stan gry: 26.06.2012

Stan Gry - Schetyna blisko punktu zwrotnego, Paradowska: Z końcówką sezonu politycznego nie ma się co przesadnie zmagać. Najlepiej ją umorzyć. Janicki o Palikocie: czar prysł. W TP o niezłym meczu drużyny biskupów w sprawie Funduszu Kościelnego




-- Temat okładkowy Polityki: "Odlot czerwcowy- co zna nas zostanie po Euro" i Ergo Arena jako statek kosmiczny na grafice strony tytułowej.
 
 
 
-- Rezerwowy- to tytuł głównego tekstu politycznego. O Grzegorzu Schetynie pisze Grzegorz Reczkowski -- lead: „Zostając przewodniczącym dolnośląskiej PO, Grzegorz Schetyna dał do zrozumienia, że już swoje odsiedział na ławce rezerwowych i znów jest gotów wyjść na boisko. Pytanie: do pomocy czy do ataku?”
 
 
 
-- „Od dawna nie miał tak silnej pozycji. Ale nie wiadomo do czego ma ona posłużyć?” Dziennikarz decyzję Tuska, by Schetynę „zdegradować po aferze hazardowej” nazywa „niezrozumiałą”. Pisze: „Wraca powoli do łask, ale to może być znak, tyleż siły byłego marszałka i zaniepokojenia przewodniczącego spadkiem notowań PO, co odwrotnie- przekonania, że Schetyna nie stanowi już zagrożenia. Jest więc wiceprzewodniczący Wunderwaffe swojego ugrupowania, przewidzianym na rozgrywającego w momencie kłopotów drużyny, czy też wiecznym rezerwowym w koszulce dobrego klubu, ale bez szans na grę? Pytanie ważne w polskich realiach politycznych, gdzie zawodników na jego poziomie jest jak na lekarstwo.”.
 
 
 
-- „Schetyna ma wrodzony talent politycznego wojownika, w dodatku, po dobrej szkole przetrwania. Nawet gdy przegrywa, szybko udowadnia, że trzeba się z nim liczyć (…) Poza Grześkiem nie widać w PO żadnego numeru dwa. Mikogo, kto mógłby przejąć władzę po Donaldzie- mówi jeden z posłów Platformy. Mówią tak nawet ci, których trudno zaliczyć do jego stronników.”.
 
 
-- Kluczowe cytaty: „Tuska trudno zastąpić, ale Schetynę, jako jego wiecznego zastępcę i następcę także.” i „(…) w funkcji Schetyny widać jak Platforma nonszalancko gospodaruje ludźmi. Nie wiadomo, czy były marszałek ma potencjał premierowski, czy nie byłoby to przekroczeniem granic jego kompetencji, ale też wiadomo, że był kiedyś dobrym szefem MSWiA, a zwłaszcza świetnym sekretarzem generalnym partii, co w przypadku ugrupowania rządowego ma szczególne znaczenie. (…) Jego następca, Andrzej Wyrobiec nie ma takich wpływów. Schetyna w komisji spraw zagranicznych ani nie spełnia swoich ambicji, ani nie daje partii tyle, ile mógłby dać” oraz „Stygmat partyjnego delfina, jeśli raz do polityka przylgnie, określa jego polityczny los na dobre i złe. (…) Schetyna jest cierpliwszy [niż Ziobro], ale jego kariera wydaje się bliższa jakiegoś punktu zwrotnego.”
 
 
-- Jeden z posłów cytowanych anonimowo w tekście: „To jest jego wielki atut. On jeździ, a Tusk siedzi w Warszawie.” i dalej pisze autor: „Nie tylko zresztą Tusk. Potencjalni konkurenci Schwtyny w walce o przywództwo, czyli Radosław Sikorski, Hanna Gronkiewicz- Waltz i Ewa Kopacz, również”.
 
-- „(…) ekipa Schetyny (…) cyklicznie spotyka się w pieczarze. Oprócz Halickiego, Tomczykiewicza i Grupińskiego oraz kilku innych posłów zaglądają tu również ministrowie: zdrowia Bartosz Arłukowicz i sprawiedliwości Jarosław Gowin.”
 
 
-- „Schetyna zaczął pracę [w komisji spraw zagranicznych] od szliowania angielskiego. Ze swoimi rozmówcami- dyplomatami i zagranicznymi gośćmi przyjeżdzającymi do Polski- porozumiewa się z reguły bez pomocy tłumacza, a oficjalne dokumenty, podobnie jak prasę, studiuje w oryginale”
 
 
-- Janina Paradowska w cotygodniowym komentarzu pisze: „Umorzenie sprawy byłego kierownictwa CBA może Kamiński uznawać za triumf, ale jest to poważna porażka wymiaru sprawiedliwości. Wyrok zapadł przy zdaniu odrębnym (niestety tajnym), a i względnie krótkim, ogólnym uzasadnieniu. Sąd sprawy nie wyjaśnił, a jeśli coś wyraźniej powiedział, to to, że służbom specjalnym wolno już pratycznie wszystko.”
 
 
-- Paradowska o sezonie politycznym: „Najwyraźniej prezes PiS działa w stanie krańcowej desperacji [propozycje ws PZPN], bo też opozycja nie potrafi odnaleźć się czasie mistrzostw. Wprawdzie entuzjazm w narodzie nieco upadł, bo nasi zawiedli, ale nadal jest spory. Opozycyjne czekanie na koniec Euro jest coraz bardziej niecierpliwe, jak choćby kolejna próba odwołania ministra zdrowia. Wypadałoby skorzystać z prostej rady- na razie kibicować i cieszyć się piłką, a potem pojechać na wakacje i zastanowić się co zrobić. Z końcówką sezonu politycznego nie ma się co przesadnie zmagać. Najlepiej ją po prostu umorzyć”.
 
 
-- "Czar prysł"- pisze o sondażu CBOS i 3% Palikota Mariusz Janicki- „nie musi oznaczać końca ugrupowania, ale na pewno jest to koniec początku (…) Blitzkrieg się nie udał, a formacja, która zdaniem swoich entuzjastów miała spowodować polityczne trzęsienie ziemi, zaczęła człapać w tepie innych małych partii. (…) Wizerunek partii się rozmywa, pomysły stają się niewiarygodne, wkrada się rys niepowagi, wzmacniany przez zachowania i słowa szefa. (…) PO też jest ideowo nijaka, eklektyczna, ale ona robi z tego cnotę, nie chce nikogo drażnić i zbiera tego profity. Siłą zaś Palikota miała być wyrazistość. I ona wyparowuje. (…) Może jeszcze Palikot odbije się w sondażach, ale czar prysł.”
 
Tygodnik Powszechny 
 
 
 
-- Temat okładkowy i temat Tygodnika: Apetyt na Polskę.
 
 
 
-- W ramach tematu tygodnika Przemysław Wilczyński w tekście „Jedzenie jest dobre” pisze: „Dwie dekady temu Polacy ruszyli do masowej konsumpcji: w sklepach, supermarketach i fast foodach. Czy po okresie konsumpcyjnej gorączki zaczynamy zastanawiać się, co i jak jemy?”
 
 
-- Komentarz dr Jarosława Flisa „Święta, święta i po świętach” o polityce po Euro. Jak pisze Flis: „Euro jako takie nie przechyla politycznej szali na żadną stronę. Może natomiast służyć za punkt odniesienia – jeśli rządzący dadzą sobie radę, dopiszą Euro do listy swoich zasług. Jeśli na tym skończy się ich mobilizacja, będzie to tylko tło, na którym lepiej widać błędy czy niedociągnięcia. (…)Nie tylko dla nas wszystkich – także dla całej klasy politycznej – lepiej byłoby, gdyby się ona na Euro nie koncentrowała. W minionym miesiącu splotły się sukcesy i porażki. Na ostateczny bilans kadencji nie będzie mieć to wpływu większego niż spory, które nas dopiero czekają.”
 
 
-- „Polskiej piłki pamięci żałobny rapsod” – Paweł Czado pisze o PZPN i sytuacji polskiej piłki. „Nie ma chyba na świecie tak przemyślnie skonstruowanej prawnej maszynerii, która tak skutecznie stałaby na straży ancien régime’u. Futbolowego ancien régime’u oczywiście. Po pierwsze: o wszystkim decyduje Polski Związek Piłki Nożnej. Jest absolutnym suwerenem. Nikt nie może mu niczego narzucić. (…)Po drugie: Polski Związek Piłki Nożnej nie jest zainteresowany zmianami.(…) Po trzecie: PZPN nie musi bać się zmian. Udowodniły to już bezsensowne próby ugrania czegokolwiek przez polskich polityków, którzy wprowadzali kuratorów jeszcze w latach 90. (…)...po czwarte. Wolicie oglądać polskich piłkarzy w eliminacjach do wielkich imprez z Grzegorzem Latą jako prezesem, czy nie oglądać w ogóle?”
 
 
-- „Drużyna biskupów”. Marek Zając pisze o negocjacjach dotyczących Funduszu Kościelnego. „Fiasko negocjacji, czyli wszystko zostaje po staremu, uderzy przede wszystkim w gabinet Tuska. Rozczaruje część elektoratu PO, a na pewno nie spowoduje masowego odsunięcia się wiernych od Kościoła. No i jeszcze jedno: ilu członkom Episkopatu, zwłaszcza tym bliższym prawicy, miałoby zależeć na tym, żeby Platforma odtrąbiła sukces?”
 
 
- Konkluzja: „Drużyna biskupów rozgrywa niezły mecz. Jest spokojna o wynik. Bo Polska jeszcze kilka ładnych lat będzie krajem, gdzie za piłką biega dwudziestu dwóch facetów, a zawsze wygrywają biskupi.”
 
 
-- „Raport z upadającego kraju.” Korespondencja Łukasza Pałki z Aten. „Grecy chcą zostać w strefie euro nie dlatego, że kochają Europę, tylko dlatego, że panicznie boją się powrotu do drachmy. Na oszczędności większość się jednak nie zgadza. Jak mówią, nie chcą płacić za błędy polityków. A więc „Grexit” jest wciąż realny.”