stan gry: 07.08.2012

Stan Gry - co jutro w "Polityce" i "Tygodniku Powszechnym"


Polityka 






Temat okładkowy: Misja Cyryla. Czy Cerkiew i Kościół pogodzą Polaków z Rosjanami 






-- Adam Szostkiewicz pisze o wizycie patriarchy Cyryla w Polsce: „Jeszcze Cyryl nie przyjechał, a już na polskiej prawicy poszły w ruch cepy. Chodzi o zdyskredytowanie wizyty, samego Cyryla oraz obozu rządzącego, przede wszystkim premiera Tuska. (…)Wbrew czarnym stereotypom nie ma jak dotąd dowodów, że Cyryl był współpracownikiem KGB i komuś zaszkodził. Ani że Cerkiew jest w jakimś podłym sojuszu z Kremlem. (…)W tym szaleństwie jest metoda. Upolityczniać wszystko, co robi obóz Tuska i Komorowskiego, i bez żadnych dowodów przedstawiać ich jako uległych Rosji. Odmawiać Tuskowi innych motywów działania niż czysto polityczne.”






-- Jak pisze dalej Szostkiewicz: „Jednym z punktów programu wizyty jest podpisanie wspólnego orędzia przez Cyryla i abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Dokument wzywa wiernych obu Kościołów do wzajemnego wybaczenia krzywd. (…) Czy orędzie polsko-rosyjskie odegra rolę taką jak słynny list biskupów polskich do niemieckich z 1965 r.? Taką nadzieję mają ludzie w obu Kościołach, którzy przez trzy lata nad orędziem pracowali” 






-- „Dwa weta w dwa lata”. Janina Paradowska pisze o prezydenturze Bronisława Komorowskiego. Jak twierdzi: „Bronisław Komorowski sprawuje prezydencki urząd trochę tak, jakby został wybrany przez parlament, a nie w wyborach powszechnych. Czyli dość kameralnie. (…) Niewielka jest jednak szansa, że z debat u prezydenta wykuje się jakiś nowy model, bo prezydentura Bronisława Komorowskiego zaczyna grzęznąć w sprawach rozpoczętych, a niedokończonych. Tak stało się ze zmianami w konstytucji, tak jest z ustawą samorządową, która miała zwiększać kompetencje prezydentów miast, czy pracami nad ustawą o prokuraturze (…) Jaki zatem jest prezydent Komorowski? Przewidywalny, ale nieco anachroniczny, także w sposobie bycia i w stroju. Naturalny i spokojny, ale bez wyrazistej wizji prezydentury. Bardziej Sarmata niż światowiec, bardziej sprawny polityk niż przywódca.” 






-- „Tak samo, ale inaczej”.  Mariusz Janicki i Wiesław Władyka  piszą: „Pisowcy mają swoją rację, twierdząc, że kryteria nie są tu równe, że Platformie wolno więcej. Że przechodzą bez większego echa – a już na pewno bez wyciągania radykalnych wniosków – takie jej działania, które w wykonaniu PiS byłyby powodem do wysuwania gromkich, bezpardonowych, całościowych oskarżeń. I potwierdzające opinię o złowrogiej pozasystemowości partii Kaczyńskiego." 






-- Jak piszą różnica wynika z czterech przyczyn: „Po pierwsze: sympatia.(…) Platforma, mimo swojej okresowej nieudolności, wpadek i afer, wciąż bardziej się podoba, potrafi zdobyć poparcie. (…)Po drugie: wpadki kontra metoda. (…)Działania Platformy i rządu – w jakimś sensie na szczęście dla tej formacji – nie układają się w społecznym odbiorze w żaden spójny system, wspierany konkretną ideologią. (…)Po trzecie: umiejętność przepraszania i wycofywania się. (…)I wreszcie po czwarte: integralność przekazu.






-- Jak podsumowują: „Wyborcy nie darzą jej [PO] żadnym głębszym uczuciem, takim jakie wiąże PiS i jego elektorat. Może być podmieniona na każdą inną formację, ale porównywalną, gdy chodzi o obliczalność i stabilność. Gdyby tylko pojawiła się znacząca, poważna alternatywa, Platforma i Tusk straciliby wiele ze swego uroku i byliby traktowani znacznie surowiej. Ale PiS taką alternatywą być nie chce. Wygląda na to, że partia Kaczyńskiego zarzuca Tuskowi niedemokratyczne ciągoty paradoksalnie dlatego, że w mechanizmie demokratycznym nie może go pokonać” 






-- „Byłam na Przystanku” – pisze Janina Paradowska o wizycie na  Przystanku Woodstock. „Największe wrażenie robi jednak to, że wchodząc na Przystanek Woodstock wchodzi się do przedziwnej enklawy ludzi zadowolonych, a nawet szczęśliwych. (…)Uczestnicy zadowoleni są bez względu na to, ile czasu stać będą w długiej kolejce, aby dostać się pod prysznic lub do niebieskiej budki opatrzonej napisem toi toi, czy dopchają się do kranu z zimną wodą;(…)” 






-- Tygodnik Powszechny




-- Temat okładkowy i Temat Tygodnika: „Polowanie na księdza. Po tekście „Newsweeka”: kiedy poglądy zwalniają z myślenia”. 






-- Jak pisze Maciej Zięba OP w tekście „Panmaglizm”: „Ci, którzy nie chcą zamykać Kościoła w oblężonej twierdzy, stali się głównym obiektem ataków zarówno przedstawicieli „obozu postępu”, jak i obozu „integrystów”. Ostatnio za wygłoszenie kilku prawd oczywistych zaatakowany został Szymon Hołownia. (…)Tak było dawniej, tak jest i dzisiaj, że ludzie otwarci na argumenty obu stron, szanujący odmienność opinii, ale posiadający poglądy i dążący do racjonalnej rozmowy, są najbardziej niebezpieczni dla ideologów wszelkiej maści: i tych „postępowych”, i tych „integrystycznych”.”






-- Jacek Stawiski o wizycie Romneya w Polsce: „Trudno nawet mówić o rozczarowaniu, to słowo może być zbyt delikatne. Publicznie Mitt Romney nie powiedział w Polsce nic, co mogłoby w jakiś sposób natchnąć Polaków do odnowienia nieco przyrdzewiałego sojuszu z USA.”




-- Cezary Michalski w tekście „Pamiętnik z niepowstania warszawskiego” pisze: „Polska młodzież i „lud” wracają do martyrologicznego modelu w sekundę, jeśli tylko pojawiają  się okoliczności. Polaków należy raczej przed martyrologią  powstrzymywać, niż do niej ośmielać. Taka jest nasza historia, takie są wyuczone wzorce emocjonalnych reakcji. W oczach wielu milionów Polaków katastrofę  smoleńską udało się podstawić pod drugi Katyń, a III RP, która na pewno zasługuje na normalną, krytyczną diagnozę,  udało się podstawić pod czwarty rozbiór Polski i państwo bez mała okupacyjne. A to już  na pewno nie świadczy o zdrowym wpływie pamięci historycznej na dzisiejsze życie Polaków.”