Live

Petru: Prawdopodobieństwo wniosku o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu z każdym tygodniem jest rosnące

– Mamy zerowy wzrost gospodarczy, czyli gospodarka polska nie rośnie. KPO to jest 1 punkt procentowy do wzrostu, czyli przekładając na złotówki, 30 miliardów złotych rocznie wygenerujemy jako gospodarka ekstra. […] PiS doprowadził do tego, że gospodarka polska ma zerowy wzrost, ma wysoką inflację i ludzie relatywnie biednieją, a jeszcze relatywnie wysokie stopy procentowe. To jest efekt rządów PiS-u – powiedział Ryszard Petru w TVN24.

– Wszystko na to wskazuje [że Adam Glapiński łamał Konstytucję lub ustawę o NBP], im bardziej analizujemy tę kwestię, tym bardziej prawdopodobny jest wniosek o postawienie pana prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Najważniejszym przykładem jeżeli chodzi o łamanie Konstytucji, jest to, że Narodowy Bank Polski nie może finansować długu państwa […] a Narodowy Bank Polski to robił poprzez pośredników. Nie robił tego wprost, tylko specjalnie omijał, jakby znalazł pośrednika […] każdy ekonomista to wie, że to jest niezgodne z ideą i niezgodne z Konstytucją. Punkt drugi: mamy konflikt w Radzie Polityki Pieniężnej […] mamy też konflikt w Narodowym Banku Polskim jeżeli chodzi o członków zarządu – kontynuował.

– Ta ilość argumentów, które wskazują na to, że trzeba będzie prezesa [NBP] postawić [przed Trybunałem Stanu], jest rosnąca. Tak długo, jak nie będzie wniosku, nie chciałbym składać deklaracji, że taki wniosek padnie, natomiast prawdopodobieństwo z każdym tygodniem jest rosnące – mówił dalej.

Gawkowski: Jeżeli tylko będzie okazja, odwołamy członków komisji ds. wpływów rosyjskich

– Rozczaruję pana w tej kwestii – nie będzie żadnych przesłuchań, bo jeżeli tylko będzie okazja – i myślę, że posiedzenia następne będą to pokazywały – odwołamy członków tej komisji [ds. wpływów rosyjskich] – powiedział Krzysztof Gawkowski w „Kropce nad i” TVN24.

Horała o in vitro: Mam zastrzeżenie natury etycznej dot. mrożenia i utylizacji zarodków. Gawkowski: A ile pan plemników zabił w życiu?

– Muszę zapoznać się z kształtem konkretnej ustawy [dot. refundacji in vitro]. Ja mam jedno zastrzeżenie, takie natury etycznej. Czy w ramach procedury in vitro powstają tzw. nadmiarowe zarodki? To znaczy czy są hodowani sztucznie nowi ludzie, którzy następnie są wsadzani do zamrażarki i – przepraszam, bo to bardzo brutalne słowa, ale taki jest fakt w tej drażliwej sprawie – później są wyrzucani, utylizowani? Gdyby to nie było elementem procedury in vitro, to nie mam z nią żadnego problemu – powiedział Marcin Horała w „Kropce nad i” TVN24.

– Każdy człowiek ma równą, przyrodzoną godność osoby ludzkiej – również te dzieci z in vitro, które jako zarodki są trzymane w zamrażarce. I to mi nie odpowiada – dodał.

– Nowa koalicja […] składa pierwszy projekt ustawy. I to jest projekt ustawy o szczęściu. To nie jest o rozliczeniach, o przeszłości. To jest o przyszłości, o prawie ludzi do szczęścia. Są w Polsce dziesiątki tysięcy par, które nie mają pieniędzy na to, żeby mieć dziecko, bo nie stać ich na in vitro. Zablokowaliście to 8 lat temu, nie słuchaliście społeczeństwa, które przychodziło i złożyło projekt obywatelski, kilkaset tysięcy podpisów – mówił z kolei Krzysztof Gawkowski.

Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy odniósł się do słów Horały i spytał go: – Jak słyszę o tym mrożeniu zarodków, to chciałem się zapytać – panie ministrze, a ile pan plemników zabił w życiu?

– Nie wiem, o czym pan mówi – odparł polityk PiS.

– Zabijał pan plemniki, czy nie? – dopytywał Gawkowski.

– Nie zabijałem żadnych plemników, co za bzdury pan gada? – spytał wiceminister.

– Mówi pan o zarodkach, a tak naprawdę mówi pan o tym, że ludzie nie mogą mieć prawa do dzieci. Skandal to jest, smutne i straszne – odpowiedział Gawkowski.

Szydło: Tusk nie ma prawa odebrać Polakom mediów publicznych. Będziemy apelować do UE, jeżeli Tusk łamał będzie praworządność

No póki co Tusk nie jest jeszcze tutaj jakąś wyrocznią delficką, jeżeli chodzi o polskie prawo. Jest polska konstytucja, są ustawy, jest parlament. Polska jest krajem praworządnym i będziemy bronić tej praworządności. Będziemy również tutaj apelować do UE, jeżeli Tusk będzie praworządność łamał, żeby UE, KE pomogła Polsce. Bo praworządność jest rzeczą podstawową i dla UE również bardzo istotną. Poza tym jest jeszcze jedna kwestia. Telewizja publiczna służy milionom Polaków i nikt, nawet Tusk, nie ma prawa odebrać Polakom mediów publicznych, telewizji publicznych, radia publicznego. Ludzie chcą oglądać telewizję publiczną, oglądają. Mają prawo mieć rzetelną informację, taka informacja w mediach publicznych jest podawana. I nawet Tusk i jego ekipa tej telewizji i tych mediów publicznych nie odbiorą, nie mają do tego żadnego prawa – stwierdziła Beata Szydło w TVP Info.

Szydło: Polityka zagraniczna i obronność to zasadnicze kwestie, które mają być przejęte i zarządzane centralnie z Brukseli przez brukselskich biurokratów pod dyktando Francji i Niemiec

To są zasadnicze kwestie, które mają być właśnie przejęte i zarządzane centralnie z Brukseli przez brukselskich biurokratów, urzędników. No pod dyktando rzeczywiście tych największych państw, czyli przede wszystkim Niemiec i Francji. Rzecz dotyczy tych kwestii kluczowych dla każdego państwa, czyli obronności, prawa decydowania o swojej polityce zagranicznej – powiedziała Beata Szydło w TVP Info.

Szydło: Będziemy bronić Europy, która powinna rozwijać się na bazie niepodległych państw

Jeżeli to szaleństwo, które w tej chwili próbuje zrealizować liberalno-lewicowa większość w PE byłoby zrealizowane to niestety do tego to prowadzi. Władza ma znaleźć się centralnie w rękach brukselskich biurokratów, którzy chcą dyktować państwom członkowskim co mają robić – stwierdziła Beata Szydło w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info.

Ale ja mogę państwa zapewnić, że dopóki PiS jest w PE, jesteśmy tutaj europarlamentarzystami, razem z innymi eurodeputowanymi, którzy są bardzo krytycznie nastawieni do tego, będziemy bronić Europy, która powinna rozwijać się na bazie niepodległych państw – kontynuowała.

Gawkowski o tworzeniu rządu przez Morawieckiego: Sierotka Marysia poszukuje swoich krasnali, ale krasnale się zgubiły i nikt nie chce się zgłosić

– Jak pan [do Marcina Horały – red.] opowiada o tym, co się dzieje dzisiaj w rządzie i jak wy składacie ten nowy rząd, to mam takie wrażenie, że sierotka Marysia – premier Morawiecki – poszukuje swoich krasnali, ale krasnale się zgubiły i nikt nie chce się zgłosić – powiedział Krzysztof Gawkowski w „Kropce nad i” TVN24.

– To jest jakaś paranoja. Hucpa polityczna, jaką produkujecie, jest nieznana w Europie. Nie macie większości, udajecie że ją macie, przychodzicie do Sejmu, skarżycie się, że nie macie większości, bo ktoś was ogrywa, a z drugiej strony gracie w grę, mówiąc: na pewno Mateusz Morawiecki zbierze większość. Ani ja w to nie wierzę, ani pan w to nie wierzy, nikt w to nie wierzy – mówił dalej.

Kwiatkowski o posiedzeniu KRS: Zaproponowano nam, że nie musimy wysłuchiwać kandydatów, mamy nad nimi zagłosować. Te czasy się skończyły

– Tak, złożyliśmy wnioski z uwagi na to, że mamy wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Trybunału Praw Człowieka, połączonych izb Sądu Najwyższego, w tym składzie nie powinniśmy procedować, bo on jest niewłaściwy, ten wniosek został zignorowany. Obiecuję, jutro ponownie w składzie reprezentacji parlamentarnej stawimy się na posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa i przepraszam, że dzisiaj publicznie nie zapowiem szczegółowo, co będziemy robić, ale jeżeli komuś się wydaje po przepychankach nad krzesłem, bo tam dochodziło do kuriozalnych sytuacji, próbowano sadzać przedstawicieli parlamentu na innych miejscach, niż zawsze były wyznaczone, próbowano nie podłączać komputerów do głosowania, bo ja miałem nieodparte wrażenie, że ktoś się poczuł urażony, że tu stawiła się jakaś reprezentacja, która nie jest reprezentacją polityków PiS-u – stwierdził Krzysztof Kwiatkowski w TVN24.

– Tak, do tej pory było 4 polityków PiS-u, tak, tym, czym się zajmowali, to przyklaskiwaniem decyzjom upolitycznionego prezydium, gdzie czegoś takiego w historii KRS-u nie było. Polityk, wiceminister pełnił funkcję w Radzie Sądowniczej wiceprzewodniczącego, te czasy się skończyły. Zaproponowano nam, że my nie musimy wysłuchiwać kandydatów, my mamy nad nimi zagłosować. Te czasy się skończyły. Przedstawiciele parlamentu będą każdego kandydata przepytywać, dopytywać i pokazywać, czy on ma elementarną wiedzę prawniczą, aby ubiegać się o urząd sędziego w Polsce – dodał.

Horała: To rzecz powszechnie znana, że na ten moment w Sejmie funkcjonuje inna większość

– W sensie funkcji ministra konstytucyjnego, ja na ten moment nie dostałem takiej propozycji [wejścia do nowego rządu Mateusza Morawieckiego] – powiedział Marcin Horała w „Kropce nad i” TVN24.

Pytany, czy gdyby otrzymał taką propozycję, to by ją przyjął, odparł: – Oczywiście, to byłby ogromny zaszczyt.

– To oczywiście jest pytanie do pana premiera [czy skompletował rząd]. Ten proces niewątpliwie trwa. Większość nie, to jest rzecz powszechnie znana, że na ten moment inna większość funkcjonuje w Sejmie – mówił dalej.

Kwiatkowski: Tak po ludzku było mi głupio, jak do budynku użyteczności publicznej nie wpuszczono dziennikarzy

– Zacznę od przeprosin, które składam na pani ręce. Tak po ludzku było mi głupio, jak do budynku użyteczności publicznej, gdzie jest nie tylko KRS, ale inne instytucje, nie wpuszczono dziennikarzy, którzy stali na przystanku, na śniegu, na deszczu. Po mojej interwencji, a przypominało to zabawy przedszkolaków, gdzie zadzwoniłem do przewodniczącej KRS-u, poprosiłem i zawnioskowałem o wpuszczenie dziennikarzy choćby do holu, dowiedziałem się, że decyzję podejmie rzecznik. Pani rzecznik odesłała mnie do przewodniczącej, pani przewodnicząca nie odbierała już telefonu – stwierdził Krzysztof Kwiatkowski w TVN24.

Kwiatkowski: Argumenty, które przedstawiał Glapiński, bardziej były z gatunku Mazurskiej Nocy Kabaretowej, niż poważnego ekonomisty

– Ja oglądając konferencje prasowe prezesa Glapińskiego miałem często problem, żeby znajdować się na tym samym intelektualnym płaskowyżu, może on się u mnie inaczej uzewnętrzniał, bo argumenty, które przedstawiał prezes Glapiński bardziej były z gatunku Mazurskiej Nocy Kabaretowej, niż poważnego ekonomisty, który powinien wykonywać obowiązki prezesa Narodowego Banku Polskiego – stwierdził Krzysztof Kwiatkowski w TVN24.

Kwiatkowski o KPO: Te pieniądze mają szansę wpłynąć w ciągu najbliższych kilku tygodni

– Nie znam oczywiście szczegółowych procedur księgowych Komisji Europejskiej, ale zakładam, że te pieniądze mają szansę wpłynąć w ciągu najbliższych kilku tygodni. One są istotne, mamy do czynienia jednak ze spowolnieniem znaczącym gospodarczym i kiedy mówiliśmy zawsze, że pieniądze z KPO mają napłynąć jak najszybciej, to nie chodziło o politykę, tylko chodziło o realną szansę wydania tych pieniędzy. To mówię jako były prezes NIK-u, jeżeli my nie będziemy mieli zatwierdzonych programów, zrealizowanych projektów, a później ich rozliczonych, to te pieniądze będziemy musieli zwrócić i na tym polega dramat tych 2 lat, które rząd PiS-u nam, obywatelom stracił, bo to jest realnie niestety bardzo duże zagrożenie, że będziemy mieli problem z wykorzystaniem wszystkich tych pieniędzy – stwierdził Krzysztof Kwiatkowski w TVN24.