– Warto pamiętać, jak państwo obserwujecie te sceny, takiej bym powiedział agresji czy szaleństwa ze strony polityków PiS-u, że sprawa, która przywiodła ich do tego szaleństwa, jest bardzo poważną sprawą kryminalną. I to sprawą, która, wydaje mi się, jest już na końcowym etapie, jeżeli chodzi o zbieranie materiału dowodowego – powiedział Roman Giertych na konferencji prasowej zespołu ds. rozliczeń PiS.

– Ja chciałem przypomnieć jedno zdanie […] z nagrań, które zostały ujawnione przed 5 latami […]. Są zawarte zdania Jarosława Kaczyńskiego: „jestem gotów w tym sądzie zeznać, że ta robota była robiona dla nas, znaczy dla Srebrnej. Ja to zeznam, bo tak jest, wy macie mocne argumenty w postaci tej uchwały zarządu”. I te słowa świadczyły o tym, że Jarosław Kaczyński zdawał sobie sprawę, że ma po prostu dług wobec pana Birgfellnera, ten dług nigdy nie został zwrócony. A takie działanie nazywamy w Kodeksie karnym po prostu oszustwem – kontynuował.

– W związku z zeznaniami pani Barbary Skrzypek pojawił się drugi wątek tej sprawy […]. Mi się wydaje, że nasz zespół też tym się zajmie. Mianowicie wątek wykorzystania pozycji pana Kaczyńskiego do załatwienia sobie 300 milionów euro kredytu – mówił dalej.

– Chciałbym przedstawić przed waszymi oczyma taką oto scenę, w której premier Donald Tusk wzywa prezesa jakiegoś państwowego banku, PKO BP i nakazuje mu dać kredyt 300 milionów na spółkę, której jest właścicielem. Wyobraźcie sobie państwo, co byście napisali, co byście powiedzieli, jak byście byli oburzeni taką rzeczywistością. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z dowodami właściwie niekwestionowanymi – dodał.

– To, co zdenerwowało Jarosława Kaczyńskiego w zeznaniach Barbary Skrzypek, to był krótki fragment, w którym ona potwierdziła, że on się spotykał z prezesem Pekao S.A. w sprawach dot. tego kredytu, bo to koresponduje z zeznaniami Birgfellnera i w moim przekonaniu stanowi wystarczający dowód, aby panu Kaczyńskiemu postawić zarzut z art. 231. paragraf 2 Kodeksu karnego, tj. przekroczenia swoich uprawnień, bo poseł, polityk, prezes nie może wykorzystywać swojej funkcji publicznej do organizowania kredytu na swoje spółki – zaznaczył.

– Ten zarzut jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 10, stąd widzimy to zdenerwowanie – powiedział.