Droga Solidarnej Polski do prawicowego separatyzmu nie wygląda dziś już tak zachęcająco jak kiedyś.

Chora na Covid Konfederacja, która mogłaby być partnerem, ale sama ledwo zipie, ojciec Rydzyk w dołku, z którego nie da się już otworzyć nad ziobrystami parasola. Jacek Kurski u boku Jarosława Kaczyńskiego, który zresztą sam ponoć pisał fragmenty unijnych konkluzji szczytu. Polacy, którzy w traumie pandemii poszukują ekonomicznej pewności i już nie szeryfa jak dekadę temu, gdy zbiorową wyobraźnię tworzyły medialne obrazki mafijnych porachunków.

Prezes bez zawahania

Trudno oczekiwać, by Jarosław Kaczyński, który nie tyle własnoręcznie pisał poprawki do dokumentu przyjętego przez Radę Europejską (jak pisała RZ), co wręcz duże jej fragmenty, pod polityczną presją małego koalicjanta się od nich odciął. Od zwykłych środków unijnych, powiększonych o plan odbudowy zależy powodzenie wielu przedsięwzięć infrastrukturalnych, na które liczy PiS rachując pocovidowy polityczny comeback. 770 miliardów to nie jest hobbystycznie wylansowana Piątka dla zwierząt a coś znacznie dla obozu Jarosława Kaczyńskiego donioślejszego. “Dostaliśmy szablę do obrony suwerenności” – mówi lider prawicy na okładce Gazety Polskiej Codziennie.

Orbán Viktor miniszterelnök!

Dla trzonu najwierniejszych wyborców polskiej prawicy, większego w Europie nie ma zucha niż Viktor Orbán. Nie po to latami, kluby Gazety Polskiej po kilkanaście godzin tłukły się pociągami na Węgry i nie po to Jarosław Kaczyński snuł marzenie o Budapeszcie w Warszawie. Nie po to miniszterelnök Orbán stawiał w stolicy Węgier pomnik Lecha Kaczyńskiego, mówił w Gościu Wiadomości o wyjątkowych spotkaniach z Ekscelencją Jarosławem Kaczyńskim. I nawet jako wierny protestanckiego Wegierskiego Kościoła Reformowanego wstawał bladym świtem na roraty u warszawskich Karmelitów, by jakikolwiek twardy wyborca prawicy uznał, że jest miękiszonem… W punkt, lapidarnie ujął to Michał Szułdrzyński w czwartkowej Rzeczpospolitej: “Ciężko będzie twierdzić, że ten największy kozak w całej Europe sprzedał swoją suwerenność Niemcom”.

Zmiana frontu Kurskiego

Tuż po spotkaniu z Wiktorem Orbanem na Parkowej, doszło do kolejnego – kilkugodzinnego, z udziałem prezesa Kaczyńskiego, w którym wziął udział Jacek Kurski. To już zresztą, od kilkunastu dni, nie są te same Wiadomości, w których pojedynczym materiale przytrafiało się po pięć setek polityków Solidarnej Polski i które nie zauważały, że w Polsce jest w ogóle coś takiego jak stanowisko premiera. Nie jest znowu od razu tak, żeby Danuta Holecka na antenie trzymała kciuki za Mateusza Morawieckiego, ale coś się zmieniło.

Najcięższe konserwatywne armaty w mediach prawie jednoznacznie

“Jest zdroworozsądkowy kompromis” na jedynce Gazety Polskiej Codziennie. “Kompromis, zawsze wymagający pewnych ustępstw z obu stron, jest jednak solidnym zabezpieczeniem suwerenności państw narodowych i mocnym oddaleniem poważnych obaw” – pisze Michał Karnowski. W czwartkowym prime timie TVP Info, Magdalena Ogórek gratuluje premierowi Morawieckiemu.

W zasadzie tylko środowisko Do Rzeczy promieniuje sceptycyzmem zbliżonym do głosów Solidarnej Polski. Piotr Semka pisze o “iluzorycznych korzyściach”, Paweł Lisicki o tym, że “po cichu wprowadza się superpaństwo europejskie” a Rafał Ziemkiewicz o “daniu ciała”. To znaczące głosy cenionych na prawicy publicystów, ale wciąż za mało na fundament samodzielnej drogi poza obozem.

Konfederacja chora na COVID

Konfederacja, którą rzekomo, według publicystycznej mądrości października, miało nieść niezadowolenie z Piątki dla zwierząt – zaniemogła. Jest dziś jedną z najbardziej znanych ofiar pandemii. Ostentacja w lekceważeniu zasad pandemicznego BHP, na początku mogła przemawiać do jakiejś części wyborców, ale po przekroczeniu kilkunastu tysięcy zakażeń dziennie zaczęła wyraźnie odstawać od kanonu odpowiedzialności zdroworozsądkowych Polaków. Obok łóżka “w którym leży statysta udający chorego” czuwa już tylko tylko Edyta Górniak z bokserem, który przegrywał wszystkie walki. Nawet garnitur Krzysztofa Bosaka przestał leżeć tak dobrze jak podczas letnich występów w TVN.

Pompeje ojca Rydzyka

Może jeszcze nie do końca zalane lawą Wezuwiusza, ale już cień dawnego imperium. Po publicznym zawstydzeniu, wywołanym słowami redemptorysty podczas obchodów 29. urodzin Radia Maryja, ojciec dyrektor jest w sytuacji, w której polityczne interwencje są jedną z ostatnich rzeczy na które mógłby sobie pozwolić, nawet jeśliby chciał (co też wcale nie jest takie pewne).

Boże Narodzenie

Samotne, z najbliższą rodziną, do 5 domowników, powyżej 5. Różnie, ale Święta. Tym żyją dziś Polacy. Kaczyński z Morawieckim, wycofując eskalację, wpisują się w publiczne marzenie o chwili spokoju. Działanie rządzących przy drugiej fali pandemii, nawet mając w pamięci parcie na wybory w konstytucyjnym terminie 10 maja jednak przyczyniło się do wzrostu napięć. Zwraca na to uwagę prof. Krystyna Skarżyńska w badaniu dla forumIdei Fundacji Batorego, pokazując, że źródłem stresu dla Polek i Polaków w 2020 roku jest nie tylko epidemia, ale i polityka rządzących. Okres Bożego Narodzenia, zwłaszcza w tym roku nie tworzy dobrego momentu na polityczne przesilenia.

Szczepionka

Jeśli po Nowym Roku sprawnie ruszy program masowych szczepień a pandemia – po Bożym Narodzeniu – nie powróci na niebezpieczny dla wydolności systemu ochrony zdrowia poziom prawie 30 tysięcy zakażeń, przed czym w RMF mocno ostrzegał premier, to uwaga opinii publicznej będzie się koncentrować już głównie na perspektywie odmrażania – przede wszystkim szkół i widokach na uspokojeniu lęków pracowników o pewność zatrudnienia a przedsiębiorców na odbudowę działalności. Wokół tego kanonu oczekiwań będzie się też obracać polityka.

Polacy nie szukają dziś szeryfa, tylko Boba budowniczego

Prawda jest arcybanalnie prosta – jak mawiał klasyk: gwałtownemu, a prawie zresztą publicystycznie nie skwitowanemu spadkowi pospolitej przestępczości, w oczywisty sposób towarzyszyło kurczenie się politycznego rynku dla postaci “szeryfa”. Jeszcze dekadę temu, nie wspominając w ogóle lat wcześniejszych, opinię publiczną poruszały co chwile głośne przestępstwa. Debatowano o karze śmierci. Czy dziś w ogóle kogoś porusza temat, wobec którego stawiano postulat referendów? Odpowiadało temu poczucie wręcz fizycznego zagrożenia. Dziś czujemy się na ulicy po prostu bezpiecznie i poza jakimiś wyjątkowo rzadkimi enklawami przedmieść nikt nie boi się wyjść po zmroku. Wygląda to tak jakby, część prawicowej polityki pozostała w czasach, gdy program 997 gromadził miliony przed telewizorami. W obecnej rzeczywistości nie ma silniejszego zapotrzebowania na polityczny typ szeryfa. Dziś lęki skupiają się wokół gospodarki, utrzymania miejsc pracy. To kolejny zły omen dla potencjalnie samodzielnej politycznej drogi solidarnych Polaków.

***

Kot Kowalskiego, który jak w paradoksie Erwina Schrödingera, ani nie zawetował ani nie jest martwy (weto albo śmierć) i w zasadzie nie wiadomo jak określić jego stan, może skończyć jak “pieseł” shiba inu w popularnym memie – hicie Reditu i Wykopu. Raz, tytanicznie miotający wielkie zapowiedzi, a po chwili uroczo zmieszany mówiąc: “Przempraszam, zostalem źle zromzumiany”.

fot. Kancelaria Sejmu / Rafał Zambrzycki