” -- A CO POWINIEN WPISAĆ PREMIER DO SWOICH PRZYCHODÓW - pisze Solska: “W myśl tych samych przepisów premier już teraz powinien dopisywać do swoich przychodów równowartość biletów samolotowych do Gdańska oraz czynsz, który musiałby zapłacić za willę przy Klonowej, gdyby chciał ją wynajmować prywatnie.” -- TUSK NIE DOTRZYMAŁ SŁOWA- pisze dalej Solska: “Donald Tusk w swoim pierwszym exposé zapowiedział, że największymi beneficjentami budżetu przestaną być grupy silne politycznie. Nie dotrzymał słowa. To duża porażka rządów Platformy. Ludzie widzą, że państwo jest coraz bardziej niesprawiedliwe. Rażącym przejawem tej niesprawiedliwości są m.in. przywileje emerytalne oraz podatkowe. (…)Rząd boi się też Kościoła i dlatego ciągle obowiązują ulgi pozwalające nawet całość dochodów darować proboszczowi. Doradcy podatkowi przyznają, że mają klientów, których darowizny sięgają stu i więcej tysięcy złotych. (…)Rajem podatkowym są także wiejskie latyfundia. Interesów bogatych rolników pilnuje PSL, po to jest w koalicji rządzącej. Żadnemu rządowi nie udało się wcielić dużych gospodarstw do systemu podatkowego. (…)Rząd zapewne uznał, że mniej ryzykowne jest „podnoszenie przez uszczelnianie” wpływów podatkowych. W pierwszej kolejności strzyżone będą te barany, które nie wierzgają.” -- KAMPANIA ANTYŁUPKOWA- pisze Jędrzej Winniecki: “Niebawem w Polsce, a za nią w Europie, zapadną decyzje o przyszłości gazu z łupków. Dla jego przeciwników to ostatni moment, by uratować kontynent przed katastrofą lub zabezpieczyć swoje polityczne i finansowe interesy.” -- WINIECKI O SKALI ROSYJSKIEJ KAMPANII ANTYŁUPKOWEJ: “Właśnie z lęku przed utratą uprzywilejowanej pozycji w eksporcie gazu do Europy zapał do łupków jak może stara się ostudzić Rosja. Przedstawiciele rosyjskich gigantów naftowych Gazprom i Łukoil mówią np. tak: „Gdy Europejczycy zobaczą, jak bardzo szkodliwe dla środowiska jest wydobycie gazu łupkowego, zapewne nie upowszechni on się w Europie”. „Nie znamy miejsca na świecie, gdzie wydobycie łupków byłoby opłacalne”. „Ta bańka mydlana szybko pęknie”. Oficjalnie Gazprom nie widzi w łupkach zagrożenia, ale skala rosyjskiej kampanii antyłupkowej może świadczyć o tym, że to obecnie największe niebezpieczeństwo dla rosyjskiego giganta.”   TYGODNIK POWSZECHNY -- BĘDZIEMY PAMIĘTAĆ O SŁOWACH SIENKIEWICZA. Jak pisze Michał Okoński w komentarzu: „Dwie w ciągu zaledwie paru dni wizyty w Białymstoku ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, powołanie specjalnego zespołu integrującego niemrawe dotąd i rozproszone działania miejscowych służb, a przede wszystkim mocne słowa szefa resortu, „Idziemy po was”, wypowiedziane pod adresem skinheadów, mają zasięg nie tylko lokalny. Po czymś takim trudno się wycofać, panie ministrze; trudno otwierać kolejne fronty licząc, że ten zostanie zapomniany”. -- RESZKA: LĘK PRZED POWTÓRKĄ Z AWS PARALIŻUJE PO: „Pamiętacie? Jerzy Buzek odciął pępowinę łączącą go z Marianem Krzaklewskim i stał się nareszcie premierem pełną gębą. Był zresztą niezły. Miał całkiem sensownych ministrów. Pracowali dobrze. I co? I nic, bo znudzili się Polakom. Choćby stawali na uszach, i tak było wiadomo, że przegrają. Taki był trend. Wielu polityków Platformy pamięta tamte czasy. Obecny minister sprawiedliwości Marek Biernacki i były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski oglądali tę piękną katastrofę od środka. Wspomnienie „późnego AWS-u” paraliżuje PO. Oni są tak sparaliżowani, że przestali robić cokolwiek.” -- RESZKA O PIS: „Pytań jest za wiele, by świętować sukces, ale pewne jest, że PiS pięknie się rozpędził. Diagnoza Radosława Sikorskiego, że rywal wygrywa w sondażach, bo „schował prezesa Kaczyńskiego”, jest płytka. Żeby Kaczyńskiego zatrzymać, trzeba będzie solidnie popracować. Straszenie powrotem IV RP nie wystarczy”. -- RESZKA W TEKŚCIE O TANIM PAŃSTWIE: „Wymyślenie państwa „taniego”, uczciwego i skromnego było więc polityczną i moralną koniecznością. Tyle że taniość stała się fetyszem. Trzeba ciąć etaty w administracji i pensje urzędników, nie wolno rządowi kupić samolotu, drogę może wybudować ten, który da cenę poniżej kosztów opłacalności. Choć oczywiście z góry wiadomo, że wszystko się posypie i będzie dysfunkcjonalne”. -- SMOLAR: TO NIE GADŻETY CZY ZEGARKI SĄ NAJWAŻNIEJSZE. Jak mówi w wywiadzie prof. Aleksander Smolar: „Dla mnie jednak ważniejszy od zegarków czy gadżetów, a nawet od korupcji prywatnej, jest problem korupcji politycznej, związanej ze wzrostem kosztów polityki demokratycznej. (…)Żeby mieć na to wszystko [kampanie medialne, PR] pieniądze, partie są zmuszone do eksploatowania gospodarki i państwa. Nakładają więc swoisty podatek tam, gdzie mogą”.

Łukasz Mężyk