W cieniu wizyty Baracka Obamy w Polsce i 25. rocznicy częściowo wolnych wyborów, Jacek Kurski ogłosił, że czasowo wycofuje się z czynnej polityki, a tym samym rezygnuje z wszelkich funkcji w Solidarnej Polsce. Jeden z liderów tej formacji, w oświadczeniu przesłanym mediom daje do zrozumienia, że mógłby wrócić do polityki, gdyby prawa strona dokonała wyborczej konsolidacji.

Teraz – jak pisze Kurski – po tej stronie sceny politycznej nie widać gotowości do wyciągnięcia wniosków z kolejnych przegranych. Były już europoseł dodaje, że bierze urlop od polityki również ze względu na bliskich.

Solidarna Polska traci w ten sposób kolejnego rozpoznawalnego polityka – w ubiegłym tygodniu z formacją Zbigniewa Ziobry pożegnał się m.in. Ludwik Dorn, a wczoraj – już ostatecznie – Marzena Wróbel. Z drugiej strony, Jacek Kurski, mimo intensywnej kampanii, dostał w stolicy zaledwie 9 tys. głosów (dla porównania – Zbigniew Ziobro ponad 60 tys.).

Ziobryści nieoficjalnie mówili, że Kurskiego nie wyrzucą, ale będą chcieli go zmarginalizować. Zwłaszcza, że kilka dni temu skrytykował wystawienie Tomasza Adamka oraz sugestie Ziobry o możliwej koalicji SP z PiS na kilka dni przed zakończeniem kampanii.

ZOBACZ TAKŻE: Czy Kaczyński zbuduje AWS? 4 kluczowe pytania po wyborach europejskich

Fot. Twitter