stan gry: 09.04.2013

Co JP2 powiedziałby o Smoleńsku, To PO częsciej niż PiS wygrywała przedterminowe wybory, Sienkiewicz chce bronić praw obywateli przed koncernami informatycznymi

Łukasz Mężyk

TYGODNIK POLITYKA

-- MINISTER SPRAW WEWNĘTRZNYCH O „SPÓJNOŚCI WEWNĘTRZNEJ” w rozmowie z Jackiem Żakowskim: „Nie ma bezpieczeństwa bez społeczeństwa. Mój poprzednik rozpoczął programy, które pomagają policji zdobywać sojuszników. Znaczenie spójności społecznej wzrośnie w trudniejszej sytuacji. A nie wiemy, jaki kolejny Cypr może nas czekać i co może oznaczać dla Polski. Kluczowy będzie styk między społeczeństwem i państwem. A jednym z wielu obszarów kontaktu obywatela z państwem jest policja. Trzeba nad nim pracować.”- mówi Bartłomiej Sienkiewicz.

-- SIENKIEWICZ O SŁUŻBACH: “Tak. Ale jestem świadomy, że każda ludzka działalność zmierza ku entropii. Sztuka rządzenia polega m.in. na tym, żeby ją hamować, stąd raz na jakiś czas są potrzebne korekty. A efektywność służb jest oceniana przez ich użytkowników – premiera, ministrów, rząd i to w trybie tajemnicy państwowej. I to te opinie są kluczowe, to jest sąd dla służb, czy dobrze działają, a nie medialne sensacje budowane na wątpliwych przesłankach.”

-- SIENKIEWICZ O SŁUŻBACH NA TLE SERWISÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH: “Ale nie pozwolę, żeby państwo ograniczało swój dostęp do informacji, kiedy równocześnie portale społecznościowe potrafią wiedzieć więcej o swoich użytkownikach i ich życiu prywatnym niż najlepsza służba specjalna. (…) Jesteśmy w trakcie wielkiej rewolucji, która radykalnie zmienia sytuację obywateli. To nie państwo jest coraz częstszym wyzwaniem dla wolności. Państwo będzie musiało bronić obywateli przed ograniczaniem ich praw do prywatności nadchodzącym ze struktur komercyjnych, często ponadnarodowych.”

-- SIENKIEWICZ O ROKICIE: “W sprawie reformowania państwa Janek się nie zmienił, a ja się zmieniłem. Jestem przeciw grze o wszystko. W krajach takich jak Polska programy wielkiej rewolucji moralnej i wielkiej zmiany ustrojowej zawsze kończyły się źle. Bo dewastują nawet niewielkie dobro, które się udało uciułać. Znów nie mielibyśmy nic. Także żadnego znaczenia na mapie wpływów i siły. I trzeba by ciułać od początku.”

-- TRZY LATA ZA BRATA- piszą Wiesław Władyka i Mariusz Janicki: „Przez ponad 20 lat swego istnienia III RP przeżyła kilka przełomowych dla społecznej mentalności momentów, ale najważniejszym była tragedia pod Smoleńskiem. Polska polityka jest 97 ofiarą tej katastrofy.”

-- DALEJ JANICKI I WŁADYKA: “[Jarosław Kaczyński] świadomie pobudził te zastane duchy i odnowił stare podziały historyczne oraz ubrał je w nowe szaty. Trafił zatem w jakąś potrzebę polskiej zbiorowej psychiki. To dalszy ciąg wydajnej strategii PiS, umacniającej przekonanie o ukrzywdzeniu Polaków, jednostek i narodu. Nic to, że tamte, zdawało się zamierzchłe, spory odpowiadały na rzeczywiste wyzwania i ograniczenia historyczne, wśród których nadrzędnym była utrata niepodległości i poddanie życia narodowego opresji zaborczej, a potem okupacyjnej. (…) Analogie mają przekonywać, że nadal jesteśmy mniej więcej w tym samym miejscu i położeniu: bez wolności i niepodległości. A Tusk i Komorowski są zaborcami i okupantami, w najlepszym razie kolaborantami. Jeśli nawet nie, to intencjonalnie działają wspólnie z wrogami Polski.”

-- JESZCZE JANICKI I WŁADYKA: “Tu nie ma drogi wywikłania, nie ma kompromisu i nie ma litości. Nie istnieje już nic, co mógłby zrobić Tusk, aby swą winę odkupić. Kara jest już przesądzona, tyle że aby ją wymierzyć, trzeba odzyskać władzę i sądy. Siła rzeczowych argumentów maleje także dlatego, że nastąpił zasadniczy podział: wy macie swoich ekspertów, my swoich, na jedne autorytety my mamy inne, profesora na profesora, doktora na doktora, redaktora na redaktora, na komisję – komisję. To szaleństwo ogarnia wszystkie sfery życia, dzieli polityków, naukowców, publicystów, artystów. Nie ma takiego trybunału, którego rozstrzygnięcie byłoby respektowane i kończyło spór.”

-- KONKLUZJA: “Można też się zastanawiać, jak w sprawie smoleńskiej wypowiadałby się, gdyby żył, Jan Paweł II, któremu prawica nie śmiała się sprzeciwić. Wydaje się jednak, że nawet jego werdykt, nie po myśli ludu smoleńskiego, mógłby zostać zakwestionowany, np. gdyby polski papież stwierdził – swoim zwyczajem – że czas wzajemnie sobie przebaczyć i zakończyć spór. Bardzo drażliwa swego czasu kwestia zakonu karmelitanek w pobliżu obozu w Oświęcimiu czy poparcie Jana Pawła dla wstąpienia kraju do Unii Europejskiej zdają się niczym wobec rozplątania węzła smoleńskiego. Te umysłowe ćwiczenia pokazują, w jakim głębokim dole znaleźliśmy się po 10 kwietnia 2010 r., jak dalece sprawy wyrwały się ze sfery racjonalnego oglądu.”



-- JANINA PARADOWSKA O PIECHOCIŃSKIM w swoim podsumowaniu tygodnia: “Leszek Miller jako premier za takie przewiny, choć w nieco większej skali, ludowców z koalicji po prostu wyrzucił. Wyłamanie się z dyscypliny trzech posłów może świadczyć o niepokojach w ludowych szeregach, o braku autorytetu przywództwa. Tym bardziej że Piechociński jako wicepremier, choć sprawia wrażenie wyjątkowo zapracowanego, zdaje się pracować głównie słowem, a nie decyzjami. Wielogłos ministrów w sprawie ewentualnej budowy drugiej nitki rurociągu jamalskiego, wyraźne zaskoczenie naszego rządu sugestiami prezydenta Putina wskazują, że jednak główne resorty gospodarcze ze sobą nie współpracują – nie są w stanie szybko uzgodnić stanowiska. Do bardziej precyzyjnych wyjaśnień przystępują wówczas, kiedy rzecz ma już wymiar politycznej awantury, której natura z reguły jest taka, że raczej wszystko gmatwa, niż cokolwiek wyjaśnia. Zwłaszcza gdy rzecz dzieje się przed 10 kwietnia, kiedy to natychmiast pod każde zdarzenie podkładany jest wątek smoleński (Rosjanie nas znów rozgrywają!).”

-- PARADOWSKA O SPOŁECZNEJ MODZIE: “Dziś w modzie jest okazywanie zagubienia lub zwyczajny polityczny koniunkturalizm. Na pytanie – zamach czy katastrofa? – odpowiedź: nie wiem, pada nawet z ust tych, którzy doskonale wiedzą. Czy na wszelki wypadek czekają na te 58 proc. Kaczyńskiego w następnych wyborach?”

-- ADAM GRZESZCZAK O JAMALE 2: “Jeśli celem prezydenta Władimira Putina było wprowadzenie polskiego rządu w stan konsternacji graniczącej z paniką, to udało się wyśmienicie.”

-- POLITYKA O STATYSTYKACH PRZEDTERMINOWYCH WYBORÓW LOKALNYCH: “Zdecydowaną większość przedterminowych elekcji wygrali kandydaci Komitetów Wyborczych Wyborców, którzy w obwieszczeniach wyborczych nie napisali ani o własnej przynależności, ani o poparciu przez jakąkolwiek partię polityczną (co nie musi oznaczać, że takiego nie było). Kandydaci KWW wygrali w 25 wyborach, PO – w 7, PiS – 3 i PSL – 2. Na miejscach drugich też przeważali kandydaci KWW – 24 razy, PO – 5, PiS – 4, PSL – 3 i SLD – 1. W rywalizacji kandydatów partyjnych PO jest więc nadal lepsza od PiS.”

-- MALEJE, ABY UROSNĄĆ- Paradowska o Millerze: “Leszek Miller chciałby wrócić do ekstraklasy polskiej polityki. Na razie urządza pokazy siły. Dlatego z SLD musiał odejść Ryszard Kalisz.”

-- DALEJ PARADOWSKA O MILLERZE: “ostatnia deska ratunku przed zupełną degradacją partii, do czego doprowadziła „młodzieżówka” Grzegorza Napieralskiego, kochająca PR i kompletnie wyzbyta programowych treści. (…) Jest zresztą Leszek Miller rzadkim w naszym życiu publicznym politykiem, który budzi szacunek w innych ugrupowaniach, nawet będących z nim w ostrym sporze czy ciągle marzących o jakiejś spóźnionej dekomunizacji.”

--  PARADOWSKA O E+: “Gdyby Kwaśniewski postępował rozważniej, szef SLD miałby kłopoty. Nie jest tajemnicą, że do tzw. Listy Kwaśniewskiego przymierzało się wielu znaczących, doświadczonych polityków lewicy. – Jeśli Kwaśniewski zrobi swoją listę, natychmiast się do niego przenoszę, Miller zostanie sam – deklarował mi, nie ukrywając zresztą zadowolenia, jeden z najważniejszych polityków Sojuszu. Na razie cofnęli się lub deklarują wierność SLD. Bo po prostu nie chcą iść do Palikota i nie chcą samego Palikota.”

-- POSEŁ CEZARY OLENICZAK W TEKŚCIE PARADOWSKIEJ- CYTAT: “Mam 35-hektarowe gospodarstwo niedaleko Łowicza, szacunek otoczenia, na który pracowali rodzice i ich rodzice, mam dzieci i wiem, jakim problemem są dziś narkotyki w szkole. Wiem też, jak jest z dojrzałością młodzieży, jakie są kłopoty wychowawcze. To nie są postulaty dla mnie, to wcale nie jest żadna prawdziwa lewica. U Palikota lewicowców można na palcach jednej ręki zliczyć, a z jego programem u mnie w terenie nie mam czego szukać i oddam znów pole PiS, które coraz silniej wkracza na wieś.”

-- KONKLUZJA PARADOWSKIEJ O MILLERZE I SLD: “Miller zwykle zważał na realia, więc pewnie dostrzega, że tylko z PO będzie mógł powrócić do władzy, zwłaszcza gdyby ludowcy się mocno w wyborach potknęli, co nie jest wykluczone. Po swoich przejściach z PSL taką koalicję może przełknąć nawet Jarosław Gowin. Miller uchodzi za polityka przewidywalnego, takiego, z którym można się dogadać i który słowa dotrzyma. Na tym też polega jego wartość na politycznej scenie. Ale zbytniego populizmu jednak przyszła koalicja PO-SLD może nie przełknąć. Do wyborów daleko, ale zbyt wiele obietnic, pochopnych deklaracji, zbyt wiele twardych słów dodatkowo obciąża Millera w mozolnej drodze do władzy.”

-- GRZEGORZ RZECZKOWSKI O ADAMIE STRUZIKU: “Adam Struzik rządzi dłużej niż którykolwiek z polityków w III RP. (…)Marszałkiem województwa jest od ponad 11 lat, przetrwał cztery kadencje i trzy koalicje. Rządził ze wszystkimi – z SLD, PiS, LPR i ostatnio z PO. Jest jedynym radnym, który zasiada w sejmiku Mazowsza od 1998 r.”

-- JESZCZE RZECZKOWSKI O POLITYCZNEJ MAPIE MAZOWSZA: “W sejmiku PSL ma 13 radnych, o czterech mniej niż największy klub, czyli PO. Podobnie jest w zarządzie – Platforma ma trzech przedstawicieli, PSL dwóch (w tym Struzik). Mimo to PO nie ma wiele do powiedzenia. – Dlaczego? To proste – wzrusza ramionami jeden z warszawskich polityków związanych z Pawłem Piskorskim. – Jeden z członków zarządu województwa z nominacji PO jest związany z Andrzejem Halickim, drugi z Ewą Kopacz. Halicki i Kopacz wzajemnie się nie cierpią, co przekłada się na ich ludzi. Struzik to wie. Raz więc zawiera koalicję z jednym, raz z drugim.”



TYGODNIK POWSZECHNY

-- ŻYJMY KRÓCEJ. Łukasz Pałka analizuje wojnę o emerytury i OFE. Jak pisze: „Ograniczanie składek do OFE czy sugerowanie ich zlikwidowania stawia w niezręcznej sytuacji ministra skarbu. Powód jest prosty: gdyby nie środki przyszłych emerytów, praktycznie żadnych szans nie miałyby prywatyzacje spółek Skarbu Państwa za pośrednictwem warszawskiej giełdy. OFE regularnie lokują bowiem środki w akcjach firm notowanych na GPW, także tych, które wprowadzali na rynek kolejni szefowie resortu skarbu”.

-- OFE ALBO PODATKI? Jak pisze Pałka: „Rządowy opór przed oddaniem funduszom kolejnych pieniędzy będzie tym wyraźniejszy, im większe problemy będzie miał minister Rostowski z „dopięciem” tegorocznego budżetu. (…)Prędzej czy później tę różnicę będzie trzeba załatać i użycie środków przeznaczonych dla OFE jest jedną z możliwości. Inną byłaby np. podwyżka podatków, ale w tym przypadku rząd naraziłby się na zdecydowanie większą krytykę społeczeństwa. Wyższe podatki Polacy od razu odczują w kieszeniach. Tymczasem emerytura to po pierwsze dla wielu sprawa odległa, a po drugie, same fundusze nie cieszą się dużą
sympatią”.

-- ROBERT ZIELIŃSKI O PROKURATURZE i PRZESTĘPSTWACH GOSPODARCZYCH. Jak pisze: „W apogeum afery Amber Gold premier Donald Tusk i minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zapowiedzieli, że priorytetem będzie doszkalanie funkcjonariuszy policji zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. Od tamtej pory minął niemal rok i żadnych masowych szkoleń nie było. Za to podczas zakończonej właśnie reformy Komendy Głównej Policji zlikwidowano dwa wydziały: przestępczości gospodarczej i korupcyjnej”.

-- MAREK BIERNACKI mówi w tekście: „Prokuratura nie ma czystego sumienia, swoimi działaniami zniszczyła niejedno rokujące przedsięwzięcie. Ale też nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że Polska jest krajem bez korupcji i przestępczości gospodarczej. To efekt tego, że do dziś nie udało się zbudować dobrego pionu zwalczającego ekonomiczne nadużycia, choćby w Centralnym Biurze Śledczym i prokuraturze”.

-- BAŚŃ O RURZE. Fragment felietonu Pawła Reszki: " – Co tam z rurociągiem Jamał II Aleksieju Borysowiczu? Zapomnieliście, a?

– Zapomnieliśmy, Władimirze Władimirowiczu. Nasza wina!  – No, to wybudujcie go, niech się nasi polscy partnerzy nie martwią, że im gazu zabraknie!

– Tak jest, Władimirze Władimirowiczu. Zbudujemy! (…) Polscy partnerzy nie byli szczęśliwi. Wpadli w panikę Jeden minister mówił, że to ciekawy pomysł. Drugi minister, że to głupi pomysł. A premier, że w ogóle o niczym nie słyszał, ale na pewno rozpyta kogo trzeba. Potem polscy partnerzy wzięli się za łby i wybuchła gigantyczna awantura. Nikt już nie mówił o niczym innym, tylko o tym Jamale II: że skandal, prowokacja, że trzeba bronić się i odpowiedzieć pryncypialnie. Jedni chcieli odwołać ministra, inni ujawnić tajną instrukcję negocjacyjną. W końcu wszyscy zaczęli oskarżać się o zdradę. Rozważano nawet powołanie komisji śledczej”.


Łukasz Mężyk