BLOG MIGALSKIEGO: Ruchy robaczkowe prawicy to za mało na Tuska- analiza

Wiemy już, że jednoczenie się prawicy, o którym dyskutowaliśmy przez ostatnie kilkanaście dni, zakończyło się fiaskiem. Na dzisiejszym kongresie nie pojawi się Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro. Jarosław Kaczyński zdoła zebrać na sali jedynie tych, którzy i tak od dłuższego czasu towarzyszą jego partii. To źle świadczy o liderze PiS, że nie potrafi skupić wokół siebie innych sił prawicowych. Przynajmniej na razie.

Bo przecież proces jednoczenia się politycznych maluchów wokół JK jeszcze się nie zakończył. On się tak naprawdę jeszcze nie zaczął. Jego wstępną fazą jest powołanie wspólnego klubu parlamentarnego spośród dotychczasowych polityków PRJG i SPZZ. Jego jedynym celem jest wzmocnienie pozycji w nadchodzących negocjacjach tych dwóch partii z PiS. Dotychczas bowiem JK umiejętnie rozgrywał JG przeciwko ZZ, i odwrotnie. Od wczoraj będzie to trudniejsze (choć nie niemożliwe). Z tego punktu widzenia to dobry ruch (także dlatego, że powołanie klubu skutkuje większą obecnością w mediach, w debatach sejmowych, dostępem do zaplecza technicznego i organizacyjnego w postaci gabinetu, środków finansowych, auta itp.).

Ale powstanie Sprawiedliwej Polski kończy – w sensie faktycznym – istnienie SPZZ i PRJG. Ich połączenie w jeden klub nie ma żadnego sensu ideowo – programowego, a jedynie taktyczny. To zabawne, że na wspólnej konferencji prasowej JG i ZZ jako jedyny powód powstania klubu podawali chęć odsunięcia strasznego rządu Tuska od władzy i ułatwienie  tworzenia szerokiego obozu „prawicowego i niepodległościowego” (jeszcze zabawniejsze było używanie tej „Gazetopolskiej” terminologii przez JG, który – według niej – jeszcze rok temu należał był do obozu „nie-niepodległościowego”). Żadnej idei, żadnego programu. Czysta taktyka. Do czego potrzebna? Do wzmocnienia pozycji negocjacyjnych wobec PiS. Widać więc, że JK udało się połączyć prawicę. Choć na razie przeciwko sobie.

Ale żarty na bok – bo z tego punktu widzenia to niezły, choć ryzykowny ruch. Dlaczego ryzykowny? Bo Sprawiedliwa Polska jest już dziś w rurze, której jedyny koniec znajduje się na Nowogrodzkiej. JG i ZZ postawili wszystko na jedną kartę – na jak najdroższe sprzedanie się w PiS. To może przynieść spodziewane efekty – zwłaszcza, że obecnie byli ogrywani przez Prezesa i wygrywani przeciwko sobie. Ale z drugiej strony – odrzucili jakąkolwiek BATNA. Nie mają już żadnej alternatywy wobec integracji z PiS. Bo co zrobią, jeśli proces jednoczenia się nie wyjdzie? Stworzą wspólną partię? Kto na nią zagłosuje? Na sojusz wolnorynkowego i eurorealistycznego JG z etatystycznym i eurosceptycznym ZZ? Już przed wyborami do PE były podchody do tego, by tworzyć wspólną listę, ale pomysł upadł (jako polityk PRJG sprzeciwiałem się wówczas temu, uznając, że nie należy łączyć czegoś, co połączyć się nie powinno, bo nie wolno tworzyć bezideowych sojuszy chcąc walczyć z…bezideowymi PO i PiS). O ile jeszcze wówczas miał on minimalne chociaż szanse (8 europosłów, łatwe wybory, prosta ordynacja, niskie finansowanie itp.), o tyle za rok, przy wzrastającym w siłę JK i JKM, taka kombinowana i bezideowa lista poległaby z hukiem.

Dlatego powołanie wspólnego klubu wcale nie musi okazać się dobrym  ruchem, bowiem faktycznie rozwiązało istnienie PRJG i SPZZ, skazało polityków tych partii na wejście do PiS, wprowadziło w stan zawieszenia i konfuzji działaczy obu ugrupowań w terenie. Dziś czekają oni już na finalizację dealu z PiS, bo chcą jak najszybciej ustawiać się pod wybory samorządowe. Wie o tym JK i na pewno będzie teraz zwlekał z finalizacją rozmów. Kto wie, czy nie zechce rozmontować nowego klubu – zwłaszcza, że nie składa się on z samych ideowców i ktoś będzie mieć zapewne pokusę wcześniejszego, na własną rękę przeprowadzonego, exodusu do PiS.

Jednoczenie się prawicy idzie więc jak po grudzie. Problemem nie jest nawet to, że każdy każdego chce oszukać, ale to, że każdy obawia się, że każdy każdego chce oszukać. Zaufanie między partnerami jest zerowe (dotyczy to także relacji na linii JG-ZZ). Dzisiejszy kongres niczego nie rozwiąże, nie będzie żadnym krokiem milowym w procesie odsuwania DT od władzy. JK nie staje się dzisiaj Orbanem, a prawica wielkim i zróżnicowanym obozem Fideszu. Żaden z graczy po tej stronie politycznej sceny nie potrafi przekroczyć własnych ograniczeń. A bez tego nie będzie żadnego wielkiego zjednoczenia. Co najwyżej kooptacja poszczególnych polityków do PiS. Ale to za mało, by móc realnie myśleć o zapobiegnięciu koalicji PO-SLD-PSL po następnych wyborach.

Za dużo we wszystkich trzech partiach kalkulacji i gry na siebie, za mało myślenia strategicznego, za wiele taktyki i zapewniania sobie i swoim przybocznym renty wynikającej z zasiadania w Sejmie. Co więcej, część z zachowań PiS w tej rozgrywce świadczy o tym, że JK wcale nie idzie o zawarcie uczciwego porozumienia, ale o „wrogie przejęcie” obu mniejszych partii. Puszczanie przecieków z rozmów, sugestie, że JG chodziło tylko o kasę, próba odcięcia ZZ od jego partii – wszystko to  można interpretować nie tylko jako typowe zagrywki negocjacyjne, ale także jako próby zniszczenia autorytetu liderów SP i RP i przejęcia ich wyborców.

Za tymi robaczkowymi ruchami nie stoi żadna nowa idea, żadne porywające coś. Jest mozolne sklecanie nowego AWS. To za mało jak na Tuska, który wciąż pokazuje, że potrafi sobie radzić w kryzysem na swoim zapleczu. Integracja prawicy coraz bardziej zaczyna przypominać niesławny konwent św. Katarzyny – za dużo słów, za dużo groźnych min, za mało realnej propozycji dla Polaków, którzy są coraz bardziej zmęczeni rządami PO. Deal musi być zawarty przed wyborami samorządowymi i obejmować zarówno zachowanie w czasie elekcji prezydenckiej, jak i – najważniejszej – parlamentarnej. Dlatego uciekający czas wcale nie działa na korzyść uczciwego porozumienia, ale na korzyść przyduszania JG i ZZ przez JK. Im dłużej będą trwały te nieładnie wyglądające i mało zrozumiałe dla wyborców targi, w tym trudniejszej sytuacji będą politycy PR i SP. Jeśli to świadoma gra PiS, to bardzo źle rokuje integracji na prawicy. Jeśli jednak jest to nieświadome gapiostwo i brak umiejętności zawarcia dealu, na który wszystkim umawiającym się stronom zależy, to znaczy, że jest jeszcze gorzej.  Wyborcy oczekujący na stworzenie realnej, prawicowej alternatywy dla rządów PO nie mogą być dzisiaj usatysfakcjonowani. Ich liderzy na razie nie mają dla nich dobrych wieści.

fot. PiS na FB

Pozostałe z : 300Nowogrodzka

Kantar dla 300: Trzaskowski zdecydowanym faworytem w Warszawie, Jaki najsilniejszym kandydatem PiS, lewica mocna, ale podzielona

Kandydat Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej zdecydowanie wygrywa w warszawskim sondażu KANTAR Millward Brown dla 300POLITYKI. Poparcie dla Trzaskowskiego w pierwszej turze wynosi wariantowo 37-38%. Kantar przeprowadził badanie w dwóch wariantach kandydatów PiS. Patryk Jaki otrzymał 23%, Michał Dworczyk 18%. Wyższe poparcie dla Jakiego w hipotetycznej pierwszej turze pochodzi głownie z Czytaj więcej →

Kaczyński przecina sprawę nagród i szlifuje kanty, bo stawia bardziej na pragmatyzm Morawieckiego niż drogę radykałów? – ANALIZA

Czy to wzbudzi zachwyt mocniej wysuniętej prawicy, czy nie, ale prezes PiS pokazał, że bardziej wierzy w polityczne znaczenie i pragmatyzm unijnej misji i planu gospodarczego Morawieckiego niż drogę największych radykałów swojego obozu. Dość znamienne były też słowa prezesa po prezydenckim wecie, kiedy zaskakująco zdawkowo i bez żadnych emocji stwierdził: Czytaj więcej →

Kaczyński dla wPolityce o negocjacjach z Brukselą: Nie ukrywam, że ta cena jest znacząca, gorzka. O Szydło: Powiedziałem jej: pokaż proszę pazurki [5 cytatów]

Jarosław Kaczyński w rozmowie z Michałem Karnowskim dla wPolityce przyznaje, że cena ustępstw wobec KE jest „znacząca, gorzka”. Ujawnia też że rozmawiał z Beatą Szydło przed jej sejmowym wystąpieniem i wbrew doniesieniom wspiera to, co powiedziała. Chwali też premiera Morawieckiego.   Jarosław Kaczyński na pytanie Karnowskiego „Czy cena nie jest Czytaj więcej →

Kaczyński: Jesteśmy już blisko prawdy

– To przedostatni marsz, ale nie przedostatnia miesięcznica. Te miesięcznice, uroczystości kościelne, msze tutaj, w Kościele seminaryjnym z rana, a wieczorem w katedrze św. Jana, katedrze warszawskiej będą odbywały się nadal. Natomiast to, co nas łączyło przez lata, przez tyle lat, prawie już osiem, co było prezentowane co miesiąc na Krakowskim Czytaj więcej →

Kaczyński: Zwyciężyliśmy i dalej będziemy zwyciężać. Będziemy zwyciężać bo Polska stanęła dziś na nogi

Jak mówił Jarosław Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu, w trakcie miesięcznicy smoleńskiej: „Jesteśmy już naprawdę bardzo blisko. Tam, niedaleko stad rozpoczęto już budowę pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Pomnik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego będzie odsłonięty później, ale 10 kwietnia w miejsce, w którym stanie, zostanie postawione coś w rodzaju postumentu, który będzie symbolizował Czytaj więcej →