Jarosław Kaczyński w Jeden na Jeden TVN24 o Tusku i Ukrainie: Tusk nie zrobił nic, by zabezpieczyć Polskę militarnie, energetycznie. Poza słowami, nie czyni teraz niczego, aby dać sygnał Putinowi, że to się nie uda.

O możliwości wybuchu wojny: Mam nadzieję, że wojna nie wybuchnie. A jeśli nie wybuchnie, to nie dzięki Donaldowi Tuskowi tylko tym, którzy coś jednak robią, dają sygnały [Putinowi], że to będzie drogo kosztować.

O Tusku i Putinie: Donald Tusk próbował przyjaźnić się z Putinem, mimo upokorzeń z jego strony.

O wypowiedzi premiera dot. „dzieci specjalnej troski” i zachowaniu polityków PiS: Premierowi brakuje empatii. Przekraczanie kolejnych granic przychodzi mu coraz łatwiej.

O wcześniejszym popieraniu działań premiera: Liczyłem, że nastąpi zmiana, że po tych latach udawanej przyjaźni z Putinem, po zgodzie na to, że dzieje się źle, a my udajemy, że jest dobrze, nastąpi zmiana, ale teraz widzę, że to PR, propaganda, jak to u Donalda Tuska. Zależy mi na Polsce. Liczyłem na zmiany, ale znów się zawiodłem. (…) Gdyby mi nie zależało na Polsce, to bym nie klaskał [W Sejmie] i nie przyszedłbym na spotkanie [z premierem w KPRM].

O swoich działaniach, gdyby został premierem: Z całą pewnością wycofałbym się z tych wszystkich przedsięwzięć, które zostały podjęte. (…) Byłbym w pierwszej linii krajów, które chcą powstrzymać ekspansjonizm rosyjski, bo to jest ekspansjonizm, który grozi Ukrainie, ale i Polsce.

O analizach Antoniego Macierewicza: Trzeba to sprawdzić, bo jest wiele przesłanek, że rzeczywiście tak było. Antoni Macierewicz odwołuje się do pewnego rodzaju analiz, przecież nie własnych, tylko naukowców. Sądzę, że należy głos naukowców, którzy nie podlegają terrorowi smoleńskiej poprawności politycznej, brać bardzo poważnie pod uwagę.

Andrzej Duda w TVP Info: Mam nadzieję, że serwery, które liczą głosy, znajdują się w Polsce. Już od dłuższego czasu pojawiają się informacje dotyczące tego, że miały być one liczone na rosyjskich serwerach. Mieliśmy różne niepokojące sygnały, że w czasie poprzednich wyborów w 2011 r. Okazało się się, że w urnie w Brukseli znalazło się 98 kart wyborczych więcej niż wcześniej wydano. Podczas poprzednich wyborów pod Warszawą złapano również komendanta jednego z miejskich posterunków policji, który miał kilkaset wypełnionych kart do głosowania w bagażniku swojego samochodu. To są sygnały, które są niepokojące. W związku z tym jest zasadne, aby mężowie zaufania obserwowali bacznie proces wyborczy. My, jako ugrupowanie, będziemy się starali, aby mieć takich mężów zaufania.

Grzegorz Schetyna w Kontrwywiadzie RMF FM o haśle PiS: Ciekawe, jeżeli wynika z tego aktywność. Bo ono jest takie dosyć bierne, wycofane. (…) Kampanie zawsze są ofensywne. Żeby słuchać Polski i służyć Polakom, trzeba coś robić.

O tym czy PO wygra wybory: To zależy od frekwencji, będzie zależeć od frekwencji. Dzisiaj wszystkie sondaże mówią o frekwencji trzydziestokilku procentowej. I wiemy, że taka nie będzie, ona będzie kilkunasto-, może 20 procentowa. (…) Kampania kończy się ostatniego dnia, a nie sześć tygodni przed wyborami.