Po czwartkowym tweecie Michała Majewskiego, szefa działu śledczego tygodnika WPROST: “Nowe taśmy Wprost. Mocne i nie kelnerów”, stało się więcej niż pewne, że kolejne stenogramy będą. Do tego, coraz większemu rozedrganiu koalicji przed ważnym tygodniem sejmowym, towarzyszył dość kuriozalny tweet szefa MSZ, Radka Sikorskiego: “Intuicja podpowiada mi, że następne nagranie będzie między prawnikiem a szantażystą. Po prywatności, kolejną ofiarą tajemnica adwokacka”. Sprytniejsza opozycja, osłabienie narracji “rosyjskiego spisku” oraz jednak rosnące prawdopodobieństwo komisji śledczej jako salomonowego rozwiązania dla PSL – to tylko część z sześciu wniosków z politycznej gry przed weekendem z taśmami. Nie jest powiedziane, że nowe taśmy będą miały kontekst wprost związany z Platformą, ale nawet „boczne nagranie” zdecydowanie przedłuży życie tematu dla PO niewygodnego. Plotkuje się, że przed Wprostem o sprawie napisze weekendowa Gazeta Wyborcza.

1. Opozycja nie da się tym razem łatwo rozegrać Tuskowi. Zaczyna mówić podobnym językiem i sprytniej kalkulować.

Zdaje się, że opozycja bardzo solidnie odrobiła lekcję z brawurowej zagrywki Tuska z sejmowym wotum zaufania. Jarosław Kaczyński wyciąga rękę do Gowina i Ziobry, Leszek Miller do Palikota.

Oddzielane dotąd przepaścią fragmenty opozycji zaczynają sięgać nie tylko po podobny język, ale i bardzo podobne środki. SLD i PiS w tym samym momencie zgłaszają prawie identyczne wnioski o zmianę regulaminu Sejmu, umożliwiające sejmowemu kandydatowi na premiera wejście na trybunę.

Co dotąd nieprawdopodobne, Palikot, w rozmowie z Super Expressem dopuszcza możliwość parlamentarnej gry z PiS-em, podrzucając pomysł, by prawica porozumiewała się z nim za pośrednictwem Millera: “Gdyby Kaczyński był poważnym politykiem, to skoro nie chce iść do Palikota, poszedłby do Millera i powiedział tak: „Panie Miller, pan się dogada z Palikotem, zaproponujcie jakiegoś kandydata na premiera, który jest dla nas do zaakceptowania – czyli nie działacza partyjnego, a jakiś autorytet – my poprzemy i cała opozycja będzie zjednoczona”.

Premier Tusk siłę swą czerpał w dużej mierze z taktycznej słabości zatomizowanej opozycji. Choć o skuteczności nowego podejścia opozycji trudno dziś przesądzać, to przynajmniej podjęła jakieś starania, by konkurencyjną przewagę Tuska zneutralizować.

2. Komisja śledcza może być bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem.

Nie wiadomo dziś jaką siłę rażenia będą miały nowe taśmy WPROST, ale PSL, stawiając warunek przejęcia przez premiera osobistej kontroli nad służbami, już przeszło na tryb ostrożnego hamowania. Dziś Platforma jest trafiona, ale nie zatopiona, ale kto może mieć pewność jak będzie za parę tygodni.

Głosowanie za odwołaniem Sienkiewicza byłoby wypowiedzeniem koalicji, bo jej istotą jest solidarna obrona ministrów w parlamencie. Ale już ewentualne poparcie komisji śledczej nie jest objęte koalicyjnymi zobowiązaniami.

I to może być opcja pośrednia dla PSL: poparcie jednego z pięciu lansowanych przez “porozumienie 61” wniosków o komisję śledczą. Zwłaszcza, gdyby ludowiec miałby stanąć na jej czele. Może nie sam Pawlak, ale Zych, Kalemba, czy (w najmniejszym stopniu) Żelichowski – wszyscy mieliby odpowiedni polityczny format, by nie być posądzonymi o zbytnie sprzyjanie Platformie, ale i zachowywaliby dystans do opozycji. Trudno o wygodniejsze miejsce.

Komisja śledcza może być dla PSL rozwiązaniem salomonowym. Wyjściem z sytuacji, by podkreślić emancypację spod ujawnionych taśmami “standardów Platformy” i zarazem nie wypowiedzieć koalicji.

3. Publikacje GW i Polityki rozwadniają rosyjską narrację Tuska. Seremet, w poniedziałek jej nie ożywi.

Trudno przypuszczać, by nadmiernie ostrożny i rozgrywający swoją partię, prokurator generalny zaangażował się w dobitniejsze omawianie, dość zresztą trudnego dowodowego “wątku” rosyjskiego. Już kluczowe publikacje tego tygodnia: tekst Piotra Pytlakowskiego w POLITYCE i czołówka czterech autorów z dzisiejszej Gazety, oddalają się od niego, kierując uwagę bardziej na tory “biznesowe”.

Bez silniejszych niż sejmowe półsłówka Tuska argumentów, Platformie będzie bardzo trudno utrzymać na powierzchni debaty wygodny dla siebie “wątek rosyjski”.

4. Sprawa żyje dłużej niż się można było spodziewać.

Wydawało się, że sejmowe wystąpienie premiera, połączone z wnioskiem o wotum zaufania dla rządu, przynajmniej przyciszy temat afery taśmowej. Okazuje się jednak, że sprawa cały czas: po pierwsze- jest rozwojowa, więc rozgrzewa polityczne salony, a po drugie- jej różne aspekty nie schodzą z łamów prasy: Sikorski i nepotyzm – bulwarowej, śledztwo i spekulacje, co do dalszych taśm- politycznej.

Co gorsza dla Platformy, w przyszłym tygodniu dyskusja o aferze tylko się rozgrzeje, bo Wprost opublikuje kolejne taśmy, a w środę Sejm zajmie się dwoma wnioskami PiS-u – o konstruktywne wotum nieufności z prof. Glińskim i wnioskiem o odwołanie Bartłomieja Sienkiewicza.

Trudno dziś podejrzewać, by pojawił się nowy temat, który wyparłby sprawę taśm. Nawet rozgrzewające zwykle opinię publiczną spory na tle światopogądowym (“Golgota Picnic” czy sprawa profesora Chazana) są teraz tylko tłem dla afery taśmowej.

5. Korwin ginie w korytarzach na Rue Wiertz.

Kongres Nowej Prawicy miał zdobyć Strasburg i Brukselę szturmem. Tymczasem, jedynym omawianym aspektem debiutu lidera całego ugrupowania, było to, w jaki sposób mówi po angielsku. Nic więcej.

Korwin został już wcześniej dość łatwo “rozegrany” w trakcie tworzenia eurosceptycznych frakcji w PE. Fakt, że znalazł za burtą frakcyjnej polityki, dodatkowo osłabił wymowę całej sytuacji. Posłowie KNP jako niezależni mają jeszcze mniejsze możliwości, by skutecznie działać na forum PE. Nieudany debiut Korwina w formacie, który miał być jego atutem, był tym bardziej bolesny.

Korwin musi szybko znaleźć sposób, by -jak Nigel Farage- przenosić sianą w Brukseli niechęć do establiszmentu UE na rynek krajowy. Inaczej, jego sukces w wyborach do parlamentu jest bardzo możliwy, ale wcale już nie jest taki gwarantowany.

6. Sikorski słabo zarządza kryzysem i nie ma pomysłu na wyjście.

W opinii części komentatorów – chociażby Grzegorza Osickiego (w poniedziałkowym DGP), wypowiedź Sikorskiego na temat stosunków polsko-amerykańskich zwiększyła jego szanse na objęcie stanowiska szefa unijnej dyplomacji. Nie mniej jednak, na krajowym podwórku – drugi (!) po prezydencie Komorowskim najpopularniejszy polityk, ewidentnie nie radzi sobie z kryzysem.

Najdobitniej świadczy o tym jego deklaracja, ze zapłaci tylko za “zbyt drogie wino”, dobę po tym, jak rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że Sikorski na pewno zapłaci za całą kolację.

Do tego dochodzi faktyczne milczenie rzecznika MSZ, budzące coraz większą irytację nawet tych dziennikarzy, którzy wcale nie domagali się odejścia Sikorskiego. A same twitterowe wpisy samego ministra powodują tylko coraz większe zakłopotanie. Nawet jeżeli nowe taśmy faktycznie dotyczą znanego, zaprzyjaźnionego z Sikorskim adwokata, to występowanie przez szefa MSZ w charakterze rzecznika prasowego przyjaciela jest co najmniej polityczną nadgorliwością.

Na znaczeniu zyskiwać zaczynają głosy (np. Agata Nowakowska w GW), że prędzej czy później dojdzie do jego dymisji. Wczorajsze, semantyczne interpretacje Michała Kamińskiego z Kropki nad I, nie budują większej wiarygodności linii argumentacyjnej ministra Sikorskiego po publikacji taśm z jego udziałem, a ekscytacja losem News of The World nie rokuje nawet tego, by szef MSZ zdawał sobie sprawę z rozmiarów swoich problemów.

To będzie ciekawy weekend. I jeszcze ciekawszy tydzień.