Polityczny sezon wyborczy 2014-2015 będzie brutalny, kampanie będą toczyć się szybciej niż do tej pory, a każde potknięcie lokalne będzie natychmiast komentowane ogólnokrajowo. Oto wnioski, które można wyciągnąć z przebiegu lokalnych kampanii w tym roku i które rzutują na to, jak będzie wyglądać walka o władzę w Polsce w przyszłości.

Większe emocje i stawka. Taśmy w Elblągu, anonimowe ulotki, negatywne spoty, pozwy w trybie wyborczym i najcięższe oskarżenia rzucane w mediach ogólnokrajowych. Kampanie lokalne – teoretycznie o niewielką stawkę – szybko stały się pole bezwzględnej, totalnej wojny politycznej. To pokazuje poziom emocji i metody, które będą obecne w polityce w ciągu najbliższych dwóch lat. Można spodziewać się tego, że wraz ze wzrostem stawki kampanijne „dirty tricks” będą stosowane coraz częściej. Duża ilość potencjalnych źródeł informacji (każdy człowiek z telefonem komórkowym może być świadkiem wydarzania, które zmieni obraz kampanii) spowoduje, że sztaby będą miały nowe możliwości uderzania w polityczną konkurencję.

Nie ma już czegoś takiego jak lokalna polityka. W dzisiejszych warunkach każdy temat lokalny natychmiast może stać się sprawą ogólnokrajową, rzutującą na kondycję partii i komentowaną na równi z tym, co dzieje się w Sejmie. Każda wpadka, każde potknięcie, nieudana wypowiedź czy lokalna debata mogą natychmiast stać się sprawą omawianą przez media ogólnokrajowe. Przede wszystkim dzięki mediom społecznościowym, politycy mogą w dużo łatwiejszy sposób kierować przekaz mediów lokalnych do komentatorów i analityków skupiających się do tej pory tylko na Warszawie. Szczególnie istotne będzie to w czasie kampanii samorządowej i parlamentarnej.

Komunikacja kryzysowa stanie się kluczowa. Ze względu na wszystkie wymienione wcześniej czynniki, reagowanie na kryzys w kampanii stanie się podstawową umiejętnością dla sztabów i ich konsultantów. Zwłaszcza w chaotycznym, zbałkanizowanym, superszybkim ekosystemie nowych mediów politycznych umiejętność szybkiej reakcji jest kluczowa. Kto tego nie będzie potrafił, szybko zginie na tym nowym polu bitwy.

Nazwiska nie zawsze grają. Już wkrótce okaże się czy sukcesem był pomysł na wystawienie przez SP w OKW 55 Kazimierza Ziobro. Jedno jest pewne: poparcie lokalnych kandydatów przez znane nazwiska nie zawsze się przydaje. To pokazała klęska Europy Plus/RP w Elblągu, gdzie Aleksander Kwaśniewski nie pomógł kandydatce RP w osiągnięciu dobrego wyniku. Tak samo było z SP i częściowo z Platformą w tym mieście. Nawet wizyty Donalda Tuska nie pomogły partii wygrać tam wyborów, chociaż można oczywiście argumentować, że w trudnej sytuacji Elżbieta Gelert i tak osiągnęła zadowalający wynik.

Sprawy wewnętrzne partii będą częściej pojawiać się na zewnątrz Taśmy Tuska ze spotkania z członkami PO, taśmy Wilka w Elblągu – sprawy wewnętrzne partii coraz częściej w ten sposób pojawiają się na zewnątrz. W ten nurt wpisuje się także tekst z najnowszego „Wprost”, o którym od kilku dni plotkuje cała Warszawa. Można spodziewać się, że w nadchodzącym maratonie wyborczym takie sytuacje będą się powtarzać. To zmieni dynamikę wielu procesów w partiach, np. układania list wyborczych.

fot. PiS na FB/KPRM