— GOWIN O TYM, ŻE PROPORCJE NIE POWINNY ULEC ZMIANIE, DWORCZYK O BRAKU ROZSTRZYGNIĘĆ WS KONWENCJI, KIERWIŃSKI O TYM, ŻE PLATFORMA JEST I BĘDZIE – 300LIVE:
http://300polityka.pl/live/2020/07/28/

— KAROLINA WIGURA O GŁOSACH REPREZENTUJĄCYCH OPOZYCYJNĄ STRONĘ DEBATY, W SPOSÓB PRZEKRACZAJĄCY GRANICE POLEMICZNEJ EMFAZY – PISZE W KULTURZE LIBERALNEJ: “Wszystkie te komunikaty wywołały u mnie nieprzyjemny dreszcz. Reprezentują opozycyjną stronę debaty publicznej w sposób, który znacznie przekracza granice polemicznej emfazy. Są pełne lekceważenia i, niestety, pogardy w jej najgorszym wydaniu. Tej pogardy, która w wyborcy przeciwnika politycznego nie widzi człowieka, z którego poglądami się nie zgadza, ale zestaw odczłowieczających cech: upośledzenie, smród i chamstwo. Wpisują się, niestety, w badania przeprowadzone już dwa lata temu przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami. Jak wynikało z tamtego badania, „postawy zwolenników partii opozycyjnych są bardziej negatywne niż postawy zwolenników PiS wobec zwolenników opozycji”. Pisano również, że „wyborcy partii opozycyjnych żywią bardziej negatywne uczucia, w większym stopniu dehumanizują i mają mniejsze zaufanie do swoich oponentów politycznych, niż zwolennicy partii rządzącej”. Wyniki tego badania w liberalnych mediach omawiane były w 2018 roku niechętnie. Szybko też przestano o nich mówić”.

— WIGURA NA KANWIE OBURZENIA PO SŁOWACH MAZUREK – SAMI POWINNIŚMY MIEĆ ODWAGĘ PROTESTOWAĆ, GDY KTOŚ ZACZYNA ROZSYŁAĆ OBRAŹLIWE MEMY: “Wielu przeciwników PiS-u oburzyło, gdy ówczesna rzeczniczka tej partii, Beata Mazurek, po ataku na działacza KOD-u w Radomiu w 2017 powiedziała: „Każda akcja wywołuje określoną reakcję. Dopóki żyjemy, to mamy emocje. I te emocje dały swój upust w Radomiu. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale też ich [sprawców – przyp. red.] rozumiem”. Skoro tak, to sami muszą mieć odwagę, aby zaprotestować w momencie, gdy ktoś z wyborców zaczyna rozsyłać obraźliwe dla przeciwników memy – i w ten sposób dowieść wartości swoich przekonań”.

— MOŻNA POGARDZAĆ POLITYKĄ POLEGAJĄCĄ NA SKŁÓCANIU LUDZI ALE NIE MOŻNA POGARDZAĆ LUDŹMI – DALEJ WIGURA: “Zbyt łatwo bowiem pogarda może wymknąć się spod kontroli, a szczególnie gdy mamy do czynienia z emocjami zbiorowymi, które często przypominają rodzaj fal czy sił o nagłym i nieopanowanym działaniu. Zatem, po drugie, można zaakceptować pogardę, która dotyczy czynów, ale nie ludzi. Można pogardzać polityką opartą na skłócaniu ze sobą ludzi, na radykalnej polaryzacji, na dyskryminowaniu mniejszości. Nie oznacza to jednak pogardzania osobami, które są jej autorami. Niezależnie od tego, jak postępują, są oni nadal ludźmi – a jako takim należy im się fundamentalna wolność i godność. Przepisując to na konkrety: przeciwnik PiS-u może gardzić polityką wywracania instytucji pod hasłem ich „demokratyzacji” tudzież „reformowania”, ale nie powinien gardzić Jarosławem Kaczyńskim i Zbigniewem Ziobrą jako ludźmi”.

— JEŚLI KTOŚ CHCE BRONIĆ LIBERALIZMU, TO MUSI UŻYWAĆ ROZUMU I TRZYMAĆ BARDZIEJ RYZYKOWNE EMOCJE NA WODZY – DALEJ WIGURA: “Tak rozumiana pogarda dla czynów, a nie dla ludzi, może być elementem liberalnego myślenia. Nie warto bowiem zakładać ani że politykę można oprzeć na czystym rozumie, ani też, że da się ją oprzeć wyłącznie na emocjach w punkcie wyjścia pozytywnych. Jest to z pewnością podejście ryzykowne, jednak warto pamiętać, że w wielkich przedsięwzięciach politycznych rozum i namiętności odgrywają równie ważną rolę. Żadne wartościowe przedsięwzięcie polityczne nie jest możliwe bez takich emocji, które umożliwiają ludziom afiliację i skłaniają ich do poświęcenia i walki. Jeśli ktoś pragnie bronić liberalizmu, musi to robić z pasją – a jednocześnie używać rozumu, by trzymać bardziej ryzykowne emocje na wodzy. W naszych polskich, przepełnionych polaryzacją warunkach nie jest to łatwe. Może jest nawet coraz trudniejsze. Ostatnią kampanię prezydencką trzeba traktować jako sygnał alarmowy. Jednak w końcu Rzeczpospolita to rzecz na pokolenia – zatem naprawdę warto”.
https://kulturaliberalna.pl/2020/07/28/pogarda-wigura-czy-mozna-gardzic-szlachetnie/

— ANDRZEJ STANKIEWICZ O PLANACH RESTRUKTURYZACJI RZĄDU I ZAKUSACH MSWIA NA CYFRYZACJĘ – PISZE W ONECIE: “Według naszych rozmówców w rządzie premier zaproponował połączenie Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz resortu nauki i szkolnictwa wyższego. Na nowo jedno ministerstwo tworzyłyby, jak kiedyś, resort klimatu i Ministerstwo Środowiska. Do Ministerstwa Rozwoju premier chciałby włączyć Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. To także powrót do przeszłości, bo to PiS rozdzielił oba resorty. — Morawiecki widzi, że to był błąd — mówi nam jeden ze współpracowników premiera. — To są uzupełniające się elementy. Do tego Morawiecki chce likwidacji Ministerstwa Cyfryzacji, które zostałoby wchłonięte przez inny resort (chrapkę ma tu MSWiA, ale decyzja nie zapadła). Na liście do likwidacji są także Ministerstwo Gospodarki Morskiej oraz Ministerstwa Sportu, które miałyby zostać wchłonięte przez inne resorty. Ministerstwo Gospodarki Morskiej powstało po dojściu PiS do władzy w 2015 r. po przeniesieniu działów z kilku resortów, więc mogłoby na nowo zostać rozczłonkowane. Co do resortu sportu, to kiedyś, za rządów SLD, był on częścią Ministerstwa Edukacji i taki pomysł dziś wraca”.

— NIE MA CHĘTNYCH NA STANOWISKO MINISTRA FINANSÓW – DALEJ STANKIEWICZ: “Morawiecki ma wolną rękę na wymianę tych ministrów, których sam polecił do rządu. Chodzi o ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, minister pracy Marlenę Maląg oraz minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzatę Jarosińską-Jedynak. – W tej grupie może dojść do zmian. Najmniej prawdopodobna jest wymiana Kościńskiego. Powód jest prosty: nie ma chętnych na stanowisko ministra finansów, bo szykuje się potężny kryzys budżetowy — mówi nasz rozmówca z kierownictwa ważnego resortu gospodarczego”.

— SZYNKOWSKI VEL SĘK MA AMBICJĘ KIEROWANIA MSZ – JESZCZE STANKIEWICZ W ONECIE: “Na pewno jesienią poznamy nowego szefa MSZ, bo słaby politycznie Jacek Czaputowicz sam postanowił odejść. Może go zastąpić Krzysztof Szczerski z Kancelarii Prezydenta, który — jak słyszymy w PiS — po raz pierwszy od lat ma ochotę na to stanowisko. Kilkakrotnie wcześniej odmawiał, licząc na posadę zagraniczną — tyle że nigdzie nie udało mu się wyjechać. Ale swoje ambicje mają też wiceszefowie MSZ, zwłaszcza poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk”.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/rekonstrukcja-rzadu-premier-zostaje-wielu-ministrow-zagrozonych/5ghj3tt,79cfc278

— KACZYŃSKI I MORAWIECKI OBAWIAJĄ SIĘ, ŻE ZAMIESZANIE WOKÓŁ KONWENCJI MOŻE POLSKĘ DUŻO KOSZTOWAĆ – MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI W RZ: “Owszem, konwencja stambulska ma być politycznym narzędziem, ale służącym do czego innego niż przykrycie koronawirusa. Dokument stał się przedmiotem poważnej gry sił w ramach obozu władzy. Coraz donośniejsze są głosy dochodzące z Prawa i Sprawiedliwości, że sprawa zabrnęła zbyt daleko, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Mateusz Morawiecki obawiają się, że zamieszanie to może Polskę sporo kosztować na arenie międzynarodowej. Bo, owszem, wielu polityków Zjednoczonej Prawicy krytykowało konwencję, ale czym innym jest gonienie króliczka, a czym innym złapanie go. Skierowanie przez ministra sprawiedliwości formalnego wniosku do Ministerstwa Rodziny o rozpoczęcie prac nad jej wypowiedzeniem, choć jest wyłącznie wyrazem woli Zbigniewa Ziobry, jest już działaniem, które wymaga jakiejś odpowiedzi. I o to Ziobrze chodzi – by wywierać presję na PiS w celu przyjęcia od jesieni ostrego kursu politycznego. Dlatego dalsze losy wniosku Ziobry będą najlepszym sygnałem, mówiącym, w jakim kierunku po wakacjach pójdzie Zjednoczona Prawica”.
https://www.rp.pl/Komentarze/307279935-Szuldrzynski-Gonienie-kroliczka.html

— SOLIDARNA POLSKA CHCE NARZUCIĆ BARDZIEJ RADYKALNY KURS I ZAZNACZYĆ OBECNOŚĆ – GRZEGORZ OSIECKI I TOMASZ ŻÓŁCIAK W DGP: “W tym kontekście z jednej strony Solidarna Polska może chcieć zaznaczyć swoją obecność w koalicji w związku z szykowaną rekonstrukcją rządu, na której koalicjanci PiS – Solidarna Polska i Porozumienie – mogą stracić. Z drugiej strony to także próba narzucenia PiS bardziej radykalnego kursu w związku z obawami przed umacniającą się Konfederacją. – Nie jest tajemnicą, że Konfederacja pozyskuje młodych, ideowych ludzi. Ale to dlatego, że oferta Zjednoczonej Prawicy przestaje im wystarczać. Musimy uderzyć się w pierś, popełniamy wiele błędów – mówi nam jeden z polityków obozu władzy. Jego zdaniem takim błędem jest przekonanie, że należy zabiegać o centrowych wyborców, by utrzymać władzę w kolejnych latach. – Chcąc pozyskać centrum, musielibyśmy być bardziej „trzaskowscy” od Trzaskowskiego, a Konfederacja tylko na to czeka. Jeśli tożsamościowo stracimy swoje jądro, to nie tylko Konfederacja nam zagrozi, ale też inne ruchy, np. antypartyjny ruch Szymona Hołowni. Nam nie trzeba żadnego marszu do centrum, wystarczy przecież, że utrzymamy bazę 10 mln wyborców, którzy zagłosowali chwilę temu na Andrzeja Dudę. Zrobili to nie bez powodu – diagnozuje nasz rozmówca”.

— WALKA ZIOBRYSTÓW Z NOWYM ROZDANIEM W TLE, PARTIA GOWINA Z LEPSZĄ KONFIGURACJĄ RESORTOWĄ – DALEJ AUTORZY DGP: “Walka ziobrystów o wycofanie z konwencji może też być związana z nowym rozdaniem rządowym. W świetle szykowanej rekonstrukcji rządu ziobryści są w niekorzystnym położeniu. Jeśli stracą resort środowiska (efekt jego fuzji z Ministerstwem Klimatu), trudno będzie im poszerzyć swoje wpływy w sytuacji, gdy posiadają Ministerstwo Sprawiedliwości. Jeśli dojdzie do zmian w ramach działów administracji rządowej, trudno temu resortowi będzie przypisać nowe kompetencje. Tu lepsze perspektywy ma kierowane przez Jadwigę Emilewicz (Porozumienie) Ministerstwo Rozwoju, któremu można dokooptować np. politykę regionalną i zarządzanie eurofunduszami. To dlatego ziobryści wykazali ostatnio mocno ofensywną postawę, nie tylko w zakresie praworządności i dwuznacznych ustaleń ostatniego szczytu unijnego, ale także w zakresie neutralności klimatycznej czy europejskiego handlu emisjami. W tym drugim aspekcie politycy Solidarnej Polski ostro krytykują rząd i ministra klimatu Michała Kurtykę za bierność. Przy czym znów – jest to nie tylko merytoryczna krytyka, ale działanie o charakterze strategicznym. – Dzięki temu poszerzamy pole gry, mamy szansę zaistnieć jako ugrupowanie w innej tematyce niż tylko wymiar sprawiedliwości – tłumaczy nam polityk Solidarnej Polski”.
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/7783346,konewncja-stambulska-pis-zjednoczona-prawica-solidarna-polska-zbigniew-ziobro.html

— DZISIAJ BYM TAK NIE POWIEDZIAŁ – ANDRZEJ ZOLL W ROZMOWIE Z MARCELIM SOMMEREM W DGP: “Nie pamiętam tej wypowiedzi, ale jeśli tak to wtedy ująłem, to powiedziałem to za mocno. Dzisiaj sformułowałbym to inaczej. Przyjęcie konwencji nie było niczym złym, a obawy z nią związane nie potwierdziły się. Dziś uważam, że faktu, iż konwencja stosuje pojęcie „płci społeczno-kulturowej”, nie należy rozumieć w taki sposób, że neguje ona biologiczny wymiar tego, że ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Nie, ta kulturowość odnosi się po prostu do społecznej roli kobiet i mężczyzn. Bo przecież nie można zaprzeczyć, że te funkcje są różne (choć równe pod względem społecznej wartości)”.

— MOIM ZDANIEM INTERPRETOWANIE ZAPISÓW KONWENCJI JAKO ATAK NA CHRZEŚCIJAŃSTWO JEST NIESŁUSZNE – DALEJ PROF. ZOLL: “Bywa to interpretowane jako atak na chrześcijaństwo. Moim zdaniem niesłusznie. Są religie, które jednoznacznie różnicują pozycję społeczną mężczyzny i kobiety. Ale w doktrynie katolickiej mamy zupełnie odmienne sygnały, eksponujące rolę kobiet: choćby kult Matki Boskiej i liczne święte wynoszone na ołtarze. Jednocześnie nie znaczy to, że chrześcijaństwo, a także instytucje Kościoła, są wolne od pewnego rodzaju zachowań społecznych naznaczonych myśleniem o kobietach jako nierównoważnych mężczyznom. I to o wykorzenienie takich praktyk i tradycji, które stawiają kobiety niżej od mężczyzn, chodzi w konwencji, a nie o uderzenie w religię jako taką”.

— SAM ZALICZAM SIĘ DO KONSERWATYSTÓW ALE NIE PRZYSZŁOBY MI TO DO GŁOWY – DALEJ PROF. ZOLL W ROZMOWIE Z SOMMEREM W DGP: “Cała awantura wokół konwencji ma charakter czysto polityczny. Myślę, że część polityków o wyraźnie konserwatywnym spojrzeniu używa tej kwestii instrumentalnie, jako zasłony dla innych problemów, z którymi zmagają się rządzący. Sam zaliczam się do konserwatystów, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby w tym momencie, po doświadczeniach ostatnich 5 lat, wyciągać ten problem i czynić z niego oś konfliktu politycznego w Polsce”.

— CO INNEGO NIEPRZYSTĄPIENIE A CO INNEGO WYCOFANIE SIĘ – DALEJ ZOLL: “Co innego nieprzystąpienie do konwencji, a co innego wycofanie się z niej. To byłby bardzo poważny i niepokojący sygnał polityczny, który dawałby podstawy do posądzania Polski o chęć osłabiania ochrony kobiet przed przemocą. Oczywiście nie jest prawdą, jak twierdzą niektórzy krytycy stanowiska rządu, że wystąpienie z konwencji antyprzemocowej oznacza „legalizację przemocy domowej”. Jest faktem, że w ostatnich latach ochrona pozycji kobiety w przepisach prawa karnego została wzmocniona – zaostrzone zostały kary, przyjęto też procedury służące ochronie ofiary przemocy. Nie byłbym też w stanie wskazać orzeczenia sądowego, które nie oceniałoby jednoznacznie zachowania przemocowego…”
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/7783924,zoll-krytyka-konwencja-stambulska-przemoc-domowa-kobiety-pis-rozmowa-polityka.html

— PRAWICA WYMYŚLA ZAGROŻENIA PRZED KTÓRYMI PÓŹNIEJ BOHATERSKO BRONI POLAKÓW – SZYMON HOŁOWNIA W ROZMOWIE Z JACKIEM NIZINKIEWICZEM W RZ: “Konwencja niczego deklaratywnie nie stwierdza i bardzo oględnie obchodzi się z tym tematem, bo to też nie jest treścią tego dokumentu. Konwencja chce zabezpieczać prawa osób, które mają inną tożsamość psychoseksualną, mają prawo czuć się bezpiecznie i normalnie funkcjonować w świecie. To jest temat zastępczy i wyciągnięty po to, aby wystroić się w piórka husarzy, którzy teraz będą bronili polskiej rodziny znowu przed wyimaginowanym smokiem. Zjednoczona Prawica wymyśla zagrożenia, przed którymi później bohatersko chce bronić Polaków. Nie potrafią za bardzo rządzić, więc muszą uzasadnić elektoratowi swoje istnienie”.

— ZA TYDZIEŃ ZNOWU RUSZAM W POLSKĘ – DALEJ HOŁOWNIA W RZ: “Jesteśmy na etapie kończenia organizowania think tanku, jednego z trzech filarów naszej działalności. Ruch obywatelski jest na etapie rejestracji. W tym tygodniu przedstawimy nasze plany. Dołączają do nas kolejni ludzie i to jest fenomen, że po kampanii ludzie przychodzą. Rośniemy w siłę. Za tydzień ruszam znowu w Polskę na spotkania do Olsztyna, Mrągowa, Bolesławca i na Podlasie”.

— TRUDNO BĘDZIE TRZASKOWSKIEMU STWORZYĆ COŚ WIĘCEJ NIŻ WIZERUNKOWY LIFTING PLATFORMY – DALEJ HOŁOWNIA: “Trzaskowski przeżył w kampanii to, co wielu z nas. Wybrał się w Polskę, porozmawiał z ludźmi, zobaczył, jakie są emocje i pragnienia ludzi. Ja o ruchu obywatelskim i o tym, że partie polityczne nie wystarczą, mówiłem cztery miesiące przed nim. Nie sądzę, żeby była to dla nas konkurencja. Bardzo trudno będzie Trzaskowskiemu stworzyć ruch obywatelski, a nie tylko face lifting PO. Jeżeli zdecyduje się robić face lifting Platformy i dodawać tam jakieś narzędzia, to będą szli swoją drogą i my będziemy szli swoją. My w żadnej formule nie wybieramy się do PO. Co innego gdyby Trzaskowski powiedział: „Słuchaj, przejechałem Polskę, rozmawiałem z ludźmi, widziałem rzeczy, których nie widziałem do tego pory i teraz naprawdę trzeba zacząć od nowa. Zostawiam PO, zakładamy obywatelskie porozumienie ponad podziałami, zależy mi na ludziach, a nie na politycznym środowisku, z którego wychodzę”. Wtedy może otworzyłoby się pole do rozmowy, ale na razie go nie ma”.

— NAM JEST BLIŻEJ DO LOKALNYCH KOMITETÓW SAMORZĄDOWYCH NIŻ DO PLATFORMY – DALEJ HOŁOWNIA: “Nie służyłyby Polsce 2050 ani PO czy komukolwiek, kto chciałby budować te listy, ani też Polsce. Takie konglomeraty rzadko się udają. Każda ze stron traci wtedy tożsamość. To powinny być jasne porozumienia programowe, dotyczące konkretnych rozwiązań. Nam jest dużo bliżej do koalicji lokalnych, samorządowych. Zależy, jakie to będą wybory, bo jeśli to będą wybory jesienne do sejmików, to próg wejścia będzie tam bardzo wysoki, na poziomie mniej więcej 10 proc. Jeżeli już mielibyśmy z kimś coś budować, a nie sami, to pewnie najpierw budowalibyśmy z dobrymi, mądrymi lokalnymi komitetami samorządowymi, niż z namaszczonymi przez partyjne centrale działaczami, którzy znowu przeniosą spór polityki centralnej na poziom lokalny”.
https://www.rp.pl/Polityka/307279927-Holownia-Moglem-wygrac–z-Duda-w-II-turze.html

— KRRITV DOSTRZEGŁA AGITACJĘ TVP – AGNIESZKA KUBLIK W GW: “To pierwsze stanowisko KRRiT w sprawie kampanii wyborczej TVP. Choć gołym okiem było widać, że publiczny nadawca, agitując za Dudą, rażąco łamie prawo medialne, KRRiT ani razu publicznie nie zabrała głosu w tej sprawie.  Obecna Rada została wybrana latem 2016 r. Liczy pięciu członków. Sejm powołał Kołodziejskiego i Elżbietę Więcławską-Sauk, Senat – Teresę Bochwic, a prezydent Andrzej Duda – Janusza Kaweckiego i Andrzeja Sabatowskiego. Czyli w całości została obsadzona przez obóz władzy”.
https://wyborcza.pl/7,75398,26162495,krrit-do-tvp-prosze-przestrzegac-zasady-rzetelnosci.html

— SŁUCHAM, ŻE 10 MILIONÓW TRZASKOWSKIEGO W DRUGIEJ TURZE TO RUCH SPOŁECZNY NA MIARĘ SOLIDARNOŚCI, TO SĄ JAKIEŚ JAJA – WŁODZIMIERZ CZARZASTY W ROZMOWIE Z MICHAŁEM SUTOWSKIM W KRYTYCE POLITYCZNEJ: “A potem PSL dostało dwa razy więcej głosów, a lewicy najpierw nie było w Sejmie, a dziś ma 49 posłanek i posłów. Wybory prezydenckie to czas specyficznego uniesienia Polek i Polaków przez trzy miesiące kampanii. Naprawdę, zachowujmy proporcje. Słucham ostatnio, że stała się rzecz niesłychana, że 10 milionów dla Trzaskowskiego to ruch na miarę Solidarności, no to są jakiejś jaja!”

— TO NIE ZNACZY, ŻE NA PLATFORMĘ ZAGŁOSUJE PÓŁ POLSKI, NIECH SOBIE WYLEJĄ KUBEŁ ZIMNEJ WODY NA GŁOWĘ – DALEJ CZARZASTY: “Politycy PO i komentatorzy z mainstreamowych mediów powinni sobie wylać kubeł zimnej wody na głowę. 10 milionów głosów na Trzaskowskiego nie znaczy, że na Platformę zagłosuje pół Polski ani że ruch, który on chce budować, to druga Solidarność. Dziennikarze pytają mnie ostatnio w telewizji: czy pan się już zapisał? Ja na to: dlaczego niby mam się zapisać do ruchu, na którego czele stoi wiceszef PO, a wiceszefem będzie zapewne Borys Budka? Mam po prostu wstąpić do Platformy?”

— MY WSZYSTKO DLA DEMOKRACJI A PLATFORMA NAJPIERW DLA SIEBIE – DALEJ CZARZASTY: “Tak, my wszystko dla demokracji, a Platforma najpierw dla siebie. Denerwuje mnie nie to, że Trzaskowski wystartował i dostał dużo głosów, ale obłuda, która temu towarzyszy”.

— DWA BLOKI WCALE NIE SŁUŻĄ STRONIE DEMOKRATYCZNEJ – DALEJ CZARZASTY: “PiS słabnie właśnie wtedy, kiedy więcej różnych sił politycznych wchodzi do Sejmu lub Senatu. Kiedy rok temu Lewica, PSL i niezależni weszli do Senatu – PiS przegrał. Kiedy Konfederacja i Lewica weszły do Sejmu, a PSL się w nim umocnił, przewaga PiS spadła. Krótko mówiąc: to nieprawda, że gdyby były dwa bloki polityczne, strona demokratyczna miałaby większe szanse na wygraną. Blok był w kampanii do Parlamentu Europejskiego rok temu”.

— STRONA DEMOKRATYCZNA NIE WYGRA W JEDNYM BLOKU 0- DALEJ CZARZASTY: “Byliśmy i PiS wygrał. Strona demokratyczna nie wygra, jeśli będzie jednym blokiem. PO wraca do tego pomysłu, bo bardziej im zależy na liderowaniu opozycji niż na zwycięstwie z PiS. Słyszał pan apel, żebyśmy nie kupowali produktów polskich rolników, bo 80 proc. z nich poparło Dudę?”

— CZARZASTY O POGARDLIWYCH WYPOWIEDZIACH – TEGO SŁUCHAJĄ KOBIETY, KTÓRE IDĄ 4 KM NA PIESZO Z SIATKAMI BO NA INNYM BAZARZE SĄ TAŃSZE ZIEMNIAKI – DALEJ W ROZMOWIE Z SUTOWSKIM W KRYTYCE: “Ale takie wypowiedzi są nagłaśniane w mediach, a potem słuchają ich kobiety, które idą 4 km pieszo z siatkami na bazar, bo na jednym ziemniaki są po 3,20, a na tym drugim po 1,80. To gdzie one wtedy mają tych wszystkich demokratów?”

— TAK WYSZŁO, ŻE JEDNA TELEWIZJA WYGRAŁA Z DRUGĄ – JESZCZE CZARZASTY W ROZMOWIE Z SUTOWSKIM: “Są dwa aparaty medialne, dwie cywilizacje, no i tak wyszło, że jedna telewizja wygrała z drugą…”
https://krytykapolityczna.pl/kraj/czarzasty-sutowski-dlugi-marsz-lewicy/

— PREZYDENT WYGRAŁ Z KONGLOMERATEM CELEBRYTÓW I SAMOZWAŃCZYCH ELIT – MICHAŁ RACHOŃ W GAZECIE POLSKIEJ: “Prezydent prowadził tę kampanię przeciwko konglomeratowi celebrytów, wpływowych środowisk i samozwańczych wielkomiejskich elit. W wyścigu wyborczym, a zwłaszcza w jego decydujących momentach, przeciwko Andrzejowi Dudzie wytoczone zostały najbardziej brutalne polityczne działa, łącznie z fałszywymi sugestiami rzekomej odpowiedzialności za tuszowanie czynów pedofilskich, co wyraźnie sugerowała okładka jednej z wydawanych w Polsce niemieckich gazet. Zwycięstwo udało się osiągnąć pomimo całej serii serwowanych na zimno i z wyrachowaniem fake newsów, półprawd i zwykłych kłamstw, jakie kolportowane były przez zatrudniane do tego celu farmy trolli. Trolli zarówno anonimowych, jak i występujących pod imieniem i nazwiskiem, a bardzo często również pod ochroną poselskiego immunitetu”.

— HORYZONT WŁADZY PRAWICY PRZESUWA SIĘ DO DEKADY, TAKIEJ SZANSY NIE MIAŁO ŻADNE ŚRODOWISKO OD CZASÓW KWAŚNIEWSKIEGO – DALEJ RACHOŃ: “Z perspektywy obozu władzy horyzont sprawowania rządów wydłuża się do dekady. To wystarczający czas, żeby próbować zrealizować fundamentalną przebudowę państwa wychodzącego z postkomunizmu. Takiej szansy nie miało żadne środowisko polityczne wywodzące się z wolnej Polski. Bo do tej pory jedynym środowiskiem, którego reprezentant spędził w Pałacu Prezydenckim 10 lat, był wywodzący się z jądra komunizmu Aleksander Kwaśniewski”.
https://niezalezna.pl/343011-dekada-przebudowy-panstwa

— RYWALIZACJA USA I CHIN TO DLA UE SZANSA NA TECHNOLOGICZNE ZBLIŻENIE Z AMERYKĄ- MACIEJ SOBIERAJ W KLUBIE JAGIELLOŃSKIM: “Każde zaostrzenie relacji na linii USA-Chiny nakłada presję na UE, by jasno opowiedziała się po jednej ze stron barykady. Chociaż w czasie prezydentury Donalda Trumpa stosunki między Waszyngtonem a europejskimi partnerami są coraz bardziej napięte, to amerykańsko-chińska rywalizacja technologiczna stanowi szansę, by odnowić współpracę Europejczyków z Amerykanami”.
https://klubjagiellonski.pl/2020/07/27/wojna-o-5g-nowa-nadzieja-dla-wspolpracy-transatlantyckiej/

— ETATYZM NAS ZADUSI – WITOLD GADOMSKI W GW: “Tendencje etatystyczne, jeśli potrwają długo, zaduszą dynamizm polskiej gospodarki i Polaków. Zamiast ryzyka i przygody w prywatnym biznesie wybierać będą ciepłe posadki załatwiane przez wujków mających polityczne znajomości. Etatyzm ciążyć będzie na systemie edukacji, który już dziś stawia państwo w centrum zainteresowania uczniów. Jeśli nie zostanie powstrzymany, będzie się rozrastał jak pleśń. Źle działające, zarządzane przez politruków przedsiębiorstwa będą potrzebowały wsparcia rządu, który będzie mnożył regulacje utrudniające wchodzenie na rynek i konkurencję prywatnych firm”.

— MAŁO PRZYJACIÓŁ WOLNEGO RYNKU – DALEJ GADOMSKI: “Do etatyzmu mocno przywiązana jest lewica będąca skądinąd przeciwko PiS. Młodzi lewicowcy z coraz większą sympatią wypowiadają się o PRL, a coraz krytyczniej o prywatnych korporacjach. Etatyzm jest na rękę Kościołowi, który czerpie korzyści z symbiozy z państwem. Prywatny kapitał, któremu zawdzięczamy sukcesy ostatnich dekad, nie ma wielu obrońców wśród politycznych ugrupowań. Niektórzy prywatni przedsiębiorcy głosowali na Konfederację, ale raczej właściciele małych firm. Konfederacja ze swym nacjonalizmem jest niechętnie nastawiona do zagranicznych inwestorów. Gospodarkę rynkową z dominującą rolą prywatnych podmiotów popierać powinna Koalicja Obywatelska, w której znajduje się wielu dawnych liberałów. Ale w kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego o gospodarce, tym bardziej prywatnej, mówiło się niewiele”.
https://wyborcza.pl/7,75968,26158024,modernizacje-polski-zawdzieczamy-prywatnemu-kapitalowi-etatyzm.html

— Sąd Parysa – obraz oraz rysunek Auguste’a Renoira z lat ok. 1908-1910, Hiroshima Museum of Art.

Oba przedstawiają scenę sądu Parysa, zaczerpniętą z mitologii greckiej. Obraz o zmysłowych formach i ciepłym kolorycie jest przykładem późnego stylu Renoira.
Klasyczne elementy:
Świątynia w tle – mała grecka świątynia w tle jest jedyną aluzją do świata antyku pośród ogólnikowego sztafażu.
Afrodyta – sięgająca po jabłko niezgody. Na przyjęciu weselnym Peleusa i Tetydy jabłko to rzuciła Eris, bogini niezgody, jedyna spośród nieśmiertelnych, nie zaproszona na uroczystość.
Parys – ma na głowie czapkę frygijską, kojarzoną z mieszkańcami Azji Zachodniej (dzisiejsza Turcja), gdzie znajdowała się Troja.
Uskrzydlona postać po lewej to Hermes, boski posłaniec. Zeus odmówił rozstrzygnięcia sporu bogiń, wiedząc jakich kłopotów może mu to przysporzyć. Nakazał Hermesowi zaprowadzić boginie do Parysa.

— URODZINY: Janusz Niemcewicz, Kazimierz Michał Ujazdowski.