Kancelaria Premiera rozpoczyna kampanię poświęconą nowemu budżetowi UE, z którego Polska ma otrzymać 770 miliardów złotych. Trwa ona już w sieci, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, które czekają na unijną pomoc. Nasi rozmówcy tłumaczą, że akcja promocyjna ma zbudować społeczne wsparcie, czy wręcz polityczną presję dla akceptacji przez Sejm największego w historii pakietu wsparcia systemowego.

Kampania rządu ma służyć wzmocnieniu wizerunku procesu ratyfikacji jako „narodowego zadania” ponad podziałami. Paradoksalnie dotąd największe wsparcie dla takiego rozumienia ratyfikacji 770 miliardów rządzący uzyskali od lewicowych byłego prezydenta i premierów.

Leszek Miller mówił wręcz w debacie Gazety Wyborczej w minionym tygodniu: „Głosowanie przeciw ratyfikacji nie byłoby przeciw rządowi PiS, tylko Unii. Byłby to nieformalny polexit„. Włodzimierz Cimoszewicz rysował dla opozycji katastrofalny scenariusz wynikający z odmowy udziału w ratyfikacji unijnego planu, a Aleksander Kwaśniewski we Wprost zachęcał do dialogu opozycji z premierem. Do tego do gry w przekonywanie weszli także znani eksperci. Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP mówił w SE: „Inni na pewno nie odrzucą unijnego funduszu a Polska straciłaby konkurencyjność”.

W budowanie politycznych scenariuszy dla ratyfikacji 77 miliardów zaangażowany jest cały PiS, nie tylko zaplecze polityczne premiera. Jak mówi nam jeden z ministrów związanych z centralą na Nowogrodzkiej: – Nasi posłowie, paradoksalnie w najbardziej konserwatywnych okręgach wyborczych spotykają się non stop z pytaniami samorządowców kiedy zostaną uruchomione nowe europejskie środki, bo inwestycje czekają. Nikt nie wierzy w groźby i spinowane w mediach scenariusze Solidarnej Polski. Ludzie po prostu czekają na ten strumień pieniędzy.

Nie wyobrażamy sobie, że można głosować przeciwko 770 miliardom złotych dla polskich rodzin w momencie, gdy członkostwo w UE popiera blisko 90% Polaków, a te fundusze ponad 80% – twierdzą źródła z otoczenia premiera Morawieckiego. W przygotowania kampanii, oprócz KPRM, zaangażowane jest Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

Twórcy kampanii postawili na hasło „Liczy się Polska”. Jak argumentują nasi rozmówcy z ekipy rządowej: „Przekaz ma zwracać uwagę, że mimo sporów, politycznych partykularyzmów, partyjnych interesów, są wartości nadrzędne, mieszczące się w polskiej racji stanu, a taką racją jest właśnie 770 miliardów złotych dla Polski”.

Kampania rozpoczęła się od sieci, gdzie w ramach mechanizmów Google AdWords i Facebook Ads przekaz dociera do targetowanych grup, m.in. rolników będących wielkimi beneficjentami funduszy, jak i mieszkańców miast oczekujących inwestycji i miejsc pracy.

Nasi rozmówcy zaznaczają, że w ciągu pierwszych 24 godzin kampanii internetowej, która wystartowała w sobotę, przekaz kampanii dotarł do 7 milionów polskich internautów. Kolejne odsłony kampanii mają zostać zaprezentowane w przyszłym tygodniu. W planie jest m.in. dużą kampania billboardowa w całej Polsce, największa – jak przekonują jej twórcy – od wielu lat.

Ponadto jeszcze przed długim majowym weekendem w telewizji pojawią się spoty z przekazem „Liczy się Polska”. Wszystkie te działania informacyjne są obliczone na zbudowanie fali dla poparcia ustawy o zasobach własnych w Sejmie.

Każdy głos przeciwko pieniądzom z Unii Europejskiej to głos za POLEXIT-em. Część Sejmu jest w stanie zaryzykować takie konsekwencje, byle tylko uderzyć w rząd. Dlatego my pokazujemy co jest ważne i że liczy się Polska – mówi nam jeden z twórców kampanii.