— ZAMĘT- ROKITA PRZEWIDUJE CZAS NIESPOKOJNY- taki tytuł dała Gazeta tekstowi Jana Rokity: „Jeśli kto trochę zgłębił mechanizmy władzy, to wie aż nadto dobrze, że Polskę czeka teraz niespokojny i pełen politycznego zamętu czas tracenia przez Tuska władzy i wpływów. Ten proces może postępować powoli. Ale dialektyka politycznego obumierania premiera i oporu, jaki najwyraźniej zamierza stawiać, zaciąży nad całą polityką i wpłynie na najważniejsze rozstrzygnięcia nadchodzącego czasu. W polskiej polityce wszystko teraz będzie się dziać w cieniu upadającego Tuska.”

— PRZEMYSŁ POGARDY SIĘ ODWRACA- pisze Rokita: “jest jasne, że w czasach dominującej popkultury techniki totalnej delegitymizacji przeciwnika oddziałują najsilniej na masy, a brutalna czarna propaganda przynosi zwycięstwo. Nie jest to radosna, ale prawdziwa wiedza o współczesnej polityce. Przez długi czas za pomocą takiej właśnie taktyki niszczony był PiS i bracia Kaczyńscy, a ów fenomen zyskał nawet miano „przemysłu pogardy”. Dziś rzeczywistość jest całkiem odmienna. To Kaczyński i jego propagandyści wbili w głowy milionów ludzi co najmniej wątpliwość co do patriotyzmu, suwerenności, ba… możliwości zdrady Tuska. Nie warto zapewne moralizować, ale aż się prosi tutaj przypomnieć maksymę o tym, od czego ginie ten, kto mieczem wojuje.”

— PLATFORMĘ I TAK CZEKA ZAMĘT- konkluduje Rokita: “W przypadku Gowina premier stoi wobec kwadratury koła. Jego, jak i całej tzw. frakcji konserwatywnej, musi się pozbyć z partii, skoro myśli o przyszłej koalicji z lewicą. Ale musi to zrobić tak późno, jak to tylko możliwe, skoro chce utrzymać minimalną większość parlamentarną, na której stoi rząd. Tym więc razem rychłe zwycięstwo Tuska w wyborach na szefa partii – jak zwykle z 90 proc. głosów – nie tylko nie przywróci w Platformie dawniejszego patriarchalnego despotyzmu, ale jedynie zaostrzy zamęt i przyspieszy rozłam.”

— ADAM MICHNIK NA ŁAMACH GAZETY PROPONUJE DEBATĘ: „Spróbujmy rozmawiać spokojnie: czy możliwy jest kompromis w sprawie służby zdrowia, KRUS lub wymiaru sprawiedliwości, w sprawie mediów publicznych; obszarów biedy czy w kwestiach obyczajowych? Łatwo tu o pesymizm, jednak – choć może zabrzmi to naiwnie – chcemy zaproponować inny język rozmowy o polityce. Pesymizm nie zwalnia z odpowiedzialności. Za barbaryzację polskiego życia publicznego wszyscy jesteśmy odpowiedzialni, choć zapewne w różnym stopniu. Zaczynamy jednak od siebie: proponujemy debatę, w której szacunek dla oponenta i prawdy materialnej będzie ważniejszy od pokusy dokuczenia przeciwnikowi i od przekonania, że to my jesteśmy posiadaczami wszystkich cnót i wartości, dobra i miłości bliźniego w postaci nieskażonej. (…) chcemy zaproponować debatę o Polsce dla wszystkich, dziś śmiertelnie skłóconych. Czy taka debata jest możliwa? Spróbujmy o tym porozmawiać. Spróbujmy podążyć śladami Ossowskiego i Strzeleckiego. Jeśli przegramy, to przynajmniej nikt nie zarzuci nam, żeśmy nie próbowali.”

— FRAGMENT ROZMOWY RENATY GROCHAL I JAROSŁAWA KURSKIEGO Z GRZEGORZEM SCHETYNĄ W GW: “Janusz Lewandowski uważa, że stanowiliście z Tuskiem tandem, który powinien być reaktywowany. Gracie jeszcze w jednej drużynie?– Jest na to szansa. Jak jest zaufanie, to można razem robić politykę. Jestem otwarty i wyciągam w tej sprawie rękę.”

— INNY FRAGMENT: “Pamięta pan wojnę Buzek – Tomaszewski? W PO czuje się już atmosferę schyłku AWS?– Pamiętam też: Kaczyński – Dorn, Blair – Brown, Thatcher – Major. Trzeba uczyć się na cudzych błędach.”

— SCHETYNA PRZY TUSKU JAK HILLARY PRZY OBAMIE- INNY FRAGMENT: “-Prawybory w Partii Demokratycznej między Barackiem Obamą a Hillary Clinton to była wojna totalna. Potem jednak współpracowali.
– Obama zaproponował jej Departament Stanu, a ona to przyjęła. Pokazali, że pomimo różnic współpraca jest możliwa. Myślę, że w PO też jest to do przeprowadzenia. I tak trzeba będzie przecież stanąć koło siebie i razem walczyć o zwycięstwo. Tylko wtedy wygramy.”

— SCHETYNA O FUNKCJI SEKRETARZA GENERALNEGO: “w Europie przyjęło się też, że sekretarz generalny zarządza partią, odpowiada za struktury partyjne, za kampanię wyborczą itd. To oczywiście jest tandem, który realizuje jedną wizję. Ale pozycja sekretarza generalnego musi być podmiotowa. (…) Nie przesądzam, kto nim będzie. To musi być ktoś decyzyjny, kto przypilnuje referendów i wyborów uzupełniających. Byłem kiedyś sekretarzem generalnym i pracowaliśmy z Donaldem Tuskiem w tandemie. Dziś rola sekretarza generalnego została okrojona. Powinniśmy ją na powrót wzmocnić.”

— SCHETYNA O LIŚCIE GOWINA: “Jedyna rzecz, z którą się zgadzam, to konieczność powrotu do korzeni, wyzwolenie takiej energii jak na początku naszego projektu. Prowadzenie kampanii wyborczej opartej głównie na krytyce Platformy i rządu nie jest dobrym pomysłem. Tak rozumiem sens tego listu i dlatego się z nim nie zgadzam.”

— GAZETA PODSUMOWUJE POSTULATY SCHETYNY: “
– chęć bliskiej współpracy z Tuskiem w zamian za status wpływowego, podmiotowego sekretarza generalnego PO;
– władza jest afrodyzjakiem, ale moją ambicją w polityce jest wywierać wpływ na Platformę jako partię modernizacji Polski i zaporę przed PiS;
– niezgodę z tezami listu Gowina, bo prowadzenie kampanii wyborczej opartej głównie na krytyce PO i rządu nie jest dobrym pomysłem;
– nowym prometejskim wyzwaniem dla Polski powinna być perspektywa 2020 r.;
– nie należy ze sprawy euro czynić osi sporu wyborczego w 2015 r.”

— WITOLD GŁOWACKI W POLSCE O MOŻLIWOŚCI ZABLOKOWANIA ZMIAN W STATUCIE PO: “Cały haczyk w tym, że ta statutowa Konwencja odbędzie się według dotychczaso- wych reguł. Uczestniczyć zaś w niej będzie dokładnie ten sam, niespełna 900-osobowy, skład delegatów, co przed trzema laty – konwencja od- bywa się w przyspieszonym trybie, wybór nowego składu nie wchodzi więc w grę. Owszem. Ten sam skład wybrał w 2010 r. Donalda Tuska większością 858 głosów, przy 11 głosach przeciw i trzech wstrzymujących się. Ale mimo to, właśnie Konwencja Krajowa jest ciałem, w którym znów liczą się szacunki schetynowców. I w którym znów można odwoływać się do kwestii lojalności i interesu. W dodatku o zmianach w statucie konwencja decyduje 2/3 głosów. Wystarczy więc tylko 1/3 delegatów, by zablokować zmianę. Potrzeba ledwie 300 głosów, by wyborów bezpośrednich w PO po prostu nie było. To już nie są równe ramiona wagi. W dodatku głosując na konwencji przeciw Tuskowi, nie trzeba wcale wybierać między Schetyną a Gowinem. Interes jest wspólny: Tusk na kolanach. I tu właśnie może być Schetynie potrzebny Gowin i jego niewielkie w skali konwencji, za to spore w skali 1/3 głosów, zaplecze.”

— RUCH POPARCIA GOWINA- pisze w RZ Andrzej Stankiewicz: “Wygląda na to, że Jarosław Gowin chciałby zostać trzecim ministrem sprawiedliwości, który po utracie stanowiska założy własną partię. Według naszych informacji, Gowin od kilku tygodni spotyka się intensywnie z rozmaitymi politykami prawicy, sondując ich gotowość do tworzenia nowej partii. Na liście są m.in. przyjaciel Gowina i dawny kandydat PO na premiera Jan Rokita, prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który od kilku lat bezskutecznie dobija się do ogólnopolskiej polityki, oraz lider partii Polska Jest Najważniejsza Paweł Kowal, bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego. Gowin zarejestrował też stronę DobreZmiany.org, na której prezentuje swoje osiągnięcia 
i program. Uczynił to, jak ustaliliśmy, już w marcu.
– Wybrał już moment odejścia z PO? – pytamy jednego ze współpracowników Gowina.
– Nie, w tej sprawie także się konsultuje.”

— GOWIN KOALICJANTEM DLA OBU STRON- pisze dalej Stankiewicz: “Nasi rozmówcy uważają, że Gowin zakłada porażkę Tuska i wiktorię Kaczyńskiego. A Kaczyński bardziej potrzebuje koalicjantów niż Tusk, który może się dogadać nie tylko z PSL, ale także z lewicą. Dlatego też Gowin tak ostentacyjnie odcina się od powszechnej w Platformie krytyki PiS.”

— MELODIA ZNANA, TENORZY PRZEWIDYWALNI- konkluduje Stankiewicz: “W nieoficjalnych rozmowach politycy PJN przyznają, że Gowin zbudował sobie taką pozycję, że jeśli utworzy własną partię, to nie pozostanie im nic innego, jak zwinięcie sztandaru i dołączenie do niego. Ale entuzjazmu nie odczuwają: – Gowin ma w sobie trochę beztroskiego optymizmu. Nigdy nie robił kampanii wyborczej bez własnych struktur i pieniędzy. My to mamy za sobą, stąd sceptycyzm – mówi nam jeden z polityków PJN. Wygląda też na to, że wszystko, co ma do zaproponowania Gowin, to piosenka wyborcom już dobrze znana. A i tenorzy, jak dotąd, przewidywalni.”

— JOANNA MIZIOŁEK W POLSCE THE TIMES O NARRACJI: TUSK NA SZEFA KOMISJI EUROPEJSKIEJ: “Dlatego w PO zaczęto budować przekaz, że premier świetnie sprawdziłby się na stanowisku szefa Komisji Europejskiej. – To nie jest żaden przekaz, tylko pewien projekt polityczny, o którym głośno lub w kuluarach mówią najpoważniejsi europejscy politycy. Jaka będzie decyzja premiera w tej sprawie? Na pewno nie ja i nie dziś będę ją komunikował – mówi „Polsce” Ostachowicz.”

— MIZIOŁEK O WIECZORNYCH SPOTKANIACH W KPRM: “Na spotkania wieczorne ścisłego grona premiera oprócz rzecznika rządu Pawła Grasia zapraszany jest Jan Krzysztof Bielecki i ostatnio od czasu do czasu przychodzi tam również Jacek Protasiewicz. Czasem premierowi doradza też Sławomir Nowak. Sam Ostachowicz nie przychodzi na wszystkie spotkania. Ale i tak codziennie kancelarię premiera opuszcza późną nocą. – Najczęściej pracę kończymy koło godziny 23, 24 – potwierdza.”

— IGOR OSTACHOWICZ O SWOJEJ PRZYSZŁOŚCI: “Pytam doradcę, jak widzi swoją przyszłość, bo od kilku lat spekuluje się, że przejdzie do biznesu. – Cały czas dostaję oferty pracy w biznesie. Są kuszące, jeśli chodzi o zarobki. Ale pozostaję przy premierze – odpowiada.”

— PAWEŁ SIENNICKI: GOWIN CELNIE WYPUNTOWAŁ- pisze naczelny Polski: “To, że dziś Tusk zaczyna tak gwałtownie zjeżdżać w dół, jest wynikiem jego własnych błędów, na czele których stoją jak wół zaniechania. Uważam, że dość celnie wypunktował je w swoim liście Jarosław Gowin. Warto przypomnieć, że PO powstała jako partia kontestująca ówczesny styl uprawiania polityki, oparty na partyjniactwie, kolesiostwie, polity- ce świętych krów, zupełnym braku ambicji i wizji. I przykro to dziś powiedzieć, ale przez lata stała się tym, co niegdyś tak gorliwie krytykowała. Zaniechania Donalda Tuska walnie się do tego przyczyniają.”

— NAJPOWAŻNIEJSZY KRYZYS CESARSTWA TUSKA- pisze dalej Siennicki: “To właśnie dlatego, z powodu braku ambitnej polityki, jesteśmy świadkami jeśli nie upadku, to najpoważniejszego kryzysu „cesarstwa Tuska”. Nie wiem, czy i jak długo jeszcze ono przetrwa, ale dość dużymi krokami zbliżamy się do miejsca, w którym trzeba powiedzieć: dłużej taka Platforma Obywatelska nie utrzyma się w polskiej polityce.”

— MARCIN KRÓL: GOWIN MA RACJĘ- mówi filozof Polsce The Times: “Może
w wyniku wewnątrz partyjnej debaty posłowie w końcu odważą się wypowiadać. O decyzjach istotnych dla kierunku partii powinna decydować szersza grupa. Tutaj Jarosław Gowin chyba ma rację. Co więcej, jego list w moim przekonaniu może być dla Platformy korzystny. Nie widzę niczego ryzykownego w tym, że proponuje rozmowę.”

— MIROSŁAW CZECH W GAZECIE O PIS: “Na tle zajętej wewnętrznymi sprawami PO oraz jednoczącej się przez podział lewicy PiS może jawić się jako oaza spokoju i troski o sprawy kraju. Strategia opracowana w punkt. Najważniejsze problemy Polaków to: praca, płaca, dobra opieka medyczna i działania na rzecz zwiększenia liczby dzieci. Kaczyński mówi: „My to wiemy i jesteśmy blisko ludzi, bo jeździmy po Polsce. A w tym czasie rządzący zajęci są sobą, walką o kasę i nie wiedzą, co mają robić”.”

— KACZYŃSKI CELUJE W 47% KTÓRE JUŻ NA NIEGO GŁOSOWAŁO- pisze Mirosław Czech: “W PiS wiedzą, że od kilku lat nie mogą się przebić przez szklany sufit 30-proc. poparcia w wyborach parlamentarnych. Jedyny wyjątek to blisko 47 proc. głosów uzyskanych przez Kaczyńskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich z 2010 roku. To do tego elektoratu adresowana jest dzisiejsza kampania, bo raz już zagłosował na Kaczyńskiego. Największe zaniechania koalicja PO-PSL ma na swoim koncie w kwestii polepszenia sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw, niemiłosiernie zwiększyła się bowiem mitręga biurokratyczna i zależność przedsiębiorców od dobrej woli urzędnika. Stąd przynajmniej część gospodarczych propozycji PiS trafi na podatny grunt. Adresatem obietnic PiS są również wyborcy młodzi, dla których wspomnienie IV RP niewiele znaczy. Niemal wszystko natomiast znaczy brak pracy i perspektyw jej uzyskania. Oni coraz uważniej będą się wsłuchiwać w głosy tych, którzy zaproponują rozwiązanie ich problemów. Od Platformy odpływają, bo uważają, że ich zaniedbała. PiS sprytnie wchodzi w tę lukę.”