Prawdopodobnie wszystkie sztaby myślą już o końcówkach swoich kampanii jako o dużych, liczebnie imponujących, zrealizowanych w drogiej oprawie wydarzeniach, mających wysłać ostatni, silny komunikat do wyborców. I pewnie większość z nich myśli o piątku jako o naturalnym dniu na zamknięcie kampanii z przytupem. Na piątek na 18.30 duży wiec na warszawskim Placu Zamkowym zaprosił już sztab Nowej Prawicy Korwina. Mówi się, że Platforma zamknie kampanię także w piątek, na Śląsku konwencją z udziałem premiera.

Śląsk jest ważnym terytorium kampanii w zasadzie wszystkich partii, ale to chyba Tusk spędził tam najwięcej czasu. Śląsk stanowił i ilustrację dla projektu Unii Energetycznej wymyślonej dla Tuska przez Piotra Serafina, i miejsce dość przymusowego pacyfikowania złych nastrojów górniczych związków. Platforma ma na Śląsku najsilniejszą w kraju listę. Stojący na jej czele Jerzy Buzek, prawdopodobnie po raz kolejny zbierze tyle głosów, że wystarczyłoby to do jednoosobowego przekroczenia progu wyborczego. I strategiczne postawienie przez PO na energetykę i Śląsk ma spory sens.

Ale nie ma go kończenie tam kampanii w piątek. Zresztą odnosi się to do standardowego podejścia do kończenia kampanii przez wszystkich. Dlaczego?

Oczywiście, piątkowy akcent finiszujący wyborczy pojedynek jest ważny. Zwłaszcza przy wyborach o niskiej frekwencji, do których pójdą przede wszystkim głosujący ponadprzeciętnie zainteresowani polityką, a więc chłonący media. Ci, którzy w sporej części obejrzą podsumowania kampanii w piątkowych wydaniach serwisów informacyjnych. Ale w piątkowy wieczór nawet wśród nich zainteresowanie polityką spada, odzyskując rozpęd dopiero w niedzielę wieczorem. Widać to choćby po statystykach odsłon stron internetowych i analizie wyszukiwań Googla.

Zasadnicza wątpliwość dotyczy właśnie skrócenia życia medialnego czegoś, co ma robić wrażenie i powinno żyć dłużej niż jeden wieczorny cykl. Do tego idealny byłby czwartek przed ciszą, bo zapewniałby obieg pełniejszy, obejmujący cały „zestaw”- wieczorne serwisy, radiowe i telewizyjne rozmowy poranka, ostatnie przed ciszą wydania gazet.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby zatem wprowadzenie tematu zamykającego kampanię w czwartek i ciekawy pomysł na kontynuację w piątek. Na tym tle, właśnie takim wydaje się pomysł Korwina na wiec w symbolicznym, warszawskim miejscu (pod kolumną Zygmunta), w zasadzie podczas trwania najważniejszych serwisów informacyjnych- umożliwiając stacjom wejścia na żywo. O podobnej porze, przy równie niewielkim nakładzie kosztów kampanię referendalną w Warszawie zamykał PiS- konferencją Jarosława Kaczyńskiego na Gocławiu, gdzie zaprezentowano, między innymi, wyborczy hashtag referendalny. Także stosunkowo niewielkim, ale dobrze wyglądającym w migawkach wiecem (pod hotelem Europejski) w porze serwisów informacyjnych, a nie konwencją w ciągu dnia, zamykał Kaczyński swoją kampanię prezydencką w 2010.

1384005_10151602457267132_172402283_n-640x380

Przełóżenie nacisku z piątku na czwartek, oprócz „wygrania” pełniejszego cyklu medialnego ma też tę zaletę, że nie ginie się z drogim produkcyjnie wydarzeniem w gęstwinie „eventów” całej konkurencji. Bo tu liczyć się będzie bardziej pomysł na „coś innego”, niż wejście w stare, nużące formuły i tła konwencyjnych sal.

fot. PO