ANALIZA: Młodzi politycy na czele “antypisowskiej rewolty” wokół TK ożywiają opozycję w Sejmie

Debata w Sejmie nad Trybunałem Konstytucyjnym nie mogła zatrzymać PiS i wyboru nowych sędziów. Ale pokazała dobitnie sprawność nowego pokolenia polityków Platformy – i nie tylko – którzy w tym tygodniu zdecydowanie stoją w pierwszej linii. Tym razem PO używała wszelkich możliwych środków, by pokazać, że jest realną opozycją, a nie tylko jej cieniem.

Agnieszka Pomaska, Rafał Trzaskowski, Borys Budka, Władysław Kosiniak-Kamysz, Ryszard Petru, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Krzysztof Brejza (o tych ostatnich pisaliśmy już tutaj) – dla tych polityków temat Trybunału Konstytucyjnego stał się okazją do zbudowania pozycji w nowym sezonie politycznym. Burzliwe debaty w parlamencie obnażyły rodzący się trend na krajowej scenie politycznej: najważniejszy głos “antypisowskiej rewolty” należy dziś do pokolenia młodych, sprawnych medialnie polityków, którzy konsekwentnie – siłą rzeczy – spychają starych politycznych “wyjadaczy” do narożnika.

W środę to właśnie oni byli najbardziej widoczni. Ani Tomasz Siemoniak, ani Grzegorz Schetyna czy Ewa Kopacz nie odgrywali w tym sporze żadnej poważnej roli. Głos “starszego pokolenia” był wczoraj słyszalny najbardziej, gdy Rafał Grupiński odpowiadał Kornelowi Morawieckiemu i oskarżył go o “wspieranie były członków PZPR” z PiS. Nawet wspólna konferencja liderów PO nieszczególnie się przebiła.

Bez tytułu

Platforma głosem młodych parlamentarzystów podczas wczorajszych obrad zaczęła odzyskiwać inicjatywę. Wystąpienia Pomaskiej czy Trzaskowskiego były jednymi z najlepszych – mimo niezłej formy Sławomira Neumanna czy efektownego debiutu sejmowego Henryki Krzywonos. Z kolei Borys Budka – m.in. dzięki bardzo dobremu, merytorycznemu wystąpieniu w czwartek przed Trybunałem Konstytucyjnym – zbiera kolejne punkty przed rozgrywką o przywództwo w Platformie. Były minister sprawiedliwości wyborów wewnętrznych z pewnością nie wygra, ale zamieszanie wokół TK istotnie wpłynęło na umocnienie jego pozycji w partii.

Budkę coraz wyraźniej widać na scenie. To on był jednym z kluczowych strategów PO odpowiadających za sprawy prawne wokół Trybunału. To on reprezentował w czwartek Platformę w TK, gwarantując sobie tym samym miejsce w wieczornych serwisach.

Debata wokół Trybunału ujawniła też nowy podział na sali sejmowej. PO, skandując “precz z komuną” , zbudowała nową polaryzację, której wcześniej brakowało. Główna partia opozycyjna, dzięki grupie młodych posłów, znalazła wreszcie energię, o której brak oskarżali ją komentatorzy przez ostatnie tygodnie.

Platforma – głosem jej liderów – jak mantrę powtarza, że to PO właśnie jest “ostoją normalności”, ale świeżości temu zużytemu już przekazowi nadał w środę dopiero Rafał Trzaskowski, który z trybuny sejmowej w błyskotliwym wystąpieniu mówił: – Prezes Kaczyński w swoim długim expose mówił, że będzie „tolerował pewne odchylenia od normy”. Ja i my wszyscy tutaj na tej sali, będziemy takich odchyleniem – od waszej normy. W nieposłuszeństwie i w buncie Polacy są naprawdę doskonali. Będziemy odchyleniem od waszej normy i będziemy stać na straży Konstytucji! Przemówienie Trzaskowskiego zdenerwowało nawet pobłażliwie dotąd patrzącego na wystąpienia młodych posłów Jarosława Kaczyńskiego, który wyszedł z sali obrad.

sejm1-640x221

Coraz większą pewność siebie widać też u Władysława Kosiniaka-Kamysza. Prezes PSL starał się ostatnio narzucić przekaz, iż to aktywność jego i jego partii skłoniła prezydenta do zwołania w Pałacu konsultacji ws. TK z udziałem szefów klubów parlamentarnych. Ludowcy przekonywali też – m.in. głosem młodej posłanki Urszuli Pasławskiej – że to w wyniku ich apeli przedłużono termin zgłaszania kandydatów do TK.

Być może najważniejszym efektem debaty o TK będzie właśnie to mocne zakorzenienie się na scenie politycznej nowego pokolenia polityków, którzy w poprzednich kadencjach znajdowali się w cieniu liderów swoich ugrupowań. Na pewno środowa debata o Sejmie należała do nich; była też rehabilitacją PO jako głównej siły opozycyjnej.