Choć Marek Biernacki po nominacji wymieniał deregulację wśród swoich priorytetów, w praktyce – inaczej niż Jarosław Gowin – raczej na nią nie stawiał, choć być może wynikało to po prostu z innego rozłożenia akcentów medialnych. Nie oznacza to wcale, że prace nad jednym ze sztandarowych pomysłów realizowanych jeszcze przez Gowina nie są kontynuowane. Ministerstwo Sprawiedliwości wystartowało z „sondażowymi konsultacjami online” dotyczące czwartej transzy, liberalizującej dostęp do niektórych zawodów. Zapewne nie bez znaczenia jest też, że to jedna z zapowiedzi premiera z obu expose tej kadencji.

Marek Biernacki na blogu napisał, że proces deregulacji przebiega tak sprawnie, że nie można zakończyć go na trzech transzach. Projekt kolejnej, czwartej transzy ma powstać w dialogu z obywatelami. Na stronie resortu została więc uruchomiona ankieta. – Chcemy odwrócić dotychczas przyjętą zasadę działania administracji – najpierw zapytamy obywateli co realnie utrudnia im dostęp do zawodu i dopiero na tej podstawie zaproponujemy konkretne rozwiązania – argumentuje minister sprawiedliwości.

Ale to jednak spora przesada. Faktem jest, że deregulacja była dla krakowskiego konserwatysty – obecnie już poza Platformą – jednym z ważniejszych elementów reformatorskiego planu. Ułatwienia w dostępie do niektórych zawodów regulowanych miały przełożyć się na nowe miejsca pracy, co byłoby korzystne zwłaszcza dla młodych osób. Bezrobocie to w końcu problem wielu europejskich rządów i ich premierów. Informacje o czwartej transzy mogą jednak brzmieć nieco surrealistycznie, bo trudno mówić o sprawnych pracach. Jak na razie tylko pierwsza część została skutecznie przeprowadzona przez parlament. Prace nad nią trwały zresztą wyjątkowo długo: od zaakceptowania projektu przez rząd, do podpisu prezydenta, minęło niespełna dziesięć miesięcy.

Nie jest to wprawdzie prosty projekt, który można przegłosować na jednym posiedzeniu Sejmu. Ale to sam Jarosław Gowin kilka miesięcy temu w rozmowie z Janiną Paradowską sugerował, że przez jego niepokorność, KPRM blokuje, albo przynajmniej opóźnia realizację niektórych jego pomysłów. W tym przypadku chodziło o wstrzymywanie prac na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów, czyli tzw. mini rządu. „Rz” pisała zresztą, że dopiero kiedy Tusk z Gowinem zawarli czasowe zawieszenie broni, projekty ministerstwa przyśpieszyły w Sejmie i w rządzie. Aktualnie na Wiejskiej trwają prace nad drugą transzą – 24 września odbyło się wysłuchanie publiczne. Trzecia jest na etapie uzgodnień międzyresortowych. Kiedy uda się je uchwalić? Można przypuszczać, że Sejm do końca roku przegłosuje drugą transzę, a rząd przyjmie trzecią.

W każdym razie zbudowanie konsensusu w sprawie deregulacji jest mało realne. Lewica nie zagłosuje za liberalizacją, argumentując, że jej jedynym skutkiem będzie pogorszenie jakości świadczonych usług. Partie Leszka Millera i Janusza Palikota w kwietniu jako jedyne nie poparły pierwszej transzy. Deregulacja była też krytykowana przez lewicowych publicystów. Jacek Żakowski pisał w Gazecie: Chcę, by państwo gwarantowało mi bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym. Czyli żeby przynajmniej nie uchylało się od dostarczenia mi informacji, który instruktor lub trener wie z grubsza, co robi z moim dzieckiem lub ze mną, a który działa na podstawie lex Gowin, czyli zna się na swojej pracy jak obecny minister sprawiedliwości na prawie i certyfikacji.

Naiwnym byłoby jednak naleganie iluzji, że deregulacja to cudowne antidotum na wszystkie problemy związane z bezrobocie. Tak nie jest i nie może być, choć to dobrze sprzedaje się w mediach. Podobnie zresztą jak ustawy deregulacyjne z Ministerstwa Gospodarki, ułatwiające działalność przedsiębiorców – należy to robić, nie spodziewając się fajerwerków. Jak mówił w RMF FM Ryszard Petru, bez poprawy sytuacji w strefie euro, nie ma szans na silne ożywienie w Polsce. Według ekonomisty dopiero w 2015 roku przeciętny Polak odczuje, że jest lepiej. Akurat w kluczowym roku wyborczym. Do tego momentu deregulacja będzie przede wszystkim jednym z medialnych argumentów stosowanych przez rząd, który ma pokazać, że walka z bezrobociem cały czas trwa.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM