Wczorajsze posiedzenie klubu parlamentarnego PO przyniosło jedno podstawowe rozstrzygnięcie dla przeciwników uboju rytualnego: sprawa ze względów formalnych ma być odłożona w czasie do następnego posiedzenia Sejmu. Jak powiedział premier Tusk, w klubie PO musi być jeszcze długa dyskusja na ten temat. Ale okazuje się, że być może jest rozwiązanie, które pozwoli PO wyjść cało z tej sytuacji.

Premier Tuska zapewniał, że zależy mu na jednolitym stanowisku klubu – w jedną albo drugą stronę. O jednolite stanowisko byłoby dziś trudno przy głosowaniu, głównie ze względu na deklaracje złamania dyscypliny klubowej ze strony niektórych posłów Platformy, skupionych w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt. Kwestia uboju rytualnego w mediach wygląda na starcie zwolenników ochrony zwierząt z politykami, którzy stawiają na sprawy gospodarcze. To ostatnie stanowisko zajmował też premier Tusk, ale jak wczoraj przyznał: „Szczerze powiedziawszy, gdybym nie był premierem i nie czuł się odpowiedzialny za rynek pracy i za powodzenie polskich przedsiębiorstw, to pewnie w odruchu serca głosowałbym przeciwko jakiejkolwiek krzywdzie wobec zwierząt. Czasami mamy do czynienia z bardzo nieprzyjemnymi alternatywami. Jako szef rządu namawiam, żeby dbać o miejsca pracy, każde jest bezcenne”.

Dziś rano Jan Bury w programie Moniki Olejnik w Radiu ZET ogłosił, że Polska już traci miejsca pracy ze względu na zakaz uboju rytualnego, a ten zakaz w kraju i tak nie zmieni sytuacji na świecie, a tylko przyczyni się do utraty dalszych miejsc pracy. Ministerstwo Rolnictwa przygotowało nawet – co jest bez precedensu – tabelkę pokazującą, jak wielu posłów PO zagłosuje wbrew rządowi.

BIuHYiMCMAA8wbl

Ale parlamentarzyści przeciwni ubojowi są przekonani, że wczorajsze posiedzenie klubu było kluczowe pod względem dalszych losów projektów. Jak to stwierdził w rozmowie z 300polityka poseł Andrzej Halicki, powstał scenariusz w którym projekt rządowy zostanie odrzucony, ale pojawi się nowy projekt klubowy.

Jak mówi poseł Artur Dunin, sekretarz sejmowego Zespołu Przyjaciół Zwierząt: Mamy dwa tygodnie na to, aby wypracować stanowisko. Premier podkreślił potrzebę jedności klubu. Być może uda się przyjąć rozwiązanie zamiast tego proponowanego przez Ministerstwo Rolnictwa, które dopuści możliwość sprowadzania niewielkiej ilości sztuk bydła na potrzebny uboju rytualnego dla mniejszości zamieszkałych na terenie kraju. Jak przyznaje: Wczoraj na klubie dyskusja była dynamiczna, a sala była pełna.

To byłoby do przyjęcia dla obecnych przeciwników uboju rytualnego w PO, ale wymagałaby w praktyce zrestartowania całego procesu legislacyjnego, i to w ciągu kilku tygodni.

Tymczasem jak mówi doradca Ewy Kopacz Iwona Sulik o projekcie rządowym: Jak tylko będzie opinia Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to sprawa pojawi się na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

Platforma ma więc bardzo mało czasu na przyjęcie nowego rozwiązania. Alternatywą jest powtórka z klinczu lub głosowanie bez jedności klubowej nad projektem rządowym. Plan B – projekt poselski, który jest poważnie rozważany w PO – zakłada jedność klubu, ale w paradoksalnym wariancie, w którym ta jedność wymaga odrzucenia projektu rządu. Na szczęście dla PO ubój rytualny powróci już w wakacje, gdy siłą rzeczy uwaga opinii publicznej będzie dużo mniej skoncentrowana na Sejmie.

fot. sejm.gov.pl