Arkadiusz Godlewski, radny i prezes Parku Śląskiego będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej w Katowicach. Platforma miała w tej kampanii poprzeć prezydenta Piotra Uszoka, ale ten zrezygnował z ubiegania się o kolejną kadencję (rządził w mieście od 1998 roku). W ten sposób walka o fotel prezydenta Katowic nabrała zupełnie nowego wymiaru, także na płaszczyźnie ogólnokrajowej i wymusiała zmianę strategii wszystkich głównych graczy. Oto trzy aspekty tej kandydatury.

Godlewski jest „bezpiecznym wyborem” dla Platformy. Politycy PO na Śląsku nie chcieli ryzykować i postawili na sprawdzonego już kandydata. Godlewski w 2010 roku miał 34%. W latach 2007-2010 był wiceprezydentem Katowic, był także przewodniczącym rady miejskiej w latach 2010–2013. Jest wystarczajaco znany w mieście, by nawiązać równorzędną walkę z innymi kandydatami. Ale trudno uznać go za polityka, który automatycznie gwarantowałby Platformie sukces. To nie jest zaskakująca kandydatura, która powodowałaby polityczne trzesięnie ziemi w Katowicach.

Rozproszenie głosów PO i tak jest nieuniknione. Wybory w Katowicach będą trudne dla Platformy ze względu na start w mieście byłego posła partii rządzącej, Jerzego Ziętka. Godlewski będzie musiał rywalizować o głosy nie tylko z politykami innych partii (oraz z kandydatem popieranym przez urzędującego prezydenta, będzie to wiceprezydent miasta Marcin Krupa) ale także z Ziętkiem, który pozycjonuje się jako polityk niezależny.

Tylko PiS pozostał bez kandydata. Z dużych partii tylko PiS nie przedstawił jeszcze swojego kandydata na prezydenta Katowic. Najczęściej mówi się o starcie Andrzeja Sośnierza, który obecnie jest szefem Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie. PiS zna już teraz tożsamość wszystkich najważniejszych konkurentów, start Sośnierza byłby manewrem porównywalnym z tym zastosowanym w Krakowie czy Łodzi, gdzie o prezydenturę walczą politycy spoza partii, związani wcześniej z PO. W Katowicach tylko taki kandydat ma szanse na uzyskanie dobrego wyniku. Wystawienie kogoś bez ponadpartyjnego wizerunku byłoby dla PiS praktycznie przekreśleniem szansy na sukces w tym mieście.

Kampania w Katowicach może być dla PiS najlepszą – po Rybniku – szansą na uzyskanie „przyczółka” na Śląsku, co ma niebagatelne znaczenie przed zbliżającymi się wyborami parlamentaranymi.

fot. Arkadiusz Godlewski na FB