stan gry: 06.02.2013

Stan Gry- PO ryzykuje wzmacniając lewą nogę, Bugaj: związki to pretekst. Zablokowana opinia o związkach partnerskich, obniżone loty Budzanowskiego

Łukasz Mężyk


-- SUPER EXPRESS: "SYN GRODZKIEJ TO WYKAPANY TATA: Podobne spojrzenie, niemal ten sam zarost. (...) Wdał się w ojca"




-- STRASBURG CHCE ZBYT WIELE - pisze Rzeczpospolita: „W aktach śledztwa są nazwiska i notatki służbowe oficerów ABW, projekt umowy z Amerykanami – mówią źródła „Rz”. Nie możemy ich przekazać Trybunałowi. (…) Oficer wywiadu: – Tych dokumentów nie możemy przekazać. W protokołach przesłuchania świadków są wpisane prawdziwe dane oficerów. Nie możemy tego ujawnić ze względu zarówno na ich bezpieczeństwo, jak i na bezpieczeństwo Polski. Po czymś takim żaden wywiad nie będzie chciał z nami już współpracować.”




-- ZABLOKOWANA OPINIA O ZWIĄZKACH- pisze Kamila Baranowska w Rzeczpospolitej: “Biuro Analiz Sejmowych nie ujawniło krytycznej ekspertyzy na temat ustawy o związkach partnerskich. (…)„Rz" dotarła do kopii tego dokumentu, który jednoznacznie stwierdza, że część zapisów projektu Dunina jest niezgodna z art. 18 konstytucji „przez to, że utożsamia regulację związku partnerskiego z regulacją związku małżeńskiego w zakresie przesłanek decydujących o samym istnieniu tych związków, a więc decydujących o tożsamości instytucji prawnej". Konkluzja jest jasna – „uchwalenie ustawy w proponowanym kształcie wymagałoby wcześniejszej zmiany art. 18 konstytucji". Krótko mówiąc – ekspertyza miażdżyła projekt Dunina, który utrzymywał, że jego propozycja nie narusza konstytucji.”




-- DALEJ BARANOWSKA O OPINII BAS: “Posłowie PO nie kryją oburzenia. – Wątpliwe, by w tej sytuacji jeszcze raz zwracał się do BAS po opinię – mówi jeden z polityków tej partii. – Skandalem jest, że tę ekspertyzę przyblokowano, i to jak przypuszczam tylko dlatego, że była nie po myśli zamawiającego. Tyle że z formalnego punktu widzenia wszystko jest OK – dodaje.”




-- OBNIŻONE LOTY MINISTRA BUDZANOWSKIEGO- pisze Dziennik na jedynce: „Minister skarbu państwa Mikołaj Budzanowski zabrał się do ręcznego sterowania LOT-em. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie zgodził się na kandydata na prezesa wskazanego przez radę nadzorczą – Andrzeja Wysockiego. Jego faworytem jest Sebastian Mikosz, który był już szefem LOT-u. Ale on nie przeszedł kwalifikacji i nie znalazł się na krótkiej liście wyłonionej przez radę. Budzanowski zażądał od rady nadzorczej dopisania Mikosza do listy kandydatów, co wywołało gwałtowną reakcję jej członków. Część z nich zastanawia się nad rezygnacją. Biuro prasowe resortu skarbu nie odniosło się wprost do sytuacji. Napisało nam jedynie, że „rada nadzorcza ma prawo spotykać się z kandydatami, którzy zgłosili się do konkursu, w dowolnej konfiguracji”. Od sukcesu restrukturyzacji LOT-u zależy stanowisko Budzanowskiego. Jeśli się nie powiedzie, straci tekę.”




-- KOMENTARZ REDAKCYJNY DGP- “BUDZANOWSKI BAWI SIĘ LALKAMI”: “W Locie ma wygrać delfin ministra namaszczony przez niego w jakimś zacisznym miejscu (oby nie na cmentarzu albo stacji benzynowej) dający gwarancję, że sprawy pójdą tam, gdzie pójść powinny. Czyli że choćby z LOT-u nie został kamień na kamieniu, czarnego polskiego luda nakarmi się kolejną bajeczką o robieniu porządków w ledwie zipiącym molochu. Da to podatnikom pewność, że ich krwawicy Budzanowski po raz kolejny nie potraktuje jak kroplówki dla firmy, której w praktyce potrzebny jest już grabarz.
A o tym, że LOT nie może przeżyć, świadczy prosty fakt. Ile kosztuje czteroosobową rodzinę podróż polską linią z Warszawy do Nowego Jorku w czerwcu br.? 11,8 tys. zł. W Air France 7,4 tys. zł, w Delcie, KLM, Air Kanada 7,9 tys. zł, w Lufthansie, British Airways, Brussels Airlines i American Airlines 8,8 tys. zł. Panie ministrze, bez znaczenia, za co pan nie pociągnie. Czarny lud i tak potrafi liczyć.”




-- PO RYZYKUJE WZMACNIAJĄC LEWĄ NOGĘ- pisze w analizie Eliza Olczyk w Rz: “Bronisław Komorowski nie jest pierwszą głową państwa, która postanowiła wzmocnić lewą nogę w polityce. Przed nim deklarował to Lech Wałęsa w 1992 roku. Rok później SLD wygrał wybory parlamentarne, a w 1995 roku lider Sojuszu Aleksander Kwaśniewski zastąpił Wałęsę w pałacu prezydenckim. Teraz wzmacnianie lewej nogi może się skończyć podobnie. Jeżeli bowiem powstanie inicjatywa europejska pod patronatem, a nawet z osobistym zaangażowaniem Kwaśniewskiego, którego podobno europejscy socjaliści kuszą stanowiskiem szefa Parlamentu Europejskiego, to może się ona skończyć pierwszym od 2005 roku wyborczym sukcesem lewicy. A wtedy skłonność do współpracy skłóconych środowisk lewicowych gwałtownie wzrośnie i kto wie, jaki będzie wynik wyborów do parlamentu krajowego w 2015 roku.”




-- RYSZARD BUGAJ NA OPINIACH RZ: “Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że „Gazeta” – sięgając po szeroki repertuar środków – za swoją historyczną misję uznaje doprowadzenie do aliansu liberałów z postkomunistami, a związki partnerskie to niefortunne zdarzenie w tej kampanii. „Wyborcza” przez lata próbowała być akuszerem narodzin dziecka, które miało być poczęte ze związku SLD z UW. To się nie powiodło. Wyborcy skasowali Unię Wolności, ale sporo ludzi z tego ugrupowania jest dziś w PO. SLD wprawdzie zeszło na psy, ale „lewicę” (i to taką akuratną) wykreował Palikot. Powstała nowa szansa. PO – która zaczynała od hasła IV RP – stopniowo przesuwała się na lewo, czyli w kierunku środowiska postkomunistycznego (Danuta Huebner, Dariusz Rosati, Bartosz Arłukowicz już są w Platformie). Donald Tusk wydaje się coraz bliższy akceptacji aliansu z SLD. Tymczasem konserwatyści z PO, głosując przeciw związkom partnerskim, w istocie nadali sygnał, że tego zrealizować się nie da. Wcale się więc nie dziwię, że wywołało to furię.”




-- PO I SLD PRZECIW GRODZKIEJ- pisze w GW Renata Grochal: „Klub PO zagłosuje przeciwko odwołaniu Wandy Nowickiej ze stanowiska wicemarszałkini Sejmu. Nieoficjalnie politycy Platformy przyznają, że wspólnie z SLD nie chcą dopuścić do niewygodnego dla nich głosowania nad wyborem na tę funkcję Anny Grodzkiej. (…)- Sojusz tak samo jak my nie chce otwarcie wystąpić przeciwko Grodzkiej, żeby nie narazić się na zarzuty transfobii i kołtuństwa - mówi członek zarządu PO. - Dlatego najlepiej nie dopuścić w ogóle do głosowania nad kandydaturą Grodzkiej, które byłoby dla nas kłopotliwe.”




-- MAGDALENA ŚRODA O WANDZIE NOWICKIEJ W GW: “Wyznam, że naiwnie liczyłam na to, że Ruch Palikota jest partią, która umie kalkulować (w ideowość nie wierzę od dawna). Mało co tak opłacało się RP jak Wanda Nowicka. Kiedy 20 lat temu panowie z Ruchu Palikota zakładali swoje biznesy, Wanda Nowicka walczyła o prawa kobiet i społeczeństwo obywatelskie.”




-- DALEJ ŚRODA: “Czy Ruch Palikota ceni pracę Anny Grodzkiej? Nie sądzę, ale dzięki niej - wiadomo - będzie się działo! Ania z pewnością wzbudzi wielkie zainteresowanie mediów, bo przy ciemnogrodzie zasiadającym w parlamencie zawsze któryś/któraś ją obrazi, coś chlapnie, będzie skandal i cyrk. Ale wystarczy tylko, że Anna Grodzka urośnie w siłę, a to więcej niż prawdopodobne, i nie daj Boże zagrozi swoją niezależnością "prawdziwym mężczyznom" z Ruchu Palikota - wtedy kopną ją dokładnie tak samo jak Wandę Nowicką. Pretekst zawsze się znajdzie. Kobiety można kochać - twierdzi Janusz Palikot, który ciągle deklaruje swoje ciepłe uczucia dla Nowickiej - ale "prawdziwa polityka" należy do "prawdziwych mężczyzn". Kobietom wara, zwłaszcza gdy mają swoje poglądy.”




-- KONKLUZJA ŚRODY: “Janusz Palikot przed piątkowymi wyborami szykuje spektakl, głosząc, że "w momencie głosowania polski parlament stanie przed ważnym testem z demokracji, tolerancji i społeczeństwa obywatelskiego". Janusz! Pora, żebyś ty sam stanął wreszcie przed testem lojalności, uczciwości i powagi. To się czasem opłaci. Nawet w polityce.”




-- GRODZKA, KUŹNIAR I ZAŻENOWANIE- pisze w Rzeczpospolitej Piotr Skwieciński: “- Wicemarszałek Grodzką zadziwimy świat! – oświadczył w RMF FM Roman Kuźniar, doradca prezydenta ds. międzynarodowych. (…)Politowanie – bo to przecież żałosne, kiedy jedna z ważniejszych postaci w naszym państwie, główny doradca prezydenta Rzeczypospolitej do spraw międzynarodowych, tak jasno i rozbrajająco demonstruje typowo polski, zakompleksiony stosunek do „świata”. Czyli, oczywiście, do Zachodu.Ta dolegliwość jest przypadłością polskiej duszy od wieków. Polak czuje się niepełnowartościowy. Aspiruje do zachodniej elity, a ta nie uważa go za swojego. Polak bardzo chce zyskać świadectwo pełnowartościowości, dopuszczenia do dobrego towarzystwa. I patrzy w oczy zachodnich elit, 
i zgaduje: zrobiłem dobrze? Zrobiłem źle? Jak na mnie patrzą?”




-- ZMIANA SOJUSZY PRZED SZCZYTEM EUROPEJSKIM. SKĄPCY NADAJĄ TON- pisze w DGP Jędrzej Bielecki: “Do tej pory polscy negocjatorzy liczyli przede wszystkim na poparcie Niemiec w walce o korzystny budżet. Ale w ostatnich dniach już zaczęli jasno przyznawać, że to Niemcy są jednym z podstawowych powodów dalszych cięć w pakiecie dla Polski. I przestali być optymistami. Jeśli wersja ostateczna przygotowana przez Hermana Van Rompuya miałaby być jeszcze trochę mniejsza, aby skłonić Brytyjczyków i Niemców do zaakceptowania tego budżetu, to takie pomniejszenie nie powinno w żadnym stopniu dotknąć polityki spójności – zastrzegł dwa dni temu Donald Tusk. – To będzie trudny szczyt i może się różnie skończyć – przyznał wczoraj nasz główny negocjator Piotr Serafin.”




-- PAPIEROWY KONKORDAT- pisze Katarzyna Wiśniewska w Gazecie Wyborczej: „Konkordat podpisany między polskim państwem a Watykanem w 1993 r. „okazał się nieudaną próbą ustanowienia, » przyjaznego «oddzielenia państwa od Kościoła”.To wynika z "oportunizmu decydentów politycznych zabiegających o poparcie albo przynajmniej o neutralność Kościoła instytucjonalnego" - napisał autor raportu dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego. "Gazeta" jako pierwsza publikuje jego fragmenty.”




-- DALEJ O KONKORDACIE: “Z raportu ISP wynika, że poważne wątpliwości budzi m.in. respektowanie art. 1 konkordatu, w którym państwo i Kościół zobowiązują się do poszanowania wzajemnej niezależności i autonomii. Oznacza to, że obie władze nie powinny ingerować w sprawy drugiej strony. W praktyce wygląda to inaczej. (…)"Skrajnym przykładem naruszenia zasady niezależności państwa przez hierarchię katolicką było publiczne wezwanie przez biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza do rozwiązania Sejmu" - czytamy w raporcie. Dlaczego konkordat nie jest w pełni przestrzegany? Zdaniem autora to efekt m.in. "kunktatorstwa części wymiaru sprawiedliwości i aparatu administracji rządowej, obawiających się egzekwować.”




-- OLGA KRZYŻANOWSKA O KOMISJI ETYKI w Gazecie Wyborczej: “Kiedyś wystarczyło upomnienie. Karą było podanie informacji do wiadomości publicznej, dziennikarze koczowali pod drzwiami, żeby dowiedzieć się, co postanowiliśmy. Dziś komisja nie budzi respektu. Słowne życie polityczne stało się brutalne. Kiedyś prowadziłam obrady, jeden z posłów zaczął się nieelegancko wypowiadać. Wystarczyło, że zagroziłam, że odbiorę mu głos. Umilkł i przeprosił. A dziś jak jest? - Dziś posłowie kontynuują obelgi, nawet gdy marszałek wyłączy im mikrofon.”




-- CEL ATAKU: POLSKIE JEDZENIE- piszą w GW Piotr Mączyński i Leszek Kostrzewski: “Trutka w mleku, konina w burgerach - w ostatnich dniach żywność z Polski dostała dwa mocne ciosy w reputację. Powinniśmy się... cieszyć. To efekt tego, że nasze jedzenie staje się coraz bardziej konkurencyjne w Europie. (…)Producentom żywności w innych krajach bardzo zależy, aby zdyskredytować naszą - odpowiada Gantner (dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności). - Szczególnie w takich krajach jak Słowacja czy Czechy, bo nasz eksport żywności w ostatnich latach rósł najszybciej właśnie tam.”




-- Z BIOLOGII DWÓJA- Stefan Niesiołowski w GW polemizuje z niedawnym tekstem Magdaleny Środy, w którym postulowała dokarmianie ptaków. 




-- HOMOWOJNA W PO- Super Express o wymianie tweetów pomiędzy posłami PO: Godonem, Kluzik i Krajewską.


Łukasz Mężyk