Głosowanie nad wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. 6-latków mogło być najbardziej spektakularnym politycznym punktem tego tygodniowego posiedzenia Sejmu. Marszałek Kopacz, z uwagi na możliwość porażki, przeniosła jednak debatę na czwartek, co w praktyce oznacza, że głosowanie odbędzie się dopiero na następnym posiedzeniu Sejmu, za dwa tygodnie.

Koalicja PO-PSL, wspomagana głosami byłych posłów Ruchu Palikota, dysponuje bowiem niewielką większością, która przy kontrowersyjnych głosowaniach może okazać się mniejszością. Temat wywołała w poniedziałek Aleksandra Pezda w Gazecie Wyborczej. Kilku posłów PSL – nie tylko Eugeniusz Kłopotek – deklarowało poparcie dla wniosku Ratujmaluchy.pl. Małgorzata Kidawa-Błońska w poniedziałek w TOK FM przyznała, że w koalicyjnej partii trwają w tej sprawie rozmowy.

W środę warto zwrócić uwagę na złożony przez PiS projekt zmiany Konstytucji, zakładający m.in. obligatoryjność referendum po zebraniu minimum miliona podpisów. Można zresztą wyobrazić sobie, że zwolennicy in vitro bądź liberalizacji ustawy aborcyjnej zbiorą milion podpisów, a Polacy zagłosują na tak. Trudno przypuszczać, że o to chodzi PiS-owi. Naturalnie może dojść do odwrotnej sytuacji – działacze pro-life zbiorą podpisy i zaostrzą ustawę aborcyjną. To jednak wyłącznie teoria. Do zmiany ustawy zasadniczej potrzeba bowiem 2/3 głosów, na co w tym, i pewnie następnym Sejmie nie ma najmniejszych szans.

W czwartek zaczyna się szczyt Rady Europejskiej w Brukseli, więc ważniejsze głosowania nietypowo odbędą się w środę wieczorem – od 20 do 22. W czwartek ewentualnie dojść do kilku głosowań.

Marszałek Kopacz wszystkie kontrowersyjne projekty zaplanowała na czwartek, już po głosowaniach – nie zostaną więc odrzucone w tym tygodniu. W czwartek od 13.00 odbędą się pierwsze czytania nowelizacji ustawy o partiach politycznych, dotyczące sposobu finansowania. Wiele wskazuje na to, że prędzej czy później wszystkie projekty zostaną odrzucone. Teoretycznie największe szanse ma propozycja Platformy, całkowicie likwidująca państwową subwencję. Tylko, że Ziobryści postawili wręcz zaporowe warunki, a bez ich głosów projekt nie przejdzie. Kilka tygodni temu Jacek Kurski na łamach „Wprost” sugerował, że Solidarna Polska poprze projekt, jeżeli Platforma przeznaczy swoje rezerwy np. na cele charytatywne. SP ma zresztą własną ustawę.

Fot. Krzysztof Białoskórski/Sejm