Rachuby lewicy sprowadzają się do tego, że przygotowuje się do startu 15 października 2023 (taki termin wyborów obstawiają jej liderzy) w swojej dotychczasowej formule, bo przy jednoznacznym sprzeciwie Hołowni i PSL wspólna lista będzie niemożliwa. Lewica uważa że bez zgodnego udziału PSL, Hołowni, PO i Lewicy nie będzie możliwe sformowanie większościowego rządu dotychczasowej opozycji. Po wyborach chce błyskawicznych zmian w mediach publicznych.

Z nieoficjalnych rozmów z liderami lewicy wynika, że formacja mocno stawia na przygotowanie swojego wkładu w pierwsze sto dni – w tym – w mediach publicznych. – Przecież, jeśli ludzie nie zobaczą zmiany twarzy w TVP od samego początku, przyszła koalicja i obraz zmian będą dla ludzi niezrozumiałe – mówią. 

Lewica chce wzmocnić integrację, jej liderzy będą wzajemnie obecni na swoich kongresach – na początek na wydarzeniu Partii Razem, gdzie ma zostać wybrana dwójka współliderów i na wspólnie przygotowywanym na 11 grudnia kongresie Nowej Lewicy – (czyli następczyni SLD i Wiosny) i partii Razem, na który ma do Łodzi przyjechać prawie 1000 delegatów.

Programowo, jak słyszymy, lewica postawi na budownictwo i “odbudowę usług publicznych”. Liderzy lewicy obserwują badania – powołują się głównie na raporty Sławomira Sierakowskiego i Przemysława Sadury, z których wynika rosnąca niewiara wyborców w możliwość sfinansowania dodatkowych świadczeń pieniężnych. 

Z tradycyjnego socjalu lewica stawia na wdowie emerytury – czyli powiększenie dzisiejszych świadczeń o 50% drugiego uposażenia. Liczbę osób podlegających tej regulacji szacuje się na około 1,5 miliona osób. Lewica nie wierzy w możliwość utrzymania postulatu PSL o emeryturze bez podatku, bo jej zdaniem została ona skonsumowana w dużej mierze przez zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys zł.

Lewica wierzy, że przed wyborami wypłynie temat aborcji, bo jej zdaniem Kaja Godek na wiosnę złoży kolejny projekt obywatelski zaostrzający odpowiedzialność karną osób pomagających w doprowadzeniu do zabiegu przerwania ciąży. 

W nieoficjalnych rozmowach, liderzy lewicy mówią, że mają poczucie organizacyjnej siły wynikającej z ponad 20 tysięcy aktywnej bazy członkowskiej i stale utrzymywanych kilkuset biur. Pytani o ewentualne konkurencyjne ruchy lewicowe twierdzą, że znak firmowy zjednoczonej lewicy przeważy szalę nad potencjalnymi nowymi inicjatywami: – Bez współpracy na lewicy utrzymanie mandatu w przyszłej kadencji przez niektóre polityczki i polityków, którzy opuścili jej szeregi będzie raczej trudne – słyszymy.