Polska Razem – niech nikogo nie zmyli skrót nazwy nowej partii. Pijar, to najsłabsza strona tego ugrupowania. A jeśli do nijakiej nazwy dodać jeszcze gorsze logo, to pojawiają się pytania o to czy aby wszystko jest dobrze przemyślane. Wydaje się, że tak. Nowe ugrupowanie ma liczne atuty – choć zrobiło wiele, byśmy o nich zapomnieli.

Wiem, że to dla kogoś brzmi naiwnie, ale już niejedna rewolucja się tak zawiązała – mówił Paweł Kowal w Polsat News. Ta formacja jest oparta na zasadzie zaufania i to musi przynieść dobry efekt. Tak było, gdy budowaliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego, gdy uznaliśmy, że naszym liderem jest Jan Ołdakowski – dodał.

Paweł Kowal zapomniał, że swego czasu zaufał też Joannie Kluzik- Rostkowskiej. Jakie były tego skutki? Sam musiał potem przejąć stery w PJN. Partia nie miała wtedy większych szans na sukces i nikt nie kwapił się, by być twarzą przedsięwzięcia. Kowal lubi zresztą chodzić pod prąd. W Kijowie był zanim stało się to modne. W dodatku w mediach nie wypowiada się na każdy temat. Często mówi niepopularne rzeczy i nie ucieka w populizm. Teoretycznie te cechy nie wróżą mu sukcesu w polskiej polityce. Praktycznie wyborcy potrafią docenić tych, którzy są wierni swoim przekonaniom. Bracia Kaczyński na sukces musieli przecież czekać wiele lat w niszy. Kowal obok siebie ma podobnych. Bo można można różnie podchodzić do wyczynów Przemysława Wiplera, ale należy on do najbardziej kompetentnych osób w polskim sejmie. W dodatku poseł ze swego odejścia z PiSu nie zrobił też wielotygodniowego serialu. Elżbieta Jakubiak, która wraz z nową partią wraca do polityki radziła sobie, jako minister sportu bez picia whiskey. Obraz ten mogą trochę zakłócić chaotyczne deklaracje posła Godsona czy ideologiczne zacięcie Jacka Żalka. Trudno jednak zanegować, że pod nowym szyldem zebrali się ludzie, którym o coś chodzi. Na tle do bólu pragmatycznej PO takie postawy mogą robić wrażenie.

Inną zaletą partii jest jej wielonurtowość. Podobnie na początku swej drogi prezentowała się Platformą i PiS. Pod skrzydłami PR można zobaczyć polityków z najróżniejszych stron sceny politycznej. W zasadzie są tam byli członkowie wszystkich formacji politycznych z wyjątkiem tych lewicowych. Przez lata dominacji PO i PiS przyzwyczailiśmy się do myślenia, że tylko podporządkowane liderowi machiny wyborcze mają szanse na sukces. Partia, która rozpoczyna swoją działalność i walczy o to, by w swoich pierwszych wyborach wziąć 10% musi jednak działać inaczej. Na jej listy nie pchają się przecież ludzie, którzy ze współpracy z partią będą coś mieli. Należy zmobilizować więc tych, którzy zwiążą się z partią dla idei.

Taki potencjał mają środowiska, które wierzą w najbardziej liberalne rozwiązania rynkowe. Lider Jarosław Gowin dzięki swojej aktywności i forsowaniu rozwiązań deregulacyjnych ma trafić do małych i średnich przedsiębiorców. To jedna z najbardziej sfrustrowanych grup w Polsce, która jest gotowa głosować jeśli ktoś wyciągnie do niej rękę. Dodatkowo Republikanie mają zaktywizować elektorat studencki i bliski dawnej Unii Polityki Realnej. Na początek może to wystarczyć.

fot. Jakub Szymczuk – MIKROBLOG FOTOREPORTERA