Pojedynek HGW- Sasin? Komorowski- Gliński? Brak ekscytacji i wynik możliwy do przewidzenia już dziś. Ale Mariusz Kamiński? Bez pochopnego przesądzania na temat jego szans, można powiedzieć, że zmieniłby warunki gry obu prestiżowych, choć przecież niedecydujących dla ostatecznej rozgrywki na jesieni 2015 pojedynków.

O co gra PiS w obu wyborach- o stolicę i o Belweder? Realistycznie, o skomplikowanie prostej i już dziś przez większość komentatorów spodziewanej, dość łatwej i przyjemnej wiktorii kandydatów PO. Jej utrudnienie, bo na zablokowanie w obu przypadkach PiS może być za słaby. No i w przypadku wyścigu prezydenckiego ostateczne zgniecenie Ziobry. Bo to dziś były szef CBA bardziej uosabia walkę z układem niż dawny szeryf PiSowskiej administracji – Zbigniew Ziobro.

W przypadku Warszawy, żadna inna kandydatura (może oprócz pojawiającego się na giełdzie Krzysztofa Rybińskiego) nie dawałby PiS-owi takiej szansy do odwołania się do wyborców spoza bazy – i często inteligenckich, i wywodzących się z biznesu (sklepikarze, restauratorzy), ale odrzucających -modną wciąż w tych kręgach Platformę- ze względu na opinię o warszawskich urzędnikach jako o zastanej, skorumpowanej i sprzyjającej silniejszemu korporacji.

Z punktu widzenia wewnętrznej układanki w PiS- Kamiński nikomu nie zagraża, może poza Macierewiczem, bo odwołuje się do podobnej legendy i osobowościowego rysu. Nie ma ambicji zastąpienia Kaczyńskiego, jest bardziej żołnierzem przekonań, niż osobistej ambicji.

Mocniejsze wejście, mimo partyjnego awansu na wiceprezesa, pozostającego od 2007 w cieniu Mariusza Kamińskiego zwiększa atrakcyjność PiS także w grupach wyborców, którzy poparli Korwina. Po co stawiać na kabaret, skoro antyestabliszmentową pochodnię mógłby nieść ktoś o prawdziwym dorobku  i bardziej pociągającej osobowości? PiS bardzo potrzebował i jakiegoś zwycięstwa, i odświeżenia swojego przesłania i chyba je właśnie uzyskał.

Zdjęcie dzięki uprzejmości operatora Polsat News