stan gry: 13.05.2012

Stan Gry - tygodniki



Newsweek
 
-- Na okladce Newsweeka wyśmiany już przez internetowy Faktoid Agory- kogut przebijający orła we fladze Polski i podpis Ile wieśniaka w Polaku- Kokoland.
 
 
-- „Przez lata traktowaliśmy polityków jak drugorzędnych pajaców, to stali się pajacami. Widok absolutnego rynsztoku w sejmowej sali w piątek 11 maja nie tylko mnie nie zmartwił, ale nawet ucieszył. Z całą mocą potwierdził bowiem moje wyobrażenia o tak zwanej klasie politycznej.”- pisze naczelny N, Tomasz Lis we wstępniaku: „Nasza klasa polityczna charakteryzuje się tym, że jest w ogromnej większości pozbawiona klasy. Jak ktoś klasę ma, to albo w politycznej klasie jest na marginesie, albo z niej wylatuje. Bez odpowiedniej dawki brutalności i prostactwa, bez zdolności wypowiadania łgarstw bez zmrużenia oka, bez tupetu i arogancji w klasie poradzić sobie niemal nie sposób.”
 
 
-- „Przykryty Zbyszek”- pisze o Ziobrze Wojciech Cieśla: „Rozłam na prawicy to walka o wszystko. Kto pierwszy mrugnie okiem, ten zginie. Nagle w samym środku jatki ktoś zaczyna piszczeć. To Zbigniew Ziobro. „Nie ma charyzmy. Kochają go starsze panie. To za mało. Poza tym brakuje nam ludzi. I pieniędzy.” - mówi anonimowy członek Solidarnej Polski ZZ.
 
 
-- Elastyczny kaprys prezesa- tak o Ryszardzie Czarneckim pisze Cezary Lazarewicz: „Wie skąd wieją wiatry, i w odpowiednim momecie przytula się do najsliniejszej frakcji w partii”.
 
 
-- „Siostra kierownika” - o HGW pisze Michał Krzymowski: „Ona jest menedżerem, nie politykiem, z punktu widzenia partyjnego aparatu- niewybieralna”- Krzymowski cytuje anonimowego dzialacza PO zapytanego o to, czy HGW rzeczywiście może zastąpić Tuska. Krzymowski cytuje wypowiedź znajomego HGW, któremu miala powiedzieć w 1995 r. :”Podczas mszy w Skoczowie wyczytałam z ruchu warg Ojca Świętego: „Hanno, będziesz prezydentem”.
 
-- „Nasza miejskość podszyta jest wsią, wiejskością. Nawet jak jesteśmy miejscy, to się nam wydaje, że za mało, że zaraz nam wypatrzą jakąś słomę w butach” mówi pisarz Andrzej Stasiuk Tomaszowi Machale.
 
 
 
Uważam Rze
 
-- Na okładce Urze pyta: dlaczego nie jesteśmy już mocarstwem i na wspomnienie wyprawy na Moskwę 400 lat temu na pierwszej stronie umieszcza zdjęcie huzara.
 
 
 
-- „Doprawdy, rząd Donalda Tuska skalą nieudacznictwa bije na głowę poprzednie gabinety. Oto dane, żeby nie było, że dziury w całym szukam: Przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej  miano zbudować 2100 km dróg ekspresowych i 900 km autostrad, teraz słyszę, że tych pierwszych ma być może około 600 km, tych drugich około 230. Tej rządowej niemożności towarzyszy gigantyczna propaganda sukcesu. Oraz, kiedy wpadek ukryć się już nie daje, powszechne wśród ministrów udawanie Greka (z przeproszeniem Greków).”- pisze we wstępniaku naczelny, Paweł Lisicki.
 
 
-- „Najwyższy czas, byśmy odpowiedzieli sobie na pytanie o kształt polskiego państwa. Zanim nasza odpowiedź przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie”- pisze RAZ:  „W roku 1935 na Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich lwowski profesor (a także działacz społeczny) Olgierd Górka zaprezentował referat porównujący sytuację Polski przedrozbiorowej z państwem wskrzeszonym po latach zaborów. Zestawił w nim potencjał ekonomiczny, demograficzny i militarny Rzeczypospolitej Obojga Narodów z potencjałami Rosji, Prus i Austrii oraz analogiczne wielkości dotyczące II Rzeczypospolitej, Rzeszy Niemieckiej i Rosji Sowieckiej. Niezbicie wynikało z tych obliczeń, iż w roku 1935 sytuacja Polski była zdecydowanie gorsza niż za czasów saskich (uważanych słusznie za okres najgłębszego upadku naszej dawnej państwowości). W roku 1935 bowiem już każdy z sąsiadów w pojedynkę dysponuje nad naszym państwem miażdżącą przewagą i, jak ujmował to Górka, „jeśliby wobec Polski Odrodzonej", którą wskrzesić udało się „na tle chwilowego osłabienia wrogów", możliwe stały się „takie działania" jak w wieku XVIII, musiałaby ona „upaść jako państwo".
 
 
-- O braku ustawy o badaniach klinicznych zapowiadanej przez kolejnych ministrow zdrowia pisze Maja Narbutt: „Kraj królików doświadczalnych”: „Jesteśmy największym rynkiem badań klinicznych w Europie Środkowo-Wschodniej Kim jest lekarz, który zachęca nas do nowej terapii? Naszym doktorem czy badaczem na liście płac przemysłu farmaceutycznego? Czy jesteśmy dla niego pacjentem, czy królikiem doświadczalnym? Ustawa o badaniach klinicznych miała uporządkować wiele kwestii. I może dlatego jej nie ma.”
 
 
-- Jeszcze ich nie skreślać - o prowadzonym w prokuraturze wojskowej śledztwie „smoleńskim” pisze Marek Pyza: „Smoleńskie śledztwo potrwa kolejne miesiące. Wbrew pozorom sporo się w nim dzieje i nie należy z góry potępiać wojskowych prokuratorów. Biegli pracują obecnie nad najważniejszą ze wszystkich zleconych opinii. Jednym z jej elementów będzie komputerowy model wraku Tu-154M.”
 
 
-- Niesponsorowany wywiad braci Karnowskich z byłym szefem SKOK, senatorem Grzegorzem Biereckim.
 
 
-- Dorota Gawryluk: „Mam gdzieś całe te mistrzostwa Europy”: “Tak jak można było przewidzieć, euroterroryści przystąpili do zmasowanego ataku. Im bliżej Euro, tym więcej sztucznego podniecenia, infantylnej radości, która jest dopiero przedsmakiem tego przymusowego ciesz
enia się, z którego pod żadnym pozorem nie można się wyłamać. Euroterroryści już ogłosili, że każdy, kto nie cieszy się z piłkarskich mistrzostw, musi być z PiS. Widać więc nerwowe uśmiechy i pośpiech, by zdążyć chociaż troszkę polubić futbol. Nawet kompletni piłkarscy ignoranci uczą się na pamięć nazwisk piłkarzy, co nie jest łatwe, bo przecież w składzie pojawiły się obco brzmiące nazwiska”
 
 
-- “Lewicowość Hollande’a jest tak bardzo retro, że na nowo stała się modna”- o nowym prezydencie Francji pisze Marek Magierowski
 
 
-- Piotr Gursztyn w plotkarskiej rubryce pisze o konflikcie Pawlaka z Bonim o obsadę szefa agencji kosmicznej oraz o liście najgorszych ministrow do odstrzału- stan aktualny: Arłukowicz, Zdrojewski (za ACTA) i Szumilas.
 
 
 
Wprost
 
Na okładce: „Cyrk. Po wielkiej awanturze w Sejmie. Kiedy posłowie zaczną się bić. Co dalej z Tuskiem?”
 
--  Anna Gielewska opisuje obecną sytuację rządu i plany na przyszłość. Te plany to jesienne nowe otwarcie. „Ma oznaczać rekonstrukcję rządu i  świeżą krew na zapleczu premiera” – pisze Gielewska. Opisuje też jedną z narad w wąskim gronie polityków PO:. „Nagle Tusk zaczyna mówić o tym, co trzeba będzie zrobić za trzy lata. – Wyraźnie się zagalopował, ale to nie było przypadkowe – nie ma wątpliwości nasz rozmówca. Jest pewien: w Tusku zaczyna pomału odżywać wola walki.” Ważny polityk PO o Tusku :”Te rzekome rezygnacje, to klasyczny przykład sondowania. (…) Teraz się czai i obserwuje. Potem będzie skok”.
 
 
Gielewska pisze także: „Jak wynika z nieoficjalnych informacji, regularnie zaczęli się też z sobą spotykać szefowie regionów w PO. Ostatni raz przed Wielkanocą. I to jest jedno z najważniejszych zjawisk w PO, które może oznaczać, że Tusk nie ma już większości w zarządzie.”
 
 
--- Piotr Najsztub rozmawia z Aleksandrem Kwaśniewskim. Fragmenty:
 
O swojej roli na lewicy: „Po pierwsze, jestem w jakim sensie i kustoszem, i tym który chce doprowadzić do rozejmu na lewicy – bo w tej chwili trwa wojna. Po drugie, chcę doprowadzić do dialogu programowego. (…)
 
 
O tym czy wierzy w „wodza Kwaśniewskiego”: ”Nie odrzucam niczego bo nie wiem, co będzie za trzy lata, natomiast koncepcja wodzostwa mi się nie podoba”.
 
 
O współpracy z Amerykanami : „Nikomu z nas nie można postawić w Polsce zarzutu, że uczestniczył w torturach, że dopuszczał do nich. Myśmy podejmowali decyzję, która dotyczyła współpracy w sprawie walki z terroryzmem”.
 
 
 
O Ukrainie: „Sprawa Julii to bardzo gruby błąd (…) Janukowycz jest pod straszliwą presją swojego otoczenia, które w istocie doprowadziło go do tego błędu (…) Poprzez jego reakcję w sprawie Julii oceniają, czy on jest pełnokrwistym liderem, tym wodzem, czy nie. Więc znalazł się w pułapce własnego otoczenia”.
 
 
O międzynarodowej komisji w sprawie Smoleńska: „To jest pomysł trochę rozpaczliwy, ale jest w nim sens”
 
 
Komentarz: Kamil Durczok  o sytuacji wokół Ukrainy w tekście „Między młotem a kowadłem.”. Jak pisze: „Najpierw prezydent Bronisław Komorowski jako jeden z niewielu europejskich przywódców wybierał się do Wiktora Janukowycza, by zaraz po kapitulacji ukraińskiego prezydenta wobec unijnego bojkotu twardo odrzucić zaproszenie do Kijowa. Ciężko pojąć gdzie w tym jest jakaś logika , bo jeśli naprawdę warto rozmawiać, to chyba mniej istotne gdzie – w Jałcie czy w Kijowie.
 
 
Jeśli zaś nie mamy o czym dyskutować z ukraińskim prezydentem, póki ten nie skończy maltretować Julii Tymoszenko, to po co było przez tydzień uzasadniać niemal samotną wycieczkę na Krym?”. Drugi problem w tej sprawie wynika – jak pisze Durczok, z problemów wewnętrznych Polski. „Nie ma już śladu po ubiegłorocznej energii, z jaką Radosław  Sikorski próbował uregulować relacje z Ukraińcami (…) Zdaje się dziś to Belweder chciałby grać pierwsze skrzypce w tej kwestii (…) Wydaje się, że po starciu na koncepcje przyszłości Europy (federalizm vs państwa narodowe) mamy pole kolejnego spięcia”.