Jeszcze kilka miesięcy temu przekonanie o zwycięstwie PiS w eurowyborach było mocno ugruntowane – zarówno wśród polityków, jak i dziennikarzy. Teraz jest inaczej. Teza o kryzysie Prawa i Sprawiedliwości i niemal nieuniknionym sukcesie PO stała się powszechną opinią. Oczywiście jej popularność nie znaczy jeszcze, że PiS te wybory przegra. Do 25 maja sytuacja może się zmienić jeszcze kilkukrotnie. Nie ma jednak wątpliwości, że Prawo i Sprawiedliwość ma problem, a w właściwie szereg problemów w tej kampanii. Oto cztery najważniejsze z nich.

Front wewnętrzny/sztabowy. Od wielu dni w mediach pojawiają się informacje o wewnętrznych problemach w sztabie PiS. Pierwsze sygnały o „blame game” w sztabie pojawiły się po publikacji pierwszego spotu PiS, w którym m.in. Jacek Rostowski został podpisany jako „minister skarbu”. Tekst Michała Krzymowskiego z najnowszego „Newsweeka” – w którym (anonimowo oczywiście) padają kolejne oskarżenia pod adresem Andrzeja Dudy to najnowszy sygnał pokazujący wewnętrzne problemy w PiS. Tego typu informacje budują fatalne wrażenie – Prawo i Sprawiedliwość jeszcze nie przegrało z PO, a poszukiwanie winnych już się zaczęło. Bez wyciszenia tej sytuacji trudno wyobrazić sobie prowadzenie skutecznej kampanii.

Przekaz. Problem w sztabie odbijają się bezpośrednio na kampanii. PiS jest co prawda bardzo aktywny (wizyta Kaczyńskiego na  Śląsku, w Elblągu, debata o zdrowiu i tak dalej) ale to przede wszystkim reakcja, nie zaś narzucenie swojego tematu. PiS próbuje przedefiniować temat bezpieczeństwa na własny sposób, ale robi to na warunkach i terenie PO. Debata zdrowotna niemal na pewno zniknie w szumie wywołanym poniedziałkową konferencją NPW.

KPRM systematycznie utrzymuje „swój temat” w centrum zainteresowania mediów. W poniedziałek odbyła się konferencja premiera z wojewodami, poświęcona właśnie Ukrainie, bezpieczeństwu granic itd. Jak mówił dziś na spotkaniu z wojewodami  premier Tusk: „Zaostrzenie relacji miedzy Unią Europejską a Rosją w związku z kryzysem ukraińskim i działania naszego rządu oraz administracji są przez ludzi przyjmowane z absolutnym zrozumieniem. Jednocześnie jest takie oczekiwanie – i chciałbym, żebyśmy wszyscy potrafili temu oczekiwaniu sprostać – aby sytuacja krytyczna między Ukrainą i Rosją nie wpływała na codzienne życie polskich obywateli (…) Ludzie na tę nietypową sytuację, która co rusz wydaje się groźna, reagują bardzo racjonalnie. Oczekiwania obywateli w Polsce są bardzo zdroworozsądkowe i nacechowane odpowiedzialnością za to, co się dzieje przede wszystkim w naszym kraju”. Tusk wspominał także, że polska diagnoza tego co się dzieje i będzie działo na Ukrainie była dużo trafniejsza niż przewidywania niektórych państw europejskich. „My możemy zastanawiać się jedynie, jakimi metodami będą posługiwali się ci główni aktorzy na tej gorącej scenie politycznej, natomiast co do istoty tego scenariusza, że napięcie będzie raczej rosło a nie malało i że destabilizacja Ukrainy może narastać, a nie słabnąć, tutaj niestety się nie myliliśmy”.

O Ukrainie premier mówił także w niedzielę, gdy odwiedził Bezledy i Bartoszyce. PiS nie ma na to spójnej odpowiedzi,  przekaz partii jest chaotyczny. To Platforma nadaje ton tej kampanii.

Smoleńsk. Od zeszłotygodniowej konferencji prasowej, na której Jarosław Kaczyński powiedział o konieczności przygotowania specustawy smoleńskiej, tematyka związana z katastrofą 10 kwietnia 2010 roku jest cały czas obecna w mediach. Także, a może przede wszystkim za sprawą Antoniego Macierewicza. Poniedziałkowa konferencja NPW spotkała się z błyskawiczną reakcją Macierewicza. To wszystko tworzy sytuację, w której przekaz 10 kwietnia będzie bardzo uważnie obserwowany i analizowany.

W warunkach kampanijnych każdy transparent, każde słowo na wiecu, wszystko co wydarzy się 10 kwietnia może zostać wykorzystane przez konkurencję. A Platforma już przed rocznicą zaczyna wygrywać z partią Jarosława Kaczyńskiego w sondażach.

Solidarna Polska/RM. Start Tomasza Adamka z listy SP został odebrany jako sygnał od o. Rydzyka pod adresem PiS. Ochłodzenie na linii RM-PiS zaczyna przynosić bardzo konkretne efekty w kampanii. I to nie koniec. W poniedziałek pojawiły się informacje o możliwym starcie mec. Stefana Hambury z SP (pisze o tym Kamila Baranowska). Nagle okazuje się, że PiS ma problem na tej flance. Dzięki wzmocniom Solidarna Polska może stanowić istotne zagrożenie dla PiS w tej kampanii – i to na prawej stronie. SP może dodatkowo osłabić PiS, który cały czas walczy o pierwsze miejsce z Platformą.

fot. PiS na FB