Śledząc na portalach społecznościowych profile polskich polityków można się nieźle wynudzić. Przeważnie można na nich znaleźć wszystko oprócz ciekawych informacji. Dowiemy się więc o tym, kto o której godzinie będzie w jakiej telewizji. Kto spotkał się z mieszkańcami Kutna i jest szczęśliwy, bo oczywiście były tłumy. Jeśli jakiś polityk chce być aktywny, to może nawet skopiuje przekazy dnia albo wklei jakiś artykuł. Jest też pewna grupa wojowników, którzy na twittera wchodzą po to, by walczyć o dobre imię partii. Wszystkim jednak brakuje luzu.
Czasem wyobraźnia może ponieść. Tak było ze słynną pogrzebową selfie Obamy. W innych sytuacjach zdjęcie z reki sprawdza się świetnie. Bo skoro wszyscy obywatele robią sobie selfie, to dlaczego nie mieliby ich sobie robić politycy? Takie zdjęcie Davida Camerona może przecież tylko pomóc wizerunkowi.

cameron selfie

Gdy ma już się taką fotę o jej popularność nie trzeba się martwić. Takie rzeczy linkują się same. W prosty sposób można więc nagłośnić jakąś sprawę, pokazać że gdzieś się było, czy miało ciekawe spotkanie. Każdy polityk ma więc w swoim ręku narzędzie do potencjalnej promocji.

pope-francis-selfie-2

Selfie jest demokratyczne. Nie trzeba być fotografem. Każdy może sobie je zrobić i puścić w świat. Nie muszą się go bać konserwatyści, bo nawet papież ma zdjęcie z ręki. Nie wstydzi się go książę William. Dlaczego więc polscy politycy nie zaatakowali nas jeszcze gradem takich zdjęć? Bo są zbyt drętwi. By selfie wyglądało dobrze musi być zrobione spontanicznie. I tu zaczynają się problemy. Krajowi politycy pozwalają sobie na więcej tylko wtedy, gdy poniosą ich nerwy. Do kampanii zostało jeszcze trochę czasu, a obywatel na selfie z politykiem, to niemal pewny jego wyborca.