stan gry: 23.10.2012

Stan Gry- Nasz Dzienik o in vitro: Ludzie na sprzedaż, Rząd pracuje zrywami, Premier jak magik, In vitro na pomoc PO

Łukasz Mężyk


Jedynki: Wiele pytań o in vitro (RZ), Nowy NFZ i prywatny lekarz od Tuska (DGP), Nie będą się bić majątek (SE o intercyzie Marty Kaczyńskiej i Marcina Dubienieckiego), Europo, oszczędź naukę (GW), Biskup przeprasza za pijacki rajd (SE), Konferencja naukowa: Tupolewa zniszczył wybuch (GPC), Ludzie na sprzedaż (Nasz Dziennik o in vitro)




-- POLSKA AWANSUJE Z 62 NA 55 W DOING BUSINESS- pisze Rafał Woś w Dzienniku: „Tuż po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w Ministerstwie Sprawiedliwości (to ten resort odpowiada za główną część rozwiązań instytucjonalnych, które liczą się w Doing Business) powstał specjalny zespół, który lustrował obowiązujące prawo i zmiany pod kątem ich przydatności dla rankingu. Wprowadzono np. zadaniowy czas pracy dla referendarzy w wydziałach ksiąg wieczystych, co zaowocowało podniesieniem wydajności pracy i skróceniem czasu oczekiwania na wpis. Ale ważniejsze niż same reformy było przekonanie Banku Światowego, by zaczął stosować właściwe pojęcia w analizie dotyczącej naszego kraju. Chodzi np. o definicje postępowania upadłościowego. W tej edycji rankingu udało się przekonać BŚ do ich rozróżnienia (w Polsce są dwa postępowania upadłościowe: likwidacyjne i układowe). Mimo awansu polskie 55. miejsce w rankingu Doing Business wciąż pozostawia wiele do życzenia. Polska wypada słabo w sprawach związanych z zakładaniem działalności gospodarczej czy z uzyskiwaniem pozwoleń budowlanych. – W Polsce czeka się na nie często 190 zamiast ustawowych 65 dni – mówi nam przedstawiciel Banku Światowego”




-- Tytuł w GW: Chłodniej w PKB, DGP: Wzrost polskiego PKB hamuje szybciej, niż wcześniej liczono. 




-- BÓJ PAWLAKA Z PIECHOCIŃSKIM opisuje Krytstyna Naszkowska w GW: „Im bliżej kongresu PSL, który wybierze nowego prezesa, tym bardziej aktywny jest Waldemar Pawlak. I nic dziwnego, gdyż kwestia wyboru prezesa wcale nie jest przesądzona. (…) Jeśli Pawlak wygra stosunkiem 60 do 40, a na to się zanosi, to będzie to znak, że jego dni są policzone. (…) Ale za głosowaniem na Pawlaka przemawia lęk przed rozpadem koalicji, bo ludowcy wcale tego nie chcą.”




-- RZĄD PRACUJE ZRYWAMI- pisze w GW Katarzyna Kolenda- Zaleska: „Teraz znów mamy kolejny zryw, a po nim jak zwykle nastąpi cisza. Znów tygodniami nie będzie się można doprosić ministrów czy premiera o słowo komentarza czy wyjaśnienia. Odnajdą się dopiero wtedy, gdy będą mieli nóż na gardle - tak jak to zwykł czynić Bartosz Arłukowicz - lub nie odnajdą się w ogóle - tak jak Joanna Mucha po skandalu z dachem na Stadionie Narodowym. Te kilka dni milczenia to kompromitacja pani minister. Jestem pełna sympatii dla Joanny Muchy, ale ten strach przed zmierzeniem się z kilkoma pytaniami, które dręczyły opinię publiczną, dyskwalifikuje ją jako urzędnika państwowego. Nie miała prawa się chować. Miała obowiązek wytłumaczyć, co się stało.”




-- DALEJ KKZ: „Rząd prowadzi jakąś własną politykę informacyjną, której sens jest trudny do uchwycenia. A rząd powinien być do dyspozycji każdego dnia; czy tego chce, czy nie. Bo rząd nie tylko rządzi, ale przede wszystkim służy. A wygląda na to, jakby rząd robił nam łaskę, że coś tam wyjaśni i wytłumaczy. I z reguły jeszcze sprawia wrażenie, jakby był zirytowany faktem, że tego się od niego wymaga.”




-- ODGRZEWANE PLANY EKIPY TUSKA- piszą w Rzeczpospolitej Eliza Olczyk i Jarosław Stróżyk: „Rząd Donalda Tuska udowadnia, że porażkę można przedstawić jako sukces. Od dziesięciu dni ministrowie tryskają pomysłami na najbliższe trzy lata, co ma sprawić wrażenie, że mają plan na aktywną   pracę przez resztę kadencji. Tyle że większość propozycji w rzeczywistości tworzy listę niespełnionych obietnic ekipy Tuska. To plany już dawno zgłoszone. Przepakowane w prezentacje multimedialne mają dać wrażenie świeżości.”




-- CELOFAN RZĄDU DONALDA TUSKA- pisze w komentarzu Rz Bartosz Marczuk: „Przepakowywanie. To słowo najlepiej opisuje strategię ministrów rządu Donalda Tuska, którzy od przeszło tygodnia absorbują opinię publiczną i dziennikarzy codziennymi konferencjami prasowymi po tzw. drugim expose. Skąd taki wniosek? Bo gdy przyjrzymy się treści składanych deklaracji, okazuje się, że w większości są to rzeczy już nam znane i wcześniej zapowiadane.”




-- NASZ DZIENNIK O IN VITRO: LUDZIE NA SPRZEDAŻ: „Rządowy program finansowania zapłodnienia metodą in vitro będzie filarem ideologicznej ofensywy, która ma podnieść słupki poparcia dla koalicji”




-- IN VITRO NA POMOC PO- pisze Renata Grochal w Gazecie: „próba ratowania wizerunku w oczach liberalnych wyborców po fatalnym głosowaniu nad projektem Solidarnej Polski, zaostrzającym ustawę antyaborcyjną, który poparło 40 platformianych konserwatystów. To głosowanie dowiodło, że PO jest partią o wiele bardziej konserwatywną niż wielu przypuszczało. Na szybkie uchwalenie regulacji w sprawie in vitro, które nie utrudniałyby wykonywania zabiegów w Polsce (tu konserwatyści z PO też stają okoniem), nie ma więc szans. Tusk zdał sobie z tego sprawę.”




-- KOMENTARZ PIOTRA SKWIECIŃSKIEGO w RZ: „Niektórzy potrafią podobno jednocześnie i zjeść ciastko, i mieć ciastko. Donald Tusk, jak się wydaje, postanowił przy okazji sprawy in vitro wykazać, że potrafi jeszcze więcej. Chce jednocześnie zjeść ciastko, mieć ciastko i jeszcze je sprzedać.”




-- PREMIER JAK MAGIK. In vitro wyciągnął z kapelusza- pisze w DGP Dominika Sikora: „Zastanawiające jest jednak, dlaczego akurat wczoraj byliśmy świadkami tego przełomu. O refundacji in vitro rząd mówi od 2008 r. Od co najmniej kilkunastu miesięcy jesteśmy świadkami farsy, jaką są prace nad konkurencyjnymi projektami ustaw regulującymi dostęp do in vitro. I raptem zwrot jak u Hitchcocka. To, co było niemożliwe latami, okazuje się do załatwienia. Takie przełomy są zawsze zastanawiające. Dla zwolenników teorii spiskowych podejrzane, bo być może ich jedynym celem jest odwrócenie uwagi od innych wydarzeń. Albo ich braku. I tak było z konferencją ministra zdrowia. Po tym jak premier odtrąbił sukces, atmosfera siadła. Bartosz Arłukowicz bez przekonania mówił to samo, co powtarza od wielu miesięcy.”




-- WIELE PYTAŃ O IN VITRO- Kamila Baranowska na jedynce Rzeczpsopolitej cytuje dr Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalistę z UW: „Prawnicy podkreślają z kolei, że ryzykowne jest, by tak ważna kwestia jak finansowanie in vitro była regulowana bez ustawy. – Najlepiej, gdyby program ruszył po określeniu w ustawie m.in. zasad ochrony zarodków”




-- DNI PANI MINISTRY SĄ JUŻ POLICZONE- pisze Mikołaj Wójcik w Fakcie: „Joanna Mucha ma w rządzie fatalne notowania. Już szukają kandydata na jej następcę”




-- ZUZANNA KURTYKA w rozmowie z Naszym Dziennikiem: „Czasami odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z celowym pastwieniem się nad nami. Tak to odczuwam. Niestety takie zachowanie nie dotyczy tylko rosyjskich instytucji. Dodam, że zdjęcia same w sobie mają dużą moc emocjonalną, ale są też materiałem wskazującym, że samolot nie lądował na bagnistym terenie, lecz rozpadł się na tysiące kawałków. Te zdjęcia to potwierdzają.”




-- AFERA DACHOWA BEZ KONSEKWENCJI- pisze w Rz Izabela Kacprzak: „Za błędy prezesa Narodowego Centrum Sportu odpowiada wyłącznie spółka, a właściwie Skarb Państwa – wynika z umowy menedżerskiej Roberta Wojtasia, prezesa NCS.”




-- O KULISACH WPADKI NCS pisze Robert Zieliński w DGP: „Bajoro, jakie w wyniku deszczu utworzyło się na Stadionie Narodowym przed meczem, to konsekwencja oszczędności na murawie – uważają projektanci obiektu z firmy JSK Architekci. Winą obciążają jego zarządcę, czyli Narodowe Centrum Sportu. W powietrzu wisi zatem kolejny potężny spór prawny związany z inwestycją, która kosztowała ponad 2 mld zł.
– Podczas meczów Euro 2012 murawa na Narodowym miała grubość ponad 37 cm. Ta ułożona przed pojedynkami z RPA i Anglią niespełna 10 cm – wynika ze specjalnego oświadczenia wydanego wczoraj przez pracownię JSK Architekci, która zaprojektowała stadion. Projektanci potwierdzili tym samym tezę postawioną przez DGP w ubiegłym tygodniu, że gdyby murawa była właściwie przygotowana, mecz z Anglią odbyłby się pomimo niezamkniętego dachu i ulewy.”




-- RZĄD ULEGŁ LOBBINGOWI, A PAPIEROSY I TAK PODROŻEJĄ- pisze Zbigniew Lentowicz w Rzeczpospolitej: „Zmiana w ustawie podatkowej miała przysporzyć budżetowi dodatkowo ok. 400 mln zł. Stracić miały najmocniejsze obecnie na rynku firmy tytoniowe produkujące popularne i słabsze jakościowo papierosy, więc od początku blokowały inicjatywę fiskusa. Jak się okazuje z powodzeniem. Co spowodowało, że im się udało? Do końca nie jest to jasne. (…)Dlaczego Ministerstwo Finasów zmieniło pierwotne stanowisko? W oficjalnym wyjaśnieniu czytamy, że minister finansów po analizie uznał, że ceny papierosów zarówno tanich, jak idrogich powinny wzrastać o podobną kwotę, złożył więc autopoprawkę do ustawy ozmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej określającą stawki podatku akcyzowego od papierosów na poziomie 31,41 proc. od maksymalnej ceny detalicznej i stawki kwotowej w wysokości 188,00 zł/1000 sztuk. Taki ruch ma zapewnić dodatkowe wpływy do budżetu państwa naplanowanym poziomie, tj. ok. 345 mln zł wskali roku, a zarazem wprowadzi równomierny wzrost cen detalicznych.”




-- Tytuł w Fakcie: GOWIN MIAŁ ROMANS Z MUCHĄ?- czyli echa kontrowersyjej publikacji Wprost.






Łukasz Mężyk