stan gry: 15.01.2013

Stan Gry- Żalek atakuje Tuleyę, Hiszpańskie marzenie Arabskiego, Ewa Milewicz o łatwej opozycyjności, wojny Tuska z wyborcami, zły czas Ziobry

Łukasz Mężyk


-- ZIŚCI SIĘ HISZPAŃSKIE MARZENIE ARABSKIEGO- pisze Renata Grochal w Gazecie Wyborczej: „Ważny polityk z otoczenia Donalda Tuska przyznaje, że Arabski marzy o Hiszpanii, interesuje się kulturą hiszpańską, świetnie zna ten język. Za decyzją Arabskiego kryją się także prywatne powody. - Tomek jest z Gdańska, tak jak Tusk. Jako szef kancelarii premiera od pięciu lat całe tygodnie spędza w Warszawie, a w Gdańsku ma żonę i nastoletnie dzieci, które potrzebują ojca. Do Madrytu wyjadą całą rodziną - mówi polityk PO.”




-- DALEJ GROCHAL: “Według naszych rozmówców jeszcze nie jest jasne, kto go zastąpi na stanowisku szefa kancelarii premiera. Najprawdopodobniej będzie to urzędnik, nie polityk. - Szef kancelarii premiera to techniczne stanowisko. Donald sam podejmuje polityczne decyzje. Na szefa kancelarii musi mieć kogoś, kto zapanuje nad biurokratyczną machiną, przygotuje posiedzenie Rady Ministrów - mówi polityk PO bliski premierowi.Wśród kandydatów na następcę Arabskiego najczęściej pada nazwisko Macieja Berka, szefa Rządowego Centrum Legislacyjnego i sekretarza Rady Ministrów. “




-- TUSK ZAWSZE NA SPALONYM- pisze Ewa Milewicz: „Gdyby Tusk na konferencji prasowej popychał policję do akcji, to Kempa by mu to miała za złe. I kazała się tłumaczyć przed Sejmem z tego, że w jego łże-państwie policja działa tylko szturchnięta przez premiera. I że skoro policja działa na gwizdek Tuska w sprawach kryminalnych, to cóż dopiero w sprawach politycznych. To łatwa opozycyjność. Odśnieżyli? Znaczy się padało. To krytykujemy rząd za bzdurność tezy o globalnym ociepleniu. Nie odśnieżyli? Niech Tusk wraca z nart i się tłumaczy przed Sejmem z próby wprowadzenia w Polsce rosyjskich klimatów.”




-- WSZYSTKIE WOJNY TUSKA Z WYBORCAMI- pisze Eliza Olczyk w RZ: “Fotoradary i ACTA bardziej zirytowały wyborców niż podwyżka VAT i podniesienie wieku emerytalnego. Mało która decyzja rządu Donalda Tuska tak bardzo rozsierdziła Polaków, jak ustawienie setek nowych fotoradarów pod hasłem walki o bezpieczeństwo na drogach. Od początku roku w mediach wrze.”




-- DALEJ OLCZYK: “Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa jednak, że fotoradary będą tym dla rządu Tuska, czym były ubezpieczenia rolników dla Włodzimierza Cimoszewicza. – Wyborcy Tuskowi tego nie zapomną – mówi Jabłoński. – Ani ACTA, ani OFE nie wywołały trwałego spadku poparcia dla partii rządzącej, bo z tej pierwszej decyzji rząd się wycofał, a za demontaż OFE zapłacimy dopiero za wiele lat, a więc efekt tej decyzji jest odroczony. Tymczasem każdy kierowca, który zapłaci mandat za przekroczenie prędkości, będzie wiedział, że jest to wina Tuska. Zdaniem Jabłońskiego cała ta historia odbije się też niekorzystnie na wizerunku rządu. – Politycy Platformy niespodziewanie weszli w buty Unii Demokratycznej, czyli partii, która zawsze wiedziała lepiej i pouczała obywateli, co jest dla nich dobre – mówi Jabłoński. – Wyborcy już raz dali takiej partii czerwoną kartkę i bardzo możliwe, że pokażą ją również PO w wyborach za trzy lata.”




-- ZŁY CZAS DLA ZBIGNIEWA ZIOBRY- pisze Agata Kondzińska w GW: „Wyszedł z PiS, by zbudować drugie płuco na prawicy. Ale jego Solidarna Polska balansuje w okolicach od 1 do 3 proc. poparcia, jest wewnętrznie skłócona, a jej szeregi topnieją.”




-- DALEJ KONDZIŃSKA: “- Idziesz na konferencję partii jednego procentu? - żartują dziennikarze, gdy widzą zapowiedź kolejnego występu Solidarnej Polski. Nuży taktyka wypowiadania się na każdy temat. Zwłaszcza gdy niewiele się różnią od PiS. Choć publicznie liderzy SP natychmiast wyliczają: nie zgodziliby się na liberalną politykę Zyty Gilowskiej w rządzie PiS, nie podpisaliby traktatu lizbońskiego, nie mówią o zamachu w Smoleńsku, ale o nieudolnym śledztwie. (…) Niegdyś Jacek Kurski kpił z Marka Jurka, gdy ten wyszedł z PiS i zakładał Prawicę Rzeczypospolitej: "Na scenie politycznej nie może mieć dużego wpływu partia, która mieści się w jednej windzie". Sam siebie nie posłuchał?”




-- POSEŁ ŻALEK NA OPINIACH RZEPY: “Niebawem może znaleźć się ktoś, kto zarzuci Igorowi Tulei, że zachował się 
jak za czasów stalinizmu właśnie, bo sam odegrał rolę sędziego, a jednocześnie prokuratora. (…)Na koniec chciałbym zapytać Igora Tuleyę, czy zdaje sobie sprawę z często stosowanych przez sędziów praktyk, w których wyniku do aresztu trafia osoba nieświadoma tego, że została wezwana do sądu na świadka. Nie chodzi o to, że unika stawienia się przed sądem. Po prostu nie mogła z przyczyn obiektywnych odebrać wezwania pocztowego. W ogóle nie wiedziała, że takie wezwanie przyszło. Chodzi o art. 287 § 2 kodeksu postępowania karnego. Takie historie potrafią kończyć się zatrzymaniami na lotniskach, w domach, w miejscu pracy. Jak sędzia Tuleya nazywa takie metody?
”




-- JAN PAWEŁ II W BARWACH WOJENNYCH- pisze Marek Borowski w GW: „Czegoś tak groteskowego dawno nie widziałem. Co to są "duchowe podstawy bezpieczeństwa narodowego"? Wiara? Modlitwa? Prośba do Boga o zesłanie klęski na wroga? Wrogowie też się modlą i proszą o to samo. W Polsce podobno nic już nie może zdziwić, a jednak Na stronie internetowej Akademii Obrony Narodowej pojawiło się ogłoszenie na temat konferencji pt. "Jan Paweł II a problemy bezpieczeństwa" (sic!). Konferencję organizuje Wydział Bezpieczeństwa Narodowego tej uczelni oraz Instytut Papieża Jana Pawła II, a jej celem jest "określenie wyzwań w tworzeniu bezpieczeństwa Polski i Europy w XXI wieku w świetle nauczania bł. Jana Pawła II. (…)Przy okazji pytam ministra obrony narodowej (proszę niniejszy artykuł potraktować jako interpelację): czy wie coś o tej inicjatywie, czy zamierza objąć ją swoim patronatem i wreszcie - czy akceptuje taki sposób gospodarowania publicznymi pieniędzmi?”




-- SZEF MON SZYBKO NIE SKONTROLUJE WOJSKOWYCH SŁUŻB- pisze w DGP Robert Zieliński: “Wojskowe służby będą ściślej nadzorowane przez ministra obrony narodowej – planuje rząd. Ale nie oznacza to automatycznie zmian w kierownictwie tych formacji.”




-- W STANACH SZYBKO NIE POJEDZIESZ - pisze Katarzyna Kolenda-Zaleska w GW: „rząd już na początku popełnił falstart. Zgoda, fotoradar to mniej zabitych na drogach. Nie ma wątpliwości. Tyle tylko, że w sprawie polityki ograniczającej prędkość rząd, samorządy i wszelkie służby publiczne zachowały się jak "chytra baba z Radomia". Niczego nie wyjaśniono, nie wytłumaczono, nie pokazywano statystyk śmierci na drogach. Stawiano fotoradary, gdzie popadnie - bez ładu i składu - i jeszcze publicznie się cieszono, ile to pieniędzy wpadnie do państwowej kasy - bo przecież te wpływy już w budżecie zapisano. Nie można było zrobić większego błędu i trudno się dziwić, że front przeciwko fotoradarom staje się coraz potężniejszy. Może potrzebny jest reset. Rząd zacznie od początku, z jasnym programem i logiczną koncepcją, gdzie te pułapki na szybkich kierowców mają stanąć. Może wtedy łatwiej będzie zrozumieć, o co rządowi chodzi. Bo na razie powstaje wrażenie, że chodzi o kasę.”




-- FOTORADAROWA KRUCJATA MINISTRA NOWAKA- pisze Andrzej Kublik w GW: “Kiedy minister Nowak wypowiedział fotoradarową wojnę szybko jeżdżącym kierowcom, Senat w wielkim pośpiechu przesunął na 2016 r. wprowadzenie przepisów o zaostrzeniu rygorów dla początkujących kierowców, które miały wejść w życie w drugiej połowie stycznia. Te przepisy przewidują, że kierowca, który w ciągu dwóch lat od zrobienia prawa jazdy zbierze 20 punktów karnych, straci dokument. Tak uchwalił Sejm dwa lata temu, bo według policyjnych statystyk do szczególnej brawury na drodze są skłonni właśnie młodzi kierowcy, którzy mają małe doświadczenie i umiejętności za kółkiem. W 2011 r. na tę grupę przypadała ponad jedna piąta wszystkich wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdami. I w wypadkach tych zginęły aż 754 osoby. Ale minister transportu, który tak głośno domaga się, by walczyć o bezpieczeństwo na drogach, w tym przypadku nie protestował, bo według resortu transportu z nowymi przepisami nie poradziłaby sobie Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców (CEPiK)”




-- INWESTYCJE POLSKIE MAJĄ LOGO I SPÓŁKĘ CELOWĄ, ALE KTO BĘDZIE PREZESEM- piszą Andrzej Kublik i Tomasz Prusek w GW: “Ze źródeł rynkowych dowiedzieliśmy się, że na stanowiska w zarządzie PIR może liczyć kilka osób dobrze znanych w gospodarce: Mariusz Grendowicz (były prezes BRE Banku), Wiesław Rozłucki (b. prezes GIEŁDY Papierów Wartościowych), Piotr Kamiński (członek zarządu Totalizatora, b. wiceprezes GPW) oraz Katarzyna Zajdel-Kurowska (doradca prezesa BGK, b. przedstawicielka Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i b. wiceminister finansów).”




-- DGP NA JEDYNCE: NARODOWY ZIMĄ ZAMIAST ZARABIAĆ, ZAPADA W SEN:
“Dach jest otwarty, co wyklucza organizację imprez na stadionie. Zimowa aura nie sprzyja organizowaniu dużych imprez na Stadionie Narodowym. Wtedy możemy zapomnieć o meczach piłkarskich czy koncertach, jakie zagrali m.in. Madonna czy Coldplay. Wszystko dlatego, że zarządca stadionu (PL.2012+, wcześniej Narodowe Centrum Sportu) podjął decyzję o nierozkładaniu dachu na okres zimowy. Jeszcze w grudniu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, prezes NCS Rozliczenia (wówczas jeszcze NCS) Michał Prymas stwierdził, że rozłożenie dachu na tegoroczną zimę byłoby nieopłacalne.”




-- RZEPA NA JEDYNCE: “Polacy boją się zaciągać kredyty. Może to poważnie osłabić 
w tym roku konsumpcję.– Mamy do czynienia z sytuacją, w której po raz pierwszy w historii na przestrzeni kilku miesięcy obserwujemy stagnację na rynku kredytów dla gospodarstw domowych – mówi Jakub Borowski, członek Rady Gospodarczej przy Premierze.”




-- DONALD TUSK W TYDZIEŃ WYDAŁ CAŁĄ PENSJĘ- pisze Super Express podliczając wydatki premiera na wakacje w Dolomitach. 


Łukasz Mężyk