stan gry: 01.07.2012

Stan Gry - co jutro w tygodnikach?



Uważam Rze

-- Temat okładkowy Uważam Rze: Manifest surrealistyczny Waldemara Lysiaka - Polska od morza do morza
 

-- „Nigdy wcześniej w III RP środowisko kulturalne nie było tak zjednoczone. Przeciwko polityce PO protestują dziś nawet jej niedawni pupile: Andrzej Wajda i Tomasz Karolak”- pisze Krzysztof Fausette: „W nekrologu wybitnego krytyka literackiego – Henryka Berezy – minister zmienił przed kilkoma dniami nazwisko Edwarda Stachury na Stachurski, choć słynny poeta nie miał nic wspólnego z popularnym dziś gwiazdorem disco. Rzecz jasna, to tylko drobna kompromitacja. Tyle że boleśnie metaforyczna i wymowna w dobie rządów PO, gdy kultura niska staje się jedyną. Powstaje pytanie, kiedy w prasie ukażą się nekrologi informujące o śmierci całej polskiej kultury. Pewne jest za to, że z żalem zawiadomią o niej nie tylko artyści i widzowie, ale w pierwszej kolejności – premier Tusk i jego wierni ministrowie.”
 


-- „Figurski i Wojewódzki idą w zaparte, Eska Rock zdjęła ich program z anteny, a salonowi publicyści wiedzą, kto winien – polska nienawiść i ksenofobia”- pisze Piotr Gociek: „Nie chodzi więc o to, że Figurski z Wojewódzkim złamali jakieś straszliwe tabu zakazujące żartów z naszych sąsiadów. Chodzi o to, że ich dowcipy były wyjątkowo chamskie i poniżające. Jeśli już ktoś naprawdę chce szukać w Polsce języka nienawiści, to zamiast wertować przemówienia przywódców opozycji, powinien raz jeszcze przyjrzeć się przytoczonemu wyżej dialogowi. Dowcipy wspomnianej dwójki pasują do niego jak ulał – stygmatyzują bowiem i poniżają całą grupę narodowościową.”
 
 

-- „Tajemnicze są losy worka z rzeczami śp. Tomasza Merty. Kto w MSZ zdecydował o ich spaleniu, a potem tuszowaniu sprawy przed rodziną? Co wie minister Sikorski?”- pyta Marek Pyza: „Szokuje, że polscy prokuratorzy, mając w ręku kilkaset przedmiotów z miejsca katastrofy, bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań laboratoryjnych chcieli je po prostu zniszczyć. Uznali, że nie stanowią one materiału dowodowego bez jakiegokolwiek zbadania go. Dopiero pozostawieni samym sobie przez sąd, nie mogąc się odważyć, by spalić te przedmioty, zbadali je chemicznie i rozpoczęli ich zwrot rodzinom. Skąd ta ignorancja? Może chodziło o banalne zaoszczędzenie 122 tys. zł, bo tyle – jak skwapliwie podliczyła prokuratura – kosztowała budżet państwa operacja czyszczenia. Choć oczywiście nie usprawiedliwiałoby to machnięcia ręką na prawie 100 worków wypełnionych dowodami, które nie pozostały w Rosji, ale szybko – bo już w kwietniu 2010 r. – wróciły do Polski.”
 
 

-- „Wiernopoddańczy donos, który Ruch Palikota skierował na ręce ambasadora rosyjskiego, na nowo obudził zainteresowanie zjawiskiem, jakim jest osobnik ze świńskim ryjem i gumowym penisem”- o Palikocie pisze Bronisław Wildstein: „Palikot używany był przez Tuska jako tester wrażliwości społecznej. Miał sprawdzać, do jakich granic posunąć może się agresja wobec przeciwników, a także jakie konflikty społeczne i jakie techniki są nośne politycznie. Palikot zdawał sobie z tego sprawę, ale potraktował tę rolę jako trampolinę do politycznej kariery. Dzięki niej stać się mógł rzecznikiem nowej kontrkulturowej lewicy i pieszczoszkiem salonów III RP.”
 
 

-- Inny cytat z Wildsteina: „Palikot jest efemerydą na polskiej scenie politycznej. Pisałem o tym bezpośrednio po – jak to ogłoszono – jego wyborczym triumfie. Dziś sondaże potwierdzają moją opinię. I to nie on jest naszym problemem. Problemem jest stan elit III RP, które tego odrażającego, a jednocześnie boleśnie banalnego, nihilistycznego pajaca ogłaszają swoim mesjaszem. Problemem jest stan naszego państwa, którego premier i absolutny lider rządzącej partii posługuje się tego typu kreaturą w imię doraźnych interesików, dewastując samą ideę polityki i polską rację stanu. Problemem jest prezydent, który wcześniej korzystał z bogatej gościnności tego indywiduum i pozostaje jego przyjacielem.”
 
 

-- „Cypr przewodzi Unii, ale to Unia będzie teraz rządzić Cyprem” - o cypryjskiej prezydencji pisze Marek Magierowski: „Cypryjczycy woleliby przyjąć pomoc od Chin, bo nie musieliby wtedy przeprowadzać drastycznych reform, które zapewne narzucą im Komisja Europejska oraz pani Lagarde.”
 
 

Newsweek:
 


-- Temat okładkowy Newsweeka- „In vitro: Talibów wojna z dziećmi. Dlaczego nasza prawica nienawidzi dzieci z probówki”.
 
 

-- Fragment tekstu Małgorzaty Świętochowicz o in vitro: „Więzienie za in vitro i kisiel z galaretką na zajście w ciążę - takie recepty na przyrost naturalny promują politycy PiS”.


-- Newsweek powtarza informacje Rzeczpospolitej o planowanych zmianach ordynacji do Parlamentu Europejskiego bez powołania się na pierwotne żródło.
 
 

-- „Szczęśliwy prezydent”- to statusowy tekst o prezydenturze Bronisława Komorowskiego: „W prezydenturze Bronisława Komorowskiego jest miejsce na obiad czwartkowy w Łazienkach i wizytę w powiatowej komendzie straży pożarnej. Brakuje w niej tylko jednego- polityki.”- pisze Michał Krzymowski. „U Komorowskiego niech pan nie szuka krwi, bo tylko straci pan czas- mówi jeden ze współpracowników prezydenta”.
 
 

-- Inny fragment: „Gdyby współpracownicy Tuska wywijali takie numery jak ludzie Komorowskiego, to następnego dnia baliby się przyjść do pracy. Tu tego nie ma, bo prezydent nawet zrugać urzędnika nie potrafi”- mówi pałacowy gość.
 


-- „[Obiady czwartkowe prezydenta] odbywają się w pretensjonalnej scenerii: gościom usługują kelnerzy w barkowych perukach, a do posiłku akompaniują harfa lub klawesyn”.
 
 

-- „[W Budzie Ruskiej] prezydent piłuje drzewo, czasem wypłynie  (…) na jezioro”
 


-- Plany na pozostałą część kadencji: „Żadnych zmian, jechać tym samym sznytem do końca. Ludziom się prezydentura podoba, sam Komorowski też jest zadowolony. Teraz będzie z górki. Przewiduję przewagę stałych fragmentów gry nad akcjami improwizowanymi. O reelekcję Komorowskiego nikt się nie martwi. Żartuje się nawet, że jak tak dalej pójdzie, to pod koniec kadencji prezydent przebije w sondażach popularności prób 100 procent”.
 
 
 
Wprost
 
-- Na okładce Doda. „Grzesznica. Czy na pewno obraziła katolików? Doda jedzie do Strasburga skarżyć Polskę.”
 
 
-- Z Dodą rozmawia Magdalena Rigamonti. Fragment:
 
„Nie cierpię za miliony. To miliony cierpią za mnie. Choć jestem pierwszą ofiarą nagonki religijnych oszołomów, którzy tylko węszą, szukają gdzie i kto obraża ich uczucia religijne. Z drugiej strony to zajebiste, bo lubię się zapisywać w historii. Nawet tanio to kosztuje, bo jakby każdy za pięć tysięcy mógłby zapisać się w historii, to Wikipedii by nie starczyło.”
 
 
-- „Za krótka lista prezesa PiS”. Jak pisze Anna Gielewska: „[W PiS] zawrzało, bo Staniszkis przyznała: nie było spisanej listy osób do likwidacji, lecz jedynie luźna rozmowa z prezesem.” Cytowany polityk PiS: „No to znów nas wsadziła na minę, jak teraz z tego wybrnąć, skoro nie ma listy.” W tekście wypowiada się jeden z współpracowników prezesa: „W prywatnych rozmowach Jarosław jest przekonany, że Petelicki sam się nie zabił, tylko został sprzątnięty. Nie powie tego publicznie wprost, bo wiadomo jakim atakiem by się to skończyło”. Gielewska pisze  także o nazwiskach, które padły w czasie rozmowy prof. Staniszkis z prezesem, która dała początek liście: „Poza gen. Sławomirem Petelickim i Zbigniewem Siemiątkowskim, znalazł się na niej jeszcze Gromosław Czempiński. W prokuraturze z ust prezesa PiS miało paść jeszcze jedno nazwisko. Według nieoficjalnych informacji może chodzić o Krzysztofa Kozłowskiego.”
 
-- Jak pisze Gielewska: „ Gdyby [lista] miała być spisem osób, które dużo wiedzą o początkach III RP i działaniach służb specjalnych, trzeba by na nią wpisać wszystkich byłych szefów UOP, służb specjalnych czy resortów siłowych. Ważne miejsce powinien znaleźć tam Andrzej Milczanowski, w latach 1990-1995 szef UOP i minister spraw wewnętrznych”.
 
 
-- Piotr Najsztub rozmawia z Michałem Figurskim. Fragmenty. O reakcji na żart dotyczący Ukrainek: „ Trafiliśmy w wielkie sacrum, znacznie większe niż osoby ciemnoskóre, papież, urząd prezydenta i ofiary tragedii smoleńskiej. Z tych wszystkich powodów podawano w wątpliwość poziom naszych żartów. Ale nigdy jeszcze nie spotkałem się z taką narodową histerią jak teraz. "
 
Figurski mówi także: „Są tacy, którzy reagują agresywnie i wydaje im się że prowadzimy jakąś kampanię polityczną przeciwko nim, że chodzimy na pasku Tuska i Komorowskiego, ale to jest nieprawda. Nigdy nie podpisywałem się pod żadnymi listami poparcia, chociaż miałem takie propozycje”.
 
-- Komentarz Kamila Durczoka „Wszystkie problemy Palikota”. Fragmenty: „Jeśli jednak przyłożyć chłodną miarę, wydaje się, że problemem Ruchu nie jest takie czy inne badanie. Największy problem Palikot ma bowiem z Palikotem. Po rocznym waleniu w Kościół jak w bęben, do lidera dotarło, że na samym antykościelnym paliwie daleko nie zajedzie.  (…)Dziś trzeba zabierać głos w każdej istotnej sprawie. W polityce społecznej, podatkach, edukacji, zdrowiu. Tak jak to robią inne partie. Tak jak to robi zyskujący na znaczeniu Leszek Miller."
 
  -- Jak pisze Durczok: „Trzeba mieć coś sensownego do powiedzenia także wtedy, kiedy na kolejnym briefingu pojawia się tylko jedna kamera. Kiedy temat nie gwarantuje skandalu, sensacji i muru obiektywów i fleszy. Tyle że aby to osiągnąć, trzeba mieć ludzi. I tu się zaczyna (i kończy) prawdziwy kłopot Janusz Palikota."