stan gry: 05.08.2012

Stan Gry - co jutro w tygodnikach?


Wprost


-- Okładka - Komorowski dla Wprost: Tak dla in vitro Związki partnerskie: Tak, ale... 


-- Piotr Śmiłowicz i Andrzej Stankiewicz rozmawiają z prezydentem Komorowskim. Fragmenty: 






O tarczy: „Naszym błędem było to, że przyjmując amerykańską ofertę tarczy, nie wzięliśmy w wystarczającym stopniu pod uwagę ryzyka politycznego związanego ze zmianą prezydenta. Zapłaciliśmy za to wysoką polityczną cenę. Nie należy tego błędu powtarzać. Co się tyczy samej tarczy, to Polska konsekwentnie stawia na budowę systemu NATO obejmującego także potencjalne zagrożenia w naszym regionie. Przewiduję ponadto, że będziemy mogli do tego systemu wnieść nasz polski wkład” 






O sposobie ochrony wzrostu gospodarczego w Polsce: „Przede wszystkim przez budowanie zabezpieczeń dla polskiej gospodarki i naszego systemu bankowego. Można to zrobić na poziomie ustaw, tak aby umożliwić natychmiastową reakcję na pierwsze sygnały o ryzyku w systemie finansowym.”






O in vitro: „Jeśli chodzi o in vitro, to trudno odebrać szanse na posiadanie dzieci tym osobom, które z różnych powodów nie mogą ich mieć. Nie chciałbym w imię mojego światopoglądu pozbawiać kogokolwiek nadziei na dziecko” 




-- „Rydzyk stawia na Kaczyńskiego” – piszą Piotr Śmiłowicz i Paweł Sikora. Jak piszą :” 27 lipca mija termin, jaki Kaczyński dał ziobrystom na powrót do PiS. Jego apel ma oczywiście wymiar czysto propagandowy, ale niespodziewanie dwóch posłów Solidarnej Polski z niego korzysta. To Bartosz Kownacki i Mariusz Orion Jędrysek. Pierwszy wraca wprost do PiS, a drugi na razie zostaje posłem niezrzeszonym.” Cytowany w tekście polityk PiS mówi: „Przejście Kownackiego do PiS to bardzo wyraźny sygnał dla całego środowiska, na kogo stawia ojciec dyrektor. To przecież jego zaufany prawnik, który nic nie robi bez porozumienia ze swoim szefem. ” 




-- Autorzy tekstu wspominają o poufnych wytycznych zespołu medialnego partii: „Firmujący je zespół medialny SP wymienia główne zewnętrzne szanse i zagrożenia dla partii. Wśród szans są m.in. kryzys gospodarczy, słabość wewnętrzna PiS, konflikty w PO oraz kalendarz wyborczy. Wśród zagrożeń, obok wcześniejszych wyborów, odnajdujemy ni mniej, ni więcej tylko sformułowanie: „utrata poparcia Kościoła (Toruń)”. Twórcy dokumentu konstatują też, że „w tej chwili słabości dominują nad mocnymi stronami”.  Jako remedium na ten stan zespół (w którego skład wchodzą m.in. Jacek Kurski, żona Ziobry Patrycja Kotecka i jego brat Witold) rekomenduje między innymi maksymalne wykorzystanie w propagandzie partyjnej takich serwisów jak Facebook, YouTube czy Twitter.”




-- We Wprost rozmowa z Marcinem Plichtą, szefem Amber Gold. Fragmenty: 




O tym czy jego firma jest piramidą finansową: „Po pierwsze, piramida nie miałaby tak rozbudowanej administracji i sieci sprzedaży. W tej chwili zatrudniamy około 500 osób. Po drugie, piramida działa raczej skrycie, my jesteśmy otwarci na klientów, rynek, instytucje nadzorujące. Po trzecie, nie działamy na zakładkę, nie wykorzystujemy wpłaconych nowych pieniędzy na wypłaty zysków wcześniejszym klientom. „ 






O OLT Express: „Bardzo dużym projektem Amber Gold był OLT Express, który według mnie zaszkodził prywatyzacji LOT-u. Wskazuje na to notatka ABW, którą ujawniłem.” 




-- Piotr Najsztub rozmawia z Szymonem Hołownią. Fragmenty: 






O internecie i papierze: „Może doszliśmy do wniosku, że papier się kończy...(…) więc próbując się ratować, doszliśmy do wniosku, że będziemy pisać i myśleć w rytmie internetowych komentarzy, w znacznej części nie głosów w debacie, ale afektywnych ejakulatów. To łatwiejsze, nie trzeba czytać, rozmawiać.” 




O in vitro: „Absurdem jest straszenie ludzi więzieniem za samo przystąpienie do procedury in vitro. Dlaczego ona jest zła, powinniśmy przekonywać my, którzy tak uważamy, a nie więzienny wychowawca.” 


Uważam Rze




-- Okładka: Tajemnica Maryi






--„ Czas na monopartię?” Jak pisze Jacek Karnowski o PO: „Bo to już jest monopartia i należy to sobie wyraźnie powiedzieć. Monopartia w normalnych warunkach nie do obalenia w przewidywalnej, kilkuletniej przyszłości. Dysponująca co najmniej 90 proc. zasobów medialnych i biznesowych, sprawnie reagująca na kryzysy, wyciągająca wnioski z przeszłości. (…)W Polsce budowę monopartii ułatwia brak opozycyjnej struktury, która byłaby rzeczywiście głęboko zakorzeniona w społeczeństwie. PiS, tak jak wszystkie polskie ugrupowania, realnie nie wszedł w tkankę społeczną.”






-- O obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego: „Oto bowiem dorobek Lecha Kaczyńskiego przejęła – na poziomie medialnym i politycznym, na szczęście jeszcze nie obywatelskim – niezwykle płynnie i sprawnie władza z nadania Platformy. "




-- My mamy swoje powstanie. Co macie w zamian? – pisze Piotr Zaremba. „Gdzieś między awersją do PiS, który „zabrał nam symbole" (choć specjalnie ich nie broniliśmy), a poczuciem narastającej obcości wobec „dawnych znaków" rozpościera się szeroki front poirytowania: tą syreną o godz. 17, tymi corocznymi telewizyjnymi wspominkami, od których Michalski wolałby Shreka, tym przymusem pamiętania i kochania. To w istocie poirytowanie na całą dawną kulturę. Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania,  mówi: „My się nie rozpychamy. Jeśli ktoś chce czcić coś innego, niech założy inne muzeum, zorganizuje inne obchody". I rzeczywiście: ani Maria Janion, ani Radosław Sikorski, ani Olga Lipińska, ani „Krytyka Polityczna" z „Gazetą Wyborczą"  niczego takiego nam nie zaoferowali, choć z własnymi świętościami obchodzili się zawsze jak z jajkiem.”




-- Jak podsumowuje: „Tylko że te świętości w nic się nie układają: ani w ciepły symbol, ani w nośną historię. Możliwe, że część z tych ludzi dojrzała już do pustki, choć przyznać się do tego nie chcą."




-- Marek Pyza w tekście „Sekcja zwłok made in Russia” pisze: „Rosyjskie fałszerstwa w dokumentach sekcyjnych i polska na nie zgoda spowodowały obarczenie smoleńskiego śledztwa poważnymi wadami. (…)Pierwsze, szczątkowe i wybiórcze dokumenty sekcyjne nadeszły w lipcu 2010 r. Dopiero po kilku miesiącach i ich przetłumaczeniu pełnomocnicy rodzin mogli się z nimi zapoznawać. Szybko okazało się, że wszystkie dokumenty były w zasadzie jednakowe, jakby sporządzała je bezmyślna taśma, a nie doświadczeni lekarze sądowi. Wyszło na jaw, ile prawdy było w zapewnieniach Ewy Kopacz o doskonałej współpracy i sugestiach o obecności polskich specjalistów przy badaniu ciał. Okazało się, że rosyjskie fałszerstwa miały miejsce w bezpiecznej ciszy zapewnionej przez władze RP, a nawet przy asyście konstytucyjnych ministrów naszego rządu.”




-- Piotr Gursztyn o Solidarnej Polsce: „Ostatnia historia, która wstrząsnęła Sol-Polem, to sondaż, z którego wynikło, że wszystkie inne partie kojarzą się z czymś dobrym, a ziobryści z niczym. Nul, czyli zero, skojarzeń. Było to tym bardziej przykre, że Sol-Pol sam zamówił owo badanie. Zamawiający był wstrząśnięty, ale nie stracił zimnej krwi. Odmówił wykonawcy sondażu zapłacenia umówionej wcześniej stawki. Zapłacił tylko połowę, bo uznał, że sondaż z takim wynikiem to bubel.” O pośle Duninie: „Obrzydliwcy twierdzą, że pan poseł napisał ustawę dla samego siebie, uwzględniwszy swój stan cywilny. No i co z tego, wy oszczercy? Na kim poseł Dunin miał wypróbować swoją ustawę? Na królikach?” 






Newsweek




-- Okładka: Ksiądz kontra katolik. Kto, co i jak może mówić o grzechach polskich księży. 




-- „Karabin maszynowy PiS”. Aleksandra Pawlicka pisze o prof. Krystynie Pawłowicz. „O pani profesor Pawłowicz zrobiło się głośno podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, gdy posłowie przegłosowali odrzucenie projektów ustaw o związkach partnerskich. W imieniu PiS odbyła rajd po telewizjach. (…) Pawłowicz jest felietonistką „Naszego Dziennika” i ekspertem Radia Maryja i Telewizji Trwam. Ojciec Rydzyk mówi o niej – Kompetentna, zatroskana o dobro wspólne, prawdę, by Polska nie była prywatnym folwarkiem. Osoba z takimi referencjami to dla Jarosława Kaczyńskiego skarb. Ich polityczny flirt trwa od lat.”




-- Cytowany w tekście Marek Suski: „Prezes darzy panią profesor dużą estymą. Widać, że się rozumieją”. 




-- Michał Krzymowski w tekście „Wszyscy ludzie ministra” pisze o Mikołaju Budzanowskim i jego ekipie. „Pięć lat u władzy rozbestwiło Platformę. Jej działacze są albo w spółkach, albo się do nich pchają. Ministrowi się to nie podoba i chciałby coś zmienić. Podobno przewietrzenie spółek nakazał mu premier. Trzeba przyznać, że Budzanowski częściowo to zadanie wykonał. Jego współpracownicy chwalą się listą działaczy i ich znajomych, którzy już wylecieli ze spółek. (…) Z dokumentem jest tylko jeden problem. Zaskakująco dużo w nim dopisków dotyczących Tarnowa, Tomaszowa Lubelskiego i Dolnego Śląska”. 






-- „O ile kwalifikacji Budzanowskiego nie podważa nawet opozycja, o tyle ekipa, na której oparł się w ministerstwie, budzi mieszane uczucia. Michał Gołębiowski, pierwszy przyboczny. Ma 29 lat i nadzoruje polski sektor paliwowo-gazowy. Jest wicedyrektorem departamentu projektów strategicznych w ministerstwie i zasiada w radzie nadzorczej Orlenu. (…) Rafał Wardziński, drugi przyboczny, 35 lat, prezes spółki Polskie LNG budującej gazoport i członek rady nadzorczej Tauronu.”
 


-- Cytowany w tekście prezes jednej z państwowych spółek energetycznych o Gołębiowskim:” Zdolny chłopak. Radzi sobie z researchem, opracowywaniem dokumentów i analizami. Ale, k…, Orlen? No, ludzie!”