Comiesięczne badanie zaufania CBOS to jeden z najważniejszych sondaży politycznych w Polsce. Dla wielu polityków i komentatorów stał się kluczowym barometrem trendów. Sondaż budzi zainteresowanie, ale i też kontrowersje. Zwłaszcza w sytuacji, gdy politycy przestają się w nim pojawiać. Tak stało się w czerwcowym badaniu z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Jak informuje CBOS, pierwszym kryterium wyznaczającym kształt listy jest ograniczona liczba polityków, którzy mogą się na niej znaleźć. Jak mówi 300polityka Beata Roguska z CBOS, maksimum to 25-26 osób, tak aby respondent mógł sprawnie odpowiedzieć na pytania, i aby nie doszło do sytuacji, w której kolejnych odpowiedzi udziela już mechanicznie.

Pula polityków jest więc ograniczona. Jak CBOS przeprowadza dobór? Podstawowym kryterium jest to, czy polityk sprawuje ważną funkcję w państwie. Dlatego na liście jest zawsze prezydent, wicepremier, minister spraw zagranicznych, minister finansów oraz inni szefów resortów (rotacyjnie w zależności od sytuacji, przede wszystkim aktualnych tematów w mediach i aktywności samego ministra, podejmowanych działań), marszałek Sejmu i Senatu. Jest także lider opozycji oraz – rotacyjnie i miarę możliwości – szefowie klubów parlamentarnych. CBOS deklaruje, że kieruje się zobiektywizowanymi kryteriami, które wynikają z tego jak duży dany polityk ma wpływ na podejmowanie decyzji, które mają z kolei przełożenie na na sprawy państwa i sytuację obywateli.

Pozostała grupa – do której należy m.in. Aleksander Kwaśniewski czy Grzegorz Schetyna, który już raz wypadł z badania CBOS (ponad rok temu, w trakcie zamieszania z ACTA i z listą leków refundowanych) – jest dobierana tak, by polityk pojawiał się w niej co najmniej dwa razy pod rząd. Później jego dalsze pozostanie na liście zależy między innymi od tego, czy jest rozpoznawalny w badaniu CBOS. Jeśli jednak ktoś nie pełni żadnej funkcji „decyzyjnej” w państwie, a trzeba zrobić miejsce dla kogoś z tej „rdzeniowej” puli, to taka osoba może nie znaleźć się w kolejnym badaniu, nawet mimo wysokiej rozpoznawalności. Ani Schetyna, ani Kwaśniewski nie znajdują się w gronie polityków, którzy muszą być na liście co miesiąc. Dlatego zdarzają się sytuacje, w których ministrowie czy inne osoby z grupy „rdzeniowej” zajmują ich miejsce w badaniu. Jak mówi Beata Roguska, w miarę zbliżania się wyborów do PE i wykrystalizowania się statusu Kwaśniewskiego na scenie politycznej na przykład jako kandydata to PE, może znów pojawić się na liście. Sprawa jest otwarta – podsumowuje.

CBOS ograniczony jest przede wszystkim tym, że na liście może być maksimum 25-26 nazwisk. Podstawowe kryterium jest formalne, i wynika z wpływu polityka na decyzje państwowe.