– Nie jest żadną tajemnicą […] że nie jest [prezydent] zwolennikiem tej ustawy, dlatego, że ona de facto wprowadza absolutne rozróżnienie statusu sędziów Sądu Najwyższego, odbiera orzekanie w sprawach wyborczych sędziom, którzy do tego zostali powołani, którzy mają w tym zakresie doświadczenie i wiedzę i których orzeczenia do tej pory nie były przez nikogo kwestionowane – powiedziała Małgorzata Paprocka w PR1, pytana o decyzję prezydenta ws. tzw. ustawy incydentalnej.

– Nie ukrywam, że trudno sobie wyobrazić akceptację prezydenta dla tych rozwiązań i, szczerze mówiąc, wiedział o tym pan marszałek Hołownia od pierwszego momentu, kiedy przyszedł z tą propozycją do Pałacu Prezydenckiego – kontynuowała.

– Pan marszałek przyszedł, powiedzmy sobie to też wprost, z zupełnie inną wersją tego rozwiązania, kiedy w sprawach wyborów prezydenckich miały orzekać praktycznie trzy izby Sądu Najwyższego, dzisiaj mamy 15 sędziów wprost palcem ustawodawcy wskazanych […] nie ma żadnego kryterium zajmowania się sprawami wyborczymi, jakiejkolwiek wiedzy w tym zakresie – mówiła dalej.