Ukraina znalazła się w ogniu. Rosja w ogniu w krytyki. Separatyści walczą, a Unia cedzi słowa. Każde ma przecież znaczenie. Oczywiście nie dla Rosji, która od dialogu woli działanie. Kultura prowadzenia sporów nie ma szans w zestawieniu z cyniczną i wyrachowaną grą. I tak Rosja zajmuje Ukrainę, a Unia stanowisko. Przygotowaliśmy praktyczny poradnik dla osób piszących komunikaty unijne. Tak, by nikt się w nich nie pogubił.

Trzeba pamiętać o kilku zasadach. Przede wszystkim żadnych poważnych deklaracji, które by cokolwiek znaczyły. A więc nie „zrobimy” a zapowiadamy, że zrobimy. Najlepiej jednak i z tym nie przesadzać i posługiwać się sprawdzonym terminem musimy rozważyć. To daje gwarancje, że nikt nas nie złapie za słowo. Możemy sobie wtedy spokojnie rozważać: powoływać komisje, organizować spotkania i dyskutować. Bo przecież mamy w Unii ludzi, którzy wezmą na siebie trudy dialogu. On jest najważniejszy i o tym trzeba przypominać. Nigdy jednak nie zaszkodzi podkreślić, że nie chcemy prowokować. Na przykład tym wzmożonym dialogiem. Ewentualnie wszystko wyjaśnimy w konsultacjach.

No chyba, że trzeba będzie zwołać specjalne spotkanie. Mniejsza o to kogo, gdzie i kiedy. Szczytowym osiągnięciem takiego spotkania może być gotowość do zajęcia stanowiska. Tylko spokojnie. Tu chodzi o gotowość, a nie stanowisko. Dlatego warto wszystkie odpowiedzi opatrywać zwrotem długofalowy. Jak długofalowy, to znaczy, że my będziemy dyskutować, a wszyscy i tak zapomną o co chodziło. Ewentualnie wydamy potem komunikat z którego będzie wynikać, że będziemy przyglądać się sprawie. Jeśli znajdą się maruderzy, którzy będą podnosić, że np. rosyjski konwój wjechał bez zgody Kijowa na terytorium Ukrainy, a my nic, to możemy zawsze wyrazić ubolewanie. 

I na koniec zwrot klucz. W razie sytuacji kryzysowej. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni. Wszyscy to już znają i opatrując komunikat tym zwrotem mamy pewność, że nikt nie weźmie go na poważnie. To obowiązkowa formuła. Zestrzelono samolot? Jesteśmy głęboko zaniepokojeni. Giną ludzie? Jesteśmy głęboko zaniepokojeni. Mamy do czynienia z prawdziwą wojną? Jesteśmy głęboko zaniepokojeni. No w tym ostatnim przypadku można jeszcze dodać, że apelujemy. Ale apelujemy tylko przy pełnym poszanowaniu dla wszystkich. Również dla tych, którzy nasze kolejne komunikaty uznają za przyzwolenie do dalszego mordowania.

fot. EP 2014