Są trzy główne pytania przed eurowyborami: czy PO jednak wygra z  PiS, kto wygra na lewicy, czy któraś z małych partii przekroczy próg (SPZZ, PRJG, RN, KNP). W ostatnich tygodniach to Janusz Korwin-Mikke zbudował (dzięki sondażom i np. występom w Polsat News i TVP Info) polityczny impet. Czy zdoła przekroczyć próg w wyborach do PE? To zależy od między innymi tego, czy polska polityka się na niego … uodporniła.

Janusz Korwin-Mikke to polityk uosabiający tzw. prawo Godwina, które zakłada, że w każdej dyskusji prędzej czy później musi pojawić się argument porównujący do Adolfa Hitlera. Korwin-Mikke powołuje się na Hitlera i III Rzeszę dość regularnie. Ostatnio w TVP Info, gdy stwierdził: „Adolf Hitler też budował autostrady i tak samo zadłużył kraj”. Regularnie pojawiają się też inne ostre wypowiedzi np. dotyczące głosowania kobiet.

Ale w ostatnim badaniu TNS KNP ma 5%. Partia Korwina-Mikke osiągnęła też próg wyborczy w badaniu MB dla „Faktów” z 19 marca. To buduje polityczny impet, i przekonanie, że tym razem „może się udać”. KNP musi jednak najpierw zarejestrować listy. Ma w tej chwili zarejestrowane w okręgach małopolsko-świętokrzyskim, kujawsko-pomorskim i śląskim. Do końca tygodnia KNP ma w planach złożenie podpisów (średnio 15-16 tysięcy, na Śląsku 24 tysiące) we wszystkich 13 okręgach.

Janusz Korwin-Mikke prowadzi od wielu miesięcy „totalną kampanię w terenie” – średnio 8-10 spotkań w tygodniu.

W internecie, Janusz Korwin-Mikke w znacznej mierze dokonał „outsourcingu” swojej kampanii. Np. infografiki z najlepszymi cytatami pojawiają się regularnie na odrębnej stronie „Korwin na dziś”. Zwykle to partie przygotowują tego typu materiały, Janusz Korwin -Mikke może polegać na innych.

Im lepsze sondaże, tym większe zaangażowanie tysięcy aktywistów i działaczy KNP „w terenie”. Bez ich wysiłku nie byłoby tej kampanii. Ale podstawowe pytanie dotyczące ewentualnego sukcesu Kongresu Nowej Prawicy nierozerwalnie wiąże się z osobą lidera partii. Czy jest jeszcze w stanie powiedzieć coś, co rzeczywiście „zatopi” wysiłki całej partii? Być może polski system polityczny i medialny jest już immunizowany na wypowiedzi JKM o Hitlerze, niepełnosprawności i tak dalej.

Jeśli tak się stało, to dla wyborców poszukujących systemowej alternatywy, to KNP jest najbardziej atrakcyjnym wyborem. Zarówno PRJG jak i Solidarna Polska mają liderów, którzy kojarzą się z istniejącym systemem politycznym. I dla wyborców poszukujących „prawdziwej zmiany”, Janusz Korwin-Mikke, ze swoimi konsekwentnie głoszonymi, skrajnymi poglądami stanowi możliwość pokazania czerwonej kartki całemu systemowi, i to w wyborach do PE. Tu nie głosuje się na rządzących Polską, tylko na europosłów. Wybory do PE (jak w 2004 roku) były polem do popisu dla mniejszych partii. Tym razem na tym mechanizmie może skorzystać Korwin-Mikke.