Sprawa Kwaśniewskich i kryzys przywództwa klubu PO, nowy minister kultury i możliwy powrót Joanny Muchy do rządu, który sygnalizowała GW, ubój rytualny, mianowanie polskiego komisarza i układanki w UE. Te tematy zapewne zdominują politykę do końca sezonu – wejścia w okres wakacyjnego rozprężenia i przygotowania do następnych kampanii – wyborów senackich we wrześniu i dużej batalii samorządowej na jesieni. Ale pojawiać się mogą rzeczy, dziś będące na radarze tylko mediów biznesowych, ale mające potencjał wejścia do debaty politycznej – jak wycena akcji Ciechu, przejętego przez zbliżającego się w orbitę Pałacu, Jana Kulczyka, czy skup akcji Azotów przez rosyjski Acron.

PiS bardzo sprytnie zagrał, zapowiadając złożenie wniosku o powołanie komisji śledczej ws. majątku Kwaśniewskich. Według Konrada Piaseckiego, formacja Jarosława Kaczyńskiego będzie sondować PO w cichych negocjacjach, czy prawdopodobieństwo powołania komisji wzrosłoby, gdyby np. ograniczyć jej zainteresowania do tego, co działo się z tajemniczą sprawą majątku Aleksandra Kwaśniewskiego. Realistycznie patrząc, nie ma zbyt wielkich szans na poparcie Platformy, ale PiS, jak pisaliśmy na 300polityce, łatwo będzie mógł rozkręcić temat na najbliższe, ostatnie tygodnie polityki przed wakacjami.

Niektórzy posłowie – jak Antoni Mężydło czy Grzegorz Schetyna – nie wykluczyli swojego poparcia, ale pojedyncze głosy nie będą mieć większego znaczenia. Naturalnie, spektakularna porażka Platformy w głosowaniu nad uchyleniem immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu to temat najwyżej na kilka dni, który pewnie wyczerpie się najpóźniej po weekendowych programach Bogdana Rymanowskiego i Moniki Olejnik, ale PiS wprowadził do medialnej gry silnego, elektryzującego elektorat prawicy gracza, jakim jest były szef CBA.

Następstwem przegranego głosowania może być jednak modyfikacja kierownictwa klubu PO – albo przynajmniej dyskusja w tej sprawie. Zwłaszcza, że czwartkowe posiedzenie zarządu Platformy zostało zwołane w ekspresowym tempie – co prawda kierownictwo partii i tak miało zebrać się w czerwcu, ale w sprawie jesiennych wyborów samorządowych. Ponadto jeden z polityków PO, w rozmowie za PAP spekulował o możliwym powrocie do pomysłu wyjazdowego posiedzenia klubu. Przegrane głosowanie może być więc dla premiera dobrym pretekstem do usunięcia stronnika Grzegorza Schetyny z funkcji szefa klubu, a tym samym do dalszej marginalizacji polityków skupionych wokół byłego marszałka Sejmu.

Przed samymi wakacjami do mediów powróci także sprawa uboju rytualnego, która budzi zdecydowanie mniej emocji, niż rok temu. Zapewne dlatego, że posłowie już raz się policzyli, co oznacza, że najpewniej i tym razem projekt zostanie odrzucony. Nie mniej widać ewidentnie, że w parlamencie toczy się wewnętrzna gra o przywrócenie uboju, bo głosowanie nad odrzuceniem projektu, planowane na ubiegły czwartek, zostało przesunięte na wtorek, by ostatecznie przenieść je na następne posiedzenie Sejmu 24-26 czerwca. Prace nad projektem rozpoczęły się zresztą w maju, więc głosowanie to mogło odbyć się już wtedy. Koniec końców i tak zdecyduje sejmowa arytmetyka.

Niezwykle istotny będzie także wybór nowej Komisji Europejskiej i to, jakie portfolio obejmie Polska – sprawa z punktu widzenia premiera o znaczeniu prestiżowym i będąca faktycznym testem skuteczności europejskiej gry Tuska. Sikorski za Ashton? Bielecki komisarzem za Lewandowskiego? A może nieoczekiwanie jednak Hübner? W politycznej rzeczywistości te pytania będą obecne jeszcze przez kilka najbliższych tygodni.

I w końcu – na początku przyszłego tygodnia premier ma dokonać małej, aczkolwiek niezbędnej rekonstrukcji rządu, w związku z odejściem Bogdana Zdrojewskiego i Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz do PE. Zamieszanie byłoby większe, gdyby wakat powstał także na stanowisku rzecznika rządu – media rozpisywały się o planie przesunięcia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na ministra kultury. Już wiadomo, że tak się nie stanie, ale te dwie nominacje i tak będą skrupulatnie analizowane przez dziennikarzy. Paradoksalnie więcej zainteresowania może wzbudzić nominacja na pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, bo to bardziej wyraziste stanowisko, wokół którego toczą się nieustanne spory ideologiczne.

Fot. 300polityka