stan gry: 31.07.2012

Stan Gry - co jutro w "Polityce" i "Tygodniku Powszechnym"


Polityka 


Temat okładkowy: Lato na chmielu. Jak wielkie browary rządzą wakacyjną rozrywką. 






-- „Minister na próbę, koalicja na przetrwanie.” Jak pisze w komentarzu Janina Paradowska:  „Suma zdarzeń jest zaś taka – lepszego ministra rolnictwa zastępuje, wedle powszechnej opinii, gorszy, pracę traci dwóch wiceministrów (nie bardzo wiadomo za co – nepotyzm, kolesiostwo, brak kompetencji czy próba ratowania twarzy przez premiera?) i ma nastąpić jakieś oczyszczenie. (…)Coś się więc zaczęło i niewyraźnie skończyło. Zapewne wiele spraw odkłada się na czas po kongresie ludowców, kiedy poznamy i siłę wicepremiera, i siłę jego wewnętrznej opozycji. Premier tej partii jednak nie wygra, bo odium takiej afery i tak zawsze spada na silniejszego.”




-- Jak podsumowuje: „Polityczny sezon nie kończy się dla PO dobrze. Ma teraz opinię partii nazbyt konserwatywnej (in vitro, związki partnerskie) i antywolnościowej (ustawę ograniczającą wolność zgromadzeń też bierze na swoje konto, popierając lekko zmieniony przez Senat projekt prezydencki). Na dodatek kończy się przy rosnącym bezrobociu i widmie pogorszenia gospodarczej koniunktury.” 




-- Robert Krasowski w tekście „Prawicowy umysł” pisze:  „Kto próbuje zrozumieć prawicę przez pryzmat smoleńskiego szaleństwa, popełnia duży błąd. Bo miesza taktykę ze stanem umysłu. Kłopot z prawicą jest inny. Ona nie zwariowała, po prostu się myli."


-- Jak twierdzi: „Rządy Platformy nie są postrzegane jako ruch politycznego wahadła, po którym wszystko wróci do dawnego stanu. Prawica uważa, że Tusk na stałe zdemoralizował Polaków. Zaniżył standardy uprawiania polityki. (…)Prawica postawiła krzyżyk na premierze właśnie po katastrofie. Zdaniem prawicy Tusk egzamin oblał. Pokazał, że nie jest przywódcą. Nie zrozumiał znaczenia wydarzenia. Tego, że w normalnym państwie prezydent nie ma prawa zginąć. (…)Po katastrofie zmienił się status Tuska. Przestał być przeciwnikiem, stał się wrogiem. Miarą tej wrogości była najbardziej ryzykowna decyzja w najnowszych dziejach prawicy, czyli akceptacja dla smoleńskiej strategii Jarosława Kaczyńskiego. Dla próby obalenia Tuska poprzez odwołanie się do ludzkiej głupoty, do jej wiary w spiski, zamachy i zdrady.” 




-- Dalej w tekście pisze Krasowski: „Zasoby Tuska są bez wątpienia większe, ale gniew Kaczyńskiego jest potężniejszy. Tusk ma sporo zajęć, Kaczyński jedno – obalić Tuska. Z tą myślą się budzi, z tą myślą zasypia. Polska prawica ma jasno wytyczony cel i zmierza do niego prostą drogą. Jej dzisiejsze emocjonalne rozedrganie jest sprawą poboczną. Objawem nie tyle szaleństwa, ile frustracji. Bo prawica jest sfrustrowana na niewyobrażalną skalę.  Nawet nie dlatego, że słabnie i traci na znaczeniu. Ale ponieważ zrozumiała, że przestaje być stroną sporu, że nie jest już przeciwnikiem, ale obiektem złośliwej obserwacji” 




-- Jak konkluduje: „Prawica postrzega siebie jako strażnika rozumu w bezmyślnej epoce. Jest inaczej. Prawica jest tej bezmyślności kolejnym przejawem. Nawet nie dlatego, że banalne myśli podnosi do rangi wielkiego projektu. Ale ponieważ nie widzi, że sama jest źródłem problemów, z którymi walczy. Oraz główną przeszkodą na drodze do własnych marzeń." 




-- „Solidarna Polska, odchudzona nieco w zeszłym tygodniu partia Zbigniewa Ziobry, jesienią rusza z kampanią, która ma przysporzyć jej zwolenników.” – pisze Polityka. „Były minister sprawiedliwości, groźny szeryf, pogromca korupcji i wszechobecnego układu, będzie ocieplał swój wizerunek. – Szef zgodził się wystąpić na plakatach w kontekście ojcowskim i rodzinnym – zdradza jeden z posłów SP. Ze Zbigniewem Ziobrą na billboardach pokaże się jego żona Patrycja Kotecka i synek Jaś.”




Rozmowa Janiny Paradowskiej z Rafałem Grupińskim. Fragmenty: 




O konflikcie PO ze środowiskami kulturalnymi: „Osobiście zawsze byłem antysalonowy, jeśli chodzi o środowiska kulturalne, więc patrzę na ten konflikt z pewnym dystansem. Otóż środowiska filmowe i teatralne, bo one są najbardziej zawzięte w krytyce, cechuje tradycyjna roszczeniowość”




O tym jaka jest PO: „Natomiast Platforma jest taka jak większość Polaków, czyli jest proeuropejska, liberalna gospodarczo, ale rzeczywiście w sprawach obyczajowych jest trochę bardziej konserwatywna niż środowiska liberalno-lewicowe. Musimy, oczywiście, nadążać za oczekiwaniami młodego pokolenia, które będzie nadawać ton państwu za lat 20. Jeśli chce się być formacją długowieczną, a chcemy nią być, nie można tych oczekiwań ignorować.”




Tygodnik Powszechny 




-- Temat Tygodnika i temat okładkowy: Wolność nienawiści w sieci. 




-- W ramach Tematu Tygodnika Michał Kuźmiński pisze w tekście Hejt.net: „Internetowa przestrzeń publiczna w Polsce została zawłaszczona przez język nienawiści. To juz nie jest miejsce do rozmowy. Przyzwalając na chamstwo, tracimy wszyscy.” Jak zauważa „Przyzwolenie na język wrogości w rzeczywistości internetowej napędza się wzajemnie z przyzwoleniem nań w rzeczywistości pozasieciowej. Nie da się przecież oddzielić „wirtualu” od „realu”.




-- Jarosław Flis w tekście Krewni i znajomi ministra pisze: „Do nepotyzmu można podchodzić na dwa sposoby: demokratyczny i biurokratyczny. Pierwszy z nich zakłada, że kluczowy jest mechanizm wyborczy. To on prędzej czy później, dzięki konkurencji, zmusi partie do prowadzenia uczciwej polityki. Nieuczciwość oznacza obniżenie sprawności, co staje się podstawą negatywnej oceny rządzących przez wyborców i może przesunąć równowagę na stronę opozycji. (…)Drugie podejście podkreśla to, że zawsze, kiedy instytucje publiczne wydają nie swoje pieniądze (w szczególności na wynagrodzenia dla swojego personelu), istnieje pokusa, żeby kierować się względami pozamerytorycznymi. Jedyną odpowiedzią na taką pokusę jest odgórna kontrola. (…)Obydwa te wyobrażenia – i demokratyczne, i biurokratyczne – grzeszą naiwnością.




-- Jak podsumowuje: „W polskim życiu publicznym brakuje czegoś więcej niż kartka wyborcza. Brakuje przede wszystkim osób, które są szczerze zainteresowane tym, żeby instytucje publiczne, a także partie polityczne działały sprawnie, i są w stanie w to angażować swój czas i pieniądze. Nie boją się o swoją pozycję, ponieważ nie aspirują do sprawowania władzy publicznej, a leży im na sercu tylko to, by ta władza działała sprawnie. Wiara w to, że taką kontrolną funkcję spełnią dziennikarze, nie obiecuje zbawienia: oni również podlegają regułom swojego własnego rynku i nawet jeśli w sezonie ogórkowym taki temat może
przyciągnąć ich uwagę, to przecież ta uwaga jest bez wątpienia ulotna.” 




-- Michał Okoński w komentarzu o nowelizacji prawa o zgromadzeniach: „Przykre, że do ustawodawców nie docierają rzeczy elementarne: wolność zgromadzeń nawet najbardziej przykrych i odległych ideowo (także wolność organizowania przykrych i odległych ideowo kontrdemonstracji) należy  do demokratycznego ABC. Przykre tym bardziej, że wielu zasiadających w parlamencie powinno pamiętać własny udział w „nielegalnych demonstracjach” przed 1989 rokiem.